Jump to content
Dogomania

kasia_r

Members
  • Posts

    1035
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kasia_r

  1. [quote name='GrubbaRybba']Andzior też nie wymiotuje, kupy robi ładne. Nie kaszle, no chyba, ze sie zakrztusi jakimś paprochem. Ona jest jak odkurzacz, wszystkie śmieci z podłogi zbiera. Andzia wczoraj zjadła pół konserwy. Jestem z niej dumna. Nadal jest wesoła, biega jak szalona, bawi się z nami i psami. Sierść błyszcząca. Wszystko wygląda, jakby było w najlepszym porządku. Może to faktycznie fanaberie, ale będę czujna. A... i coś śmiesznego. Mój brat powiedział, że Andzia, jak śpi zwinięta, wygląda jak [B]zmięty kocyk[/B]. Wyobrażacie sobie, tak obrazić porządnego psa. :evil_lol: Och ten mój brat... w kogo on się wrodził. :lol: Moja mama za to wymyśliła Andzi imię i nazywa ją [B]Szczecinką[/B]. :evil_lol:[/quote] Super wieści, czyli Szczecinka będzie żyć! :diabloti: A może poprostu Andzia sama sobie reguluje dietę? Moja sunia ['] potrafiła nie jeść 3 dni ale wszystko było w porządku. Robiła sobie głodówki.
  2. [quote name='Ulaa']Ponieważ sunia nie poszła do eutanazji, to trzeba od jej byłych właścicieli wydębić zrzeczenie. Właściwie to oni powinni być oskarżeni o zaniedbanie i brak szczepień, ale w sumie na wszystko się zgadzali i robili co im się kazało bez dyskusji i sprzeciwu. [B]Od razu im się powie, żeby nie brali już więcej psów[/B].[/quote] Dziewczyny, możecie im powiedzieć, że jeżeli wezmą następnego psa, to wtedy odpowiedzą za sunię, za zaniedbanie, za brak szczepień, brak opieki, za ten syf...:shake:
  3. Na razie podnoszę, później zrobię bazarek.
  4. [quote name='Bura']Bardzo proszę dowiedz się co dokładnie to było. Czy te 120 to koszt tego leku czy calego badania?? Bo rozumiem był to chyba test stymulacji acth...[/quote] Teraz wydaje mi się, że był to test stymulacji acth - koszt całości 120 zł (czyli 1. pobranie krwi, 2. podanie tego czegoś (sprowadzonego z Anglii), 3. Podranie krwi po 1 godz.) Ale na wszelki wypadek dowiem sie dokładnie w lecznicy, co to było.
  5. [quote name='Bura']Moja jest podejrzana o tzw atypical Cushing, bo ma problemy z hormonami płciowymi. Czy robiliście test acth, LDD czy HDD?? Czy tylko podstawowe badanie kortyzolu?? Zastanawiam się od czego zacząć... U koni przy Cushingu z powodzeniem stosują homeopatyczny wyciąg z przysadki, nie słyszałam żeby próbowano z tym u psów... A jeszcze pytanie, Vetoryl, ile to kosztuje?? Proponowali Wam może Lysodren??[/quote] Cześć, test robiliśmy jakiś specjalistyczny ale jak on się zwał nie mam zielonego pojęcia. Polegał na pobraniu krwi na czczo, potem na zastrzyku z lekiem sprowadzonym z Anglii (bo w Polsce nie ma), odczekaniu godziny i ponownym pobraniu krwi do analizy. Koszt ok 120zł. Nasz pies dostał Vetoryl, bo jego Cushing jest przysadkowy. 1 tabletka Vetorylu kosztuje u nas 5 zł, a mieliśmy 10 dniową serię. Teraz czekamy na nową porcję leku z Anglii, żeby ponownie zrobić test i zobaczyć czy leki pomogły. Dodatkowo zrobiliśmy echo serca i nasz pies musi dodatkowo dostawać leki na serce i ciśnienie. Pies jest też na diecie. Nie słyszałam o lekach homeopatycznych, bo nikt nam nie proponował. Pozdrawiam p.s. mogę się dowiedzieć dokładnie jaki test mieliśmy robiony.
