Karen116
Members-
Posts
379 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Karen116
-
Rozmawiałam z Panią Behawiorystką na temat tej smutnej sprawy. Jest zdumiona takim obrotem sprawy i taką nagłą zmianą. Pani Ola zaklinała się, ze jest bardzo zadowolona z wizyty, wszystko teraz wie i rozumie i za nic nie odda pieska. Dużo by mówić na ten temat, doszłyśmy do podobnych wniosków:( Pani Behawiorystka obiecała, ze zdalnie może pomagać nowym właścicielom Korcia. Na terenie Kłodzka działą Fundacja Pod Psią Gwiazdą, Pani doradzila, żeby może tam zamieścić ogłoszenie. Ale wydaje mi się, ze to mało prawdopodobne, zebyśmy coś znaleźli w Kłodzku w tydzień. Podpytywałam, jaki dom Pani polecałaby dla Koriego. Wskazanie było raczej na dom z ogrodem, ale niekoniecznie. Pani powiedziała, ze Korcio potrzebuje około dwóch godzin aktywności dziennie, ale nie musi to być tylko spacer. Mogła by to być aktywność "mieszana" - np. spacery plus przebywanie w ogrodzie z właścicielami. Ale ta aktywność jest bardzo ważna. Pani określiła Koriego jako psa megaprzytulaśnego, który kocha wszystkich. Podobno jak się na niego chwilę popatrzy, to juz biegnie sie przytulić:) Może zostawać sam w domu podczas kiedy właściciele będą w pracy, ale musi być najpierw wybiegany, trochę zmęczony. Musi mieć co gryźć (gryzaki), zajęcie (kongo). Oczywicie konieczne jest zabezpieczenie mieszkania i własciwe żywienie, co zniechęci psa do poszukiwania jedzenia na własną łapę. Bardzo mi przykro, ze tak został poraktowany!
-
Do tej pory była mowa tylko o zachowaniu, wątek mieszkaniowy pojawił się właściwie dzisiaj. Zachowanie podobno się nie poprawiało, teraz okazuje się, ze jednak tak. Behawiorystka podobno litowała się nas Państwem, jak to zostali oszukani i wprowadzeni w błąd, teraz widać, ze to nie do końca tak. Dziwne. Dla mnie to jednak kwestia braku odpowiedzialności. Rozumiem, oczywiście, problemy mieszkaniowe, ale sposób, w jaki Państwo piszą o Korciu, sposób załatwienia tej sprawy (zabierajcie tego psa), ton wypowiedzi itp przekonują mnie, ze nie o to chodzi. "Właściciele" litują się tylko nad sobą i swoją "dramatyczną"sytuacją, ale ja tutaj tego ich dramatu nie widzę. Nie ma słowa o tym, co będzie z Korciem. Ani słowa o odpowiedzialności za jego dalszy los, chęci pokrycia jakichkolwiek kosztów, zastanowienia się, gdzie się podzieje biedny Kori. To ich nie obchodzi. I nie ma nic śmiesznego w tym, co piszemy. Przeciwnie, to wszystko jest BARDZO SMUTNE. Tym bardziej, że - tak jak pisze Kyoshi - tyle było obietnic, ze mama, tata, babcia itp. Nie wiem, czy Pani Ola zdaje sobie sprawę, ze pies zwrócony z adopcji - nawet tak nieprzemyślanej jak ta - ma o wiele mniejsze szanse na kolejną adopcję. Może i mam znieczulicę, ale trudno mi Państwu współczuć. Im nic nie będzie, spędzą miłe wakacje. A co z psem? No, ale ja wiem - biedni są ci Państwo strasznie! A pies - trudno! Szukajcie miejsca, złe dogomaniaczki, to już wasze zmartwienie. Ja już rozmawiałam z Izą, pomogę finansowo, chociaż mam w tym miesiącu bardzo dużo wydatków - hotel, weterynarz i groomer dla Kapsla. Jakoś dam radę.
