Pomocna dlon potrzebna dla Barego, ten pies tak cierpi w schronisku, ze nikt kto go choc raz nie widzial na zywo nie jest sobie tego w zaden sposob wyobrazic. Dzwieki jakie wydaje gdy ktos do niego podchodzi, kto jest mu zyczliwy i mowa ciala jest taka, ze zaden czlowiek, ani nawet aktor wielkiej rangi nie potrafilby cierpienia pokazac bardziej przejmujaco.
Widzialam jak Barry byl zabierany ze schroniska na ta nieszczesna adopcje po ktorej wrocil, doprawdy nie moge zrozumiec ludzi ich zatwardzialych serc. Oddali go bez slowa. Daleczego bo byl za duzy, bo cieszyl sie za bardzo. Tak widzialam jak sie cieszyl, a pozniej widzialam jego oczy gdy siedzial w klatce. W klatce, bo to sa klatki.