Sokół zazwyczaj spokojnie sobie obserwuje, ale i tak zrobił postęp, bo uczestniczy w życiu stada, a na początku siedział w swojej wielkiej budzie i łypał niewidzącą gałką oczną, czy aby nie idą molestować. Teraz sam przychodzi się przytulić i z moich obserwacji widzę, że nie był to pies rozpieszczany. On dopiero teraz poznaje ludzki dotyk i nawet mu się to podoba. Z czesaniem tylko bywają kłopoty, ale dajemy radę ;) A Moris ma tę cechę, że jak mu czegoś trzeba, to chodzi i piska cienkim głosem. Podobnie ma Ząbal i Kola collie. Trzy pisklątka ;)