Biały nazywa się teraz Miki - od czapeczki na głowie :lol:
Ma się dobrze, ma budę i własną, pełną miskę no i własnego człowieka.
Miki zaczął się włóczyć po okolicy i Pan przypuszcza, że odwiedza panny.
Konieczna jest kastracja Mikiego.
Miki na smyczy nie umie chodzić i boi się obcych.
Pan nie ma żadnego doświadczenia.
Czy cioteczki z okolic mogą pomóc Panu w złapaniu, przetransportowaniu psiaka do weta i z powrotem?
Koszty związane z kastracją Pan pokryje.