-
Posts
3153 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ajlii
-
No i mam problem... Szlak mi trafił telefon :((( Straciłam wszystkie dane niezapisane na karcie - w tym numer do Pani z Krakowa, która chciała adoptować Sabę. Nr zapisał się w pamieci telefonu, zamiast na karcie, i przepadł razem z aparatem. Musze więc czekać aż Pani się odezwie do nas... Wtedy będę prosić o pomoc w wizycie przed-adopcyjnej. Nie wiem czy zdążymy ze wszystkim przed sobotą. Ale i tak Saba ma znów problem z łepetynką i uchem. Rozmawiałam dziś z Astaroth i weterynarzem który leczy sunię. Saba dostała antybiotyk :( Więcej to chyba Astaroth może napisać...
-
Przyszło 20 zł od li1 :) dziękujęmy :) Saba może jechać do Krakowa w sobotę. To jedyny wolny dzień mojego męża w najbliższych tygodniach, kiedy może jechać w taką długą trasę. Jeśli nie ta sobota, to dopiero druga połowa lutego wchodzi w grę. No i nie wiem jak mam zrobić ze sprawdzeniem domu. Mam w Krakowie znajomych zaszczurzonych, ale na psią wizytą przed-adopcyjną nie wiem czy się zgodzą. Szczególnie że dom jest pod Krakowem, a oni nie są zmotoryzowani. Czy znacie kogoś z Krakowa lub okolic, kto mógłby zrobić wizytę przed-adopcyjną? W kwestii finasów: w tej chwili na Sabę jest na koncie 252 zł. Bedę jeszcze wpływy za bazarków, chyba 260 zł (ale napiszę jak znajdą się na koncie) Z tego musze zapłacić za hotel do przyszłego piątku włącznie (143 zł) i oddać znajomym kasę którą pożyczyliśmy na zawiezienie Saby do tamtego domu za Toruń (247 zł). Przywiezienie Saby z powrotem sama już sfinasuję, ale na kolejny transport nie stać nas już (do Krakowa to koszt ok. 270 zł). Ekonomicznie wychodzi puszczenie Saby w sobotę do nowego domu (cena paliwa nie spadnie, a dochodzą kolejne dni w hotelu). Sabę musi obejrzeć jeszcze weterynarz, bo paprze się ucho tak samo jak wcześniej głowa. W tej chwili weterynarz zalecił stosowanie ozonelli (koszt ok 20-30 zł, muszę zwrócić Astaroth jeśli kupi). Jeśli to nie pomoże, to kolejny antybiotyk :( My się tu zamartwiamy o wszystko, a sunia siedzi sobie w holetu i ma wszystko w głębokim poważaniu... :eviltong: Bardzo się jej podoba jazda samochodem, a szczególnie włażenie na półkę z tyłu. I znów twierdzi że nie umie chodzić na smyczy.
-
No więc Saba znów w Warszawie - przywieźliśmy ją dzisiaj w nocy. Szczęście było faktycznie bardzo krótkie. Strasznie szkoda, bo warunki były świetne. Problem w tym, że Saba nie dostała szansy na to by pokazać że jest fajnym i ugodowym psem. Jak pisałam wcześniej, w domu mieszka goldenka. Od początku atakowała Sabę, no i Saba w końcu pokazała też jej zęby. Niestety, ani wtedy, ani wcześniej (gdy pierwszy raz goldenka ugryzła Sabę), żadna nie została skarcona. I obie słowa "biedne pieski, pogryzły się, pokażcie czy łapcie nie bolą" potraktowały jako zachęcenie do takich zachowań. Niestety, koty obraziły się też z powodu nowego psa w domu i zastrajkowały zanieczyszczając sypialnię. No i Saba nie popisała się, bo jak kot wlazł na drzewo, to siadła pod drzewem i gapiła się na niego... Wogóle suka nudziła się strasznie w domu i zaczeła np. włazić po schodach na górę... Oczywiście mąż proponował, by Saba dostała kilka dni na "dotarcie" się. By koty sprały ją po nosie, a goldenka przestała być zazdrosna. I rozmowę telefoniczną, z zaprzyjaźnioną weterynarz, która może udzielić kilka rad... Niestety, odpowiedź była