-
Posts
11377 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ulaa
-
Z trudem udało mi się reaktywować aparat i z góry przepraszam za jakośc i wygląd fotek, bo nic nie widać i nic nie można ustawić. Ale Zosię widać :loveu: i to najważniejsze. [IMG]http://img98.imageshack.us/img98/4493/zosia6qh8.jpg[/IMG] [IMG]http://img185.imageshack.us/img185/4397/zosia8kl0.jpg[/IMG] [IMG]http://img139.imageshack.us/img139/9716/zosia10ae0.jpg[/IMG] [IMG]http://img101.imageshack.us/img101/1290/zosia9tp6.jpg[/IMG]
-
A było to tak... Wczoraj zadzwoniła do mnie jakaś pani z os. Jordana (bloki, głównie wieżowce) i spytała czy możemy zająć się szczeniaczkami, które [B]znalazła sprzątaczka w pudle koło windy w bloku[/B]. Nie było takiej możliwości, ale powiedziałam, że jak coś się znajdzie to zadzwonię. W międzyczasie TZ zgodził się na tymczas, więc zadzwoniłam. Okazało się, że maluszków już nie ma, został 1 ale też gdzieś zniknął, a sprzątaczka już poszła. Dzisiaj zadzwoniła sprzątaczka i powiedziała, że odnalazła maluszka [B]zamkniętego w piwnicy[/B] :angryy: Podobno kogoś tam poprosiła o opiekę i tak ta opieka wyglądała. Przywiozła mi psinkę... Mama oczywiście swoje bla bla, wyprowadzę się z tego domu... ale jak zobaczyła psinkę , która okazała się maleńką sunią, mama od razu porwała na górę, mleczko nalała, klęczała na podłosze patrząc jak ślicznie pije, a potem lulała na rękach gadając przez tel :roll: Nazwała ją Zosia (standardowo upierała się przy Zuzi :evil_lol:). [B]Tak więc maleńka Zosia ma u nas DT i szuka domeczku. Jest takim połączeniem Papillonka z Border Colie[/B] :evil_lol: (wzrost i mordka papillonka, uszka i futerko borderka). Słodziutka, przytula się i sama pcha na kolana, liże swoim maleńkim jęzorkiem :loveu: Ma pyszczek jak u chichuachua albo mniejszy. Sama słodycz :loveu: Ktoś ma ochotę? :cool3:
-
Dolnośląskie schronisko-nadzieja umiera ostatnia.
Ulaa replied to michelle04's topic in Już w nowym domu
W jakim mieście jest schronisko? Czy Peka jest odrobaczona/szczepiona/wysterylizowana? Potrzebuję tych informacji, bo na prośbę Ady-jeje wkładam Pekę na stronkę fundacji. -
Takie maleństwo zostało wyrzucone wraz z rodzeństwem (wczoraj) w bloku koło windy. Znalazła je sprzątaczka. To dobra konieta i poszukała reszcie maluszków domki, została tylko ta słodka kruszynka (fotki już u mnie, po kąpieli) [IMG]http://img141.imageshack.us/img141/8269/zosia4oc0.jpg[/IMG] [IMG]http://img185.imageshack.us/img185/9818/zosia5lq0.jpg[/IMG]
-
Już po odwiedzinach. Przyjechała cała rodzina: przewodnik, syn i żona. Sorbon na początku ich nie poznał i latał za suniami gdy wypuściłam go z kojca, ale potem nagle się "obudził" i bardzo ucieszył do syna. Na przewodnika tak średnio zareagował, ani pozytywnie ani negatywnie, choć z początku podszedł i wtulił w niego łebek :loveu: Potem wrócił do mnie i poszedł za mną do domu po smycz. Jak zobaczył smycz to ucieszył się ze spacerku i było mu już obojętne wszystko inne. Wrócił po ponad pół godziny, ze szczęśliwą mordką, zachowywał się o wiele radośniej niż jak wychodził, przymilał się do wszystkich wyraźnie zadowolony, że jest w centrum uwagi. Porozmawialiśmy chwilę, Sorbon miał sesję zdjęciową z ukochaną Abrą :cool3: i państwo poszli, a Sorbon szybciutko popędził do kojca na jedzonko. Nie widzę żadnej traumy, ani w jedną ani w druga stronę. Zwyczajnie teraz sobie leży w budzie jak zwykle po spacerkach. Myślę, że ta wizyta sprawiła mu przyjemność ze względu na spacer, a im także - widać było - przyniosła wiele radości. Bardzo im się podobał Sorbon, podobno dawno tak ładnie nie wyglądał i nie poruszał się tak sprawnie (co akurat sama wiem). Pan wyraźnie cieszył się, że Sorbon żyje i ma się dobrze. Twierdzi, że obecny pies "jest gorszy" i "nie da się go złamać". Atakuje wszystkich i jest bardzo agresywny. A Sorbonek kochany. Mój :loveu:
-
Czy wiadomo już, jak Abi reaguje na koty?
-
[quote name='maggiejan']Ulo, jeśli Sorbon był przez tego przewodnika rzeczywiście źle traktowany, to jego wizyta, a szczególnie jego spacer z Sorbonem chyba nie jest dobrym pomysłem. Tym bardziej, że Sorbon nie będzie wiedział, że to na chwilę i może pomyśleć, że go zabiera. Jeśli już zgodziłaś się na wizytę, to powinnaś sprawdzić reakcję Sorbona i jeśli nie ucieszy się wyraźnie to na spacer go nie dawać, a nawet nie zmuszać do kontaktu z przewodnikiem. Jeśli zdecydujesz się na spacer pozwolić, to może pójdziesz z nimi, na wszelki wypadek, żeby Sorbona za bardzo nie stresować i mieć rękę na pulsie?[/quote] Oczywiście, jeśli nie będzie chciał iść i będzie zapierał się tak jak wtedy gdy prowadził go pan z nowego domku, to nie ma mowy. Nigdzie nie pójdzie. Ale jeśli będzie się cieszył i chętnie pójdzie, to pozwolę im iść. Niestety nie mogę wybrać się z nimi, bo jestem chora, mam gorączkę. Dam im pół godziny.
