-
Posts
23614 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by maciaszek
-
Edyp! Jego fatum to znaleźć kochający dom !!!
maciaszek replied to Blaze's topic in Już w nowym domu
Byłam dziś w schronie, podano mi że numer Edypa to 278/11. Dopiero w domu zaskoczyłam, że to nie może być ten, bo ten miała sznaucerkowata suczka. Dowiedzcie się, proszę, jutro jak to jest dokładnie. Bo jeśli Edyp rzeczywiście ma numer 278/11 to jaki ma tamta sunia?! -
LOLA, wesoły popapraniec, odda się w dobre ręce do głaskania!
maciaszek replied to xyz's topic in Już w nowym domu
Super wieści. Mam nadzieję, że domek z tych cudownych :). -
Tina z problemami szuka domku tymczasowego
maciaszek replied to magdap84's topic in Już w nowym domu
Byłam dziś w schronisku, ale nawet jej nie widziałam... Mam nadzieję, że uda jej się wyjść na prostą, że się nie podda :(. -
[quote name='soboz4']to zbyt trudne pytanie, wstepnie myślałam o Bazylku, ale po dłuższym namyśle??? Proszę o nie zadawanie mi takich pytań!!![/QUOTE] :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:.
-
Sara nie doczekała się nowego domu- za TM :(
maciaszek replied to WolvesLover's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dostałam dziś maila (na schroniskową stronę) z zapytaniem o Sarę. Pani z Gliwic jest chętna na adopcję. Przekierowałam ją do opiekunki Sary. Mam nadzieję, że się odezwie i że to będzie TEN dom :). -
[quote name='soboz4']biedactwo![/QUOTE] Ale kto? Białas czy ja? ;) :)
-
Jamniczka szorstkowłosa Ola ma dom, dom na stałe!
maciaszek replied to soboz4's topic in Już w nowym domu
Śliczna jest! Może otwórz lodówkę i spróbuj jej dawać wszystko po kolei ;)? Może w końcu zaskoczy i zje coś w większej ilości? -
Minęło trochę czasu, zanim pogodził się z zaistniałą sytuacją na tyle, żeby wyluzować. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/b921a5a21c10d566.jpg[/IMG][/URL] W końcu wgramolił się na łóżko i padł. Ale jeszcze przez jakiś czas popłakiwał za panem... :loveu:. Ja poczytałam trochę i też padłam, z myślą, że być może następnego dnia będę po TZta jechać, a jeśli tak się stanie to czy też będzie tak spokojnie i bezproblemowo ze strony białasa (bo że ze strony łódzkich ulic nie to tego byłam pewna) i czy jego dzisiejszy spokój nie był aby spowodowany wieczornym zmęczeniem i przymuleniem po spaniu oraz zmęczeniem po wcześniejszych emocjach. Jak sądzicie?
-
[quote name='Jasza']Maciaszku, jakby Bazyl był człowiekiem, to jakim?[/QUOTE] Hmmm, wiesz nie zastanawiałam się nad tym nigdy. Teraz, tak na szybko, to powiedziałabym, że widziałabym go jako sympatycznego, siwego starszego pana, z takim troszkę zawadiackim uśmiechem; lekko rozkojarzonego (takiego co to cukier do lodówki wsadza i wsiada nie do tego autobusu, co trzeba, bo się zagapił na śliczną blondynkę ;)); nieco niezdarnego (co to o własne nogi się potyka i nie potrafi jajka ugotować); kochającego przyrodę i obcującego z nią chętniej niż z ludźmi; mającego jakieś hobby/zainteresowania, które kiedyś mocno go angażowały, a którym teraz rzadko poświęca czas, ale ożywiają go z taką samą siłą; może trochę bajeranta-podrywacza, ale takiego krótkodystansowego, który rzuci kilka komplementów czy żarcików i na tym kończy; smakosza (:evil_lol:) z lekko wystającym brzuszkiem, ale smakosza potraw przyrządzanych przez kogoś, bo sam do pichcenia nie miałby cierpliwości ani umiejętności; domatora, ceniącego sobie bliskość osób, które kocha i bez których życia sobie nie wyobraża, ale jednocześnie ceniącego sobie spokój i ciszę; takiego miłego dziadzia, który, po spacerze w wnuczką, ucina sobie drzemkę nad gazetą czy przed telewizorem, w ulubionym, głębokim i miękkim fotelu. Jakoś tak :). ----------------------------------------- [B]DZIEŃ 4, ciąg dalszy.[/B] Nadszedł wieczór. TZ umówił się na spotkanie ze znajomymi. Pogoda zbyt piękna nie była, znajomi na drugim końcu Łodzi. Zadecydowaliśmy, że TZta podwiozę. Z Bazylem oczywiście, no bo jak? ;) TZ miał wątpliwości czy aby na pewno to dobre rozwiązanie, bo przecież potem będę musiała wrócić. Sama! Z białym potworem za plecami! Pierwszy raz w życiu sam na sam w samochodzie z Bazylem... Ale uparłam się, że damy radę. Wzięłam z Katowic, na wszelki wypadek, fragment szelek samochodowych. Ten, który z jednej strony przypina się do obroży/szelek, a z drugiej do wpięcia do pasów. I teraz był jak znalazł :). Owszem, nie będę ukrywać, że sama miałam obawy jak to będzie wyglądało, ale skoro się uparłam, że dam radę to przecież dam ;). Najbardziej to się obawiałam, że białas, porzucony, samotny na tylnej kanapie, zniewolony krótkim wpięciem do pasów, będzie jęczał, piszczał i szczekał i że ogłuchnę albo w rozkojarzeniu spowoduję wypadek... Ale słowo się rzekło, kobyłka u płota. Pojechaliśmy. TZ z Bazylem z tyłu, ja jako kierowca. Deszcz, szaleni łódzcy kierowcy (ile razy jestem samochodem w Łodzi to mam do czynienia przynajmniej z jedną, dwiema sytuacjami, gdzie ktoś prawie spowodował wypadek komuś innemu albo prawie walnął we mnie, tylko cudem i refleksem udało się tego uniknąć), dwóch maruderów z tyłu :evil_lol:. Dojechaliśmy, weszliśmy na górę, a ponieważ jeden ze znajomych miał tego dnia urodziny to zostałam na czas jakiś, a potem jeszcze dłużej, bo nadciągnęli kolejni znajomi z opowieściami przeróżnymi :). Bazyl, nasz dziadorek kochany :loveu:, po zwiedzeniu mieszkania, wpakował się (za zgodą właściciela) na łóżko i zasnął. Jak zabity. Bezpieczny, obok pani i pana. Staruszek mój maleńki... :loveu: Dawniej byłby czujny i przez pół nocy, gdyby była taka potrzeba, teraz po 21.00 urywa mu się film ;). Koło północy zebrałam się w sobie i stwierdziłam, że pora się iść. Obudziłam białasa i ruszyliśmy. Już na schodach coś mu nie pasowało (gdzie jest pan?!), a jak podeszliśmy do samochodu to, w pierwszym momencie, odmówił wsiadania. Pomyślałam sobie, że świetnie się zaczyna :roll:... Na dodatek padał mokry śnieg, wielkimi płatami i wszystko oblepiał, między innymi i nas. Na szczęście szybko udało mi się Bazyla namówić na wgramolenie się do środka. Magiczne "pan wróci", powtórzone kilka razy, zadziałało :). Zapięłam go, zamknęłam drzwi i już tu po raz pierwszy byłam zaskoczona. Cisza... tylko zmarszczone