Jump to content
Dogomania

maciaszek

Members
  • Posts

    23614
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by maciaszek

  1. Lola w nowym domu :). [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images8.fotosik.pl/57/b12e431a3740e03b.jpg[/IMG][/URL] Guffi też. [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images47.fotosik.pl/774/c0029974016c4260med.jpg[/IMG][/URL]
  2. Byłam dziś w schronie, podano mi że numer Edypa to 278/11. Dopiero w domu zaskoczyłam, że to nie może być ten, bo ten miała sznaucerkowata suczka. Dowiedzcie się, proszę, jutro jak to jest dokładnie. Bo jeśli Edyp rzeczywiście ma numer 278/11 to jaki ma tamta sunia?!
  3. Super wieści. Mam nadzieję, że domek z tych cudownych :).
  4. Byłam dziś w schronisku, ale nawet jej nie widziałam... Mam nadzieję, że uda jej się wyjść na prostą, że się nie podda :(.
  5. [quote name='soboz4']to zbyt trudne pytanie, wstepnie myślałam o Bazylku, ale po dłuższym namyśle??? Proszę o nie zadawanie mi takich pytań!!![/QUOTE] :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:.
  6. Dostałam dziś maila (na schroniskową stronę) z zapytaniem o Sarę. Pani z Gliwic jest chętna na adopcję. Przekierowałam ją do opiekunki Sary. Mam nadzieję, że się odezwie i że to będzie TEN dom :).
  7. [quote name='soboz4']biedactwo![/QUOTE] Ale kto? Białas czy ja? ;) :)
  8. Śliczna jest! Może otwórz lodówkę i spróbuj jej dawać wszystko po kolei ;)? Może w końcu zaskoczy i zje coś w większej ilości?
  9. Minęło trochę czasu, zanim pogodził się z zaistniałą sytuacją na tyle, żeby wyluzować. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/b921a5a21c10d566.jpg[/IMG][/URL] W końcu wgramolił się na łóżko i padł. Ale jeszcze przez jakiś czas popłakiwał za panem... :loveu:. Ja poczytałam trochę i też padłam, z myślą, że być może następnego dnia będę po TZta jechać, a jeśli tak się stanie to czy też będzie tak spokojnie i bezproblemowo ze strony białasa (bo że ze strony łódzkich ulic nie to tego byłam pewna) i czy jego dzisiejszy spokój nie był aby spowodowany wieczornym zmęczeniem i przymuleniem po spaniu oraz zmęczeniem po wcześniejszych emocjach. Jak sądzicie?
  10. [quote name='Jasza']Maciaszku, jakby Bazyl był człowiekiem, to jakim?[/QUOTE] Hmmm, wiesz nie zastanawiałam się nad tym nigdy. Teraz, tak na szybko, to powiedziałabym, że widziałabym go jako sympatycznego, siwego starszego pana, z takim troszkę zawadiackim uśmiechem; lekko rozkojarzonego (takiego co to cukier do lodówki wsadza i wsiada nie do tego autobusu, co trzeba, bo się zagapił na śliczną blondynkę ;)); nieco niezdarnego (co to o własne nogi się potyka i nie potrafi jajka ugotować); kochającego przyrodę i obcującego z nią chętniej niż z ludźmi; mającego jakieś hobby/zainteresowania, które kiedyś mocno go angażowały, a którym teraz rzadko poświęca czas, ale ożywiają go z taką samą siłą; może trochę bajeranta-podrywacza, ale takiego krótkodystansowego, który rzuci kilka komplementów czy żarcików i na tym kończy; smakosza (:evil_lol:) z lekko wystającym brzuszkiem, ale smakosza potraw przyrządzanych przez kogoś, bo sam do pichcenia nie miałby cierpliwości ani umiejętności; domatora, ceniącego sobie bliskość osób, które kocha i bez których życia sobie nie wyobraża, ale jednocześnie ceniącego sobie spokój i ciszę; takiego miłego dziadzia, który, po spacerze w wnuczką, ucina sobie drzemkę nad gazetą czy przed telewizorem, w ulubionym, głębokim i miękkim fotelu. Jakoś tak :). ----------------------------------------- [B]DZIEŃ 4, ciąg dalszy.