Jump to content
Dogomania

Ulaa

Members
  • Posts

    11377
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ulaa

  1. Pewnie, że mogę napisać text i wszystko robić żeby zebrać kasę (np bazarek zrobiłam na niego) ale dla psów z DT u mnie czy zgłoszonych do mnie nikt textów nie pisze i nikt się nie martwi o zbieranie kasy na nie, sama to robię, bo czuję się zobowiązana, jeśli chorują i trzeba robić coś więcej niż kastracja czy szczepienia. To nie jest fair, albo działamy razem albo każdy sobie. Powinniśmy razem - dla zwierzaków, a nie przerzucać z kogoś na kogoś.
  2. Na poprzedniej stronie jest link do jego wątku i proszę złagodzić nieco słownictwo, bo żartobliwy ton pisany brzmi inaczej niż mówione i nie wiem jak mam to interpretować. Do nikogo innego w podobny sposób pani nie pisze jak do mnie ;)
  3. Luszowice: młodziutki ONek na łańcuchu, regularnie codziennie kilka razy seriami BITY i KOPANY przez swojego właściciela - pijaka. Jutro musimy znaleźć czas, aby podjechać na Jordana. Choćby na 5 min.
  4. jego wątek [url=http://www.dogomania.pl/forum/f28/amstaff-z-grecji-jak-zywa-rzezba-oddala-go-k-do-schroniska-124093]AMSTAFF z GRECJI - jak żywa rzeźba!!! Oddała go k...a do schroniska!!!! - Dogomania Forum[/url] Malgos :modla:
  5. [B]Kilka tyg temu zgłosiła się do Fundacji (konkretnie do Ady-jeje) babka, która chciała oddać Amstaffa. Powód: jedno z dzieci ma alergię. [/B] Amstaff PRZEPIĘKNY, w życiu czegoś takiego nie widziałyśmy: każdy mięsień rozbudowany i wyraźny, niesamowite bursztynowe oczy i cudowny, przecudowny charakter. Piłeczka jego całym światem, zero agresji do nikogo i niczego. I wiecie co ta p....a zrobiła? [B]Oddała go do schroniska.[/B] Razem z jego ukochaną piłeczką. To miał być żart? Zgłosiła do UM Chrzanów i przyjechał ze schronu hycel dzisiaj. A wczoraj tam byłyśmy i nic o tym nie powiedziała!!!!!! Zostawiłyśmy karmę, bo podobni babsztyl biedny, a do TVNu wydzwania i prosi o interwencję!!!! BUHAHAHAAH!!!!! Zakłamana franca i jej kłamliwe texty już od samego początku!!!! Kupa śmiechu. Gdyby nie dramat psa. [B]Zabrany z fotela, spędził w tej rzeźni (nie wymienię nazwy, ale Chrzanów ma umowę z jedną z najgorszych mordowni w PL) tylko 2 godziny. Odebrałyśmy go skulonego, wystraszonego, trzęsącego się. Całego mokrego i śmierdzącego starymi siurami.[/B] W hotelikach zero miejsc. Kochana Malgos zgodziła się przyjąć go do siebie, mając już olbrzymie stado w domu, więc [B]szukamy DT / DS na gwałt!!!![/B] -------------------------------------------------------- Odyn ma chipa, paszport, wszystkie szczepienia! Ma tylko 2 lata i jest rozkosznym kąskiem ze względu na swoją boską budowę!!!!!! Ten pies z Grecji - żywa grecka rzeźba, psi [I]Dawid [/I]Michała Anioła. Zdumiewające - na najtańszej Lidlowej karmie, zamknięty w miniaturowym ogródeczku mniejszym niż kojec moich tymczasów, żył sobie szczęśliwie w fałszywym przekonaniu, że jest kochany. Nie był. Mimo tego, jaki jest wspaniały pod każdym względem. Kula w łeb. [SIZE=1]Foty z komórki nie oddają jego wyglądu, Hankowe fotki z aparatu napewno będą. Ale te oczy widać wszędzie... [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/6463/dsc00201ad8.jpg[/IMG] [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/6038/dsc00202wd8.jpg[/IMG] [/SIZE] [IMG]http://img220.imageshack.us/img220/1367/dsc00203pm7.jpg[/IMG]