czoło i uważna obserwacja gdzie idę. Na szczęście nie szłam daleko, bo do drzwi przednich ;) i od razu wsiadłam do środka. Próbował do mnie przeleźć, ale zapięcie go powstrzymało. A poza tym nie był w tym jakoś nachalny. Od razu odpuścił. Położył się tak, żeby dotykać mnie pyskiem i ruszyliśmy. Pomyślałam, że nie jest źle. Jeszcze tylko, gdyby pogoda się poprawiła, bo było naprawdę dość wstrętnie i jeszcze na dodatek padało mocno i prosto nam w pysk. Po kilkuset metrach białas położył się wygodnie, dotykałam go od czasu do czasu i mówiłam - do niego, do siebie, pomstowałam na pogodę, na kierowców, przedyskutowywałam sama ze sobą jak jechać, kto ma pierwszeństwo (wszystkie światła na skrzyżowaniach wyłączone...) i takie tam. Przypomniałam sobie jak TZ mówił, w trakcie jazdy do Łodzi, że Bazyl jest wyraźnie spokojniejszy jak mnie słyszy, nawet sobie przysypia. Jak przestaję mówić od razu się budzi ;). No to gadałam (choć i bez tego powodu bym gadała :evil_lol:). I od czasu do czasu go głaskałam. Dojechaliśmy bez ŻADNYCH problemów (no może poza wjechaniem na jedno skrzyżowanie z dużym ruchem :evil_lol:, ale uratował nas nocny autobus, który zatamował poprzeczny ruch, hehe). Po zaparkowaniu okazało się, że białas NIE CHCE wysiąść. Patrzył na mnie jak na wariatkę :evil_lol:. I do dziś nie wiem czy chodziło o to, że fajnie się jechało i chciał jeszcze, czy że na taką obrzydliwą pogodę wyjść nie chciał, czy że "bez pana nigdzie się nie ruszam!" ;). A może jeszcze o coś innego? W końcu jednak wysiadł. Poszliśmy do pokoju, zażyć lek, a potem na spacer, na którym białas bacznie i uważnie rozglądał się na prawo i lewo, wypatrując pana. Ale, jak wiadomo, były to działania z góry skazane na niepowodzenie. Po spacerze z powrotem do pokoju, kolacja i Bazyl zaczął się kręcić niespokojnie, bo jak można iść spokojnie spać, gdy pana brak?! [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/aa77bb1018138038.jpg[/IMG][/URL] W końcu opadł z sił i zaległ. Ale wciąż czujnie. I popłakując po cichutku. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/bf9435da816a74d0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/a8503ea990070bfb.jpg[/IMG][/URL] Potem już mniej czujnie, ale wciąż z pojękiwaniem i dramatycznym pytaniem zawieszonym w powietrzu. A jakim to przecie wiadomo :eviltong:. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/ed5780028b0f2750.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/8fb2f5e36c221973.jpg[/IMG][/URL]
-
Chyba tylko dogami niemieckimi... Poza tym dziewczyny chcą (słusznie w sumie), żeby Bazylka znalazła dom blisko, coby mieć ją pod kontrolą i, gdyby coś nie wypaliło, żeby nie musieć jej wozić przez pół Polski. A zasięg Fundacji SOS to bardziej regionalny jest, choć oczywiście stronę mogą przeglądać osoby i z Pomorza, ale pewnie jest to zdecydowana mniejszość... Halbina wie o białej, nawet pisała tu na wątku. Allegro się skończyło. Wystawiać w tej samej wersji? W wersji z bransoletką? W wersji matrymonialnej? (atrakcyjna blondynka.... ;) ). Czy jeszcze w jakiejś innej?
-
No to teraz trzymamy kciuki za wyniki!