  6. [quote name='GrubbaRybba']Kasiu, kocia puszka już też jest nie dobra. Ona tak ma, codziennie musi być coś innego. Jak idę do sklepu, to kupuje 6 rodzajów puszek małych, bo duże wyrzucam potem, do tego kilka rodzajów mięska, wędliny. Rosołek jest dobry tylko pierwszego dnia, drugiego czasem jeszcze tknie, ale potem nie ma mowy. Nawet szyneczka jest dobra tylko raz, potem już nie pasuje. Rozpuściłam pannę, to teraz mam. :evil_lol: Jelitka miała obmacane, na pewno nic w nich nie ma. Dziś dałam jej rybę. Wszystkie zwierzęta w domu śliniły się niemiłosiernie do tej ryby, a królewna obwąchała i odeszła. Przecież ryba była gotowana wczoraj... :shake: Muszę chyba Andzi głodóweczkę zafundować. Może wtedy zacznie jeść. Bo ja jak głupia, jak nie to, to co innego. Sześć misek stoi, w każdej pełno, a ta małpa nic nie je.[/quote] Uwielbiam takie hrabianki :diabloti:
  7. Dodatkowo robiliśmy jeszcze u dr. Niziołka echo serca. Nie jest jeszcze źle ;) Cedra, bardzo dziękuję za zainteresowanie. Z cushingiem mam pierwszy raz do czynienia, no i w ogóle słyszę o niej pierwszy raz. Wyzdrowieć nie wyzdowiejemy ale zagwarantujemy Kretowi (mam nadzieje) kilka beztroskich lat. A Pani doktor (już za chwilkę) bardzo dziękuję i życzę samych sukcesów w praktyce zawodowej ;)
  8. Oby Andzi nic nie było. Ona jest takim Tadkiem - niejadkiem, no i na jedzenie nie ma czasu. A może kocią puszkę ?
  9. [quote name='baffi2']ja słyszałam że są jakies szczepionki ale szczegółów nie znam... oni sie nie zgadzają, mówią "że nie dadzą swojego psa pod nóż i szkoda wydawać kasy na głupie operacje" itp... :roll:[/quote] Buraki!!! Pierwsze słyszę o takich szczepionkach ale może trzeba uderzyć do weterynarza? Jak bedę, podpytam u siebie.
  10. Dziewczyny, trochę wam "posłodzę". Ale bez słowa tego zostawić nie mogę. Dokonałyscie cudu!!!!!!!! Patrząc na te zdjęcia, popłakałam się. Oby nigdy juz nie trzeba było interweniować. Kochane jesteście!
  11. Słuchajcie, seter irlandzki to był mój pierwszy w życiu pies (sunia). Popracuje nad pewną osobą, która również ma szczególny sentyment do rudych.
  12. Dziękuję za zainteresowanie. Jestem w zasadzie bardzo zaskoczona tą chorobą, bo wyszła w czasie rutynowego badania krwi. Mojego jamnika znalazłam dawno dawno temu, na dzikim wysypisku śmieci w stanie agonalnym. Już umierał z głodu ale udało nam się go wyratować. Od tego czasu apetyt ma przeogromny. Dlatego nic nas nie zdziwiło, tzn wzmożony apetyt, bo dla nas to normalne. Tak, jak już wspomniałam, robiliśmy normalne badania krwi. Lekarkę zaniepokoiła podwyższona ilość AspAT, AIAT i ALP. Zrobiliśmy specjalistyczne badanie krwi, pod kątem zespołu cushinga i rzeczywiście wyszła bardzo podwyższona ilość kortyzolu. Robiliśmy jeszcze badania usg i nadnercza są obustronnie powiększone. Lekarze stwierdzili, że jest to problem przysadki. Jednak jest to nieoperacyjne i możemy jedynie powstrzymać rozwój choroby. Obecnie jesteśmy po 10 dniowej serii wetorylem (?) i czekamy na sprowadzenie leku na ponowne badanie kortyzolu. W czasie brania tych leków nie wystąpiły na szczęście skutki uboczne. Jesteśmy na specjalnej diecie i liczymy wypijaną wodę. W zasadzie wiem już, że jest to choroba charakterystyczna dla jamników. Ale do czego może prowadzić nie leczona, nie mam pojęcia. Mam nadzieję, że nam uda się chorbę na tyle zaleczyc aby pies mógł jeszcze trochę cieszyć się życiem bez zbędnego bólu. Dziękuję za zainteresownie i bardzo fachowe objaśnienia. Czy również masz do czynienia z tą chorobą?