jedna: "prosze ją zabrać"... Ale mam nadzieję że Saba dostanie jednak szansę na swój dom... Po ukazaniu się jej zdjęcia w gazecie, zadzwoniła pewna pani z Krakowa. Niestety, dosłownie chwilę wcześniej na Sabę zdecydowały się tamte panie. Ale pani z Krakowa dzwoniła jeszcze kilka razy, pytając czy Saba już dojechała do domu, czy napewno tam zostanie itp, bo ona nadal chętna na nią. Wczoraj mój mąż długo z nią rozmawiał, m.in. powiedział o powodach nieudanej adopcji. Tamta pani jest nadal chętna na Sabę, szczególnie że przypomina jej nieżyjącą już sunię, a w domu jest tylko jeden młody kot i żadnych innych psów. Więc może to jest ten nowy domek Saby? Lamia, u Astaroth w hotelu była piękna sunia Kiara. Pojechała do Łodzi, ale po kilku dniach pani zrezygnowała z adopcji i sunia miała wrócić. Kiara jest bardzo miła, spokojna i śliczna. Może już wróciła do holetu i znów czeka na swojego człowieka?
-
Bo i przysłowiowe 4 litery... Saba wraca do hotelu :((((( Napiszę wiecej jutro.
-
A teraz uwaga... SABA JUŻ W NOWYM DOMKU !!!!!!!!!!!! Pojechała dziś rano. Mąż oczywiście obejrzał dokładnie dom, teren, inne zwierzaki i nowe opiekunki Saby. I zdecydował że Saba może tam zostać :) W sumie dom był znaleziony przez przyjaciół mojej mamy - też psiarzy, którzy zaręczyli że owe panie naprawdę dobrze zajmują się swoimi zwierzakami. A teraz trochę o nowym domku: jest to ładny, mały dworek. Otoczony dużym terenem, z solidnym płotem (mąż sprawdził). Oprócz Saby jest tam goldenka, kilka kotów i 6 kóz. Opiekują się nimi 3 panie, które nie pracują już zawodowo i mają dużo czasu dla zwierzaków. I dużo serca, bo sunię która odeszła niedawno, woziły do Warszawy (ponad 250 km w jedną stronę) na rezonans i do specjalistów. Ratują nawet myszki, które kociska znoszą do domu w ilościach hurtowych. A Saba... Przejechała spokojnie, bo ona lubi jazde samochodem. Ale wysiąść już nie chciała, później ciągneła w stronę samochodu. Dopiero spuszczona ze smyczy zaczeła zwiedzać i hasać po terenie. Na "dzień dobry" goldenka nawarczała na Sabę, a potem wogóle się pobiły. Goldenka jest zazdrosna i ogólnie niezadowolona narazie (strasznie przeżywała śmierć swojej poprzedniej towarzyszki). Ale wygląda na to, że będzie ok i panny się zaprzyjaźnią. Oczywiście Saba zdziwiła się na widok kóz i nawarczała na nie na wszelki wypadek. Kotów wogóle nie zauważał, prócz jednego który na nią nasyczał. I biedna psina miała ochotę sie schować... I to tyle z relacji mojego męża... W każdym razie wygląda na to, że Saba ma dom :))) Jeśli nic się nie zmieni, to za kilka dni rozlicze się z pieniedzy. Musze dopłacić za hotel i oddać pieniądze za benzynę (wyszło 247 zł), które musieliśmy pożyczyć od znajomych (nasze pensje jeszcze nie przyszły). Będą też wpływy z bazarków z forów szczurzych. Proponuję fundusze Saby przekazać na kundelkową skarbonkę, by posłużyły innym psiakom. Może tak być? No i oczywiście wszystkim dziękuję za pomoc Sabie :))) Hop! za zorganizowanie wątku, pozostałym cioteczkom za wsparcie duchowe i finansowe. I wielu osobom z kręgów psiarzy i zaszczurzonych za wsparcie... DZIĘKUJĘ :)))
-
Niech ten paskudny śnieg przestanie padać!!! Wczoraj Saba nie pojechała bo miało padać, a po niedzieli - kiedy pługi nie jeżdżą - miało być nieprzejezdnie. A dziś co?? Zaklinajcie ten śnieg, żeby przestał dziś padać i pozwolił Sabie bezpiecznie dotrzeć do nowego domku...
