-
Posts
81667 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
316
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by elik
-
Są sobie nawzajem potrzebni i łatwiej się Im było zakumplować :)
-
Asieńko, zawstydzasz mnie Ja także bardzo się ciesze z poznania Ciebie i mam nadzieje oraz ochotę poznać Cię w realu, jak już o tym mówiłyśmy
-
Moja koteczka zaczepia psiaki do zabawy, ale to starszaki i nie mają ochoty na głupoty :)
-
Asiu, czekamy na wizytę PA i jej wynik. Pani Barbara wie o tym, że mój przyjazd z sunią jest uzależniony od wyniku tej wizyty, a ostateczną decyzję podejmę po osobistym poznaniu Państwa, ich dzieci i wzajemnych relacjach, jakie powstaną pomiędzy sunią, a domownikami. Nic nie jest jeszcze przesądzone. Nie wykluczone, że jeśli coś wzbudzi moje podejrzenia, wrócę z Nutelcią do kraka. Pan Bóg widzi, moja krzywda :)Jest jeszcze trochu czasu. Ogłoszę Nutusię na OLX. Ale niestety nie mam daru do układania tekstów ogłoszeniowych. Może Ty Asiu ułożyłabyś ujmujący tekst. Ogłoszę natychmiast,jak tylko będzie gotowy.
-
"Moja" drze się, jak zapomnę pozostawić firankę nieco uchyloną, tak, żeby mogła się za nią dostać i wskoczyć na parapet. Lubie patrzeć jak to robi - pięknie, miękko, bezbłędnie ląduje stale w to samo miejsce.
-
Ja się bynajmniej nie wyśmiewam, jest mi wesoło :)
-
No tak, sama nazwa wskazuje
-
Puczona - nowe dla mnie słowo, ale chyba domyślam się, że chodzi o głaskanie :) Popuczuj Ją więc także i ode mnie :)
-
Zwłaszcza głaskanie polecam. Takie dość konkretne i od samego początku kotecka, aż po czubek ogonka :)
-
Dziękuję Ewuniu za życzenia, szczególnie za te dla DS. Dzisiaj rozmawiałam z Panią Basią i uzgodniłyśmy szczegóły przyjazdu Nutuni do DS. Niestety czeka mnie długa i męcząca podróż - 3,5 godz. pociągiem do W-wy, potem około 4 godz. jazdy samochodem do Olecka. Nie ma możliwości, żebym zdążyła w tym samym dniu wrócić do kraka.No może w nocy, ale nie lubię i nie będę podróżować nocą sama . Państwo użyczą mi noclegu i na drugi dzień znowu ta sama trasa, tylko w odwrotnej kolejności - 4 godz. samochodem, potem 3,5 pociągiem. Męczące, ale nie wyobrażam sobie, żebym nie poznała Rodziny, w której ma mieszkać Nutusia. A ja pamiętam, że wspomogłaś finansowo kocią rodzinkę i dziękuję ponownie, przy okazji. Na którymś wątku opowiadałam o perypetiach związanych z rodzinką. Tak to mamuśka tamtych kociaczków :) Jak na dobrą mamuśkę przystało, dopilnowała, żeby dzieci miały domki. Ona na końcu :) Dziękuję i wzajemnie :)
-
Z pewnością się przyzwyczai, bo będzie się tam czuła bezpieczna. "Moja" koteczka ma spory kawałek parapetu do wyłącznej dyspozycji i gdy widzi, że idę w tamtym kierunku, ona biegnie, żeby mnie wyprzedzić i czeka na mnie, bo bardzo lubi być głaskana w trakcie jedzenia :) Wystawia wtedy pupencję do góry, a ją głaszczę Ją od główki do samego końca ogonka. Wielka radość oznajmia głośnym mruczeniem i ugniataniem parapetu :) Bardzo lubię te momenty
-
Moje psiaki też bardzo chętnie wyjadają karmę koteczce dlatego przeniosłam kocią jadalnią na parapet :)
-
Na tarasie, a to dzielny Chłopaczek :) Z takim futerkiem, to tam Mu chyba najlepiej. Moje zwierzaki, łącznie z TZ już dawno sobie smacznie śpią :) Co do koteczki, to małe sprostowanie :) To nie ja Jej znalazłam domek, to domek znalazł Ją :) Dałam ogłoszenie na OLX i odnawiałam, ale bez specjalnego zadęcia na domek. Kilku osobom odmówiłam, ale ten pan mnie uwiódł podejściem do swoich kotków, mojej koteczki i odpowiedzialnością z jaką podchodzi do adopcji koteczki. Miłych, kolorowych snów :)
-
ABI-TERIERKOWATA SUNIA Z ZAMOŚCIA - JUŻ W SWOIM DOMKU!
elik replied to Bogusik's topic in Już w nowym domu
Ostrzyżona tak pod sznupka :) Ładnie :) Inka vel Abi wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Kochaj i bądź kochana !!! -
Kochane maleństwo, ale charakterne :) Kicia była z nami od połowy kwietnia ubiegłego roku, kiedy to przyszła chudziuteńka, tak, że anatomii kota można się było uczyć, głaskając Ją. Okazało się, że jest mamą szóstki kociątek. Dzieciaczki oczywiście były chore na kk i świerzbowca. Przygarnęliśmy całą rodzinkę, wydzierżawiliśmy jeden pokój, a mąż zrobił koteczce wejście przez okno - deska z poprzeczkami :) Mamuśkę wysterylizowaliśmy, dzieciaczki wyleczyliśmy i szukaliśmy domków. Ostatni maluch został adoptowany 5 września ubiegłego roku. A mamuśka i tak nadal przychodziła i przynosiła papu - myszki i inne gryzonki. W zamian nadal dostawała dobre jedzonko :) Gdy pod koniec października szykowaliśmy się do powrotu do kraka, zrobiliśmy koteczce super domek na zimę - mocno ocieplona willa z werandą z oknami :) Umieściliśmy ten domek pod zadaszonym wejściem do domu znajomej, która wróciła do kraka już wcześniej. Oczywiście za jej zgodą. Do zadaszenia TZ dorobił ścianki i kociczka miała mieć super domek na zimę osłonięty od opadów i wiatru. Radość nasza z zabezpieczenia kotki na zimę, była wielka lecz krótka. Dowiedzieliśmy się od znajomych, którzy jeszcze zostali na letnisku, że super willę z werandą zajęła jedna z "naszych" starych kotek działkowych, a koteczka nocuje nie wiadomo gdzie. W tej sytuacji nie było innego wyjścia, jak zabrać koteczkę do kraka. Decyzja ryzykowna, bo co prawda Mała posłusznie zostawiała kotkę w spokoju, natomiast Bingo nie reagował na żadne zakazy, gonił kotkę, jak tylko ją zobaczył. Myślałam, że najwyżej będą zajmować różne poziomy - kotka górne piętra, a psy parter. Na szczęście szybko zapanował względny rozejm. Ostatnio to kotka nawet prowokowała psiaki do zabawy, ale bezskutecznie. Z dzikuski zrobił się przymilny pupilek, łakomy na głaskanie. Jest niesamowicie grzeczna, całkowicie pozbawiona agresji. Aż wetka była zdziwiona, że tak na wszystko jej pozwalała podczas badania, pobierania krwi i robienia zastrzyku. Tylko potem wsadzona do koszyczka, patrzyła na mnie z wyrzutem. Pewnie ma żal, że pozwalałam na te bezeceństwa :( Jest słodka, milusińska. Pomiałkiwaniem i łaszeniem się upomina się o głaski. Nutelcia tak, to mała bojowniczka :) Będzie mi bardzo ciężko rozstać się z koteczką, ale wiem, że będzie adoptowana przez bardzo dobrych ludzi, którzy zwierzęta traktują tak, jak one na to zasługują, jak członków rodziny. Pocieszające jest to, że kocia będzie mieszkała na sąsiedniej ulicy i już mam obiecane zdjęcia i odwiedziny.
-
Witaj Gabi :) Dzisiaj była nawet dzienną wędrowniczka,bo dzielnie tuptała z przystanku na wetki. W drodze powrotnej niosłam Ją pod pazuchą, bo już się spieszyłam do domu.
-
Masz rację Gusiaczku :) Było kilku chętnych adoptować koteczkę, ale nikt do tej pory nie spełniał moich oczekiwań, aż tu nagle... :) W dodatku prawie sąsiad. Mieszka na sąsiedniej ulicy. Ten pan też emigruje z kraka na okres kanikuły, z tym, że tylko na 3 m-ce, ale dobre i to. Koteczka choć przez 3 miesiące będzie miała swobodę i możliwość wybiegania się, połowienia myszek i innych drobnych gryzoniu, co bardzo lubi robić :)
-
Jakie to jest piękne stworzenie Noooo, wybaczamy, bo skrucha jest pięknie wyrażona :) Nie do wyobrażenia jest Jej zawziętość, aż w gardełku gulgocze, jaku jakiegoś wielkopsa :) Muszę ją nakręcić, jak zajadle szczeka.Trudno się dziwić, ze tak broni dostępu do swojego ciałeczka. Nie wiemy co Ja spotkało w przeszłości, a brak łapeczki mówi, że raczej nic dobrego. Chyba zapach gabinetu i dotyk weta kojarzą się Jej z bólem. Dzisiaj miałam dzień weterynaryjny. Do południa byłam z Nutusią, a po południu z koteczką. Wczoraj zgłosił się pan, który chciałby Ją adoptować. A że ma już 2 koty, trzeci odszedł mu kilka tygodni temu, chciał być pewny, że koteczka jest zdrowa i nie zarazi jego kotków. Pan nie dość, że bardzo dobrze si e zapowiada, to jeszcze mieszka na sąsiedniej ulicy. Oprócz badania ogólnego zrobiliśmy test na białaczkę, a że wypadł negatywnie, kociusia została zaszczepiona.Wcześniej ja szczepiłam ją dwukrotnie p/chorobom wirusowym. Pan jest bardzo odpowiedzialny i podoba mi si e jego podejście do koteczki. Tulił ją i głaskał :) W sobotę mem zrobić wizytę PA i jeśli nic nie wzbudzi moich podejrzeń spiszemy umowę adopcyjną i koteczka opuści nasze stadko :( Znowu będzie smutek rozstania :( A nie dalej jak wczoraj, stwierdziłam, że chyba już u nas zostanie.
-
Ja też mówię uffff po ciężkim dniu. I już nie 3, a 3,60 kg :) Tyle dzisiaj Nutelcia waży - bez śniadanka :) Byłam dzisiaj z Nutelcia na szczepieniu p/wściekliźnie. Wyszłyśmy z domu o godz. 10:50, a wróciłyśmy o 14:30 !!! Blisko 4 godziny :( Poniewaz Niunia podejrzanie,jak dla mnie, trzepała główką, poprosiłam wetkę, żeby sprawdziła uszka. Wymaz był oglądnięty pod mikroskopem, ale na szczęście nic się nie ruszało :) Osłuchana (praca serduszka niezbyt się podobała, ale mogło to być spowodowane stresem), obadana, węzły sprawdzone, temp. zmierzona i nic złego nie stwierdzono. Zastrzyk zapodano !!! Ale to wścieklica z ten naszej suni ! Gdyby nie pokrowiec na ryjonek, pani doktor miałaby pociachane paluszki. Ale już jesteśmy po uffrff Jeszcze tylko drugie odrobaczenie 7.02. i to już chyba wszystkie zabiegi,jakie czekały Nutelcię u mnie. Ale się cieszyła, gdy wróciłyśmy do domu. Witanko z wszystkimi zwierzakami z wyjątkiem koteczki, a TZ był obszczekany i obtańczony bardzo dokładnie. Widać była, że ogromnie się cieszyła z powrotu :)