[/B] Nadszedł wieczór. TZ umówił się na spotkanie ze znajomymi. Pogoda zbyt piękna nie była, znajomi na drugim końcu Łodzi. Zadecydowaliśmy, że TZta podwiozę. Z Bazylem oczywiście, no bo jak? ;) TZ miał wątpliwości czy aby na pewno to dobre rozwiązanie, bo przecież potem będę musiała wrócić. Sama! Z białym potworem za plecami! Pierwszy raz w życiu sam na sam w samochodzie z Bazylem... Ale uparłam się, że damy radę. Wzięłam z Katowic, na wszelki wypadek, fragment szelek samochodowych. Ten, który z jednej strony przypina się do obroży/szelek, a z drugiej do wpięcia do pasów. I teraz był jak znalazł :). Owszem, nie będę ukrywać, że sama miałam obawy jak to będzie wyglądało, ale skoro się uparłam, że dam radę to przecież dam ;). Najbardziej to się obawiałam, że białas, porzucony, samotny na tylnej kanapie, zniewolony krótkim wpięciem do pasów, będzie jęczał, piszczał i szczekał i że ogłuchnę albo w rozkojarzeniu spowoduję wypadek... Ale słowo się rzekło, kobyłka u płota. Pojechaliśmy. TZ z Bazylem z tyłu, ja jako kierowca. Deszcz, szaleni łódzcy kierowcy (ile razy jestem samochodem w Łodzi to mam do czynienia przynajmniej z jedną, dwiema sytuacjami, gdzie ktoś prawie spowodował wypadek komuś innemu albo prawie walnął we mnie, tylko cudem i refleksem udało się tego uniknąć), dwóch maruderów z tyłu :evil_lol:. Dojechaliśmy, weszliśmy na górę, a ponieważ jeden ze znajomych miał tego dnia urodziny to zostałam na czas jakiś, a potem jeszcze dłużej, bo nadciągnęli kolejni znajomi z opowieściami przeróżnymi :). Bazyl, nasz dziadorek kochany :loveu:, po zwiedzeniu mieszkania, wpakował się (za zgodą właściciela) na łóżko i zasnął. Jak zabity. Bezpieczny, obok pani i pana. Staruszek mój maleńki... :loveu: Dawniej byłby czujny i przez pół nocy, gdyby była taka potrzeba, teraz po 21.00 urywa mu się film ;). Koło północy zebrałam się w sobie i stwierdziłam, że pora się iść. Obudziłam białasa i ruszyliśmy. Już na schodach coś mu nie pasowało (gdzie jest pan?!), a jak podeszliśmy do samochodu to, w pierwszym momencie, odmówił wsiadania. Pomyślałam sobie, że świetnie się zaczyna :roll:... Na dodatek padał mokry śnieg, wielkimi płatami i wszystko oblepiał, między innymi i nas. Na szczęście szybko udało mi się Bazyla namówić na wgramolenie się do środka. Magiczne "pan wróci", powtórzone kilka razy, zadziałało :). Zapięłam go, zamknęłam drzwi i już tu po raz pierwszy byłam zaskoczona. Cisza... tylko zmarszczone czoło i uważna obserwacja gdzie idę. Na szczęście nie szłam daleko, bo do drzwi przednich ;) i od razu wsiadłam do środka. Próbował do mnie przeleźć, ale zapięcie go powstrzymało. A poza tym nie był w tym jakoś nachalny. Od razu odpuścił. Położył się tak, żeby dotykać mnie pyskiem i ruszyliśmy. Pomyślałam, że nie jest źle. Jeszcze tylko, gdyby pogoda się poprawiła, bo