Jump to content
Dogomania

halbina

Members
  • Posts

    19838
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by halbina

  1. jeśli w schronisku nie ma parwo i nosówki i jeśli nic innego nie macie, to go przywieźcie jutro... Justyna_wolontariat, podaj mi, proszę namiary na siebie na pv, numer telefonu...
  2. nie mam słów, Tobie, Alicjo, spadły kapcie, mnie opadło wszystko... i co ja mam zrobić?... wziąć też tego drugiego?... jakie one mają szanse znaleźć domki?... jak długo będą u mnie?... na razie to maluchy, ale ja nie mogę zostać z czterema psami, w tym z trzema amstaffowatymi... Platon jest agresywny poza domem, ale trzy z traumą... Jezu... zresztą nie dam rady z nimi ani finansowo, ani organizacyjnie, ajk będą dwa pokaleczone i zaczną się ze sobą bawić, to już widzę, jak to się skończy... kenelową klatkę mam jedną, nie ma mnie po kilka godzin, czasem wpadam na dwie i znów muszę wyjść na zebranie czy szkolenie... ale jak zostawić takiego malucha w schronie?... proszę, niech się ktoś ulituje nad nim, zanim złapie wirusówkę... :placz::placz::placz: I dlaczego facet przyniósł jednego do weta, skoro było ich więcej... :angryy::angryy::angryy: Justyna, co to była za interwencja?... Tam była matka szczeniaka? czy to była amstaffka? :angryy:
  3. niestety, w naszym kraju, wszyscy cienko przędą... ech... mogę tylko podrzucić...
  4. [quote name='Gosiara']To kolorkiem jest podobny do Inki?:)[/QUOTE] no, mam teraz trzy błękitki: Inkę, Bluminka i kocurka Miszę...
  5. [quote name='doddy']Do nas zgłosiły się 2 fajne domki o Ginę (jeden wolontariusz pomagający przy rottkach - ma własną boksie 10 miesięczną) oraz państwo weterynarze z Warszawy z 2 Maine Coon po stracie psiaka. Może im podesłać malucha? Oba domy są z Warszawy.[/QUOTE] zdecydowanie tak...
  6. no spory... może tatusiem był dog błękitny... hi hi
  7. Ciekawe, taki piękniś?... wierzyć sie nie chce! poproście o pomoc Glutofię...
  8. Bluminek/Blumiś i Smerfik/Smerfuś są fajne, bo miękkie, na pewno nie nazwiemy go Killer... brrrrrrrrrrrr
  9. [quote name='ania z poznania']Nie... blue oznacza też smutek, melancholię, po takich przeżyciach może coś weselszego? Takiego na szczęście?[/QUOTE] a jak "blue" oznacza melancholię, to tym bardziej jestem za!
  10. Miałam białego kocurka z błękitnymi oczami, nazwaliśmy go Bluminek... Blumiś... pasuje do małego?...
  11. przesłałam wątek koleżance, która miała ode mnei adoptować suczkę, niestety malunia odeszła za TM... Na razie koleżanka nie odpowiedziała jednak, rozważają adopcję suczki wyżła... więc nie zaklepuję psinki...
  12. patowo... ja, zgodnie z umową, gotowa jestem dwa przejąć, jak będą już samodzielnie jeść, no i mam nieszczepionego malucha "po przejściach", mamusia chciała go zagryźć: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/194221-Własna-matka-chciała-go-zagryźć.Poraniony-6-tyg.-szczeniak-amstaffa-(błękitny).Zabrze[/URL] więc muszę go zaszczepić najpierw i dopiero potem... ech...
  13. Wasz [URL="http://www.forum.**********/showthread.php?p=1101659#post1101659"]"tosiak"[/URL] Bono na molosach, zmieńcie tytuł, ma dużo z tosa inu... :cool3:
  14. moim psom okazuje uległość, ale nie panikuje... jego swędzi ta szyja i kark, próbuje się drapać... to będzie problem...
