Lori mnie dzis mile zaskoczył.Robił spacery wokół budy jak nas zobaczył wszedł do dołka.W oczach było jakby mniej strachu,wiecej obserwacji.Lezał,ale mam wrazenie,ze słuchał gdy do niego przemawiałam.Gdy odchodziłysmy,wstał i robił obchód budy.Wróciłam ,wszedł do dołka.Schowałam sie..i zobaczyłam zaciekawiony łepek wygladajacy za nami.I tak zabawa chwile trwała,....do dołka,my schowane wyglada ,robi obchód,włazi ,wyglada...nie drzał i po raz pierwszy widziałam zainteresowanie czymkolwiek,a nie tylko strach i drżenie.I nie jast tak upasiony jak to wygladało jak lezał.Pierwszy raz dostrzegłam szanse.