Jump to content
Dogomania

zdrojka

Members
  • Posts

    4497
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zdrojka

  1. To ja też kciuki trzymam i bardzo żałuję, że na razie nie mam jak do Was podjechać... Ze mnie taki znawca psich zachowań jak z koziej... i tak dalej, ale psy mnie lubią, nawet te strachliwe i chętnie zostałabym królikiem doświadczalnym dla Pinki, ale trochę potrwa, zamin uda mi się do Was wpaść. Postaram się jak najszybciej. Metoda ciekawa i dość niespotykana, ale najważniejsze, ze przynosi rezultaty, może z Pinką tak trzeba. Prosimy o wieści z kolejnych prób :p
  2. :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Na przyszłość poprosimy więcej, tylko w kilku postach :p
  3. Wiecie co, ja się tak zaczynam zastanawiać, że Mała to ideał psa. Jechała ze mną te 300 km, przecież ja byłam dla niej zupełnie obcą osobą, nie ugryzła, nie piszczała, problemem było tylko to, że stała całą drogę i musiałam właściwie trzymać ją na rękach pół drogi, bo była już tak zmęczona, że zasypiała na stojąco. Tam gdzie ja może być cały czas, czy to w domu, czy u rodziców, czy na działce. Po 2 m-cach pojechaliśmy na Mazury, zaaklimatyzowała się od razu, gdzie jej położyłam kocyk tam było jej miejsce, ale i tak spała w za małym fotelu, więc w końcu kocyk tam przeniosłam i było w końcu ok. Mam tylko nadzieję, że nie przeczytają tego gospodarze wynajmujący nam dom w Spychowie :cool3: Na spacerach nie zżera różnych dziwnych rzeczy, nie tarza się w różnych dziwnych rzeczach, czasem tylko wykopie dołek, czasem taki, że traktor by się zmieścił :evil_lol: Próbuję z nią wracać wieczorem z boiska bez smyczy, jest strasznie zadowolona, że nie musi w końcu obchodzić drzew z mojej strony, ale wystarczy zawołać i przychodzi, na wołanie "TU" już wie, że trzeba zmienić kierunek, bo ja chcę skręcić, tylko czasem jeszcze nie do końca wie, w którą stronę :p Z boiska przechodzimy tylko przez jedną małą osiedlową uliczkę, na "czekaj" zatrzymuje się przed nią i czeka, aż do niej dołączę. Ale dalej mam stracha, bo problemem są niestety nadal inne zwierzaki, kot to albo wróg nr 1 albo nieodparta chęc zabawy, do tej pory nie udało mi się sprawdzić, która wersja jest prawdziwa. Ale Mała nadal nie daje się zatrzymać, dlatego tylko późnym wieczorem odważam się ją puścić, bo samochody prawie nie jeżdżą. Oczka leczymy, jest dużo lepiej. Powoli zbliża się termin drugiej cieczki, pewnie gdzieś w styczniu, potem sterylka i święty spokój. Strasznie ją kochamy, choć czasem daje nam popalić :p Znajomi są nią zachwyceni, przychodzi pieszczocha, kładzie głowę na kolanie, choć często nie orientują się, że chodzi jej tylko o to, co leży na stole do żarcia :evil_lol: Eh, ale nam się psisko trafiło...
  4. Taaa, raz na jakiś czas dla odstresowania :diabloti:
  5. Oj masz z czego być dumna, masz :p
  6. Aha, to znaczy domek sam się zgłosił, a nie został znaleziony. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Musi być :p
  7. Nie zapomnieli, tylko jak pomóc konkretnie nie mogą, to się nie odzywają...
  8. O proszę, to Atosek wcina to samo, co moja Mała :p
  9. Nie :p to są resztki takiego materiałowego talerza latającego do rzucania. Miał dookoła wszytą taką właśnie rurkę plastikowogumową, Małej wystarczyły 2 godziny i tyle z niego zostało :mad: :evil_lol:
  10. Justyś, moim zdaniem zabierać ją trzeba ze sobą jak najczęściej, nawet na 20 minut, niech załapie, że wyjazd i tak kończy się powrotem do domu.
  11. Niestety, ale najbliższe weekendy mam pracujące. A wczoraj i tak by nie wypaliło niestety... Obawiam się, że odwlecze się to do przyszłego roku :razz:
  12. Oby pomysł wypalił, a o co chodzi? Możecie napisać? Czy na razie nie zapeszacie?
  13. To fakt, przekonanie znajomego, żeby zachowywał się inaczej, niż mu się wydaje, jest chyba najtrudniesze. A tu mi się w końcu Małą udało złapać z jęzorem [IMG]http://img141.imageshack.us/img141/9748/img1586aop6.jpg[/IMG] Z głupią miną [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/6375/img1588ayn1.jpg[/IMG] I w jej ulubionej pozie [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/1647/img1591axs8.jpg[/IMG]
  14. Troszkę poprawiłam, ale wiele się z tym zrobić nie dało, a ja dobra w te klocki nie jestem :oops:
  15. Ło Boże, zmniejsz trochę zdjęcia, bo zaraz mod je na linki zamieni :evil_lol: Albo ja zmniejszę i zaraz wstawię, a Ty swoje wykasuj.
  16. Matko, no przecież nóż się w kieszeni otwiera :angryy: Zakończenie historii tak zaskakujące, że dalej nie mogę uwierzyć :crazyeye:
  17. Cudne te minki Atoska, on jest taki do przytulania :p A może coś nowego się wydarzyło? Panie Ryszardzie, prosimy o wieści, fotki i wszystko! Przepraszam, ale ja się nie mogę doczekać :oops:
  18. Cudne te Wasze opowieści, aż się chce żyć. Ale sama coś podobnego widziałam w Warszawie. Kaczka z małymi przechodziła przez dość ruchliwą ulicę chcąc dostać się do Łazienek Królewskich na stawy. I co było? To samo :p Kierowca jadący z przeciwka zatrzymał się, włączył awaryjne i przepuścił bezpiecznie rodzinkę na drugą stronę. A kaczka wcześniej dobre 15 minut chodziła wzdłuż ulicy i nie mogła się zdecydować. Jak to podnosi na duchu, że jednak nie jestem taka zupełnie nienormalna :evil_lol:
  19. Bardzo Wam dziękuję za pamięć, to takie ważne, że nie jest się samemu z tym wszystkim...
  20. Sharona, mnie te nazwy leków i tak niewiele mówią :oops: Ale nie zaszkodzi skonsultować sposób leczenia z wetką z ul.Kosiarzy. To na prawdę bardzo sympatyczni ludzie, wiele pomagali dogomaniackim psom. Jak masz możliwość to zadzwoń, przekaż listę leków, kobitka specjalizuje się w kierunku problemów skórnych. Warto pogadać, może coś poleci...
  21. Oj, Asia, a miałaś odpocząć trochę... Ja wiem, że nie ma czasu na odpoczynek, że psiaki wołają o pomoc, ale pamiętaj też o sobie. Zdrówka życzę. I mizianka dla Lunki, niech szybko dochodzi do siebie.
  22. DIF, co robisz jutro, to znaczy dziś? Mam chwilę wolnego, może uda mi się wyrwać, choć nie obiecuję :p
×
×
  • Create New...