  15. Nieodpowiedzialni ludzie rozmnożyli swoją agresywną amstaffkę. Najmłodsze ze szczeniąt - słodki sześciotygodniowy niebieski maluch - stał się ofiarą własnej matki. Zaatakowała, by zabić, rozszarpała skórę na karku, zdarła. Szczeniak został odratowany, ale ślady fizyczne będzie nosił już zawsze - ma rany jak po wrośniętej kolczatce (zdjęć na razie nie mam jak zrobić, ale wygląda okropnie). Weterynarz zszył rany i skórę, zostawił tylko miejsce do płukania ranu i dren. Szczeniaka wyraźnie to świerzbi, a kołnierzyka nie ma jak zamontować... Jednak martwi mnie bardziej trauma psychiczna, jakiej doznał mały, no i geny nieszczęsnej mamusi... Bo jak już zagoją się rany fizyczne i ktoś zainwestuje w typową dla tej rasy szeroką obrożę, to nie będzie widać szycia. Ale pozostaje pytanie: czy nie wyrośnie na agresora?... W każdym razie z góry zapowiadam, że adopcja będzie wymagała szczególnego prześwietlenia domu. Szukać będziemy odpowiedzialnego właściciela, który zna specyfikę rasy i zadba o to, by mały był odpowiednio prowadzony, zsocjalizowany i zabezpieczony przed dalszym rozmnażaniem. [IMG]http://img137.imageshack.us/img137/9164/20101009078.jpg[/IMG] [IMG]http://img534.imageshack.us/img534/5394/20101009079.jpg[/IMG] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/194221-Własna-matka-chciała-go-zagryźć.Poraniony-6-tyg.-szczeniak-amstaffa-(błękitny).Zabrze"][COLOR=#4444ff]http://www.dogomania.pl/threads/1942...�kitny).Zabrze[/COLOR][/URL]
  16. Nieodpowiedzialni ludzie rozmnożyli swoją agresywną amstaffkę. Najmłodsze ze szczeniąt - słodki sześciotygodniowy niebieski maluch - stał się ofiarą własnej matki. Zaatakowała, by zabić, rozszarpała skórę na karku, zdarła. Szczeniak został odratowany, ale ślady fizyczne będzie nosił już zawsze - ma rany jak po wrośniętej kolczatce (zdjęć na razie nie mam jak zrobić, ale wygląda okropnie). Weterynarz zszył rany i skórę, zostawił tylko miejsce do płukania ranu i dren. Szczeniaka wyraźnie to świerzbi, a kołnierzyka nie ma jak zamontować... Jednak martwi mnie bardziej trauma psychiczna, jakiej doznał mały, no i geny nieszczęsnej mamusi... Bo jak już zagoją się rany fizyczne i ktoś zainwestuje w typową dla tej rasy szeroką obrożę, to nie będzie widać szycia. Ale pozostaje pytanie: czy nie wyrośnie na agresora?... W każdym razie z góry zapowiadam, że adopcja będzie wymagała szczególnego prześwietlenia domu. Szukać będziemy odpowiedzialnego właściciela, który zna specyfikę rasy i zadba o to, by mały był odpowiednio prowadzony, zsocjalizowany i zabezpieczony przed dalszym rozmnażaniem. [IMG]http://img137.imageshack.us/img137/9164/20101009078.jpg[/IMG] [IMG]http://img534.imageshack.us/img534/5394/20101009079.jpg[/IMG] [URL]http://www.dogomania.pl/threads/194221-Własna-matka-chciała-go-zagryźć.Poraniony-6-tyg.-szczeniak-amstaffa-(błękitny).Zabrze[/URL]
  17. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/194221-Własna-matka-chciała-go-zagryźć.Poraniony-6-tyg.-szczeniak-amstaffa-(błękitny).Zabrze[/URL] :-(:-(:-(
  18. a przepraszam, J_ulio, skąd on własciwie jest?... ups...
  19. [quote name='Alicja']Halbinko , dziękuję Ci za przyjęcie tego maluszka . Myślę , ze dobra socjalizacja pomoże w wyprowadzeniu tego maluszka na prostą . Widziałam foty ... okropne[/QUOTE] to może powiadomisz osoby, które robiły zdjęcia o wątku... bo się pogubiłam...
