Ja mu oświdczam, że nie rozumiem, jakim cudem mogłam się związać z tak nieczułym, bezdusznym człowiekiem. Całe życie marzyłam, że będę pomagać zwierzętom, a on uniemożliwia mi realizację tych marzeń. Na koniec dodaję, że skoro mam mieszkać na wsi bez zwierząt, to wracam do miasta. On wtedy chodzi jak struty, ale buntuje się jeszcze i przedstawia swoje żałosne argumenty, na które oczywiście jestem głucha. Trudno mi to napisać, ale on uważa, że stary pies powinien być uśpiony, żeby się nie męczył i nie męczył ludzi swoją starością. Psa ze schroniska, owszem można wziąć, ale powinien być młody i ładny.A żeby było śmieszniej, to o wszystkie zwierzęta dbam ja, bo on wciąż jest poza domem.
*********************************************************
A wczoraj uświadomiłam sobie, że prędzej zmienię TZ, niż zrezygnuję ze swojej pasji posiadania skrzywdzonych zwierząt. Aż tak nie wolno się zmieniać z powodu ignorancji jednego człowieka. Dzięki pasji żyjemy pełnią życia, a ja nie zamierzam żyć u czyjegoś boku na pół gwizdka rozmyślając o niespełnionych marzeniach, które przecież są w zasięgu ręki.