Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Wybaczcie, mam nawał pracy. Reksio Sama Słodycz jest u nas chyba szczęśliwy. Domaga się bardzo kontaktu z człowiekiem i wszędzie za nami chodzi dzwoniąc swoją wypasioną kolczugą, w którą go na drogę zaopatrzono ;) Ma już kącik w garażu i całkowicie wpisał się w krajobraz naszego grajdołka. Był również zapoznać się z psami, które były na wybiegu. Wszędzie trakowany jest jak element składowy tej samej układanki - bardzo przyjaźnie ;) Wczoraj było bardzo gorąco. Wyniosłam gar z ugotowanym mięsem do budynku gospodarczego, żeby w chłodzie ostygł. W międzyczasie wyrwano jedne z drzwi do środka i oparto je krótszym bokiem, żeby psy nie wchodziły 8) Reks niczym chart wyścigowy przeskoczył przeszkodę i chyba wtedy zsunął pokrywkę z gara. Mięso było gorące, więc rozsądnie pozostawił je w spokoju. Wyskoczył na zewnątrz jak z procy ku mojemu ponownemu zdumieniu. Potem drzwi odsunięto, bo układano podłogę i już ich nie postawiono z powrotem. W garze pozostała połowa zawartości...Zaraz poszłam szukać winnych i oczywiście, a jakże winnego wskazał wiszący tłusty brzuchol. Ojciec Dyrektor nafutrował się na styk. Jeszcze deko i pękłby z hukiem. Po Reksiu nic widać nie było, więc może Bej go skutecznie od gara odsunął. Za to staruszka Kasetka z bokami krągłymi też mi podpadła. Musiałam dogotować brakującą ilość, ale przy kolacji uwzględniłam przydziały. Bejowi przypadł makaron z warzywami lekko polany rosołkiem, którego honorowo nie tknął. Kasetka wmłóciła wszystko i wyżebrała trochę mięsa - dałam, bo żal mi się zrobiło suni. Ledwo do na przyjechała. Reksio zjadł swoją porcję z dodatkiem swoich leczniczych prochów, ale trochę jednak pozostało 8) A największe zdziwienie dopadło mnie przy Daszce! Niosę jej miseczkę wypieszczoną, bo wiem, że warzyw nie lubi, więc rozdrobnione, poukrywane, mięsko z tabletkami w środku, a ona pysk z obrzydzeniem odwraca. Myślałam, że to już koniec Daszki, bo skoro nie je, to znaczy, że coś ją boli. A Daszka ZAWSZE je! Macam guza, czy nie urósł nagle, a tu oprócz guza brzuszysko wypchane wyczuwam! Nasza Daszeńka! Chorutki delikatny terminator! Musiała sterroryzować wszystkich skoro na widok michy miała mdłości. Skręcało ją z obrzydzenia, bo nażarła się samgo mięsa. A ja z duszą na ramieniu kluseczkę jej podtykam. Daszki miseczką zajął się Ząbalek, ale dojadał chyba z pół godziny na leżąco, bo przecież nie ma gdzie pakować chudzinka ;) Wczoraj były wetki i obejrzały Reksiowy grzbiet oraz wyniki badań. Podejrzewają, że być może skórę mógł podrażnić inny pasożyt. Jeżeli zaczerwienienie ponownie się pojawi, to trzeba będzie zrobić zeskrobinę. Tymczasem przemywam mu grzbiet kilka razy dziennie "różowym płynem" - antybakteryjnym. Dostałam też receptę na tabletki przeciwświądowe, żeby sobie nie drapał - będzie je miał na spółkę z Isią, która ma placek na zadku - też o podobnym podłożu. Wykupię i podam cenę. Wczoraj wetki podały Reksiowi zastrzyk przeciwświądowy. Koszt wizyty i zastrzyku 15 zł.
