-
Posts
15551 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Neris
-
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Choroba Rubartha to zapalenie wątroby wywołane adenowirsuem. podstawowe szczepionki zawierają tego wirusa. u niej choroba już minęła, teraz tylko czekamy na to czy wątroba 'zaskoczy' -
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak wyglądala po pierwszym przyjeździe: -
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Je z ogromnym apetytem, chyba wydzielano jej jedzenie... gotuję jej kurczaka bez skóry z ryżem. Wcina jak szalona! NIe wymiotuje żółcią, nie odbija jej się, śluzówki różowe. To daje mi nadzieję. Po akcji "odbicia" dostała Betamox, Tolfedyne, Hepatil, Combivit. Od dzisiaj ma essentiale i kupiłam jej Scanomune na 7 dni na razie. Antybiotyk oczywiście kontynuujemy. Myślę, żeby kolejną biochemię zrobić za 7-14 dni, żeby zobaczyć co i jak. I chyba trzeba jej będzie te płuca prześwietlić. -
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
NIestety okazało się, że ani jej nie leczyli, ani nie dbali... Po kilku dniach zadzwonili że chcą ją poddać eutanazji bo jest w fatalnym stanie i ledwo żyje. Nasza propozycja, że weźmiemy ją do poleconego lekarza została natychmiast odrzucona. "Wolimy ją uśpić niż oddać"... Sunia podobno nie jadła i wyłącznie piła. 4 długie dni trwały rozmowy telefoniczne, namawianie, proszenie, błaganie... wykrzesałam z siebie pokłady dyplomacji nieużywane od czasów kiedy pracowałam z klientami. W tym czasie mala nie dostawała zadnych leków! W końcu udało się, oddali ją!!!! Myślałam, że to naprawdę umierająca psina. Jednak w klinice wyskoczyla, rzuciła się na michę z kurczakiem i wtrąbila wszystko! Wyrwała sobie wenflon, podgryzala lekarki, roznosiła klinikę... Pani doktor powiedziala, żeby zabierać potworka dopóki w klinice zostały chociaż ściany! Niosłam ją do domu pod kurtką i cichutko popiskiwała. ALe jak tylko usłyszała nerwowe szczekanie Dziadzia ożywiła się. A jak weszliśmy do pokoju i zobaczyła "stare" kąty - Malizna pokazała na co ją stać! Taniec, przynoszenie piłeczek, ganianie w kółko z Shortim. Mogła już nie żyć... Kaszle dużo gorzej niż kiedy ode mnie wychodziła, ale je, bawi się, cieszy życiem. NIestety ma też chorobę Rubartha - musi byc izolowana od nieszczepionych psów, może więc iść wyłącznie do domu z zaszczepionymi. Jej wyniki: fatalna biochemia, ale nie wyrok... -
Do podwarszawskiego schroniska przyszło małżeństwo. Z płaczem zatrzymali się przy malusiej 6-miesięcznej jamnikowatej suni. Kaszel wręcz ją dusił, trzęsła się jak osika... taka biedna malizna... Zdiagnozowano u niej zapalenie górnych dróg oddechowych. Mieszkała w biurze, ale nawet tam nie miała szans na wyleczenie. Państwo byli w 100% zdecydowani na adopcję i umówili się, że odbiorą małą po podleczeniu. Wylądowała u mnie, kaszel po kilku dniach złagodniał, mała odzyskała radość życia, bawiła się z kotami. Państwo wydzwaniali po kilka razy dziennie. Będą dalej leczyć, będą dbać, żeby tylko już z nimi była... No i pojechała Malizna...
-
Dziekuję Ci bardzo. Nie podejrzewałam, że te koszty będą tak ogromne...
-
Rachunek za leczenie dymka wyniósł 600 zł. Miałam 200, 400 pożyczyła Aleksandra z miau. Jeżeli ktokolwiek może mi pomóc w spłacie tego długu - będę bardzo wdzięczna. Jakoś dziwnie to brzmi, nie myślałam że będę musiała prosić o pomoc ale nie dam rady sama.
-
Wysłałam na SOS Bassetom, rozmawialam kilkukrotnie z panią prowadzącą stronę ale nie pojawiła się tam.
-
W tej chwili jest u wetki. NIKT nie szuka tej dziewczynki, to niesamowite! Jest grzeczna, kochana, nieagresywna.
-
Nie pamiętam, jak się znalazłam na tej drodze. Biegłam po prostu i biegłam... w jedną stronę, potem wracałam w poprzednie miejsce. Znaleźli mnie dobrzy ludzie. Dali ogłoszenia w różnych miejscach, dzwonili do schronisk. NIkt mnie nie szuka. Dlaczego? TO ja - Basetla. Mam 7 miesięcy i jestem słodka!!!! [IMG]http://images32.fotosik.pl/99/38ed0da4a2de8a9b.jpg[/IMG] [IMG]http://images29.fotosik.pl/136/2a9aa36a655f4277.jpg[/IMG]
-
Niosłam ją pod kurtką i była zdenerwowana, ale jak usłyszała szczekanie Dziadzia to zaraz się ożywiła i wysadziła łebek. A jak zobaczyła pokój to nastąpił wybuch prawdziwej radosci, skakanie i podrygiwanie z kręceniem pupką. Kaszel ma koszmarny i fatalną biochemię wątrobową, ale ma też 6 miesięcy i na pewno z tego wyjdzie...
-
Znaleziony na Bemowie (Warszawa) duży pies!!! MA DOM!!
Neris replied to Kasiek's topic in Już w nowym domu
Dzwonili do mnie Państwo Lakiego. Już się zadomowił, pięknie chodzi na smyczy, do ludzi jest przekochany. Ostatnio przeżył szok bo obok posesji przejechał wóz ciągnięty przez konia. Laki JEDNOZNACZNIE uznał, że konia NIE lubi! Dobrze że był za płotem...