  6. Łapska mi się trzęsą z nerwów i łeb pęka wzywając, żeby wreszcie sobie palnąć w niego, ale postaram się jak najdokładniej opisać co pan dr przekazał. Koszałek miał przepuklinę pachwinową, która u samców jest ogromną rzadkością. Otwór miał wielkość na 2 palce doktora, więc spory. Wypadał przez niego pęcherz, jelita, wszystko co się akurat nasunęło i mieszało ze sobą. Otworka już nie ma i wszystko na swoim miejscu :) Przyczyną ogromnego bólu i problemów z wypróżnieniem była OLBRZYMIA prostata, dwupłatowa, gładkościenna. Zajęła sporą część miednicy i uciskała wszystko. Po kastracji powinna się zmniejszać stopniowo. Śruty zostawione, bo nie przeszkadzają organom. Wyniki w normie, jednak doktor nalega, aby Koszałek został w szpitaliku do jutra po południu. Przemieszczone narządy lepiej mieć pod kontrolą, podobnie jak odpowiednie dawkowanie leków przeciwbólowych i innych. Wiek Koszałka i skomplikowanie problemów jednak wymaga specjalistycznego oka. No i dobrze, bo jeszcze bym tutaj coś źle zrobiła i popsułabym mu. Podobno jest bardzo dzielny i grzeczny. Mam dla niego pierś z kurczaka :cool3: Ucieszy się żarłoczek. Ja też się cieszę, bo Koszałka brakująca suma do operacji zostanie pokryta! :multi: DZIĘKUJĘ PANI!!!!!!
  7. Ma pecha nasz białasek. Ludzie obiecują i na tym się kończy. Nie wiem czemu nie potrafią powiedzieć, że NIE, tylko obiecują, budzą nadzieję... Snopik jest kochany. Każdego dnia coraz lepszy. Dzisiaj wzięłam go do łóżka, na noc, bo Koszałek w szpitalu, a łóżko bez psa? :shake: W mieszkaniu TZta uwielbia spać w łóżku i nawet powarkuje, jak chce się go ruszyć ;) Jak jest u mnie, to przyzwyczaiłam go do spania w kennelu i to w drugim pokoju. Myślałam, że się ucieszy z łóżka. I tak było, na początku. Ale potem zaczął łazić, wąchać. Nad ranem wyniosł się do kennelu! :crazyeye: To oczywiście sukces wychowawczy, ale zabolało :evil_lol: Normalnie Snopika ciężko rano dobudzić i z łóżka zsadzić. No cóż. Jest taki śmieszny i wesoły, wnosi mnóstwo radości i gdybym mogła się gdzieś wyprowadzić, to napewno zabrałabym go ze sobą. Jest tak kontaktowy i inteligentny, że zastępuje człowieka, co nie każdy pies potrafi. We wszystkim chciałby pomagać, można go o coś normalnie poprosić słowami a nie komendami (np nie wchodź do tego pokoju, albo poleż chwilę w tym miejscu i poczekaj aż wrócę). Przypadkowo to odkryłam i to bardzo dziwne. Oczywiście Snopik nie rozumie zdań, ale pojedyncze słowa, ton głosu, pewnie też minę i spojrzenie. Nizwykle bystra psinka, cały czas na kontakcie. W agility albo tańcu z psem zrobiłby karierę :loveu:
  8. Ile wyniosło do tej pory leczenie Dżekiego? Może cegiełki by mu się przydały? Kto napisze tekst? :cool3:
  9. Jutro Pączek ma operację na 13:00, muszę ja go zabrać bo Piotrek jest wtedy w pracy. Nie wiem jak to zorganizować. Eva :loveu:
  10. Dzwonił dr Derkowski, już po badaniach: - Koszałka wyniki krwi są bardzo dobre - serduszko i krążenie też - w płucach zmiany związane z wiekiem (a raczej ze złymi warunkami życia) - nie znaleziono nic nowotworowego w całym Koszałku :) - przepukliny nie udało się określić, okaże się dopiero przy otwarciu... i uwaga: Koszałek ma śruty w sobie!!!! Ktoś do niego strzelał z wiatrówki!!!!!! :placz::placz::placz: Za chwilę zacznie się operacja. Po niej znowu pan dr zadzwoni. Możliwe, że dzisiaj nie będziemy mogli odebrać Koszałka. Zależy jak zniesie operację, bo może wymagać pozostawienia go w szpitaliku na kolejną noc. Przeraziły mnie koszty tego wszystkiego. Mogą sięgać nawet 700 zł... Jedyne pocieszenie jest takie, co dr powiedział na początku rozmowy "po pierwsze gratuluję postawienia pieska na łapki, jeszcze długie życie go czeka...". Czyli tylko ta operacja i będzie dobrze. Zwariuję.