-
Devona - przepraszam, faktycznie zapomniałam... AleksandraF - wpłaty do Zebry, bo to Ona ma rzeczy. Jeśli zacznie się wpłacanie po kawałku na konto SPS i na konto Zebry, to będzie straszny bałagan. Strasznie się cieszę, że są pieniądze na pomoc Sabie. Ale mam wielką, wielką nadzieję, że Saba już pojutrze zamieszka w nowym domu, i pozostanie tam na zawsze...
-
Jutrzejszy transport Saby odwołany z powodu śniegu :( Najbliższa możliwość - 13 stycznia, o ile warunki się poprawią. Trzymajcie kciuki nadal... Żadnych nowych wpłat na dzień dzisiejszy nie ma.
-
Sprawdzę znów konto, jak tylko wróci mąż (on ma komórkę na którą przychodzą hasła i info o przelewach). Na dzień dzisiejszy to chyba jedyne wydatki - hotel i leczenie, jeśli jakieś pojawią się to Astaroth poinformuje o tym na forum. Ale głowa sabowa ładnie się goi, więc możliwe że już nie trzeba będzie wozić psicy do weterynarza. Obecnie są prowadzone dwa bazarki (na dogo i SPS), więc dojdzie jeszcze jakaś suma. Ale mam nadzieję że domek okaże się ok, i pieniążki zasilą inną bidę psią :)
-
Doszły wpłaty od paros - 50 zł oraz psiareczki78 - 15. W sumie wpłynęło 370 zł. Dziękujemy. Dzisiaj przelałam na konto Astaroth 182 zł. Jest to opłata za hotel do 11 stycznia włącznie.
-
Przyszły 2 sms z informacją o przelewie na kwotę 15 i 50 zł. Myślę że to te wpłaty. Jutro wieczorem siądę i podliczę wszystko, i zrobię przelew Astaroth. Rozmawiałam z Astaroth o głowie Saby - "skorupa" odpadła i pod nią jest gojące się miejsce. Ale więcej może napisać Astaroth. Jeśli będzie coś sie złego działo, mamy zaprzyjaźnionych wetów, więc Saba nie zostanie bez pomocy. Czy jest dom dla Saby okaże się dopiero 11 stycznia. Na dzień dzisiejszy dom jest aktualny, ale wszystko może się zmienić jesli Saba źle zareaguje na koty i kozy...
-
Mój mąż dziś w pracy i rozgląda sie za szpicem. Ale nie ma psa... może jest już w schronisku. Za to przychodzi mały kundelek, ten kumpel Saby i chyba jej szuka. Wczoraj rozmawiałam z Astaroth, być może jutro będzie musiała pokazać Sabę weterynarzowi :(
-
Trzymajcie mocno kciuki !!! Jest szansa na dobry domek dla Saby!!!
-
[quote name='hop!']Czy były telefony w sprawie Saby?[/QUOTE] Tak, kilka osób dzwoniło i pisało sms. Prawie wszystkie osoby były spoza Warszawa (Katowice, Poznań itp). Jedna osoba potrzebowała psa do stróżowania, a Saba to wielka przytulanka... Jedna osoba dostała namiary, gdzie może poznać Sabę, a do kolejnej muszę oddzwonić na dniach bo dziś z powodu problemów z zasiegiem nie udało się dogadać. Czyli narazie nic konkretnego... wstepnie zainteresowane są dwie osoby, które znalazły ogłoszenie w metrze i jedna osoba "zwerbowana" wśród znajomych. Bo ofert typu "pies do przedszkola" nawet nie rozpatruję... (siedzę w tej branży i wiem że dziś przedszkole jest, a jutro zdycha... a pies powinien mieć opiekuna do końca życia). Najsmutniejsze były telefony w sprawie zaginionego psa, a właściwie rozpaczliwe próby potwierdzenia że Saba jest zaginionym przyjacielem rodziny. I choć nie zgadzała ani wielkość psa, ani miejsce znalezienia, to było czuć opiekunowie desperacko pragną by to jednak był ich cudem odnaleziony pies... że może jednak, bo "imię to same" albo "tak trochę przypomina". Przykre to strasznie, ale przywraca wiarę w ludzi...
