Wiem,ale sprawa nie wyglada ciekawie,podejrzewam ze leczenie zachowawcze.Chce uwierzyc w cud,ze sunia znajdzie kochajacy dom,gdzie ktos zaakceptuje " ułomnosc" Zorzuni,pokocha i da jej zyc w pełnym miłosci domu w jej własnym tempie,bo intensywne spacery czy zywot pewnie nie wchodza w gre.No i kontrole weta,witaminki i cos na stawy pewnie juz na zawsze.Byle jaki domek nie wchodzi w gre.