Jump to content
Dogomania

Marzenuś

Members
  • Posts

    2105
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marzenuś

  1. Słuchajcie.... Nie mogę nigdzie znaleźć tego numeru MP w którym mowa o "dalekich adopcjach". Czy ktoś mógłby streścić o co chodzi? Trafił się z pozoru super dom dla Barrego, mix ONka. Ale w Kielcach, a my pod Warszawą. Pani udziela się w tamtejszym schronisku. Nasuwa się pytanie czemu więc szuka psa "gdzie indziej"? Ona twierdzi, że pokochała Barrego.... Nie wiem co o tym myśleć. Potrzebuje porady, bo ja początkująca w tym temacie jestem. Jak na razie funkcjonuję jako dokarmiacz, transport w razie potrzeby, fotograf i ogłoszeniowiec ale z adopcjami mam mało wspólnego....
  2. Ale p. Ala to p. Ala...... Podałam jej numer do tych ludzi z Kielc, ale z tego co wiem nie zadzwoniła. Zrobię inaczej i wyślę im numer do Ali. Tylko martwi mnie trochę ten domek, bo Pani szuka psiaka dla teścia. Miałby ogrodzony hektar, wejscie do domu, kojec potrzebny "na wszelki wypadek" typu otwarcie bramy czy coś. Ale Pani udziela się w Kielcach w schronisku i obie z p. Alą zastanawiamy dlaczego stamtąd nie wezmą ONkowatego? Nasuwają mi się Dyminy i ten koszmar..... Co do tego domku z Góry Kalwarii. Pani twierdzi, że młody się przyzwyczai do kotów, a p. Ala mówiła, że Barry jest spokojny i bardzo uległy. Nie wiem, ja uważam to za ryzyko, bo co jak zeżre kota? :( Rozmawiałam z Alą przedwczoraj ale konkretnej decyzji nie podjęła.
  3. No właśnie... Anetek, czy Ty pamiętasz tego szczeniaczka od Ali, który poszedł w Twoje okolice? do jakiś wetów chyba czy coś. Bajbus albo jego siostra, już mi się wszytko miesza... Masz może kontakt z tymi ludźmi? P. Ala nie może się do nich dodzwonić, nie odbieraja telefonu. Nic nie wiadomo o psiaku, umowy nie odesłali.... :(
  4. "Mój" domek na Barrego się nie udał :( Zgłosiły się jeszcze trzy: - w Kielcach. Mamy obiekcje ze względu na odległość, trzeba by znaleźć kogoś na wizytę. Państwo przyjechali by sami po niego... Ogólnie dobre wrażenie. - drugi odpada. Niby ogólnie ok, ale to domek na wsi z nieogrodzonym sporym terenem. Dla psa nieznającego posłuszeństwa i smyczy..... Odpada. - trzeci i chwilowo na plus w Górze Kalwarii. W domu koty i jeden starszy psiak. Dom z ogrodem, wejście do domu. Wizyty przed i po ok, umowa adopcyjna też. No i jeżdżąc do babci na wieś mogłabym go odwiedzać, bo przejeżdżam tamtędy. Jak zresztą wiecie, p. Ala mieszka obok mojej babci ;) No i w tym przypadku wizyty przeprowadziłabym ja i transport jeśli Państwo nie dadzą rady też załatwia - tzn postawię TZa przez faktem dokonanym, zrobię oczka jak kot ze shreka i będę jęczeć "Pliiiiiiiiiisssssss" :D No i p. Ala dzwoniła. Jej syn robił zdjęcia psom do adopcji. Chyba siedmiu. No i zdjęcia do mnie doszły. :( Podałam drugiego maila ale cisza. Jeśli nie dojdą to zwijam manatki i brykam sama zrobić. Pani Ala ma 57 psów i zero domów............... Masakra. Z pieniędzy od [B]kpiny[/B] sunie wysterylizowane, została jeszcze jedna. ciężko z tymi sterylkami, bo w Warce weci są jacy są i liczą sobie więcej niż w Wawie a ciężko z transportem do Radomia. Ale p. Ala prosiła jeszcze raz podziękować [B]kpinie[/B] za pieniążki i przekazać, że na nic innego oprócz sterylek pieniądze nie są wydawane. Dziękujemy :)
  5. Tak myślałam, bo on drobniutki. Ta siatka to tam w rogu, gdzie ta budowa? Też o tym pomyślałam, ale z tamtego ogrodu nie mają którędy wyjść bo to sprawdziłam. A na teren budowy nie przejdą bo jest siatka....
  6. A jak ze śniegiem? Pewnie trzeba odśnieżyć.... TZ ma jutro wolne, to wyślę go z łopatą. I nawet sam zaoferował, że obejrzy ogrodzenie. A ewentualne ubytki naprawi, co by chłopaki nie robili wycieczek.
  7. Wzorowo to chyba nie...... W każdym bądź razie ja ich na ulicy nie widziałam. Jak przyjeżdżam to z daleka słyszą samochód i tańczą z radości przy płocie po czym równo z samochodem biegną do furtki się widać. To wzorowo..... Sprawdzałaś ogrodzenie? Tobie łatwiej jak przyjeżdżasz 'za widoku'. Ja mam czas wieczorem a po ciemku to różnie bywa.
  8. Wczoraj z moją mini latareczką i kurzą ślepotą obeszłam teren. ANI JEDNEJ DZIURY. Wyskoczyć nie wyskoczyły, bo wysoko. No może Azor jakimś cudem ale Reksio? Nie ma opcji. Jedyna możliwość jeszcze to taka, że przelazły do sąsiada jak kiedyś, ale od Zagłoby i posesja sąsiada jest bez dziur. Dziś sprawdzę od głównej i zapytam panów na budowie, czy coś widzieli. No teleportować się nie teleportowały. I były na podwórku jak przyjechałam. Izusia, kiedy Azor był na ulicy? P.S. Można by pani dokarmiającej dać klucz, w razie co mogłaby ich wpuścić, jak by jeszcze raz w tajemniczy sposób sforsowały ogrodzenie.
  9. No to mamy kłopot. Ja tego problemu jeszcze nie miałam. W sobotę jak byłam obeszła ogrodzenie i wszystko ok. Nie mam pojęcia jak wychodzą. Ale im się nudzi, brak im uwagi....
  10. Być może Barry wkrótce znajdzie dom....
  11. Dodałam tu Barrego [url]http://owczarki.eu/psiak/778[/url] Kradnąc tekst z allegro :)
  12. U nas jest Barry, dzieciak. Tylko gdyby co to może być ciężko z transportem a p. Ala nie oddaje psów byle gdzie, bo boi się o je dalsze losy. Barry potrzebuje pilnie nowego domu, bo inaczej stanie się jednym z 57 innych psów, dla którego brak czasu i energii. W przypadku jego młodego wieku i rozmiarów braki w wychowaniu mogą być zgubne... [url]http://www.dogomania.pl/threads/131629-60-psiak%C3%B3w-od-p-Ali-czyli-szukamy-domk%C3%B3w/page57[/url]
  13. Jak przychodzę do obydwaj cieszą się jak wariaci. Azor podgryza mnie po rękach jak przestaję go głaskać. Reksio dostaje dosłownie pierd***a na mój widok. Są wspaniali, ale coraz bardziej brak im ludzi. To nie może dłużej trwać. Jestem zaniepokojona zachowaniem Reksia. Przy mnie się tak nie zachowuje. Gdyby nie moja banda zabrałabym go do siebie... Jest uroczy, słodki i niesamowity. Prawie go pogłaskałam. Ale zwiał i z daleka machał ogonem aż mu doopka latała. Fakt, ostatnio jak przyjechałam miski stały w jednym rzędzie i nie pod dachem. Żarcie zamokło. Moje z reguły zjadają. Jak nie mam czasu to daje im suche. Albo dostają gotowane. Ale raczej michy są puste. Może to z miłości do mnie? :D Dobra, pomarzyć można. Ja do nich zaglądam po 18 jak z pracy wracam ale postaram się wpaść w weekend do nich na dłużej za widoku i obejrzę ogrodzenie. Jak ten mały wchodzi do i Reksio może nawiać. One z daleka już rozpoznają samochód i czekają w pogotowiu przed furtką utrudniając mi wejście i szalejąc ze szczęścia. IZUSIEK - czy znalazłaś zgubiony klucz? Bo ja zgubiłam Twój numer a klucz zostawiam w domu, myślałam że wpadniesz sobie dorobić...