  13. Jak, jak w temacie u mojego 14-to letniego jaminika szorstkiego stwierdzono zespół cushinga :shake:. Jesteśmy po badaniach i pierwszej serii leków. Czy ktoś już spotkał się z tym choróbskiem?
  14. Podnoszę.......
  15. [quote name='gamoń']Cioteczki teraz rozliczenie . Worel/Anuka1-48 Argat -20 Katarzyna R ale nie znam nicku-30 Jomar-50 madzia828-30 mimiś-30 _________ 208 zl Do zapłaty za sterylizację i kubraczek 250zl.[/quote] beznickowiec, to ja! kasia_r ;) a mogę prosić o zmianę na nicka. Dziękuję i pozdrwaiam was dziewczyny, Kasia
  16. [quote name='Charly']Doskonale rozumiem Cie Kasiu. Zrozum, ze panie wiedzialy jakiego psa biora. Nie wiem, czy przeczytalas, ze Bisiek ma zainfekowana cała szczeke z powodu zaropialego zęba. Ja rozmawialam z paniami telefonicznie oraz przez email. One po prostu nie moga pojac, jak pies z takim bólem jest zostawiony samemu sobie. Jak w klinice mozna tego nie zauwazyc. przeciez jego to musialo strasznie bolec. co do grzyba Kasiu. Kazdy kto choc raz mial chorego psa wie, ze wyniki zeskrobiny skornej trwaja tygodnie. To wie kazdy.Tutaj pani starala sie przekazac caloksztalt. Do tego dochodza i nazwe to po imieniu kłamstwa zwiazane ze szczepionkami. Wiesz ile razy ja bylam proszona zeby na to zwrocic uwage? Jak bys sie czula gdyby ktos tak Ciebie potraktowal? Bisiek dostaje to co najlepsze. To p. Spyrantis starała sie w tym liscie przedstawic. Ale jak mozna tak krecic. Ja wmawiałam tym paniom, ze one musza sie mylic. Ze pies ma szczepionki. Na pewno. Ma??? wyszlo na to ze to one zmyslaja.prawda? A do tego wszystkiego te telefony. Gdzie zostaly wyzwane i obrazone. Czy to tak ciezko zrozumiec? I teraz panie maja siedziec cicho. Wiadomo ze to nie wszystko co jest z Biskiem. Wiadomo ze o tym nie pisza. Wiadomo, ze zawsze moze cos wyskoczyc. I nie o to chodzi. Piszesz ze nalezy docenic, co Bisiek otrzymal. Tego wlasnie brakuje.Slowa dziekuje. Ale za to ktos sie osmieli dzwonic tam i wyzywac. Takie rzeczy sie sumuja. Czy mozesz zrozumiec, ze maja dosyc. Ze nie zycza sobie takich telefonow i kontaktow. Widze, ze ciezko o porozumienie. Trudno. czytam inne watki.jestem w kontakcie z innymi osobami. Mam zupelnie inny szczery otwarty kontakt. Trzeba sie wzajemnie traktowac powazniej. Nie decydowac za innych. Nie lekcewazyc zalecen. Jesli nie podoba mi sie osoba adopcyjna i jej wymogi, wycofuje sie. Ale nie decyduje za nia. To wszystko. PS. P. Spyrantis wyciaga psy z Hiszpani, Grecji, Słowacji. Nie takie psy jak Bisiek widziala. Ale jeszcze jej nikt nie oklamal. Oraz nie wyzwal. Zwyczajnie. Nie wiem Kasiu dlaczego akurat Ty czujesz sie dotknieta tym listem. Moze w tym nieporozumieniu ma znaczenie ze panie sa z Niemiec i dlatego osoby postronne w sumie czuja sie dotkniete.. Pani Spyrantis pisze, ze nie chce juz nic slyszec, nie chce miec kontaktu. Kasiu...mowi o telefonach. nie wiemy, kto dzwonil. Ale te osoby mówiły o tym konkretnym przypadku. Nazwisko pani Spyrantis pojawiało sie tutaj nie raz. Nie jest trudno znalesc strone w internecie i wyszukac telefon. Ale musial to zrobic ktos, kto czyta ten watek. Takze i do tych osob skierowany jest ten list. Wypowiedziałas sie na temat tego listu i spraw w nim zawartych. Ale nie stracilas slowa na temat tych nieszczesnych szczepionek, ktore ruszyly cala sprawe w momencie jak pies zajechal do domu i wlascicielka otworzyla ksiazeczke zdrowia. Nawet nie teraz jak wkleilam dowody ich braku. A deklaracja, ze "przeciez sa, oczywiscie" znajduje sie tylko pare stron wczesniej. Nikogo to nie rusza.Mnie przeciwnie. Bardzo. I dlatego miedzy innymi i ja juz nie mam ochoty na ten watek, bo mam wrazenie, że po prostu nie rozumiemy sie. Poprosze o zamkniecie. Napisałam do Maupy 4 prosbe o zamkniecie watku.Tym razem ostateczna.