-
Posts
3153 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ajlii
-
[QUOTE]Jaką macie gwarancję, że nowa firma nie chce (w ten sposób) pozbyć się kłopotu?[/QUOTE] Nowa firma nie ma wstępu na ten teren do 1 stycznia, więc to nikt od nich. Każde wejście osób z zewnątrz jest rejestrowane. Myślę że to po prostu sobota wieczór i nie brakuje idiotów, dla których nawet święta nie mają znaczenia... Moja sunia Julka była znaleziona w sobotni wieczór. Zdecydowałam sie ją zabrać od razu ze stacji benzynowej, bo zobaczyłam jak jakiś pier... gnój najpierw ją woła, a potem próbuje walnąć pięścią :( Saba ma już opatrzoną łepetynę, zranienia zdyzenfekowane. Obraziła się za to ciężko na mojego męża i nie chciała z nim gadać... ;) [QUOTE]Ajlii, czy te 20 zł to jednorazowa deklaracja, czy stała?[/QUOTE] Jednorazowa. Chyba już mój mąż ma te pieniądze w kieszeni. Jutro skontaktuję się z Astaroth, czy może na dniach przyjąć już Sabę. Byle do wiosny... Chyba że szybciej znajdzie swój dom. Podam nr konta Stowarzyszenia Przyjaciół Szczurów - mój mąż jest przedstawicielem prawnym. Tak chyba będzie najłatwiej rozliczyć wpłaty. numer konta: 27 1160 2202 0000 0000 6563 4010 bank Millenium nazwa posiadacza rachunku: Strzelecki Grzegorz Bardzo proszę o dopisek: Saba i nick z forum (jestem imbecyl techniczny i inaczej się pogubię) Wysyłam już też pw. Wiecie co jest najgorsze w tej sytuacji? Że Saba mieszka na tym terenie już tyle miesięcy. Podbiła serca większości pracowników ochrony. Jeden z nich gotował jej na miejscu obiadki, bo sucha karma w ząbki psa kole. Składali sie co miesiąc na zapas puszek i wór żarcia. Udało się ją doprowadzić do porządku, wysterylizować, zaszczepić i strasznie rozpuścić. Wojsko początkowo kręciło nosem, bo "przepisy sanitarne". A potem ich przedstawiciel, w czasie każdej wizyty padał na kolana i bawł się z psem. Na imprezach chodziła się przymilać do wojskowych. Saba towarzyszyła ochronie na patrolach (ale tylko w dzień, bo w nocy pies spał), czasem ciężko ich strasząć... gdy przypominała sobie o obowiązkach i aż ziemia dudniła od jej łap. Nawet ci, którzy nie lubią zwierząt, przyznawali że fajnie jest mieć psa na obiekcie... Mój mąż postanowił zmienić firmę w której pracuje wiele lat i mimo że oznacza to dla nas problemy finasowe, żeby tylko nadal się opiekować Sabą. A teraz przychodzi taki jeden pan, i przekreśla te kilka miesięcy przyjaźni... Strasznie to jakoś przykre :(
-
Wieści z ostatniej chwili (dzwonił mój mąż z pracy) - SABA ZOSTAŁA POBITA !!! Przyszła ok 2 godziny temu, z poranioną głową i uchem. O ile ucho mógł ostatecznie zranić jakiś pies, to na głowie ma ślady po uderzeniach czymś ciężkim! To pierwszy taki przypadek, wcześniej 2 razy ktoś ukradł jej obrożę. Saba wyłazi czasem poza teren jednostki, bo tam jest mnóstwo dziur w płocie. Kiedyś próbowali ją załapć pracownicy schroniska, ale mieszkańcy pobliskiego domy obronili ją jako "psa z jednostki". Z trochę lepszych wieści, mamy jeszcze 20 zł od jednego z pracowników, który też opiekował się Sabą. Mąż będzie rozmawiał z pozostałymi, w końcu większość z nich zrzucała co miesiąc na karmę dla suni.