było naprawdę dość wstrętnie i jeszcze na dodatek padało mocno i prosto nam w pysk. Po kilkuset metrach białas położył się wygodnie, dotykałam go od czasu do czasu i mówiłam - do niego, do siebie, pomstowałam na pogodę, na kierowców, przedyskutowywałam sama ze sobą jak jechać, kto ma pierwszeństwo (wszystkie światła na skrzyżowaniach wyłączone...) i takie tam. Przypomniałam sobie jak TZ mówił, w trakcie jazdy do Łodzi, że Bazyl jest wyraźnie spokojniejszy jak mnie słyszy, nawet sobie przysypia. Jak przestaję mówić od razu się budzi ;). No to gadałam (choć i bez tego powodu bym gadała :evil_lol:). I od czasu do czasu go głaskałam. Dojechaliśmy bez ŻADNYCH problemów (no może poza wjechaniem na jedno skrzyżowanie z dużym ruchem :evil_lol:, ale uratował nas nocny autobus, który zatamował poprzeczny ruch, hehe). Po zaparkowaniu okazało się, że białas NIE CHCE wysiąść. Patrzył na mnie jak na wariatkę :evil_lol:. I do dziś nie wiem czy chodziło o to, że fajnie się jechało i chciał jeszcze, czy że na taką obrzydliwą pogodę wyjść nie chciał, czy że "bez pana nigdzie się nie ruszam!" ;). A może jeszcze o coś innego? W końcu jednak wysiadł. Poszliśmy do pokoju, zażyć lek, a potem na spacer, na którym białas bacznie i uważnie rozglądał się na prawo i lewo, wypatrując pana. Ale, jak wiadomo, były to działania z góry skazane na niepowodzenie. Po spacerze z powrotem do pokoju, kolacja i Bazyl zaczął się kręcić niespokojnie, bo jak można iść spokojnie spać, gdy pana brak?! [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/aa77bb1018138038.jpg[/IMG][/URL] W końcu opadł z sił i zaległ. Ale wciąż czujnie. I popłakując po cichutku. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/bf9435da816a74d0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/a8503ea990070bfb.jpg[/IMG][/URL] Potem już mniej czujnie, ale wciąż z pojękiwaniem i dramatycznym pytaniem zawieszonym w powietrzu. A jakim to przecie wiadomo :eviltong:. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/ed5780028b0f2750.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/8fb2f5e36c221973.jpg[/IMG][/URL]
  11. Chyba tylko dogami niemieckimi... Poza tym dziewczyny chcą (słusznie w sumie), żeby Bazylka znalazła dom blisko, coby mieć ją pod kontrolą i, gdyby coś nie wypaliło, żeby nie musieć jej wozić przez pół Polski. A zasięg Fundacji SOS to bardziej regionalny jest, choć oczywiście stronę mogą przeglądać osoby i z Pomorza, ale pewnie jest to zdecydowana mniejszość... Halbina wie o białej, nawet pisała tu na wątku. Allegro się skończyło. Wystawiać w tej samej wersji? W wersji z bransoletką? W wersji matrymonialnej? (atrakcyjna blondynka.... ;) ). Czy jeszcze w jakiejś innej?
  12. No to teraz trzymamy kciuki za wyniki!
  13. Parafrazując znane powiedzenie, rzeknę tak: co ludź to obyczaj. Ja na przykład kawę piję (rzadko), ale tylko białą (z duuużą ilością mleka) i tylko słodzoną. Kawę zbożową też z mlekiem i cukrem, ale Inkę. Bazyl Inkę z mlekiem i cukrem chętnie by pił, ale jakoś tak mu nie daję (dlaczego? w sumie nie wiem...). Piwo też lubię, Bazyl nie. Ale za to jamnik mojej siostry to i piwo i szampana nawet by popił, z ogromną chęcią ;).
