kasia_r
Members-
Posts
1035 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kasia_r
-
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
kasia_r replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Dziś przy okazji wizyty u Fionki, przesiedziałam z mamą u Oskara od 17:30 aż do 22:00. Bardzo się z nim zaprzyjaźniłyśmy, no i oczywiście będziemy u niego jak najczęściej, bo jemu najbardziej potrzebny jest człowiek!!! a oto Oskar z dzisiejszych odwiedzin: [IMG]http://img179.imageshack.us/img179/9633/pict6328ra0.jpg[/IMG] [IMG]http://img64.imageshack.us/img64/9185/pict6324mp0.jpg[/IMG] [IMG]http://img64.imageshack.us/img64/2690/pict6325uc2.jpg[/IMG] [IMG]http://img65.imageshack.us/img65/958/pict6329gr0.jpg[/IMG] -
Właśnie wróciłam z mamą z odwiedzin u Fionki. Byłyśmy od 17:30 aż do teraz. Jako, że Fionka miała wsadzaną rurkę do nosa, żeby móc ją nakarmić, siedziałyśmy u Oskarka. Oczywiście były pieszczochy, całusy, płacze, łzy, kupy, sprzątanie i pranie!!! Wszystko po to, aby psiak miał kontakt z ludźmi. Zrobiłam mu kilka zdjęć ale wstawie później. Wracając do Fiony, do lecznicy przyszłyśmy akurat jak miała zakładaną sondę do karmienia przez nos. Trwało to trochę, bo lekarze upewniali się czy oby rura nie trafiła do tchawicy. Później kochana dr. Monika zaprosiła nas (mnie i mamę), żebyśmy uczestniczyły w pierwszym posiłku Fiony. Przez nochal zjadła aż duże 3/4 kubka specjalej karmy-papki. Oczywiście nie sama jadła ale wszystko trafiło do brzucha. Dostała też leki na łaknienie, i na jelitka. Poza tym dostaje antybiotyki, witaminy, kroplówki i została znowu odrobaczona. Wszystkim zawiaduje dr. Monika. Sunia nadal nie przejawia jakichkolwiek uczuć. Nadal jest zestresowana. Po nakarmieniu, zaniosłam ją do klatki i nawet się nie położyła. Przychodziłyśmy jeszcze do jej pokoiku a ona nadal stała w klatce, tak jak ją zostawiłysmy!:-o no i ze spuszczoną głową... Jutro z rana jade do suni z trilakiem, do osłony brzucha. Ważne jest też żeby z nią przebywać jak najwięcej. Dlatego proszę o wizyty, w wyznaczonych godzinach. Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze. acha, nie wiem czy w sobote i w niedziele uda mi się do niej przyjść, dlatego prśba o odwiedziny. Może przy okazji, zajrzycie do Oskara, bo jemu też bardzo potrzebny jest kontakt z człowiekiem. Pozdrawiam
-
witam, właśnie się męczę z wklejeniem zdjęć Fionki z wieczornych odwiedzin. Przepraszam, ale coś mi nie wychodzi, no i sił mi brakuje, ze względu na moc wrażeń. Jak dla mnie to za dużo dziś widziałam, w ogóle nie jestem odporna, więc jeszcze raz przepraszam ale jutro wkleje zdjęcia. Dziś po raz pierwszy osobiście poznałam Oskarka, no i oczywiście brak mi słów. Następny psiak, który potrzebuje człowieka. Ryż z indykiem właśnie się gotuje i mam zamiar jutro odwiedzić towarzystwo na Strzeleckiego. Nie wiem tylko o której, bo coś mama pod nosem mamrocze, żebym na nią poczekała i razem byśmy się wybrały. No i poznalam wspaniałe dziewczyny: Gamonia, Beatę Dorobczyńską i dr Monikę. Mam nadzieje, że się jeszcze spotkamy. Teraz idę spać, pozdrawiam Kasia
-
jade z Gamoniem na 20:00 na wizyte u Fionki. Mam aparat, więc zrobie zdjęcia. Co do stanu suni, to przez całą drogę z Ostródy do Warszawy, była wtulona we mnie, i leżała mi na kolanach. Jak tylko jedna łapka zsunęła się, od razu ją poprawiała byle tylko być na kolankach. W Ostródzie pomachała ogonkiem na przywitanie, jednak u weterynarzy, jak ją postawiłam na stole, to stała tak biedaczka z główką spuszczoną i ani drgnęła. a nóżki jej drżą, bo ona jest wycieńczona, ma zanik mięśni z głodu, przecież kroplówka nie zastąpi jej pożywienia. Jak była na siusianiu, to wydawało się, że zaraz upadnie. Boże, zaraz do niej jade a nic nie widzę od łez. Chyba najlepiej by było umieścić ją w domu, gdzie na spokojnie dojdzie do siebie. do później
-
Witam, dziś miałam taki dzień: 1. Przywieźliśmy Fionkę do Warszawy. Przez całą drogę była wtulona we mnie a ja w nią. Chyba razem płakałyśmy, ona z choroby, ja z jej stanu. Tego nie da się opisać, jest strasznie chuda choć futro ją maskuje. Każda kosteczka wystająca, i te smutne oczy. W Ostródzie nawet na przywitanie machała ogonkiem ale to był koniec jakichkolwiek emocji... straszne 2. Pani Kierowniczka to złota osoba, i choć matusza5 nie zdążyłam poznać, też do złotych należy. 3. Przyjechaliśmy do lecznicy na Gagarina i okazało się, że usg jest nieczynne, hotelik jest w remoncie i jeszcze pare innych kwiatków wyszło. Dr Fridrich (?) uznał, że może conajwyżej pobrać krew i nic więcej. Polecił zmienić klinikę (np. na Strzeleckiego), gdzie można kompleksowo wykonać potrzebne badania i sunie poobserwować. 4. Nie miejcie mi za złe, ale od początku mówiłam, że proszę o załatwienie wszystkiego przed naszym przyjazdem do lecznicy (tata ma ograniczony czas, ja natomiast mam sprawy rodzinne na głowie). Wiem, że na Gagarina jest dobra opieka i sprzęt ( bo sama lecze tam od lat swoje zwierzęta), ale dziś nie dane nam było z tego wszystkiego skorzystać. Strzeleckiego wybraliśmy wspólnie z doktorem, także wpływ miała odlewgłość i czas. Dodam, że trafiają do tej kliniki psiaki asif, a obecnie przebywa tam oskarek. 5. dziś o 20:00 mam się stawić na Strzeleckiego z p. Beatą (Gamoń) na rozmowy w sprawie Fionki. 6. od razu, jak oddałam Fionkę na Strzeleckiego, wszyscy bardzo ładnie się nią zajęli. Dostała kroplówkę, a odleżyna została oczyszczona. 7. byłam przed chwilą z innym psiakiem w lecznicy gdzieś koło ul. Dolnej (konduktorska? padewska? nie wiem) i powiedziano mi, że na Strzeleckiego jest sprzęt do badań i że sunia dobrze trafiła. 8. zastanawiam się co się z tą bidą dzieje? czy serce? a może ona coś strasznego przeszła i nie chce żyć? Serce mi ściska, mam gule w gardle i łzy same lecą 9. potrzebne będą pieniądze na leczenie na razie tyle, czekam na 20:00 9.
-
pani z nie wiem jakiej fundacji, tylko to ona pałci za kroplówki i to ona musi podjąć decyzje o transporcie. nie mam do niej telefonu ale matusz ma znowu zadzwonić do pani kierowniczki i ustalić sprawę jutrzejszego transportu.. czekam.... Pani kierownicza powiedziała jeszcze, że transport był planowany na piątek, a ja tylko zobaczyłam tytuł na dogomanii i bez czytania wątku podjęłam decyzje o jutrzejszej wyprawie.
-
Piękny ON wyrwany z piekła - na dobre we wspaniałym domu!!!
kasia_r replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Moja mama zna Joanne Marie osobiście i jakby to miało jakiś wpływ, może za nią ręczyć. Joanna Maria jest super babką i kocha zwierzęta. Wiem, że u niej psiak będzie miał świetnie i będzie pod dobrą opieką weterynaryjną. Pozdrawiamy, Kasia_r* i Mama ;) -
Przed chwilą wracałam z saskiej kępy i byłam świadkiem, jak samochód przede mną potrącił kota i nawet się skurw.... nie zatrzymał. Kiedy brałam go do samochodu, wytworzył się korek i podjechała straż miejska, nie to, żeby pomóc ale zapytać się co zbieram z ulicy... Kota szybko zawiozłam do lecznicy całodobowej na Gagarina. Doktor łaskawie poszedł ze mną do auta, bo ja nie chciałam go przynieść do gabinetu. Bałam się, że mogę sprawić mu większy ból. Lekarz zbadał go i powiedział, że nic nie da się zrobić. Upierałam się, żeby go uśpić, żeby mu skrócić cierpienia. Lekarz powiedział, że nie trzeba, bo kot już nie żyje....umarł dopiero za kilka minut. Zostawienie ciałka kosztowało 15zł, a głupia myślałam, że bezdomne bidy mają jakieś przywileje. Straszny koniec dnia. Strasznie było patrzeć na ostatnie chwile tego kociaka... Mam nadzieje, że już go nie boli