[/quote] Charly, ja na miejscu Pani z Niemiec nie zostawiłabym tej sprawy z telefonem. Czy kobitka nie mogłaby poprosić o pomoc policji? Wiem, że w Polsce to nie realne z wielu względów, ale w Niemczech polcja jest chyba w stanie zidentyfikować dzwoniącego, nie po numerze ale po dacie takiego telefonu. Wstyd mi za taki telefon i dlatego trzeba to zwalczać. A ze szczepionkami, to nie wiem gdzie doszło do przekłamań. Może strona niemiecka myślała, że taki zestaw jest niezbędny do przekroczenia granicy, natomiast strona polska wykonała niezbędne minimum, również dowiadująć się co musi być zrobione. Ja tylko teraz gdybam, ale niech te kobitki nie tracą w nas wiary, bo tu na dogo naprawde dużo się robi, bez jakichkolwiek środków, czasu i na przekór wszystkiemu.
  17. Bardzo nie ładny list napisała ta Pani z Niemiec :shake:. Zwałszcza końcówka. Nie chciałam się wtrącać już w ten wątek ale to co się tu dzieje woła o pomstę. Wydaje mi się, że w całej tej sytuacji zabrakło porozumienia i osoby koordynującej. Ale w sumię nie dziwię się, że tak wyszło, bo osoby bezpośrednio zajmujące się Bisiem, nie tylko nim się na co dzień zajmują ale mają pod soba jeszcze kilka, kilkanaście podopiecznych. Z drugiej jednak strony Panie z Niemiec chyba nie do końca sa świadome, jak wyglądają warunki w Polskich schroniskach i psy w nim sie znajdujące. Chodzi o to, że Bisio od momentu opuszczenia schroniska do momentu wyjazdu, został poddany, wydawałoby się, obserwacji, badaniom, kastracji, ew leczeniu itd. Wydaje mi się też, że czasu na pełne zdiagnozowanie stanu psa, poprostu było za mało. Bisio i tak miał ogromne szczęście, że znalazła się sponsorka. W innym przypadku, diagnozowanie i zaleczanie trwałoby o wiele dłużej lub pies pojechałby do Niemiec tylko z wymaganymi przy przekraczaniu granicy szczepieniami. Końcówka listu od Pani z Neimiec bardzo mnie dotknęła i wielu ludzi pewnie także. My nie jesteśmy fundacją, organizacją, która cały czas poświęca się zwierzętom. My cały czas poświęcany zwierzętom kradniemy naszym bliskim. Jesteśmy prywatnymi osobami, które bez przerwy kombinują. Jednen służy transportem, drugi nakarmi, trzeci zbierze pieniądze - tworzy się łańcuszek ludzi. Z tego co się orientuję, Bisio był zbadany na obecność grzybów. Jednak, wszyscy wiemy, że na wyniki należy długo czekać. Łapę oglądał chirurg i jeśli dobrze pamiętam, stwierdził, że starego urazu nie należy operować. Zęby Bisio miał mieć czyszczone w czasie kastracji, ale czy rzeczywiście zostały wyczyszczone tego nie wiem, bo nie mam wglądu w teczkę Bisia. Bisio w lecznicy poddawany był kąpielom leczniczym na podrażnioną skórę, barał antybiotyki, został podtuczony. Widziałm Bisia na własne oczy i od momentu opuszczenia umieralni, to nie ten sam pies. Czy tego nikt nie docenia?? Nikt nie docenia, tego co już zostało zrobione przy tym psie, rękami zupełnie postronnych ludzi? Jeśli chcecie, wieszajcie sobie na mnie psy. Poprostu zrobiło mi sie troszkę przykro. W sytuacjach adopcji psa czy innego zwierzaka ze schroniska, nie jesteśmy w stanie do końca zdiagnozować jego stanu. Wiele schorzeń może "wyjść" dopiero później. Zawsze należy o tym pamiętać i podkreślać przy adopcjach.