-
Popieram! Szanowna Pani Olu, zachowuje się Pani jak małe dziecko, a ostatni wpis dobitnie o tym świadczy. Obrażona na cały świat za krytykę, która - powiedzmy to sobie szczerze - słusznie się Pani należy. Wykazała się Pani całkowitym brakiem odpowiedzialności i podziwu godną nonszalancją. Tydzień temu "Mama go nie odda", a teraz: "Proszę go zabrać, i to w określonym dniu, bo inny dzień nam nie pasuje". Już sam ten warunek dużo mówi. Po prostu nie mam słów! Ludzie, którzy tutaj są, robią to nie dla rozrywki, tylko po to, żeby pomagać pokrzywdzonym przez los i człowieka zwierzętom. Nie ma Pani pojęcia- zresztą, przecież to Panią nie interesuje, bo ma Pani nasze zdanie gdzieś, jak była Pani uprzejma napisać - ile potrzeba nerwów, zdrowia, czasu, zaangażowania, maili, telefonów i pieniędzy, żeby uratować JEDNEGO PSA. A są ich tysiące. Tylko że dzieci o tym nie myślą. Bo i po co? Pozbywają się kłopotu i jadą na wakacje. Do następnej adopcji polecam Tamagochi albo po prostu zakup Ferbiego - też mięciutki, coś tam gada i nie sprawia problemów. Albo bajkę Disneya. Każdy, kto miał psa z adopcji, wie, ile czasami trzeba włożyć pracy w "dogadanie się" i jaka to jest satysfakcja, kiedy się uda. Ale to wiedzą odpowiedzialni ludzie, do których Pani się nie zalicza. Chciałabym jeszcze Pani powiedzieć, ze dwa miesiące trzymaliśmy miejsce w hotelu dla Koriego, gdyby coś poszło nie tak, ale zapewniała Pani, ze będziecie pracować z pieskiem, więc to miejsce zajął już inny pies. Po co była ta heca z behawiorystą? Kosztowało to ponad 200 PLN. Hotel będzie kosztował ok. 450 PLN PLN miesięcznie. Pokryje Pani te koszty? Skoro tak Pani to przeżyła, to spodziewam się, ze nie zostawi Pani ukochanego pieska bez dachu nad głową i bez grosza. WSTYD!
-
:) Bardzo się cieszę, ze Trevor tak dobrze trafił! Niech mu sie wiedzie jak najlepiej. Macie rację, ze czasami to, co sie wydawało kiepskim pomysłem, okazuje sie strzałem w dziesiątkę, a adopcje do tzw. domu idealnego czasami kończą sie przykrym rozczarowaniem. Nic na to nie poradzimy, ale zawsze dobrze sprawdzić i przegadać temat:) I bardzo mnie cieszy, ze sa porządni i odpowiedzialni ludzie.
-
Kapsel jest naprawdę słodki! Nie moge się napatrzeć, jaki on jest fajny! I widać, ze ma świetną relację z Magdą! Rozmawiałam z Magdą na temat Kapsla. Wygląda na to, ze piesek jeszcze dochodzi do siebie po schroniskowej traumie i powoli się otwiera. Nie za bardzo jest obeznany ze smyczą, ale robi postępy. Jest ostrożny wobec mężczyzn - to podobno często się zdarza pieskom po schronisku. Do męża Magdy podchodzi z rezerwą - na smyczy daje się prowadzić bez problemu, ale na otwartym wybiegu nie podejdzie do niego. Na początku pił bardzo dużo i jadł na zapas, dosłownie rzucal się na jedzenie. Teraz już wie, że jedzenia i picia nie zabraknie i je i pije normalnie. No i to, co już wiecie: kondycja po schronisku jest do poprawienia. Troszkę się już rozruszał, a będzie jeszcze lepiej:)
-
Jest odpowiedź Pani Behawiorystki. jednak Pani też wzięła pod uwagę mozliwość szkolenia Koriego w grupie, zobaczcie sami: Tu nawet nie chodzi o brak kolegow a o przyzwyczajenie psa do tego, że drugi pies zawsze oznacza zabawę. Nauczyl się to wymuszac swoim zachowaniem bo w hoteliku to najwidoczniej działało. Zas tu nie ma takiej możliwości. Ale stopniową pracą da się to wyeliminować. To czy bedzie potrzebne kolejne spotkanie zalezy wszystko od efektow ich pracy. Zalecenia powinny pomóc. Czasami organizuję spacery socjalizacyjne dla psiaków i przekazałam im aby sledzili informacje na fb zeby sie zapisać bo maksymalnie grupa liczy 10 psow. Na takim spacerze Kori może potrenować spokojne mijanie innego psiaka.