  20. Nieodpowiedzialni ludzie rozmnożyli swoją agresywną amstaffkę. Najmłodsze ze szczeniąt - słodki sześciotygodniowy niebieski maluch - stał się ofiarą własnej matki. Zaatakowała go i poszarpała, jego rany zostały pozszywane. Wrócił do matki... Matka zaatakowała go jednak drugi raz, tym razem, by zabić, rozszarpała skórę na karku, zdarła. Szczeniak został odratowany, ale ślady fizyczne będzie nosił już zawsze - ma rany jak po wrośniętej kolczatce (zdjęć na razie nie mam jak zrobić, ale wygląda okropnie). Weterynarz zszył rany i skórę, zostawił tylko miejsce do płukania ranu i dren. Szczeniaka wyraźnie to świerzbi, a kołnierzyka nie ma jak zamontować... Jednak martwi mnie bardziej trauma psychiczna, jakiej doznał mały, no i geny nieszczęsnej mamusi... Bo jak już zagoją się rany fizyczne i ktoś zainwestuje w typową dla tej rasy szeroką obrożę, to nie będzie widać szycia. Ale pozostaje pytanie: czy nie wyrośnie na agresora?... W każdym razie z góry zapowiadam, że adopcja będzie wymagała szczególnego prześwietlenia domu. Szukać będziemy odpowiedzialnego właściciela, który zna specyfikę rasy i zadba o to, by mały był odpowiednio prowadzony, zsocjalizowany i zabezpieczony przed dalszym rozmnażaniem. [IMG]http://img137.imageshack.us/img137/9164/20101009078.jpg[/IMG] [IMG]http://img534.imageshack.us/img534/5394/20101009079.jpg[/IMG] Leczenie potrwa co najmniej miesiąc... Gdyby ktoś chciał sie dorzucić, to wdzięczność tego słodkiego maluszka będzie na pewno wielka, a spojrzenie... bezcenne! [B]Fundacja Pomocy Zwierzętom Bezdomnym "Szara Przystań"[/B] KRS : 0000288303 NIP: 648-264-54-76 IV od. PKO BP SA w Zabrzu 27 1020 2401 0000 0202 0240 5868 [B]Adres korespondencyjny:[/B] Zabrze , 41-800 ul. E. Czogały 9
  21. Wysłałam reklamowo maluszki chętnej pani, szuka długowłosej suczki.
  22. nie swojego, ale Twojego podopiecznego przecież, Gosiu... dobrze zrobiłaś, bo sumienie masz czyste, że zrobiłaś, co mogłaś, może będzie odzew na ogłoszenia... a może suczka faktycznie wróci sama... możesz się teraz modlić albo zaciskać za to kciuki!
  23. [quote name='BIANKA1']Wierzę . Ja też już lewie chodzę . Chwilę się zdrzemnełam w dzień , i zaraz mnie telefon zbudził :shake: Ale już są nakarmione i idę spać . O 2 pewnie znowu pobudka .Ciągne je i ciągne za uszy , jutro sie okaże , czy coś lepiej z nimi . są po 5 dniach antybiotyku , i jutro doktor zastanowi sie nad zmianą . Mixolu nie ma tu w hurtowni , ale 2 puszki przywiezie do p Doktor jej koleżanka z gabinetu w Trzebnicy .W poniedziałek ma byc reszta . Zamówiłam 4 puszki . Doktor mówiła , że w obecnym ich stanie jakakolwiek zmiana mleka to zabójstwo .Nie wiem tylko czy tez będzie po 40 zł puszka , bo zwykle u weta kosztują 50 zł . Dzięki Halbinko , że tak we mnie wierzysz , ale nie mam pewności czy sie uda . Sama wiesz jak to jest z maluszkami :roll:[/QUOTE] W Ciebie wierzę! A wirusy u maluszków... to walka bez gwarancji wygranej...
  24. no to tego Ci życzymy, Gosiu!
×
×
  • Create New...