-
Posts
23614 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by maciaszek
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='Jasza']Maciaszku - oj, my z Miśką mamy podobne fryzury w tym sensie, że po pięciu minutach od ułożenia już czesane wiatrem ;-)[/QUOTE]Tnijcie się na jeżyka ;). -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
A fryzurki takie same sobie zrobicie? ;) -
[quote name=':: FiGa ::']Jechalam tylko obwodnica :evil_lol:[/QUOTE]To wiele straciłaś... Warto zajrzeć głębiej :).
-
O mące pamiętać będę na pewno, bo smród jest okropny... Zalatuje co jakiś czas, a mnie się żołądek podnosi ;). Dzień minął spokojnie. Bazyl prawie cały czas spał. Niebawem wyjdzie na spacer. Mam nadzieję, że deszcz go nie zniechęci, że połazi trochę i zrobi kupalona.
-
[URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/2226/a37a1c3ef9c56c7d.jpg[/IMG][/URL]
-
Zabawka nie zginęła żadna. Pomyślałam o tym ;). Dzięki za rady w sprawie smrodów. Na razie wszystko mokre i zajeżdża strasznie... fuuuuj. Reszta nocy/poranka minęła spokojnie. Śpiąco. Tak sobie zasnął bidok. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/2226/65b81def6cc09bc7.jpg[/IMG][/URL] A taki był wzdęty. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/2226/bb7effc561edc77f.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/2226/0ccbd958dd567ae2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/2226/5645374117d42be6.jpg[/IMG][/URL] Choć zdjęcia nie oddają tego dobrze. Spał jak zabity. Ja wcisnęłam się jakoś w "nogi" łóżka i też zasnęłam. Po godzinie przebudziliśmy się oboje i zamieniliśmy miejscami :). A zaraz potem białas wywalił się brzuchem do góry i po raz pierwszy w życiu poryczałam się z tego powodu :evil_lol:. Koło 10 wstałam, żeby dać mu Vetmedin, z duszą na ramieniu czy zje, ale zjadł chętnie, apetyt wrócił! Poszliśmy spać z powrotem. Za niedługo TZ próbował wziąć Bazyla na spacer, ale ten ani myślał wyjść. W końcu wstał koło 14.00 (ja też) i łaskawie dal się zabrać na siku. A tego było co niemiara... Kupalona natomiast niet. Dałam mu Espumisan na wzdęcia. Zjadł śniadanie i poszedł spać. Teraz brzuszek ma miękki, zaczął bączyć, więc może już sobie to wszystko idzie precz, a i kupalon w końcu będzie? Humor też mu powoli wraca, ale ciągle jest bardzo słaby i prawie cały czas śpi, biedaczek mój kochany :loveu:. I nieważne, że noc zarwana, że stres był, że pokój śmierdzi obrzydliwie, najważniejsze, że jest tak: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/2226/792ca79f3834b781.jpg[/IMG][/URL] :multi::multi::multi::multi:.
-
[url]http://img21.imageshack.us/img21/4545/p1060268u.jpg[/url] - cóż za spojrzenie... łapie za serce!
-
Dunia - MA DOM!! Najlepszy na świecie!!! Dziękujemy!!