  14. To fajne kagańce są. Powinien się szybko przyzwyczaić.
  15. [quote name='VitisVini']No to czekamy na wieczór.A momenty będa?;)[/QUOTE] Cierpliwości. Dziś już chyba nie dam rady zrelacjonować wieczoru dnia czwartego, zwłaszcza że tam sporo pisania będzie... Może jutro? [quote name='VitisVini']Grzybki pikne, swędzą i śmierdolą, a na ludzi nie chcą aby przeskakiwać? [/QUOTE]Może i chcą, ale na nas (odpukać) nie przeskoczyły jak dotąd. I mam nadzieję, że tak pozostanie. [quote name='VitisVini']Maciaszku a jak wy do pracy idziecie to białas nie świruje przecież ??? To dlaczego na wyjeździe państwu nie wolno oddalać się i zostawiać go samego?[/QUOTE]Bo dom to dom ;). Miejsce znane, oswojone, z własnym legowiskiem, ze znanymi zapachami, takie, w którym białas (i nie tylko on) czuje się u siebie, bezpiecznie, spokojnie. A na wyjeździe? Niby rzeczy państwa są, niby zapachy też, ale za mało czasu na "zapuszczenie korzeni", i na to poczucie, że skoro wyszli to na pewno wrócą. Myślę, że gdybyśmy wyjechali gdzieś na dłuższy czas to Bazyl by pojął, że wracamy i nie ma co panikować, zadomowiłby się. Pierwszego dnia w hotelu stresował się jak wychodziłam do kącika kuchennego robić herbatę. Jak poszedł tam ze mną 2 razy, obadał teren i jak zobaczył, że kolejnych kilka wyjść zakończyło się moim powrotem to grzecznie leżał i czekał. Poza tym po prostu nie jest przyzwyczajony do takich wyjazdów, przez większość jego życia nie podróżowaliśmy zbyt wiele, nie miał się więc kiedy pewnych rzeczy nauczyć.
  16. Tak, dzisiaj kończy się allegro. Jak chcesz możemy zrobić taką transakcję wiązaną - bransoletka + DA lub DA + bransoletka ;). I w ostateczności, jeśli Vitisku kochany się zgodzisz, możemy zrezygnować ze zmuszenia kupującego do zaadoptowania Bazylki, pod warunkiem, że pieniądze za bransoletkę przeleje np. na leczenie/karmę białaski.
  17. No właśnie, soboz, a próbowałaś jakieś inne rzeczy jej dawać? Chleb z masłem, ser biały, jakieś bardziej "ludzkie" jedzenie? Cholera wie co ona jadła w poprzednim domu... Generalnie nie wygląda to ciekawie... Tak mi jej żal :(. I Ciebie też, bo cała ta sytuacja na pewno jest bardzo bardzo stresująca :(.
  18. Fiu fiu, świecące szelki, szpanerka! ;). A tak poważnie, to super, że jej tak tam dobrze!
  19. Dopiero teraz przeczytałam. Mam nadzieję, że wszystko ok, że się udało i teraz już tylko z górki będzie!
  20. To ja dodam kilka słów wyjaśnienia ;). Jak większość z Was wie, część schroniskowych psów ma problemy ze stanem zapalnym oczu. Soboz4 kupiła im maść, którą podaje się tylko raz dziennie (co w warunkach schroniskowych wiele upraszcza). Przelałam zatem te 29,80 zł za neomycynę na konto soboz4 i jednocześnie melduję, że kilka dni temu od soboz4 :) wpłynęło na katowickie konto 20 zł. Mamy teraz: [B]366,98 zł[/B].