-
[quote name='ajlii']Na dzień dzisiejszy mam takie wpłaty: dorota1 - 30 zł AnnaA - 40 zł hop! - 20 zł hop! - 30 zł (od sąsiadki) OBRACZUS87 - 70 zł MIMIŚ - 15 zł poker - 30 zł opiekun Saby z jednostki - 20 zł Serdecznie dziękuję :-)[/QUOTE] Dzisiaj przyszło jeszcze 50 zł od mysza1. Dziękuję serdecznie :)))
-
[quote name='Awit']A co będzie z tym szpicem?[/QUOTE] Nie wiem :( Dziś mąż dzonił ok 22 - mówił że nie wdział dzisiaj jeszcze tego szpica. Teren jest bardzo rozległy, może gdzieś się zakamuflował, albo dogadał ze zdziczałymi psami. Albo został złapany przez pracowników schroniska. W każdym razie mąż będzie się rozglądał. Narazie nie może go nawet karmić, żeby pies nie pałętał się za blisko zabudowań i nowa firma nie postanowiła znów pozbyć się kłopotu :(
-
Na dzień dzisiejszy mam takie wpłaty: dorota1 - 30 zł AnnaA - 40 zł hop! - 20 zł hop! - 30 zł (od sąsiadki) OBRACZUS87 - 70 zł MIMIŚ - 15 zł poker - 30 zł opiekun Saby z jednostki - 20 zł Serdecznie dziękuję :-) No, a my jutro jedziemy do Łodzi z Kiarą - tymczasowiczką Astaroth. Kiara będzie miała tam swój dom :))) Tyle że nie wiem jak przeżyjemy te kilka godzin w mieszkaniu z trzema psami... w tym moją Julką ;)
-
[quote name='esperanza']Ludzie, którzy go znaleźli nie dołożyli się ani groszem do jego utrzymania, a na apele o pomoc finansową nikt nie odpowiada. :-([/QUOTE] Dramat takich psiaków polega na tym, że jak rozwiąże się najtrudniejszą sytuacją to zwierz zostaje zapomniany. Bo kolejne bidy są do ratowania :( W ten sposób dorobiłam się 40 szczurów...
-
[quote name='obraczus87']Czy to oznacza dla Nortona powolną śmierć bez swojego człowieka?????[/QUOTE] Jak już pisałam na kundelkowej skarbonce, mogę przekazać trochę rzeczy na bazarki. A cel, czyli jaki zwierzak skorzysta, to mi obojętne. Wiec może by zacząć na nowy hotel dla Nortona? Muszę tylko wiedzieć gdzie dowieźć rzeczy, bo sama bazarków nie dam razy prowadzić. [QUOTE]A może komuś książeczkę? Na moje psy co prawda ale zawsze [url]http://www.dogomania.pl/threads/1764...7#post13775057[/url][/QUOTE] Błagam, nie przed pensją...
