Dobrze, że cioteczki mimo trudów z pw dotarły do Bandziorka.
Też myślę, że gdyby znać wcześniej adres gdzie zamieszkuje psiak, to można by było luknąć przez płot co u Bandziorka słychać.
Ale też mi się wydaje, że jak pan jechał taki kawał świata, to piesek mu zapadł w serce, oby się dogadali i psiak szybko zaaklimatyzował.