Psiaki "turystyczne",niczyje na parkingach i tam gdzie pojawiaja sie turysci,bo głównie turysci je karmia.Te dwa lezą na schodach do zamku.Kilka potraconych,ale to setki km.Ogólnie przyjazne,nie dzike,od razu schodziły sie sępic.Moze ze 2 chude,które odganiała watacha,ale do człowieka w kaciku podchodziły.W miastach spały gdzie popadło.A kozy,te to dopiero dawały popisy.Koziołki walczyły ponad 1/2 godz az krwawiły im rogi.Chłopak próbował doic koze...i nie szło mu nijak.Wtedy podeszła inna koza schyliła sie do cycucha i zaczęła pić mleko,a my radocha,ze"Leszkowi sie z koza nie udało"A kózek były tam w górach setki....