-
[QUOTE]Jaka Saba jest w stosunku do kotów i psów ( mam w domu kilkanascie kotów i 3 psy szczekliwe ) Jesli by nie atakowła a by tylko na te 5 - 6 mieś . ale nic nie obiecuje bo nie wiem czy ona by sie u mnie dobrze czuła , ale ona mi tak przypomina moją Tarunie [*] która odeszła 4 grudnia [/QUOTE] Nie mam pojęcia jak zachowa się Saba w stosunku do kotów w pomieszczeniu... Saba mieszka na terenie jednostki wojskowej, ma olbrzymi teren do biegania. Praktycznie całymi dniami wędruje po nim i dodatkowo chodzi z ochroną na patrole. Koty i bażanty gania, ale nigdy nie złapała. Nie jest przy tym agresywna, raczej goni bo uciekają. Jak kot wlazł na drzewo, to prosiła mojego męża by jej go zdjął... Na pewno na tak dużym terenie kot ma równe szanse, i może jej zwiać. Nie wiem co zrobi jeśli stanie z kotem oko w oko... nie mogę zagwarantować że go nie uszkodzi, nawet tylko przypadkiem. Do psów jest nastawiona bardzo przyjaźnie. Często wędruje po terenie z małym kundelkiem (tam są dziury w płocie i psy podrzucane do lasu wchodzą na teren jednostki). Kiedyś przyszła mała sunia-szczeniak, to Saba zaniosła jej do kotłowni szmatę z budy i pozwala wyjadać jedzenie z własnej miski. [QUOTE] Czy masz na myśli ten hotelik? - [url]http://www.dogomania.pl/threads/1371...koA-o-Warszawy[/url][/QUOTE] Tak, to ten hotelik :) Wogóle serdecznie dziękuję za pomoc! My już nie mieliśmy nadzieji na znalezieniu domu Sabie - przez tyle miesiecy bezskutecznie próbowaliśmy. Zaczynamy wierzyć, że uda sie jej pomóc... i że znajdzie dom i swojego człowiak...
-
To mój mąż opiekuje się Sabą w pracy. Saba miała wcześniej wątek, ale nie możemy go odnaleźć. Dzięki pomocy dogomaniaków i innych zaprzyjaźnionych zwierzo-lubnych udało sie Sabę wysterylizować, zaszczepić, odkarmić. Cała sytuacja z natychmiastową wyprowadzką psa wyszła dopiero kilka dni temu. Zmienia się firma ochroniarska (nowa miotła przyszła i już się rządzi). Mąż postanowił przejść do nowej firmy, żeby nadal pozostać na tym obiekcie i opiekować się Sabą. Niestety, menagier zakomunikował że "pies ma zniknąć" z obiektu. Tyle mięsiecy już tam jest, nie przeszkadzał ani poprzedniej firmie, ani wojsku (które jest właścicielem terenu)... Narazie zgłosiła się jedna pani chętna do "przygarnięcia" Saby, ale odmówiliśmy. Niestety, okazało się w rozmowie telefonicznej że owa pani miała trzy psy, które umarły... może na nosówkę, a może nie wiadomo na co. Nie była z nimi u weterynarza kiedy zachorowały, a "szczepione były dawno". Nie możemy Sabę przekazać w nieodpowiedzialne ręce... chyba już schronisko byłoby lepsze. Udało nam się dogadać z zaprzyjaźnionym hotelikiem dla psów, mogą przyjąć Sabę. Mogę zaświadczyć, że warunki są ok, a przede wszystkim ludzie którzy prowadzą hotel, mają wielkie serce dla psów i innych zwierzaków. Przechowują szczurki do adopcji, a także inne psy z dogomanii. My sami w czasie kilkudniowego wyjazdu umieściliśmy tam dwa nasze kundle (Kazana i Julkę - znajdę, która też miała swój wątek na dogomanii). Co od opłat za hotel... Maż przechodząc do nowej firmy stracił sporą