Ilekroć widzę Aresika - a byłam z nim na prześwietleniu, na konsultacji u lekarza - tyle razy uwodzi mnie jego uroczy charakter. Wiecznie roześmiany, radosny, kica jak zajączek i w ogóle się swoją niepełnosprawnością nie przejmuje...
Teraz musi siedzieć w hotelowym boksie, a dałby wiele za ogród z miękką trawką, gdzie mógłby po prostu posiedzieć w cieniu drzewa.
Ma kochaną mięciusią sierść w któą cudownie można się wtulać.