  21. [quote name='VitisVini']Z jakim namaszczeniem i godnością Bazylek spożywał te urodzinowe pyszności, moja toby zjadła to razem z talerzykiem w ciągu 10 sekund.[/QUOTE]A myślisz, że w jakim czasie on wyczyścił ten talerz? :evil_lol::evil_lol::evil_lol: [quote name='VitisVini']Ale za to bardzo lubi chrupać liście świeżej kapusty.[/QUOTE]O tak, kapusta tak. W każdej postaci. Świeża, gotowana i kiszona :). [quote name='VitisVini']maciaszku a co to za odmiana tych drożdżaków malezyjskich czy cuś- bo zwykle to candida jest prawda.Bazylek to w uszach ma, czy na łapkach?[/QUOTE]Zaczęło się od uszu, potem z uszu przelazło na łapy (poprzez drapanie), a potem poszło już "lawinowo", bo białas liżąc łapy zżerał malassezie i wylazły dziadówy we wszystkich miejscach, gdzie jest wilgoć (lubią jak jest mokro, lepiej im się wtedy rozmnaża) - w faflach, na brodzie, w kącikach oczu. A w inne miejsca Bazyl przeniósł je lizaniem - na zadek, na pachwiny (ale stamtąd sobie poszły, za ciepło i za sucho :evil_lol:), na nogi. Myślę, że on ma już coś w rodzaju zakażenia ogólnoustrojowego czy jakoś tak. Nawet rozmawiałam o tym z wetem, ale odrzekł, że objawy nie są na razie na tyle silne, żeby truć mu wątrobę i jego samego jakimiś lekami połykanymi. A tu kilka info o malasseziach: [URL]http://www.free.of.pl/k/klinika_bada/porm5.html[/URL] -------------------------------- [B]DZIEŃ 4[/B] Dzień 4 przyniósł niezbyt ciekawą i zachęcającą pogodę... Deszcz, deszcz, deszcz. Zimno, nieprzyjemnie, wilgotno. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/f00ec49a39a5a88c.jpg[/IMG][/URL] Zaliczyliśmy krótki spacer po okolicy i czym prędzej wróciliśmy do hotelu. Białas nie był za szczęśliwy. A już kompletnie nieszczęśliwy się stał, gdy TZ wziął cukier i poszedł się integrować z konicą. Och, to był wręcz dramat. Płacz, lament i włosów targanie :evil_lol:. Nawet przekupywanie jedzeniem (żeby ludzie z sąsiednich pokoi nie chcieli go zabić) nie skutkowało. Kącikiem pyska wciągał, co miał wciągnąć, ale non stop odwracał głowę w stronę drzwi... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/a3316442da36760d.jpg[/IMG][/URL] ... nasłuchiwał intensywnie... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/80a0ee84e0a8cdd2.jpg[/IMG][/URL] ... i lamentował. :mad: A wieczorem TZ miał zamiar wybrać się do znajomych i zostać tam na noc... zachowanie Bazyla niestety nie wróżyło niczego dobrego i z lekka mnie osłabiło... Ale o tym, co zdarzyło się wieczorem opowiem innym razem :eviltong:.
  22. [quote name='soboz4'] postaram się podsyłać Ci wątki [/QUOTE]Nie musisz. Po to, między innymi, jestem zarejestrowana na psim wolontariuszu, żeby wiedzieć co i jak u psów poszczególnych i mieć info na schroniskowe strony. Jak ktoś nie wrzuci linku do wątku tu, to wezmę go z psiego wolontariusza. Tyle tylko, że stąd mi wygodniej :).
  23. [quote name='Jasza']Facet się odezwał, nie odezwał?:roll::roll:[/QUOTE]Nie odezwał się... Przynajmniej do mnie. Może dzwonił do Agnieszki? Choć wątpię... [quote name='VitisVini']A teraz z innej beczki- ciekawe czemu zawsze tylko "Pany " wykazują zainteresowanie? Przecież Bazylka to świetny pies dla pracującej, młodej czy starszej singielki.[/QUOTE]Muszę stanąć w obronie pań ;). Jak wystawiałam "poprzedniego" DA to zgłosiła się jedna pani i przy wcześniejszym też. Tylko w jednym wypadku pies nie nadawał się do domu z innym psem, a w drugim państwo zaadoptowali psinę w nagłej, naprawdę ogromnej potrzebie. Niemniej jednak nie tylko panowie pytali ;).
  24. [quote name='paulinken']Uhuhuhu, do [B]siódmej[/B], co za rozpusta:diabloti:[/QUOTE]To samo chciałam napisać ;). O 7 czy 8 to my z Bazylem na drugi bok się przekładamy :).
  25. [URL="https://lh4.googleusercontent.com/_YOa7F4cd1fo/TaQXWIPPxPI/AAAAAAAABEg/7KmTM6vJ_d0/zdjecia_2_014%5B1%5D.JPG"]https://lh4.googleusercontent.com/_YOa7F4cd1fo/TaQXWIPPxPI/AAAAAAAABEg/7KmTM6vJ_d0/zdjecia_2_014%5B1%5D.JPG [/URL] :loveu::loveu::loveu::loveu:
×
×
  • Create New...