Dzisiaj Nemo był na spacerze na łące - jakieś 100m od domu. Potem zmienił zdanie i wrócił :diabloti: a ja z nim. Wąchał sobie, stawał co 3 metry, kontemplował, nie dla mnie taki spacer.
I skoczył mi na nogę- zobaczył że Mateuszek skacze z radości i też skoczył, ale jakoś mu się ten wybuch emocji wydał niestosowny bo zaraz się oddalił.