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Parafrazując znane powiedzenie, rzeknę tak: co ludź to obyczaj. Ja na przykład kawę piję (rzadko), ale tylko białą (z duuużą ilością mleka) i tylko słodzoną. Kawę zbożową też z mlekiem i cukrem, ale Inkę. Bazyl Inkę z mlekiem i cukrem chętnie by pił, ale jakoś tak mu nie daję (dlaczego? w sumie nie wiem...). Piwo też lubię, Bazyl nie. Ale za to jamnik mojej siostry to i piwo i szampana nawet by popił, z ogromną chęcią ;). -
Bo szczęście nie jedno ma imię - zapraszam :)
maciaszek replied to Tengusia's topic in Już w nowym domu
To fajne kagańce są. Powinien się szybko przyzwyczaić. -
[quote name='VitisVini']No to czekamy na wieczór.A momenty będa?;)[/QUOTE] Cierpliwości. Dziś już chyba nie dam rady zrelacjonować wieczoru dnia czwartego, zwłaszcza że tam sporo pisania będzie... Może jutro? [quote name='VitisVini']Grzybki pikne, swędzą i śmierdolą, a na ludzi nie chcą aby przeskakiwać? [/QUOTE]Może i chcą, ale na nas (odpukać) nie przeskoczyły jak dotąd. I mam nadzieję, że tak pozostanie. [quote name='VitisVini']Maciaszku a jak wy do pracy idziecie to białas nie świruje przecież ??? To dlaczego na wyjeździe państwu nie wolno oddalać się i zostawiać go samego?[/QUOTE]Bo dom to dom ;). Miejsce znane, oswojone, z własnym legowiskiem, ze znanymi zapachami, takie, w którym białas (i nie tylko on) czuje się u siebie, bezpiecznie, spokojnie. A na wyjeździe? Niby rzeczy państwa są, niby zapachy też, ale za mało czasu na "zapuszczenie korzeni", i na to poczucie, że skoro wyszli to na pewno wrócą. Myślę, że gdybyśmy wyjechali gdzieś na dłuższy czas to Bazyl by pojął, że wracamy i nie ma co panikować, zadomowiłby się. Pierwszego dnia w hotelu stresował się jak wychodziłam do kącika kuchennego robić herbatę. Jak poszedł tam ze mną 2 razy, obadał teren i jak zobaczył, że kolejnych kilka wyjść zakończyło się moim powrotem to grzecznie leżał i czekał. Poza tym po prostu nie jest przyzwyczajony do takich wyjazdów, przez większość jego życia nie podróżowaliśmy zbyt wiele, nie miał się więc kiedy pewnych rzeczy nauczyć.
-
Tak, dzisiaj kończy się allegro. Jak chcesz możemy zrobić taką transakcję wiązaną - bransoletka + DA lub DA + bransoletka ;). I w ostateczności, jeśli Vitisku kochany się zgodzisz, możemy zrezygnować ze zmuszenia kupującego do zaadoptowania Bazylki, pod warunkiem, że pieniądze za bransoletkę przeleje np. na leczenie/karmę białaski.
-
Jamniczka szorstkowłosa Ola ma dom, dom na stałe!
maciaszek replied to soboz4's topic in Już w nowym domu
No właśnie, soboz, a próbowałaś jakieś inne rzeczy jej dawać? Chleb z masłem, ser biały, jakieś bardziej "ludzkie" jedzenie? Cholera wie co ona jadła w poprzednim domu... Generalnie nie wygląda to ciekawie... Tak mi jej żal :(. I Ciebie też, bo cała ta sytuacja na pewno jest bardzo bardzo stresująca :(. -
Mała Jaga szuka wspaniałego domku !!! Jaga już w domu dzięki Karinie!
maciaszek replied to __Lara's topic in Już w nowym domu
Fiu fiu, świecące szelki, szpanerka! ;). A tak poważnie, to super, że jej tak tam dobrze! -
Dopiero teraz przeczytałam. Mam nadzieję, że wszystko ok, że się udało i teraz już tylko z górki będzie!
-
To ja dodam kilka słów wyjaśnienia ;). Jak większość z Was wie, część schroniskowych psów ma problemy ze stanem zapalnym oczu. Soboz4 kupiła im maść, którą podaje się tylko raz dziennie (co w warunkach schroniskowych wiele upraszcza). Przelałam zatem te 29,80 zł za neomycynę na konto soboz4 i jednocześnie melduję, że kilka dni temu od soboz4 :) wpłynęło na katowickie konto 20 zł. Mamy teraz: [B]366,98 zł[/B].
