Jestem tak podrapana na ręce jakbym w domu kota miała a nie psa, Bismarck w przypływie radości skoczył i zatrzymał się pazurami na mnie-10cm szrama;) dzisiaj rano koszulkę zakładam a on na mnie i na brzuchu też mam:shake: Bo się z nim czasami bawię, że go rękawami drażnię, więc jak widzi koszulkę to do zabawy startuje:diabloti:
Dzisiaj rano zakosił Hubertowi kolejną maskotkę-wszystkie jakie znajdzie zabiera do siebie do łazienki na kocyk. Ma już 4. Jest strasznie opiekuńczy, zawsze sprawdza ile jest, a jak ktoś przyjdzie to je pilnuje. W szale zabawy co prawda rzuca nimi, ale wydaje mi się, że jest zadowolony z ich posiadania.
Wczoraj mu kleszcza wykręcałam, chyba nie do końca działał ten specyfik, którym go uraczyłam u weterynarza, a ja nie dopytała ile dni czekać do pełnego sukcesu. Ale miałam stresa, ale jak się kręci w odwrotną stronę niż wskazówki zegara to wychodzi cały w ciągu kilku przekręceń.
A dwa dni temu miałam akcję-pies piszczyi gania do kuchni to pomyśłałam jeść chce, więc zaczęłąm kuraka odgrzewać. Biorę michę jego do mycia, a on jeszcze bardziej biega, do okna podskakuje. No to cieszy się, a on nagle bach i kupol na ścianie, ale masakra, dobrze, że farby zmywalne i szybko poszło. Ale ja za sprzątanie, a on na dywan znów. Było tragicznie, ale dostał smectę do jedzonka i przeszło. Nie wiem po czym tak, ale już się unormowało, mama mówi, że jak mnie nie ma to on sie denerwuje i ma rozwolnienie:shake: