Z uszkami wszystko w porządku, została zaszczepiona przeciwko wściekliźnie, parwowirozie i jakimś tam jeszcze.
Za to dzisiaj rano na spacerze ( rano? wyszliśmy o 9.25) Gina wykręciła numer a'la pies myśliwski i wprawiła mnie w całkowite osłupienie. Mianowicie upolowała wiewiórkę i przyniosła mi to trofeum. Niestety wiewiórka chyba nie przeżyła spotkania z Giną:(:(:( Wprawdzie ruszała się, ale nie uciekała. Gina dostała reprymendę i w ramach przeprosin upolowała stary salceson, którym koniecznie chciała się ze mną podzielić! Skoro nie chciałam, miała zamiar zjeść sama i w końcu dostała po łebku. Nie przypuszczałam nawet, że ta malizna wykaże takie mordercze zapędy:(, chyba nie będziemy chodzić do lasku, bo tam cała masa basiek biega!!!