Nie wiem co się ze mną dzieje ale jakoś intuicyjnie czuję, że to nie jest ten dom. Jakoś z potencjalnym Pańciem nie mogę sie spotkać a i on mnie nie szuka.
A ten kociak zasługuje na coś wyjątkowego. Którejś nocy jak urządzały sobie galopadę po mnie, przyszło mi do głowy, że te kociaki dwa razy uniknęły śmierci. Raz, kiedy ich mama nie dała się złowić na sterylkę aborcyjną, dwa, kiedy weszły do tego przeklętego silnika....
Dostałam smsa z domku czarnego, że rudy rezydent niezbyt zadowolony... Jakie to klasyczne.:evil_lol: