[quote name='Nutusia']Wreszcie jestem... Niestety, wczorajszy dzień miałam praktycznie wyjęty z życiorysu, więc dziś musiałam nadrobić wszystkie domowe zaległości!
Maszka była w piątek u Doktora na zdjęciu szwów i szczepieniu na wściekłość. Rana po sterylce zagoiła się jak na przysłowiowym psie i gdyby nie to, że kłaczki na brzusiu wygolone, nie byłoby nic widać! Dostała błogosławieństwo na nowe życie od Doktorów :)
Po przyjeździe do nowego domku, Maszka była trochę onieśmielona, nie chciała wejść do domu. Sławek został więc z nią w ogrodzie, żeby sobie pozwiedzała. Obeszła swoje nowe włości, zaszczekała do psiaków sąsiadów, żeby wiedzieli, że teraz ona tu rządzi! :) Po obchodzie wmeldowała się na fotel na tarasie (skąd wiedziała, że to jej fotel?...). My w tym czasie podpisaliśmy umowę, Państwo nam opowiedzieli o swym poprzednim psiaku. Pan niepocieszony, bo dorwały go korzonki i nie bardzo mógł się do Maszki schylić :( W końcu Maszka dała się przekonać, żeby wejść do domku, wszyscy zaczęli ją głaskać i przekupywać ciasteczkami, a my się wymknęliśmy...
Dziś dzwoniłam do Pana (z plecami już troszkę lepiej, ale i tak jutro idzie do lekarza...). Maszka już się całkiem zadomowiła i jest przezadowolona, że z żadnym czworonogiem nie musi się dzielić głaskami! :) Pan, pomimo bólu pleców, ugotował wczoraj Maszeńce krupniczek - wcięła podobno całą porcję ze smakiem, a dziś rano sucha karma nie za bardzo wchodziła, więc była powtórka z krupniczku :)
Jestem spokojna i przekonana, że Maszka będzie w tym domu szczęśliwa! Siostra Pani wczoraj powiedziała: "ona jeszcze nie wie jakiego wspaniałego pana będzie miała". No! Tak więc jubileuszowa, dziesiąta tymczasowiczka rozpoczęła nowe, szczęśliwe życie! :)[/QUOTE]
I kolejne bajeczne zakończenie smutnej historii:multi::loveu:
Powodzenia w nowym domku malutka!!!!!