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Jaszo, a czy reklamowałaś bazarki Duni tutaj: [url]http://www.dogomania.pl/threads/111594-Reklamy-Bazark%C3%B3w/page51[/url] ? -
A jednak się martwię. Całe popołudnie pił jak smok i kilka razy wymiotował. Absolutnie nie chce jeść. Vetmedin w smakołyku połknął dopiero za którymś podejściem. Jest zmęczony i wykończony. Późnym wieczorem zadzwoniłam do weta. Powiedział, że nie wygląda to na babeszjozę, raczej na jakieś zatrucie czymś zjedzonym (odpada, bo ostatnio białas tylko w kagańcu wychodzi, a w domu nic "dziwnego" nie dostał) albo takie na tle wirusowym. Kazał bardzo mocno ograniczyć białasowi wodę (bo pije tylko po to, żeby sprowokować wymioty, a prowokuje je najprawdopodobniej dlatego, że ma nudności) i podać dużą dawkę Nospy. Rano mam zadzwonić i powiedzieć jak wygląda sytuacja. Wtedy zapadnie decyzja co dalej. Nospę próbowałam podać w kurczaku. Wzgardził. W serku. Wzgardził. W pasztecie. Po 4 podejściach, prawie na kolanach błagany, połknął. Nigdy w życiu nie myślałam, że będę Bazyla ganiać po domu i zmuszać do tego, żeby coś zjadł. Dość nieprzyjemne uczucie, bo on naprawdę przede mną uciekał, widać było wyraźnie, że nie ma ochoty :-(. Ograniczenie mu wody nie jest zresztą przyjemniejszym doznaniem. Udawanie, że się nie widzi jak o nią prosi nie jest proste ani miłe :(. Ale faktycznie odcięcie białasa od wodopoju zakończyło wymioty. Odruchów wymiotnych też brak, czyli nie ma potrzeby wymiotować. Od kilku godzin jednak Bazyl praktycznie cały czas postękuje. Widać, że coś go boli. Kiedy wstaje ma napięty brzuch (na wysokości jelit). Na leżąco już taki napięty nie jest, ale za to wzdęty. Wstaje, zmienia pozycje, chodzi z pokoju do pokoju, nie może sobie znaleźć miejsca. I patrzy na mnie błagająco :-(. A najgorsze jest to, że jest już potwornie zmęczony. Nóżki się plączą, oczy same się zamykają, widać, że nie ma już siły, że chciałby się zdrzemnąć, ale złe samopoczucie przeszkadza w spaniu :(. Od dobrych kilku godzin udało mu się zaledwie 2 razy zdrzemnąć po jakiejś minucie... Nospa w ogóle nie pomogła. Nie mam pojęcia co robić. Do 9.00 jeszcze 5,5 godziny. Jak nie przejdzie mu w najbliższym czasie to dzwonię do weta i go budzę... [I] Edit: właśnie miałam wysyłać powyższy tekst, gdy...[/I] ... Bazyl przyszedł do pokoju i puścił 2 ogromne pawie. Skąd on tyle płynu wziął to nie mam pojęcia, bo było to na pewno spokojnie kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy więcej niż wypił od ostatnich wymiotów... Chyba jakaś nadprodukcja żółci. Wygląda na to, że po pawiach poczuł się lepiej, bo wlazł na łóżko i zasnął :multi:. Chrapie. Odpocznie sobie troszkę bidulek... Leży na boku i gołym okiem widać jaki jest wzdęty :shake:. Mam nadzieję, że jutro będzie już lepiej. Trzymajcie kciuki. Wykładzinę ze skwaśniałych pawi czyściłam ponad pół godziny, a i tak dalej śmierdzi (w całym pokoju, aaaa). Macie jakieś patenty na takie sprawy? :roll: Olejek lawendowy rozpylony w powietrzu i na wykładzinę pomógł tylko na chwilę... Pójdę się położyć. Spać będę chyba na siedząco ;), bo żal mi biedaka ruszać :loveu:. [I]Edit: i znowu miałam wysyłać...[/I] ... kiedy Bazyl zaczął się wiercić. Wygląda na to, że znowu go męczyć zaczyna. Oby nie...
-
Martwi mnie białas... Już na porannym spacerze wlókł się nóżka za nóżką. Potem prawie cały czas spał i się "przelewał". Najpierw myślałam, że może sercowo nie najlepiej się czuje, bo pogoda dziś denna - parno, duszno, ciężkie powietrze, po pierwszym deszczu niezbyt się poprawiło. Na środkowym spacerze ożywił się nieco, gdy w stronę Spodka ruszyliśmy, ale szybko się zasmęcił, bo nas tam nie wpuszczono, ze względu na mecze siatkówki. Poszlajaliśmy się trochę, ale króciutko, bo ledwie szedł. Miałam wrażenie, że mi zaraz padnie :shake:. A do tego był taki smutny... :-( Ponieważ od wczoraj rana przelewa mu w jelitach (a na wczorajszym rannym i środkowym spacerze miał rozwolnienie, potem już normalne kupy robił) i ma dość napięty brzuch, dałam mu węgiel. I tu już zaniepokoiłam się na poważnie. Węgiel podałam w kurczaku. Wziął delikatnie (co nigdy się nie zdarza), jakbym jakieś świństwo mu dawała. Pomyślałam, że to dlatego, że wyczuł węgiel. Ale nie, bo samego kurczaka też niezbyt chciał. Niby brał, ale jadł jakby go w język parzyło, jakby wstrętne to było. A TZ mówił, że wcześniej nie chciał nawet talerza pokurczakowego wylizać (co już w ogóle się w głowie nie mieści!) :shake:. I tak, jak zawsze siedzi przed kuchnią, gdy ktoś coś smakowitego robi, tak dziś nie był kompletnie zainteresowany, gdy TZ preparował smakołyki. Taki "brak" apetytu zdarzył mu się chyba po raz pierwszy w życiu. Niepokoi mnie to. Jakiś czas temu zwymiotował, ale samą wodą i pianą. I cały czas jest taki "pływający". Zanim wyszłam do pracy to dostał jeszcze cardiamid. Kurcze, co mu jest? Czy to pogoda + lekka niestrawność sprawiają, że źle się czuje czy coś poważniejszego mu jest? A jeśli tak to co? Panikować czy poczekać do jutra? Ponieważ to sezon kleszczowy to oczywiście do głowy przyszła mi babeszjoza... Chociaż był przeciwkleszczowo zabezpieczany, ale wiadomo, że to 100% pewności nie daje. I że babeszjoza trudno wykrywalna jest, bo te pierwsze objawy na ogół się bagatelizuje, a potem to już ciężko psa uratować...
-
Ależ Mysza ma gęstą sierść! Pięknie wyszła na tych fotkach portretowych :). [quote name='Polari']A tu zadanie dla: MACIASZKA! :)[/QUOTE]Nie tyle nie pamiętam, co w ogóle go nie widziałam! Muszę to nadrobić kolejnym razem, koniecznie :).
-
ARES W ZAADOPTOWANY :))) !!!! Przynajmniej jemu się udało!
maciaszek replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Na razie kastrować go nie można, jeszcze jest za słaby. Pogadam o tym jak będę następny raz w schronie. Rozmawiałam z potencjalnym dt. Decyzja zapadła taka, że skoro Ares miewa się dobrze i nic mu już nie grozi to dt weźmie do siebie innego psiaka, który jest w znacznie, znacznie większej potrzebie. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Mnie też się ostatnia fotka podoba najbardziej :). Załóż _Laro cudnej Megi fotogalerię. Z chęcią na nią popatrzymy sobie od czasu do czasu :). Też się zdziwiłam że to jednak nie jamnik ;), ale... wielka Ci chwała za to, że wzięłaś tą bidę! :loveu: -
Bo szczęście nie jedno ma imię - zapraszam :)
maciaszek replied to Tengusia's topic in Już w nowym domu
Piękne konisko :). A Faza nie chciała go zjeść? -
ARES W ZAADOPTOWANY :))) !!!! Przynajmniej jemu się udało!
maciaszek replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Tak, tak. Pani Ania stara się go codziennie wyprowadzać. Widziałam go dziś :). Przybrał troszkę na wadze, choć kolosalnej różnicy jeszcze nie widać. Psychicznie też trzyma się dobrze. Powoli odrasta mu sierść. Jest bardzo miły w dotyku. Garnie się do ludzi, macha ogonem i chętnie podstawia głowę do głaskania. Zrobiłam mu tylko jedno zdjęcie, bo bardzo bał się aparatu i od razu uciekał. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/2212/7df870376c1bc90f.jpg[/IMG][/URL] W schronisku mówią, że jeszcze 2 tygodnie i już w zupełnie dobrej formie będzie i że pewnie szybko znajdzie dom. Muszę przedyskutować tą sprawę z chętnym dt, bo to taki dt awaryjny był. -
Sesi...Czarna owca wśród labradorów. ma dom!
maciaszek replied to Istar19's topic in Już w nowym domu
[quote name='Istar19']a nie wiesz przypadkiem gdzie pani mieszka???[/QUOTE]Niestety nie wiem. -
Sesi...Czarna owca wśród labradorów. ma dom!
maciaszek replied to Istar19's topic in Już w nowym domu
Byłam dziś w schronisku i dowiedziałam się, że Sesi od soboty jest w nowym domu :). Została zaadoptowana po wolontariacie dlatego o tym nie wiecie. Pani kierownik mówi, że trafiła w naprawdę dobre ręce. Do pani, która pożegnała 2 tygodnie temu swoją 18-letnią psinę. Staruszka miała nowotwór, pani leczyła ją, ratowała, ale się nie udało. Rozpacz była tak ogromna, że w pracy tej pani nie mogli patrzeć na to jak cierpi i jej szefowa wsadziła ją w samochód i przywiozła do schroniska. Zapłakaną, zapuchniętą. No i pani wybrała Sesi :).