  11. a jeszcze kilka słów o drodze. Oczywiście Koszałek zrobił siku, jak fontanna, ale miał podkłady dla szczeniąt, więc nie był skazany na leżenie w sikach, a auto uratowane ;) Potem jeszcze zwymiotował, na szczęście w ręcznik (mądry piesek) więc od razu wyrzuciliśmy. Mgła była tak okropna, że ciągle myliły nam się drogi (z oszczędności nie jechaliśmy autostradą), pomyliłam zjazd i potem nie było w tej mgle nawet widać miejsca, gdzie by zawrócić! Więc na ślepo przed siebie, na szczęście przypadek sprawił, że wyjechaliśmy na Kraków ale od drugiej strony :) Nie wiedziałam nawet, że tak można tamtędy! No i o tej porze przez Kraków to już błyskiem. Powrót o wiele gorszy. Mgła jeszcze większa, nerwy o Koszałka... Jechaliśmy 20 na godzinę jakimiś kanionami, lasami, co chwila postacie (ludzkie chyba ;) ) przemykały przed maską z tych lasów... No i minęliśmy TIRa wiozącego krzyczące świnki do rzeźni :placz: I ktoś rozjechał malutką myszkę, tuż przed nami... Powrót zajął nam 2 godz zamiast 20 minut (jakby autostradą jechać). Horrorów nie trzeba oglądać mając takie wrażenia.
  12. To było okropne :placz: Pan doktor najpierw zdziwił się, że ujrzał ślicznego w dobrej kondycji pieska, żadny tam schorowany dziad, jakiego się spodziewał. A potem... jak odwróciliśmy Koszałka... Zszokował się jego przepukliną! Że jest taka i w tym miejscu, że to jest bardzo (dziwnie albo niedobrze, już nie pamiętam). Spytał czy Koszałek miał jakiś ciężki wypadek, został skopany czy coś... :placz: No i zostawili go w szpitaliku na noc, na więcej badań już od samego rana... Nawet kocyka nie pozwili żeby mu zostawić, bo mają swoje specjalne... Ale poprosiłam, aby Koszałek miał obok jakiegoś pieska albo suczkę, niebardzo chcieli się zgodzić, bo nieszczepiony, więc może chociaż kotka... Okropnie mnie przybiło to zostawienie go. Kręcił się i rozglądał, miał minkę jak wtedy gdy się błąkał... Cały czas myślałam potem, czy ma wodę, przecież on musi co chwila pić, czy nie będzie głodny, bo jadł tylko rano a w aucie jeszcze dodatkowo zwymiotował to co mu zostało w brzuszku z rana... No i że nie będzie miał swojego fotela ani łóżka... Bo Koszałek nie tęskni za ludźmi. On chce mieć wygodnie i wszystko zapewnione - to najważniejsze :) A ludzie są od spełniania tego (i miziania). To właśnie jest w nim takie rozkoszne. Nasz Koszałek waży 10,5 kg :cool3: Dzisiaj już dzwoniłam, ale nic nie wiadomo o badaniach, tzn zaczęły się, ale recepcjonistka kazała mi czekać na tel. od lekarza! Grrr. Podobno noc zniósł dobrze, napewno lepiej niż ja. Spałam ze Snopikiem, tzn próbowałam, ale nad ranem się wyniósł do klatki swojej kennelowej :-o Pewnie miał dość muzyki na fula, zaświeconych świateł i wogóle... Nie mogłam spać, więc "wypełniałam pustkę" po Koszałku, sąsiedzi myśleli pewnie, że jakaś impreza... Czekamy jak na szpilkach. Dziękuję za telefony wczoraj i dzisiaj, kochane jesteście, tyle osób martwi się o Koszałka!!!!! :loveu::loveu::loveu::loveu:
  13. To jest chyba inny odcinek 29 listopada... Jacyś menele mieszkają... Więc może nie o te koty chodzi :shake: Dzisiaj już nie zdążymy, w tej chwili jadę do krk z Koszałkiem. Kotki u moich sąsiadów nie były jeszcze u weta!!! Myśleli, że będą musieli sami płacić a nie mieli na to.