  18. [quote name='Tygrysek ^^']Mój pies też stoi na łańcuchu i... niedawno sobie szyje przecioł!!! :placz: Od razu z łańcucha do domu poszedł bo ucieka za suczkami polatać a to duży pies i ludzie się boją! Ale piesio od razu do weta poszedł i wychodzi na to że to obroża mu szyjkę przecieła... :-([/quote] Ręce opadają!!!!!!!!!!!!!! Dogomaniaczka???? A co z kastracją? Może zamiast łańcucha lepszy byłby kojec?
  19. Może to i prawda, ale dlaczego najbardziej zainteresowani nie zostali poinformoawani od razu, co się z psem dzieje?
  20. też mam zamiar wystawić bazarek dla suńki, tylko czasu mi brakuje
  21. Nie chcę się wtrącać, ale jak gadałam z dr Moniką przed zabiegiem kastracji, to dowiedziałam się, że przy okazji Bisiowi zostaną wyczyszczone zęby z kamienia. Może ten stan zapalny zrobił się juz po oczyszczaniu zębów?
  22. Zez: [IMG]http://img359.imageshack.us/img359/5526/pict7481ma8.jpg[/IMG] [IMG]http://img355.imageshack.us/img355/2613/pict7485xp9.jpg[/IMG] Andzia zamordowała czerwonego pieska. Ryba będziesz musiała szyć!:diabloti: [IMG]http://img227.imageshack.us/img227/5663/pict7484tz0.jpg[/IMG] [IMG]http://img361.imageshack.us/img361/490/pict7483lc6.jpg[/IMG]
  23. Poprostu nie poznaję mojej hrabianki (kotki), z obcym psem i to tak blisko??? Normalnie by się skończyło na wylizywaniu brzucha do krwi i głodówce! [IMG]http://img223.imageshack.us/img223/1765/pict7476dk5.jpg[/IMG] [IMG]http://img353.imageshack.us/img353/58/pict7478ya7.jpg[/IMG] [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/3272/pict7479dv3.jpg[/IMG]
  24. [quote name='GrubbaRybba']Kasiu, wlasnie dorwalam sie do netu, wchodze, patrze, a tu zdjecia Andzi. :loveu: Jestem ci ogromnie wdzieczna za opieke na Andzioerkiem. Widze, ze moj kudlacz nie bardzo za mna teskni. :evil_lol: Ja za to tesknie bardzo. :p Dopiero, jak nie mam Andzi, widze, jak puste jest zycie bez tego potwora. :lol:[/quote] Andziołka jest przesympatyczna i nie sprawia kłopotu. Jak ją na troszkę zostawiam samą w domu, to piszczy. No ale coś za coś. Niedawno ją wyrodna pani zostawiła a teraz zostawia ją tymczasowa pani. Fotek miało być więcej ale się aparat rozładował i ładowarki szukam. Spimy razem pod kołderką, a łóżko Andzi czasem zajmuje zły Szary kot. No i jak wrócicie, musicie kupić duże lusro, bo Andzia lubi obserwować w odbiciu całe mieszkanie. Bawcie się dobrze i niczym się nie przejmujcie ;)
×
×
  • Create New...