A czy nie można by w takim razie prowadzić negocjacji z betoniarnią o nowy teren dla schroniska - taka firma mogłaby wpłynąć na miasto, że np. da teren i jakąś kasę na początek dla nowego schroniska w zamian za te 44 ary w mieści? Przecież nie mogą tak ni z gruszki, ni z pietruszki zlikwidować schroniska!!!! Tylko tu chyba brakuje dobrej woli miasta i stąd cały problem. Myślę, że trzeba Korso i Wydarzenia napuścić na ten rozbój w biały dzień, albo nawet większe media!