Na to wygląda.Jeszcze jak ją do kenela po przekladalam to mnie dziabnela.W pokoju jak się ruszę to warczy.Wet do usypiania startował w rękawicach do spawania .Do tej pory śmiać mi się chce z tej akcji.
Nie złapana.wet.mial rację.Przez noc w kenelu nieźle się wkurzyła.Przy podawaniu zastrzyku,żeby ją uspokoić, nieźle nam dała popolic.Tym razem nie pomogły rękawice.Gryzow zebrałam sporo.Ale najważniejsze,że się udało i dzieci już nie będzie.
Sue zaproponowała mi kolejną pomoc.Bedzie na FB szukać domów tymczasowych.Byloby fajnie.Ja dwa mogę przetrzymać aż do adopcji u siebie.Wiecej trochę nie bardzo.Mam jeszcze przecież swoje dwa psy i dwa koty.
Dzięki Sue.