-
Ten piesek który przybłąkał się dziś na teren jednostki wygląda jak szpic niemiecki... Są jakieś stowarzyszenia, organizacje zajmujące się tą rasą?? Ja znam tylko opiekunów jamników, bokserów, rotwailerów i bulowatych. Robi się zimno, a pies nie może przebywać na terenie jednostki (ten zakaz dotyczył nie tylko Saby, ale każdego zwierzaka). Mąż mówi że ten piesek jest łagodny, szuka kontaktu z człowiekiem. Nie znamy jego płci. A jedyne co może zrobić to odprowadzić go na Paluch, bo nie ma gdzie sie napić, a "nielegalnie" wyniesione jedzenie zamarza w ciągu kilkunastu minut. Ten Saby kumpel - mały kundelek - to stary wyjadacz, biega w sforze dzikich psów. A tego szpica ktoś wyrzucił zimą, na mróz :(((( Chodzi mi ten pies cały czas po głowie... ludzie są beznadziejni :(
-
A więc... Saba już w hotelu!!! Trochę przestraszona (szczególnie nowym kolegą), ale wszystko ok. No i okazało się, że to pies miejski... Na ulicy potrafi chodzić na smyczy i doskonale wie do czego służą schody. Bez oporów weszła też do lecznicy weterynaryjnej. A teraz mniej fajne wieści: Saba ma ropowicę. Utworzyła się na tym uderzonym miejscu. Nie jest to zaraźliwe dla innych zwierząt, ale dla Saby to dodatkowy ból :-( Już dostała leki, więc za kilka dni powinno być ok. Na forum SPS powstał bazarek na leczenie tego schorzenia, bo ja już nie wyrabiam finasowo. Dzisiejsza wizyta i leki to 50 zł, a ostatnie wolne fundusze poszły mi na benzynę. Niestety mam jeszcze inne zwierzaki na utrzymaniu :( Tu link do bazarku: [url]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/viewtopic.php?p=55598&sid=c29cc99fc46406e2ba52b3bfb67cc6a3#55598[/url] Ale najważniejsze jest, że Saba jest w końcu bezpieczna........ Saba przebywa w tym hotelu: [url]http://www.dogomania.pl/threads/137165-Czy-jest-zapotrzebowanie-na-hotelik-dt-koA-o-Warszawy[/url] [B]Lamia[/B], Saba jest mało szczekliwa, ale nikt też jej nie chwalił za taką działalność ;) Może przy innej suni by się rozkręciła? Pierwsze wpłaty od Was pojawiły się już na koncie SPS. Serdecznie dziękuję :-))) Jutro zrobię rozliczenie i przelew do Astaroth, dziś muszę już się zająć swoją bandą ;)
-
Wieści z ostatniej chwili - na terenie jednostki jest nowy podrzutek!!! To jasny, szpicowaty piesek. Zadbany, z wyczesaną sierścią. Zdziczałe psy oszczekiwały go dziś, czyli błąka się od niedawna. Mąż nie ma aparatu żeby mu pstryknąć fotkę. Zawsze mam nadzieję że to może jednak zagubiony pies, a nie wyrzucony... ale kto gubi psy w lesie, w pobliży schroniska dla zwierząt? Saba od rana marudna, bo uwiązana: żeby się nie wybudziła przed wizytą u weterynarza i podróżą do hotelu. Ok. 19.30-20.00 mój mąż będzie z Sabą w lecznicy Hematovet (ul. Krasińskiego), żeby weterynarze spojrzeli na ten jej rozbity łep. Jeśli ktoś chce obejrzeć sunię, to proszę o kontakt pod nr 668 155 860.