  14. Pani Ala mówiła, że ma 57 psów.....
  15. Umówiłam się z p. Alą, że w lutym podjadę zrobić zdjęcia. Niestety nie mogłam wcześniej.
  16. No ładny wolontariusz ;)
  17. Kciuki trzymam mocno, oby się udało.
  18. Udało się skontaktować z Panią. Nie zrozumiałam jej zbytnio, bo chyba jechała samochodem ale z tego co zrozumiałam to chyba ma na oku jeszcze inną sunię. Ale mogę się mylić, bo ledwo ją słyszałam. W każdym bądź razie ma się rano do mnie odezwać - ale póki co cisza.... EDIT: Pani napisała, że dziś niestety nie da rady załatwić wizyty.
  19. Witam. Miło mi zapoznać się wirtualnie z Nuteczką. Mała słodka panienka ;) Widzę, że zostałam wytypowana do wizyty drogą dedukcji i braku chętnych :) Tak jak pisałam, jutro mogę podjechać na wizytę. Ja nie jestem kierowcą, bo to by było niebezpieczne dla otoczenia ale TZ jest i już się przyzwyczaił do tego, że go molestuję :D Więc z tym problemu nie ma, wczoraj go uświadomiłam i ugłaskałam i zgodził się mnie zawieźć, bo bądź co bądź ale to ze 20 km ode mnie jest. Zaraz dzwonię się umówić. EDIT: Dobrze obliczyłam, 20 km w jedną stronę ;) Dzwonię i dzwonię, ale nikt nie odbiera :(
  20. Jedzenia starczy. Suchego jeszcze jest, makaronu od groma i puszek też. Część puszek zabrałam do domu, bo zamarzły.
  21. Zagrycha zagrychą, ale jak to mówią: rybka lubi pływać :D Tyle że Reksia buda jest nieco za mała i nie byłabym pewna czy się podzielą ;) Dziś było przedstawienie pt Reksio - totalna zagłada. Głupawki takiej dostał jakby był małym szczeniakiem. Azora sponiewierał, mnie smyrnął zębami po spodniach i biegał z prędkością światła wydając z siebie podejrzane dźwięki :D Aż miło się robi na sercu jak się patrzy na faceta tak szalejącego na twój widok. Szkoda, że to się tylko u psów zdarza... hehe :D
  22. W sylwka jest izusia. Dziś w normie. Reksio mnie przywitał przy furtce, machał ogonkiem i podchodził dość blisko, choć nie tak jak zwykle. Jednak starym zwyczajem deptał mi po piętach dopóki nie wyszłam. Azor wylazł z budy po to, żeby się przywitać i wrócił tam z powrotem. Wydaje mi się, że on bardziej marznie. Mimo wszystko częściej Reksio szlaja sie po podwórku. W sumie ja się Azorowi nie dziwie - na dworze mróz a w budzie ma kupę słomy i jeszcze kotarę na wejściu. Przyjemne ciepełko. Jak u nich byłam i poczułam zamarzające nogi sama miałam ochotę się do niego wepchnąć i ogrzać :)
  23. Nie wydaje mi się... Po pierwsze: Reksio tam nie wejdzie Po drugie: to blaszak. Zimno, kupę gratów o które mogą się pokaleczyć i echo... Tam odczują większy strach niż we własnych budach...
×
×
  • Create New...