-
[quote name='maggiejan']Dziewczyny, czy zaglądacie na wątek suczki ONka znalezionej w Sosnowcu? Potrzebny pilnie tymczas. Czy możecie jakoś pomóc? Tu link: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=102793[/URL][/quote] Tak, ta pani wysłała mi meilaz prośbą o pomoc jeszcze tego samwgo dnia jak znalazła suczkę. Przekazałam jej prośbę Rybce39, bo jest z Sosnowca. My niestety nie możemy pomóc, nie ma DT :-(
-
Wczoraj były przewodnik Sorbona wpisał się na naszej księgi gości na stronie. Później odezwał się do mnie na gg, czy może wraz z synem odwiedzić Sorbona, bo syn bardzo za nim tęskni i chciałby jeszcze go zobaczyć. Przystałam na tą propozycję, zaproponowałam, że mogą wziąć Sorbona na spacer do parku koło mojego domu. Przewodnik ucieszył się i powiedział, że syn ma z Sorbonem jakąś zabawe w kamyczki i bardzi się cieszy, że może znowu go spotkać. Uznałam, że Sorbon będzie zadowolony ze spaceru, tak bardzo lubi wychodzić, poza tym nudzi się przez większość czasu. Teraz jednak zastanawiam się, czy to dobry pomysł, żeby znowu spotykał swojego przewodnika. Nawet jeśli będzie to chwilka, bo Sorbonowi już przecież nic nie grozi. Chodzi jednak o psychikę - czy jemu to nie zaszkodzi? Choć szczerze mówiąc jestem trochę ciekawa czy się ucieszy i czy pójdzie. Bo jeśli nie będzie chciał to oczywiście nic na siłę. Ale myślę, że pójdzie... Poza tym niech facet widzi, jak Sorbon teraz wygląda, niczym nie przypomina wyskubanego, wyleniałego kaleki z zapadniętymi oczami. To śliczny, wesoły, błyszczący pies. Jak uważacie, czy taka wizyta nie zrobi Sorbonowi krzywdy?
-
[quote name='basiagk']Bardzo fajny plakacik tylko to podkreślenie że jest typu bullowatego może przyciągac nieodpowiednie osoby.[/quote] i tak odpadną w sitku :roll:
-
odciągnąć uwagę dobrze wyrobić wcześniej jakiś sygnał neutralny, np cmokanie (nie słowo), którym oznajmi psiakowi "popatrz na mnie, mam do ciebie sprawę". Z początku ta "sprawa" to bedzie podawanie smakołyków, rozpoczęcie biegu, rozpoczęcie zabawy np w szarpanie. Ogólnie coś co pies lubi, ale jak najcześciej co innego - tak by zrozumial, że oplaca się spojrzeć / przyjść. Staramy się nie wydawać komendy słownej i NIGDY nie strofujemy po sygnale neutralnym. To ma być nasza "deska ratunkowa". Więc w sytuacji, kiedy psiak się zaprze, a my mu cmokniemy (czy wydamy inny dźwięk), napewno spojrzy w oczekiwaniu "a co tam ciekawego tym razem", mamy całe spektrum możliwości jak wykorzystać uwagę psiaka w pozytywny sposób, by zapomniał o swojej fiksacji ;) Ja bym tak to widziała.
-
Ja mam 2 psy z dysplazją: swoją suczkę Berneńczyka 7,5 roku oraz ONka na tymczasie 8,5 roku. ONek trafił do mnie w strasznym stanie, ledwo chodził, nie mógł wstać. Sunia regularnie była leczona, bo wiedzieliśmy wcześniej że ma HD, także nawet operacje miała, gdy były już bardzo źle. Obydwa psiaki jedzą Royal Canin Giant. ONek po tej karmie zaczął wstawać, Abra też sobie świetnie radzi (gdy kilka tygodni je coś innego, jest gorzej). Wiem, że to rozwiązanie może wydawać się śmieszne i mało znaczące, ale naprawdę widzę poprawę i to w obydwu psach. Oprócz tego dostają jeszcze witaminy (także wit. C), dużo mięsa, chrząstek. Na Abrze przetestowałam już tyle różnych leków i środków wspomagających, że sama nie zjadłam tyle w swoim życiu... Okazało się, że na dłuższą metę nie pomaga nic. Kiedy była młodsza radziła sobie super, nawet na wystawach. Potem zaczęło się sypać, więc próbowaliśmy jak jej ulżyć. Znajoma nawet z USA przysłała jakiś specyfik (najpierw seria zastrzyków, potem proszek). Pomogło na chwilę. Tak jak wszytkie środki proponowane przez różnych wetów... Nie wymieniam nazw, bo mnóstwo tego było. Ale organizm chyba się przyzwyczaja, zresztą złej budowy kości nic przecież nie zmieni.. Więc teraz pilnuję tego, by miała regularny umiarkowany ruch (mocne mięśnie, które utrzymają staw), niezbyt kaloryczne jedzenie (nie powinna utyć) i Royala Giant właśnie. Jesli Twoja sunia nie może wstać, myślę, że powinna przejść operację odnerwienia torebek stawowych, tak jak Abra. Także nie mogła wstać, a teraz biega kiedy ma na to ochotę - bo nie czuje takiego bólu, więc mogliśmy odbudowac mocne mięśnie podtrzymujace.