  14. Ten piesek to anioł!!! :loveu::loveu::loveu: I ma wielkość, budowę i sierść border collie. Ładniejszy na żywo niż na fotkach :loveu:
  15. Czy można też zajrzeć na Jordana do pieska z postu 1833?
  16. A z czego ma zrobione legowisko? Niektóre psy lubią wyciągać niteczki materiału albo skubać wiklinę koszyczka. U nich dobrze sprawdzają się bimbaye albo pontony :cool3:
  17. Ufffff... Jedziemy! Tak ok 17:30 wyjeżdżamy, wrócimy wieczorem, ale nie wiem czy będę jeszcze wchodzić na dogo. Jakby ktoś był spragniony wieści to 510 846 660.
  18. Malgos, mogę podskoczyć dzisiaj po fotkę RTG czarnulki? W Krakowie bym pokazała (pamiętam ha! :lol:). Jutro będziemy wiedzieć ile kotów z Oświęcimskiej będzie zabranych a ile zostanie. A Mamucik skoro masz miejsce, to może by spróbować ruszyć sprawę kotów z 29 listopada? One mi z kolei strasznie leżą na sercu, mnożące się kotki, których kocięta zakopywane są żywcem przez meneli, a jak akurat są zbyt pijani, żeby wykopać dołek, to po prostu zabijają kocięta łopatą.
  19. Tak Hanek, coś wypadło. A raczej coś się odwidziało. Wiesz jak to u mnie jest, kiedy jest........ :roll: Od 6 listopada będzie już normalnie, że będę mieć auto kiedy potrzeba. No, ale dzisiaj uda się jechać. Napewno!
  20. Rozmawiałam z Haliną i tą kobietą, u której sunia była na DT. Obydwie prosiły o sprawdzenie domu i podpisanie umowy. W Mętkowie norma - zgodzą się na psy, jeśli psy nie będą atakować kotów i nie będą zbytnio uciążliwe, a tego się nie dowiemy nie łapiąc ich i nie sprawdzając.... Ech.
  21. Z tym, że Leoś nie miał nigdy nic wspólnego z Fundacją... ;)
  22. [B][SIZE=5]Rozprawa szkielecików przeniesiona na 8 grudnia.[/SIZE][/B] [SIZE=2]Właścicielka swoim wyglądem po raz kolejny pokazała, że stać ją na pokrycie kosztów, choć twierdzi, że nie. [/SIZE]Bezczelne roszczeniowe podejście do życia i żadnej skruchy :angryy: Wstrętna egoistyczna solara. Jej też powinni władować roboty społeczne jak tej od pointerka i kudłaczki :angryy:
  23. Zasadnicza różnica jest taka, czy ktoś bierze "psa dla dziecka" czy do domu, w którym "jest dziecko". Dorixx u Ciebie przekonało mnie to, jak powiedziałaś, że Twój syn nawet świnkę delikatnie dotyka. A Rudzia swoim śmiałym i pewnym zachowaniem tylko to potwierdziła :) Pamiętasz jaka Zuzia była maleńka i krucha, a ja też wiecznie przewrażliwiona :roll:
×
×
  • Create New...