-
[quote name='VitisVini']Z jakim namaszczeniem i godnością Bazylek spożywał te urodzinowe pyszności, moja toby zjadła to razem z talerzykiem w ciągu 10 sekund.[/QUOTE]A myślisz, że w jakim czasie on wyczyścił ten talerz? :evil_lol::evil_lol::evil_lol: [quote name='VitisVini']Ale za to bardzo lubi chrupać liście świeżej kapusty.[/QUOTE]O tak, kapusta tak. W każdej postaci. Świeża, gotowana i kiszona :). [quote name='VitisVini']maciaszku a co to za odmiana tych drożdżaków malezyjskich czy cuś- bo zwykle to candida jest prawda.Bazylek to w uszach ma, czy na łapkach?[/QUOTE]Zaczęło się od uszu, potem z uszu przelazło na łapy (poprzez drapanie), a potem poszło już "lawinowo", bo białas liżąc łapy zżerał malassezie i wylazły dziadówy we wszystkich miejscach, gdzie jest wilgoć (lubią jak jest mokro, lepiej im się wtedy rozmnaża) - w faflach, na brodzie, w kącikach oczu. A w inne miejsca Bazyl przeniósł je lizaniem - na zadek, na pachwiny (ale stamtąd sobie poszły, za ciepło i za sucho :evil_lol:), na nogi. Myślę, że on ma już coś w rodzaju zakażenia ogólnoustrojowego czy jakoś tak. Nawet rozmawiałam o tym z wetem, ale odrzekł, że objawy nie są na razie na tyle silne, żeby truć mu wątrobę i jego samego jakimiś lekami połykanymi. A tu kilka info o malasseziach: [URL]http://www.free.of.pl/k/klinika_bada/porm5.html[/URL] -------------------------------- [B]DZIEŃ 4[/B] Dzień 4 przyniósł niezbyt ciekawą i zachęcającą pogodę... Deszcz, deszcz, deszcz. Zimno, nieprzyjemnie, wilgotno. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/f00ec49a39a5a88c.jpg[/IMG][/URL] Zaliczyliśmy krótki spacer po okolicy i czym prędzej wróciliśmy do hotelu. Białas nie był za szczęśliwy. A już kompletnie nieszczęśliwy się stał, gdy TZ wziął cukier i poszedł się integrować z konicą. Och, to był wręcz dramat. Płacz, lament i włosów targanie :evil_lol:. Nawet przekupywanie jedzeniem (żeby ludzie z sąsiednich pokoi nie chcieli go zabić) nie skutkowało. Kącikiem pyska wciągał, co miał wciągnąć, ale non stop odwracał głowę w stronę drzwi... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/a3316442da36760d.jpg[/IMG][/URL] ... nasłuchiwał intensywnie... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1496/80a0ee84e0a8cdd2.jpg[/IMG][/URL] ... i lamentował. :mad: A wieczorem TZ miał zamiar wybrać się do znajomych i zostać tam na noc... zachowanie Bazyla niestety nie wróżyło niczego dobrego i z lekka mnie osłabiło... Ale o tym, co zdarzyło się wieczorem opowiem innym razem :eviltong:.
-
[quote name='soboz4'] postaram się podsyłać Ci wątki [/QUOTE]Nie musisz. Po to, między innymi, jestem zarejestrowana na psim wolontariuszu, żeby wiedzieć co i jak u psów poszczególnych i mieć info na schroniskowe strony. Jak ktoś nie wrzuci linku do wątku tu, to wezmę go z psiego wolontariusza. Tyle tylko, że stąd mi wygodniej :).
-
[quote name='Jasza']Facet się odezwał, nie odezwał?:roll::roll:[/QUOTE]Nie odezwał się... Przynajmniej do mnie. Może dzwonił do Agnieszki? Choć wątpię... [quote name='VitisVini']A teraz z innej beczki- ciekawe czemu zawsze tylko "Pany " wykazują zainteresowanie? Przecież Bazylka to świetny pies dla pracującej, młodej czy starszej singielki.[/QUOTE]Muszę stanąć w obronie pań ;). Jak wystawiałam "poprzedniego" DA to zgłosiła się jedna pani i przy wcześniejszym też. Tylko w jednym wypadku pies nie nadawał się do domu z innym psem, a w drugim państwo zaadoptowali psinę w nagłej, naprawdę ogromnej potrzebie. Niemniej jednak nie tylko panowie pytali ;).
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='paulinken']Uhuhuhu, do [B]siódmej[/B], co za rozpusta:diabloti:[/QUOTE]To samo chciałam napisać ;). O 7 czy 8 to my z Bazylem na drugi bok się przekładamy :).