część pensji i nie jestem w stanie obecnie złożyć deklaracji w kwestii finasów. Szczególnie że mamy dwa własne psy, i ok. 40 szczurków na tymczasie i dożywociu (wiem że część nigdy nie znajdzie domu). Nie wiem narazie jak pozostali pracownicy, którzy też dokarmiali i dbali o Sabę - wszyscy dostali po kieszeni i ciążko wymagać by mogli się dokładać. Ale mąż porozmawia, może uda się się cokolwiek zebrać. Napewno możemy dokładać fanty na bazarki, oraz zorganizować bazarek na forum SPS. Saba może mieć bezpłatny tymczas, ale dopiero wiosną (kwiecień-maj). Jeden z opiekujących się nią pracowników przeprowadza się i może przyjać Sabę do siebie. Wtedy zostałyby tylko szczepienia do opłacania, a Saba miałaby dobre warunki i opiekę osoby która naprawdę bardzo ją lubi. Jeśli ktoś jest zainteresowany obejrzeniem Saby, proszę dzwonić do mojego męża: 668 155 860. Mąż będzie teraz praktycznie codziennie na obiekcie, więć łatwo się umówić. Tylko dzwoniąc proszę nastawić sie na problemy z połączeniem (kiepski zasięg na obiekcie), ew. dzwonić wtedy po godz. 20 lub następnego dnia od rana.
-
Saba czeka nadal na dom... Kończy się wrzesień, a do końca grudnia musi się wyprowadzić z tego terenu...
-
Saba wczoraj przeszła sterylkę. Czuje się już dobrze i wyraźnie się nudzi w pomieszczeniu. Na spacerze próbowała już dać dyla... ;)
-
Bedę wdzieczna za każdą wpłatę na sunię. Obecnie jest zaszczepiona, ma kupioną karmę na kilka dni. Czeka nas jeszcze sterylka, no i szukanie nowego domku. Saba jest pod opieką Stowarzyszenia Przyjaciół Szczurów. Dzięki temu mieliśmy duuuuże zniżki przy szczepieniu, odrobaczywieniu i zabezpieczeniu przed kleszczami. Weterynarz współpracujący z SPS zrobi też sterylke po bardzo obniżonych kosztach. Tu nr konta SPS 27 1160 2202 0000 0000 6563 4010 bank Millenium odbiorca: Grzegorz Strzelecki
-
Saba dziś zaszczepiona, odrobaczywiona i odkleszczona :multi: Preparaty, wg weta "z przyzwoitej półki", z duuuuużymi rabatami. Zapłaciłiśmy 110 zł za wszystko :D
-
[B]caelestis, [/B]bardzo dziękuję - w poniedziałek pójdzie przesyłka do Ciebie i Twoich jamniorów :))) [B]jotpeg, [/B]już wstawione fotki :) [B]Astaroth, [/B]gdyby Saba mogła być psem służbowym, nie byłoby żadnego problemu... Ale taki pies musi mieć papierek, szkolenie itp. Niestety, wojsko ma swoje wymagania. Te przepisy sanitarne to bzdura totalna, nie ma takowych - są tylko w kwestii odległości od miejsca przygotowywania jedzenia dla ludzi. A tam nikt nie gotuje... no tylko ochrona czasem robi sie sobie herbatę.... A kot terapeutyczny... no ciekawa sprawa :) Saba by się nadawała idealnie do dogoterapii...
-
Sytuacja nie jest ciekawa :((( Właściciel terenu, na którym jest Saba, zaczyna wspominać coś o przepisach sanitarnych. Co jest bzdurą, bo tam żyją też dzikie zwierzęta (lisy, krety, zające, a nawet bażanty). Ale może być tak, że w trybie pilnym trzeba będzie Sabę zabrać... a nie ma gdzie :(((( Dodatkowo... ludzie są jednak podli. Bezdomnemu psu ukradli nawet obrożę... Miała nową, ładną - komuś się najwyraźniej spodobała. Pieski ten świat, co nie?
-
Dziękuję w imieniu Saby :multi: Saba dziś najedzona, dostała michę klusek kładzionych i suchą karmę na deser! Mąż dzwonił z pracy, suka kładzie mu się pod nogami i domaga miziania...
-
Historia jak wiele. Ktoś wziął, może kochał, może tylko "użytkował" do pilnowania podwórka. Ale w końcu się znudził. Wywiózł do lasu, sprzedał parę kopniaków by wierna sunia nie pobiegła za samochodem... A potem... dotarła jakimś cudem do bramy, przed którą stał człowiek. Skończył już pracę, chciał szybko wrócić do swoich psów. Ale gdy zobaczył to wielkie, zmęczone, powłóczące nogami psisko... nie mógł jej tak zostawić! I tak Saba trafiła na teren chronionego obiektu. Dostała miskę wody, ktoś podzielił się z nią śniadaniem, inny przytargał starą budę i dał nowy koc. Historia prawie z happy endem... prawie, bo Saba potrzebuje szczepień, odrobaczywienia, zabezpieczenia przed kleszczami (których jest mnóstwo na tym terenie), ogólnego badania (niedowład łap na szczęście sam sie cofa), i sterylki aborcyjnej niestety... Ochroniadze są w stanie zapewnić suni TYMCZASOWO dach nad głową i miskę z jedzeniem. Ale na tym kończą się ich możliwości, każdy z nich to psiarz i ma własne przygarnięte zwierzaki. Narazie Saba napewno może zostać na terenie do końca grudnia... ale co potem nie wiadomo :( Nowy przetarg, może wejść inna firma, inni pracownicy którzy nie będą chcieli utrzymywać psa który do ochrony się wybitnie nie nadaje... Saba jest przemiła, łagodna i kocha absolutnie wszystkich. Szczeka na koty, ale gdy usłyszy syczenie, spuszcza uszy po sobie i odchodzi w bezpieczne miejsce. Wita się radośnie z każdym, pewnie ucieszyłaby się nawet z wizyty złodzieja. Natychmiast przewraca się na grzbiet i domaga pieszczot. Dzielnie chodzi na patrole, tylko czasem zbyt wysoka trawa psa bardzo zniechęca ;) Generalnie - idealna towarzyszka i pieszczocha domowa... w rozmiarze xxl :) Czy ktoś może nam pomóc? W zapewnieniu suni niezbędnych zabiegów medycznych i szukaniu nowego domku? Tym ochroniarzem, który wpuścił Sabę na obiekt, jest mój mąż. Dlatego czuje się w pewien sposób odpowiedzialny, nie tylko za miskę żarcia i wodę, ale za los suni. A przy dwóch własnych psach (jeden przewlekle chory) i 25 szczurach nie-adopcyjnych, po prostu nie starcza nam na pomoc kolejnej bidzie... Saba ma już swój bazarek: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f99/dla-psa-jego-pani-na-bezdomna-sabe-do-12-08-09-a-143450/#post12734788[/url] Bardzo prosimy o wsparcie... Dzieki Waszej pomocy udało się uratować Julkę - sunię którą znaleźliśmy w październiku. Dziś, po dwóch operacjach, jest szczęśliwym psem... :) A to właśnie Saba... [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_saba_164.jpg[/IMG] [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_saba_1_422.jpg[/IMG] [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_saba_2_118.jpg[/IMG] [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_saba_3_797.jpg[/IMG] [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_saba_4_213.jpg[/IMG]
-
Kazan - ze schroniska. Julka - ze stacji benzynowej (błąkała się tam, wyniszczona i schorowana).
-
[Warszawa] Julka - zabrali jej dzieci, pobili, wyrzucili...
ajlii replied to ajlii's topic in Już w nowym domu
[url=http://www.gandalf.com.pl/konkursy/my-name-is-zdjecia/]Książki → Księgarnia Internetowa Gandalf[/url] Julka bierze udział w konkursie :) Prosi o głos na swój piękny nochal i uzębienie :) Ma nr 156. Imie zapisane fonetycznie, tak jak na nią najczęściej wołamy (Dzulka). Możemy liczyć na Wasz głos...? Ps. Jeśli Julcia zdobędzie nagrodę, przeznaczy ją na bazarek - na pomoc innym zwierzakom. Poza tym Julcia czuje się świetnie :) Główka zagojona, blizna prawie całkowicie pokryta sierścią. Ostatnio chodzi ze mną do pracy, i przejawia naprawdę duże zdolności w kierunku dogoterapii... Przepraszam że nie pisałam ostatnio, miałam strasznie dużo pracy przy innych zwierzakach. Znów kolejna psia bida... ale jak narazie udało jej się pomóc :) -
[Warszawa] Julka - zabrali jej dzieci, pobili, wyrzucili...
ajlii replied to ajlii's topic in Już w nowym domu
A więc po kolei... Julcia czuje się świetnie :) Łazi w abażurze na łepetynie, nie specjalnie jej to przeszkadza... no może poza włażeniem na schody i rozbebeszaniem worka na śmieci ;) Operacja nas zaskoczyła totalnie. Zaczeło się od kolejnej wizyty u dermatologa... do której nie doszło. Tak wkurzyła nas lecznica, a dokładnie podejście do psiego pacjenta, że podziękowaliśmy za usługi. Pojechaliśmy wyżalić się do naszej ulubionej lecznicy, do weterynarzy którzy nie raz już ratowali życie i zdrowie naszych zwierząt. M.in. uratowali Noelkę Zebry, którą w innej lecznicy spisali na straty... Weterynarz oglądając ten twór Julkowy lekko nacisnął w okolicach ranki (Julka od tygodnia rozdrapywała sobie narośl). I zaczeła wychodzić gęsta, śmierdząca wydzielina która okazała się łojem... Zaczął wyciągać z rany też rozkładającą się psią sierść. Ponieważ wyczuwali w narośli kilka "kieszeni", trzeba było położyć ją w narkozę. Oczywiście Julcia twarda, dostała potrójną dawkę (plus znieczulenie miejscowe) i nadal ruszała łbem (musiałam trzymać ją całą operację), a pod koniec szycia zaczeła sama wstawać ze stołu... Weterynarz po kolei otwierała i oczyszczała każdą kieszeń. A było ich ok. 10... W każdej rosły włosy i zbierał się łój - wydzielina która normalnie jest oczyszczana z włosów przez lizanie, mycie czy nawet deszcz. Po otwarciu ostatniej okazało się że jest możliwe wyciecie zmienionych części, tak by nie uszkodzić jej nerwów wzrokowych! Bo przed operacją była obawa czy da się wyciąć, czy tylko bedzie można wyczyścić (co dałoby spokój na najbliższe 2-3 lata). Było ryzyko że Julka nie bedzie mogła zamknąć oczu, albo skóra tak się ściągnie że zmieni jej kształ oczu. Ale wszystko się udało :))) No i wiemy już co to było... To nie nowotwór jaki diagnozowali specjaliści. Ani coś zupełnie niespotykanego jak twierdził dr nauk weterynaryjnych ze specjalizacją dermatologia :/ Nasza weterynarz powiedziała, że faktycznie nigdy nie widziała na żywo takiego tworu, ale czytała w prasie specjalistycznej. Otóż Julcia miała wadę genetyczną... W czasie ciąży komórki na lini skóry, które powinny się zrosnąć, zwariowały. I zamiast zamknąć się, stworzyły do wewnątrz worek ze skóry, która nadal rosnąc oplotła się jeszcze kilka krotnie wokół siebie. A ponieważ gromadzące się tam sierść, martwe komórki i łój musiały znaleźć ujście, doszło do zakażenie i w rezultacie otwierania się tworu. Wyglądało to jakby za dużo skóry zostało razem splątane, zgniecione i wepchnięte jej do głowy... Ale jest już ok! Jeśli wszystko udało się wyciąć, Julcia bedzie już zdrowa! Jeśli coś zostało - to okaże sie za parę lat, a wiemy już jak powtórzyć zabieg i dać jej znów szansę na zdrowie :)))) No i chciałabym napisać o czymś jeszcze... Na święta pojechaliśmy do mojego domu rodzinnego nad morze. Chodziliśmy na spacery z [B]naszym[/B]i psami po plaży, zrobilismy im mnóstwo zdjęć. I tak jak napisałam... po tym wszystkim co razem przeszliśmy, Julcia jest taka zupełnie nasza... Mój mąż powiedział że ją kocha i nie odda nikomu. Tak więc chyba czas na zakończenie wątku Julci w adopcjach, i rozpoczęcie nowego wątku w Jej życiu - jako psa który już znalazł swój dom... :) Dziękuję serdecznie za pomoc i wsparcie. Za karmę dla Julci, która pomogła nam przetrwać naprawdę trudny finansowo czas. Za bazarek, dzięki któremu mogliśmy ją diagnozować i leczyć. I za wsparcie na forum, za to że nie zostaliśmy sami w tym trudnym czasie... Dziękujemy! Julcia, ajlii, jubu, Kazan i całe szczurze towarzystwo :) -
[Warszawa] Julka - zabrali jej dzieci, pobili, wyrzucili...
ajlii replied to ajlii's topic in Już w nowym domu
Julcia była dziś operowana... Na cito, bo zaczęła rozdrapywać narośl, z której zaczął wychodzić gęsty, psujący się łój. Narazie dochodzi do siebie po narkozie. Później napiszę więcej, ale chyba najgorsze mamy za sobą... -
[Warszawa] Julka - zabrali jej dzieci, pobili, wyrzucili...
ajlii replied to ajlii's topic in Już w nowym domu
A teraz dobre wieści :) Julcia jest właśnie na wakacjach nad morzem (święta w mojm rodzinnym domu, 15 km od morza). Przyjechaliśmy wczoraj, wiec sunia narazie aklimatyzuje się. Dziś albo jutro pokażemy jej wieeeelką wodę i mnóstwo piasku do kopania :D -
[Warszawa] Julka - zabrali jej dzieci, pobili, wyrzucili...
ajlii replied to ajlii's topic in Już w nowym domu
Niestety, leczenie nie przyniosło żadnych efektów... Julcia już po drugiej konsultacji. Za tydzień będą ją oglądali wspólnie dermatolog i chirurg, może coś wymyślą. Dobrze, że przynajmniej obecnie guz nie powiększa się. Julka mimo nowej karmy nie przybrała na wadze. Była sterylizowana, waga powinna iśc w górę, a nadal czuć jej kręgosłup i żebra :( Doszedł nowy problem, mam nadzieję że to jednorazowa sprawa. Julka przez ok 20 godzin nie oddawała moczu. Nawet nie próbowała, wiec było podejrzenie że stanęły nerki. Zaczęła siusiać po wychleptaniu pół litra mleka, ale po świetach mamy jej zrobić badanie krwi i moczu. -
[Warszawa] Julka - zabrali jej dzieci, pobili, wyrzucili...
ajlii replied to ajlii's topic in Już w nowym domu
Byliśmy u dermatologa. Nie mam dobrych wieści :( Lekarz nie wiedział co to jest - był zaskoczony i umiejscowieniem, i strukturą (guz jest bardzo twardy). Julka dostała nieprzyjemny zastrzyk, który ma spowolownić rozrost, a także zmiękczyć i rozpuścić zmienione tkanki. Niestety, wpuszczony płyn pokazał też jak wielki jest guz... prócz tego co widać wyłasiałego i zszarzałago, w każdą stronę jest rozrost pod owłosioną skórą. Narazie czekamy tydzien i obserwujemy jak postępują zmiany. Za wizytę zapłaciłam 67 zł z pieniędzy zebranych dzieki bazarkowi na dogomanii. Czy mam zeskanować paragon z lecznicy? -
[Warszawa] Julka - zabrali jej dzieci, pobili, wyrzucili...
ajlii replied to ajlii's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_dzulunia_w_ramionach_jubu_704.jpg[/IMG] Juleczka w objęciach mojego męża....:roll: Nie muszę chyba dodawać, że ona uwielbia kanapę i wszelkie przytulanki...? Mamy już karmę!!! 10 kg Royal Canis :)) Wystarczy na ok 1,5 miesiąca, ale biorąc pod uwagę że i tak Julcia bedzie dostawać gotowane jedzenie, to pewnie na dłużej. Julka zachwycona! Karma smakuje, nie ma żadnych problemów po niej (nie wymiotuje, nie ma biegunki). Nawet mój Kazan dostał kilka kulek na spróbowanie (skaza białkowa, alergia na mięso, uszkodzone organy wewnętrzne po parwo) i NIC mu nie było!!! Czyli naprawdę jest niezła... Dziękujemy cioteczki :))))) A jutro idziemy do dermatologa... -
[Warszawa] Julka - zabrali jej dzieci, pobili, wyrzucili...
ajlii replied to ajlii's topic in Już w nowym domu
Mam juz pieniażki z bazarku :) W poniedziałek idziemy do dermatologa na konsultacje!!! -
[Warszawa] Julka - zabrali jej dzieci, pobili, wyrzucili...
ajlii replied to ajlii's topic in Już w nowym domu
Rano znowu nie mogłam się zalogować :( Cioteczki Julkowe - dziękuję :))) Za pieniadze od Was zamówiłam Julce 10 kg dobrej karmy, która pomoże jej nabrać trochę ciała (nadal jest chuda, a nie może jeść za dużo bo wymiotuje). Dostaniemy ją po cenie hurtowej, za 2/3 normalnej ceny!!! Julcia serdecznie dziękuję i nie może już doczekać się pyszności :))) -
[Warszawa] Julka - zabrali jej dzieci, pobili, wyrzucili...
ajlii replied to ajlii's topic in Już w nowym domu
A to Julka, chwilę po złapaniu psa na gorącym uczynku. Wyszlismy dosłownie na kilka minut z domu... a po powrocie ściagniety z blatu kleik jakimś cudem znalazł się na psim posłaniu i w jeszcze bardziej zagadkowy sposób oblepił psią mordę... [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_zodziejska_suka_1_334.jpg[/IMG] [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_zodziejska_suka_2_158.jpg[/IMG] [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_zodziejska_suka_3_201.jpg[/IMG] Pierwsze trzy zdjęcia były robione w akompanamecie "fe, zły pies". Widać jaka biedna, besztana sunia... Ostatnie zrobione w chwili, gdy mój mąż odwrócił się od Julki...... która jak widać na załączonym obrazku nie przejęła się całą sytuacją. Ale trzeba przyznać że miny to ona umie stroić... [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_zodziejska_suka_513.jpg[/IMG] -
[Warszawa] Julka - zabrali jej dzieci, pobili, wyrzucili...
ajlii replied to ajlii's topic in Już w nowym domu
[B]emilia2280[/B], pieniądzie przesłane na konto stowarzyszenia, z dopiskiem "Julka" w 100% zostaną spożytkowane na jej leczenie i utrzymanie :) Swojego nie posiadam, mam tylko współwłasnościowe z mężem - ale oczywiście te mogę podać :) Julka była dziś na wycieczce i w gościach. Strasznie była zadowolona - nie dość że się wybiegała po łące, to jeszcze w czasie wizyty wszyscy domownicy i inni goście bawili się z nią, głaskali i przytulali... A nasza mała gwiazda uwielbia być w centrum uwagi :))) -
Lipi pobita sunia, wybite zęby, uszkodzone oko :( ma dom!
ajlii replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Co się dzieje z sunią...?