Mam wrażenie, że ona była w domu i ktoś ją tego nauczył, że wychodzi się za potrzebą i wraca natychmiast po jej załatwieniu. Tylko człowiek mógł ją tego nauczyć. Takich umiejętności pies nie nabywa w schronie. A do spacerów musi się przekonać, bo czy chce, czy nie chce musi chodzić - ze względu na Sonego i dla zdrowia też. W ogóle nie brudzi w domu, czyli wytrzymuje - siusiu zdarzyło jej się tylko raz na dywan w dniu przyjazdu!!! Poza tym bezproblemowy piesek. Dzisiaj przyszła paczka z Krakvetu z żarełkiem i łóżkiem dla Giny. Ale ona woli na sofie, na jej posłaniu wyleguje się Sony, bo jest takie miękkie i uginające. Mam wrażenie, że Gina się go boi. Uszka są leczone, w przyszłym tygodniu kontrola i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i się zaszczepimy!!!