-
Posts
80999 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
312
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by elik
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
elik replied to elik's topic in Już w nowym domu
Fidulek kochany wspiera kolegów Też chciałabym, żeby ten smutny psiaczek, jak najszybciej zmienił wyraz pyszczka. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
elik replied to elik's topic in Już w nowym domu
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
elik replied to elik's topic in Już w nowym domu
Agatko bardzo serdecznie dziękuję Ci za tak wspaniały prezent dla tego smutaska. Miejsce u Murki ma zarezerwowane. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
elik replied to elik's topic in Już w nowym domu
Zgodnie z życzeniem opiekunki Fadusia [*] agat21, pozostałą kwotę 895,76 zł przekazałam: 448,76 zł na konto Fundacji ZEA z przeznaczeniem dla Wolfika, 447,00 zł pozostaje na dotychczasowym koncie z przeznaczeniem dla pieska, który jest w schronisku i czeka na miejsce w hotelu u Murki ===+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+= 895,76 zł -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
elik replied to elik's topic in Już w nowym domu
Nareszcie zdobyłam się na podsumowanie finansów Fadusia Przymierzałam się do tego, ale jakoś nie szło Na konto Fadusia wpłynęły poniższe kwoty: 400,00 zł od Karen116 II-V - 21.05. 100,00 zł od Rodziny Alexa Tarnowskie Góry V - 28.05. 40,00 zł od markofix1 VI - 3.06. 40,00 zł od jankamałpa IV-V - 3.06. 20,00 zł od Aldrumka VI - 6.06. 100,00 zł od MALWA V-VI - 7.06. Bardzo serdecznie dziękujemy -
Też chciałabym wiedzieć, ale niestety Nie widzieliśmy, żeby jakiś ptaszek wlatywał do budki. Wydawało się nam, że od kilku lat budka nie była używana, a tu okazało się, że jednak tak. Być może więc i w poprzednich latach też były w niej pisklaki. Tak mi przykro Zrobimy nową budkę i zawiesimy na innym drzewie. Lubię podglądać rodzinne życie pitaszków
-
Ja miałam dzisiaj wyjątkowo energetyczny dzień i to prawie od samego rana. Wczoraj ścięto u nas na działce czereśnię, przez którą co roku miałam bardzo pracowite poranki przez parę miesięcy, a i w ciągu dnia też trzeba było grabić liście. Wreszcie cześnia padła, a wraz z nią budka lęgowa, która od kilku lat nie była używana. Dzisiaj od rana sprzątaliśmy pobojowisko i znalazłam nieszczęsną budkę lęgową, a w niej 3 maleńkie, jeszcze ślepe, nieopierzona pisklaki Akurat rozmawiałam z Jo37. Poradziła mi poszukać pomocy w ośrodku pomocy dla dzikich zwierząt. No i zaczęło się. Spychotechnika. Obdzwoniłam pół Polski, aż wreszcie udało się. Trafiłam do fundacji, która chętnie przyjmie pisklaki, ale trzeba je dowieźć. Do Gorlic. Z Bochni Znów telefon gorący w poszukiwaniu transportu. I znowu z pomocą przyszła fundacja. Ogłosili na fb, że poszukiwany jest transport 3 piskląt z Bochni do Gorlic. Po kilku godzinach jest. Jutro koło 10-tej. Po godzinie znowu telefon z fundacji. Jest transport na dzisiaj. Ktoś zadzwoni i umówimy się gdzie przekazać niemowlaczki. Za kilkanaście minut znowu zadzwonił telefon. Zdziwiłam się, bo zobaczyłam, że dzwoni Wtatara, z którą dawno nie kontaktowałam się. Oczywiście zdziwienie było obopólne, bo Wtatra także nie spodziewała się, że to ja się odezwę Okazało się, że pani z fundacji jest dobrą znajomą Wtatara, która właśnie jedzie do Gorlic. Niesamowity zbieg okoliczności. Wprost nie do uwierzenia Ogromnie się ucieszyłam, bo maluszki bardzo leżały mi na sercu i prawdę powiedziawszy, czułam się winna tej sytuacji. U mnie nie miały szans na przeżycie. Co prawda zapewniłam im ciepłe lokum na prowizorycznym termoforku i wikt w postaci papki z jajka na twardo, ale to tylko awaryjne warunki. Długo tak by nie pożyły Na szczęście ułożyło się tak, że lepiej trudno byłoby sobie wymarzyć. A to te 3 maluszki, które tak poruszyły moje sumienie i serce. Umówiłyśmy się, że będę dzwonić do fundacji za tydzień, żeby dowiedzieć się o maluszki.