-
[QUOTE]Czy Saba szczeka na obcych?[/QUOTE] Raczej nie. Chyba że ktoś wybitnie się jej nie podoba. Wogóle bardzo mało szczeka. Jeśli już, to w kierunku gdzie coś ją niepokoi. Ale jeśli ktoś się zbliżył do bramy, to Saba nie wykazywała specjalnego zainteresowania. Wogóle to nie jest pies obronny, tylko duża przytulanka. Jest może wyględna, ale bardzo łagodna: taki pies do przytulania, do zabawy piłeczką, siłowania się czy rzucania jej patyka. [QUOTE]Czy chodzi po siatce? (moja bernardynka chodzi) i czy w ogóle ma tendencje do wychodzenia po za teren posesji?[/QUOTE] Nie przełazi przez płoty, chyba że jest dziura. Podkopów sama nie robi też. [QUOTE]Czy jest możliwość sprawdzenia tych kotów? (chodzi mi o to czy jest w niej agresja kiedy widzi kota)[/QUOTE] Reaguje na zasadzie: kot ucieka, trzeba gonić. Jak widzi kota z daleka, to za nim biegnie. Ale nie stoi pod drzewem z charkotem. Ale jak kot bojowy i pokazał jej pazury, to Saba spasowała (uciekała do ochrony ;) ). Jutro Saba jedzie już do hotelu, więc nie będzie miała tam kontaktów z kotami. [QUOTE]Czy dogada się z inną suczką?[/QUOTE] Tak, dogaduje się z każdym psem który pojawił się na terenie jednostki: ma kolegę małego kundelka, była też sunia-szczeniaczek. Szczeniaka chodziła oglądać, zaniosła jej swoją szmatę z budy. Pozwalała by kundelek wyjadał z miski. Ale gdy za płotem pojawiała sie watacha psów (lasy, dużo podrzuconych), to je oszczekiwała na zasadzie "to ja tu mieszkam" (wyglądało to na obronę pozycji, swojego terenu). [QUOTE]Czy może mieszkać na zewnątrz z możliwością wchodzenia do domu?[/QUOTE] Oczywiście :) Obecnie jest nauczona że do pomieszczenia sie nie wchodzi - wyjątkiem był czas po sterylce. W pomieszczeniu zachowała czystość, prosiła o wyjście na siku. To jest pies z bardzo grubą sierścią. Przy mrozie -15 kładła się na śniegu. Na terenie jednostki mieszkała w budzie. Najlepiej by było gdyby mogła mieszkać na zewnątrz, chociażby dlatego że jest przyzwyczajona do przestrzeni. [QUOTE]Jaki ma stosunek do dzieci? [/QUOTE] Nie wiemy, i nie mamy jak sprawdzić. Do dorosłych jest bardzo spolegliwa. [QUOTE]Sorki za tyle pytań, poszukuję suczki (od stycznia). wysterylizowanej do sprawdzonego domu z 8-letnią dziewczynką wychowaną z psami, kotami, rybkami i jakimiś gryzoniami (chyba świnki).[/QUOTE] Z gryzoniami nie mam pewności. Mąż mówi że nie widział jej reakcji na króliki czy zające. Na jeża się obraziła, bo ją pokłuł. Goniła bażanty. Kiedyś zamemlała kreta. Kret był trefny, bo mimo że był jej odbierany i zanoszony do "dziury" to nie wykazywał zainteresowania ucieczką. Po którymś razie, mąż wyjął jej martwego kreta z mordy. Był zalizany, ale nie zagryziony. Nosiła go jak zabawkę. Ja mam już 2 psy i obecnie ok. 40 szczurków w domu. Nawet gdybym nie miała psów, nie zdecydowałabym się na przyjęcie Saby. Nie zaryzykowałabym mieszkania Saby z gryzoniami czy zajęczakami. Obawiam się też że np. kura mogłaby zostać spolowana Saba ma tendencje do rozkopywania kretowisk. Polowała też na żaby, i po pianie na pysku, obawiam się że przynajmniej jedną zeżarła. Wodę lubi, chętnie kąpała się w stawie. Ale gdy kilka razy wpadła do basenu i miała problemy z wydostaniem się, zrezygnowała z kąpieli. Saba nie umie chodzić na smyczy! Były próby nauczenia jej, ale gdy 30-kg walił się na ziemie i odmawiał współpracy, to ochrona spasowała ;) To strasznie pojętny pies, więc przy odbronie cierpliwości pewnie by się nauczyła...
-
Jejkuś.... udało się!!! Dziękują Wam strasznie, możemy już Sabę umieścić w hotelu :))) Jeśli tylko Astaroth będzie pasować w tym tygodniu, to przywieziemy Sabę. Czy ktoś chce poznać sunię? Bedziemy jechać przez całą Warszawę z nią ;) Saba czuje się wogóle całkiem dobrze, tylko bardzo protestuje gdy mąż chce jej znowu obejrzeć tą łepetynę. Nie dała sobie wyciąć futra wokół zranień. Ale poza tym to ok, tyle że dziś nie wypuściła się na dłuższy spacer, tylko pałęta się wokół budynku.
-
Nie udało mi się wysłać pw do mysza 1 :( Bardzo dziękuję wszystkim osobom które chcą pomóc Sabie...