-
Na razie zobaczmy, jaki będzie skutek tej wizyty. Ja bym sie powstrzymała od krytyki, kiedy wizyta dopiero co miała miejsce. Co do innych szkoleń - wszystko można, ale kto za to zapłaci? Może na razie skupmy się na tym jednym:) Tym bardziej, ze właściciele są zadowoleni i sami mówią, ze teraz wiedzą o co chodzi.
-
Oto wieści od Pani Behawiorystki: Jestem po wizycie u Kori. To bardzo fajny psiak. Trochę uparty z silną potrzebą przemierzania kilometrów podczas spacerów. I tu akurat bardzo przypomina psa rasy pierwotnej. Z psem spędziłam prawie 3h, najpierw ocena w domu: pies ma silną potrzebę gryzienia, memlania co należy mu umożliwić. Nie zaspokojenie tej potrzeby spowodowało zniszczenia w domu. Nie ma żadnych objawów lęku separacyjnego. Opiekunowie muszą również zwrócić uwagę na jakość karmy gdyż pies wskakuje na blaty i kradnie jedzenie mimo iż nie jest głodny bo jego karma stoi w misce. Albo karma, którą podają nie zaspokaja wszystkich zapotrzebowań na witaminy i minerały albo pies w ten sposób próbuje sobie uzupełnić mikroflorę jelitowa. Zaleciłam gotowanie jedzenia i podawanie suchej karmy oraz podawanie gryzaków takich jak żwacze suszone itp wspomagające układ trawienny. A na razie muszą blokować mu możliwość wchodzenia na blat i do kuchni aby go nie korciło :) Pokazałam im jak nauczyć go kilku prostych komend, które są niezbędne do pracy na zewnątrz. Tu jest dramat... Pies jest nauczony, że każdy napotkany psiak oznacza zabawę, nie reaguje wtedy na komendy, jedzenie jest wtedy dla niego nieważne. Widać po dziewczynie, że jest bezsilna panowanie nad własnym psem jest niemożliwe. I tu póki nie wypracują z psem skupiania uwagi, siadania, leżenia nie zrobimy dalej nic. Ale dostała wskazówki w jaki sposób z nim pracować. Praca musi przebiec etapami. To zachowanie widać, że jest zachowaniem wyuczonym. Podczas rozmowy dziewczyna przypomniała sobie, że w hoteliku pies tak zaczął szaleć w kojcu na co Pani wpuścila do niego jego kumpla. Utrwalała takie nakręcanie się na innego psa i teraz jest duży problem. Pies kręci piruety, wyrywa się, ciężko go utrzymać. Wszystko dlatego bo chce się bawić i nie potrafi spokojnie ominąć innego psa. Ogólnie jestem dobrej myśli. Dziewczynie zależy na psie, w żadnym wypadku nie chce go oddać. Pies dużo chodzi na spacery. Widać, ze są bardzo zżyci, pies w domu czuje się dobrze, jest zrelaksowany i spokojny. Troszkę próbowali sami z psem pracować ale metody, które wyczytali w internecie były złe. Plus, że chociaż coś tam czytali i próbowali. Jednak wiadomo nie mając o tym pojęcia nie wiedzieli co jest dobrą radą a co złą.
-
Dziękuję Ci, Iza, że jesteś w kontakcie z Panią Olą. I wielkie brawa i podziękowania dla Pani Oli za takie poważne podejście do Koriego. Wygląda na to, ze rzeczywiście znalazł swojego człowieka:) Ja nie mam jeszcze żadnej informacji od Pani behawiorystki, sprawdzałam jeszcze przed chwilą. Jeśli dzisiaj nic nie dostanę, to jutro przedzwonię i wypytam dokładnie. Trochę mnie martwi ta jego skoczność. Żeby tylko nie zerwał więzadła w kolanie przy takich szaleństwach. Moja refleksja po obejrzeniu filmiku jest taka, ze on sobie faktycznie szuka zajęcia. I dobrze wie, że na blat nie wolno wchodzić:) Moja Miśka tez była z takich skocznych (no, może nie aż tak) i ciekawskich i dobrym rozwiązaniem okazała się miejscówka na parapecie:) Spędzała tam całe godziny - uwielbiała wyglądać przez okno:) Ciekawa jestem, co powie Pani behawiorystka:)
-
Dzięki Iza, za wieści! Ja jeszcze nic nie dostałam od pani behawiorystki, ale jak tylko dostanę, to dam znać. Może jutro będzie informacja. A Korcio to prawdziwy spryciarz! Nie przestaje zadziwiać! Z podłogi na blat - no, dobry jest! Wczoraj rozmawiałam o nim z Magdą - Dexterką i Magda tez mówiła, ze to niezależny, silny pies i że ma swój charakterek! Dobrze, ze pani Ola jest zadowolona po spotkaniu. Jestem dobrej myśli:)
-
Dzieciaki urocze i na pewno mają dobre chęci, ale taki pies faktycznie potrzebuje specjalnych warunków, dom z grupą dzieci to raczej nie dla niego. Tym bardziej, że z takimi schorzeniami on wymaga sporo poświęconego czasu, a przy dzieciach może z tym być ciężko. I myślę, ze one też oczekują czegoś innego, a on nie pobiega, nie poszaleje, niestety. Może się szybko okazać, ze początkowa euforia wygaśnie i Trevor wróci do hotelu. W takim przypadku nie ma co owijać w bawełnę, to dla jego dobra. Przy sterydach tak jest, niestety. Pomagają, ale cudu nie zrobią.
-
Ja bym się poważnie zastanowiła. Jezeli juz, to mozna wrócić do rozmowy po zabiegu, bo pomysł z przekazaniem Trevora na miesiąc i zwrotu do hotelu na czas rekonwalescencji jest dla mnie zupełnie nie do przyjęcia. Przecież on się, biedak, przywiąże do nowych włascicieli i domu, a po operacji będzie najbardziej potrzebował opieki. I akurat na ten czas przekazać go do hotelu - tak się nie robi. Poza tym, jest aspekt kosztowy - czy przy czwórce dzieci i niepracującej pani domu będzie Państwa stać na opieke nad dużym psem z problemami zdrowotnymi? Tak jak piszecie - co, jeżeli sie okaże, ze pojawiły się nowe problemy? Że jest konieczna np. rehabilitacja? Przecież to wszystko kosztuje, a opieka nad chorym psem wymaga tez siły. Na plus oczywiście zaliczam to, ze Państwo byli szczerzy i opowiedzieli o swoich wątpliwościach oraz że od razu przyjechali zobaczyć Trevora. Ale ogólnie jestem "na nie".
-
Bardzo biedny jest Trevorek! Ale i bardzo dzielny:) Nie pomyślałabym, ze ma 10 lat. Uratowałaś go, Agata, nie miał szans w schronisku, zwłaszcza, ze jest taki łagodny. Sterydy powinny pomóc, przynajmniej nie będzie tak cierpiał. No a operacja to konieczność, skoro tak mówi lekarz. Przynajmniej wiadomo, co mu dolega i jak można pomóc. Co do domu, to bądźmy dobrej myśli. Chyba nie ma reguły co do tego, kto najłatwiej znajduje dom.