Poranek Synka:
6,00 - nie ma mnie, nie gadać, nie chodzić, ŚPIE!
7,00 - będę wstawać. Albo niiiieeeee...
8,00 - babo, halo!!! Haloooooooooo!!!! Teraz to ja już MUSZĘĘĘĘ...
Proszęę mnie podnieść z kanapy, proszę mnie postawić na podłodze głową do drzwi. Że co? Że ciężki jestem? Było nie brać... Dobra, idę na dwór. EE, babo, ze mną idź, a co jak się potknę?