  2. Dziękujemy ingo.mm :) Akurat widać lekką opuchliznę na kufie. Dziś już pyszczek smukły.
  3. Isia wzrok ma sokoli. Okruszek dostrzeże z odległości kilku metrów i leci piskając na żebvry. Jęzor raczej czysty, pazury raczej ciemne ;) Wczoraj były wetki i przejrzały Isiowy zadek. Prawdopodobnie to niedoleczone APTS. Przemywam jej różowym płynem kilka razy dziennie. Dostała zastrzyk przeciwświądowy, a ja receptę na Encorlon - tabletki przeciwświądowe. Dzis postaram się zakupić. Będzie je miała na spółkę z Reksiem od Berkano. Koszt wizyty wraz z zastrzykiem 15 zł + tabletki na spółkę - nie wiem jeszcze ile.
  4. Wybaczcie nawał obowiązków. Sokołkowy tłuszczak zniknął. Wczoraj macałam, żeby zademonstrować wetkom, ale pozostało trochę łusek jak po łupierzu i miejsce płaskie jak talerz. Tak więc nie ma problemu. Kupiłam Firpex. Jeden podany, drugi odłożony. Sokołek tłuścioch pozdrawia ciepło ;)
  5. Kaja ma się dobrze. Obejrzana przez wetki nie wzbudza żadnych podejrzeń. Nowych guzów na listwie i w okolicach nie wymacano.
  6. Mam ostatnio mnóstwo spraw do załatwienia, więc piszę nieco mniej. Wczoraj były wetki i Ząbi obejrzany. Ropień już zniknął, ale pozostała ranka i potrzebny będzie antybiotyk - Stomorgyl. Jutro będzie do odbioru w lecznicy. Jest drogi, bo jedna tabletka, to 10 zł, ale jest niezwykle skuteczny i dość bezpieczny. Misio brał, kiedy miał ten sam problem, a także Kola - również mu ropa z przyzębia ciekła. Ząbalek dostał zastrzyk przeciwzapalny, żeby jakkolwiek uchronić go przed ewentualnym zakażeniem. Jeżeli chodzi o Nivialin, to Ząbalek jeszcze go nie potrzebuje, natomiast Karsivan jak najbardziej będzie mu pomocny. Mam tu jeszcze 6 tabletek z przesyłki od którejś z was i Ząbi codziennie dostaje jedną wraz z betaglukanem na wzmocnienie odporności. Naklofen odstawiam na gorsze dni, żeby organizm się nie przyzwyczajał. Pozostały 2 ampułki na 4 dni. Kalva - psy mają ciepłe koce, poza tym u nas gorąco i szukają cienia raczej niż ciepła. W chłodniejsze noce Ząbi spał w pomieszczeniu. Początkowo z Homerem, ale po buncie i zaparciu się ostatnią noc spędził sam. Co potrzebne Ząbalkowi: Stomorgyl - 2 lub 3 tabletki x 10 zł - zależy na ile nas stać. Karsivan 50mg w tabletkach Dolagis - przeciwbólowy/przeciwzapalny dla psów z problemami stawowymi. Jest to najtańsza opcja, bo jest jeszcze Carprodyl i Rimadyl - ten sam skład, ale cena wyższa. Ja zamówiłam Dolagis. I jeszcze jest taki preparat dla staruszków Dolfis Senior bodajże. Opakowanie 1 kg u moich wetek kosztuje 30 zł. Możnaby było zrobić wspólny zakup na kilka psów. Chyba, że ktoś znajdzie taniej. Przydałby się jeszcze Arthoflex lob Arthofos - cokolwiek na stawy. Ja dzielę pomiędzy 2 psy Arthofos Arona. Co drugi tydzień Ząbi będzie dostawał zastrzyk - witamina C z glukozą. Wzmocni go troszeczkę. Mam sporo witaminy C i glukozę też sobie kupiłam. Będzie dla niego i kilku innych staruszków. Wetki zaniepokoił rozmiar Ząbalkowych jąder. Podejrzewają jakieś sprawy nowotworowe, ale jest to ewidentnie nieoperacyjne w jego wieku. Na pewno nic go nie boli. Na szczęście. Pozostaje do opłacenia 25 zł z poprzedniego tygodnia. Wczorajsza wizyta wetek + zastrzyk 15 zł. Do tego dojdą jutrzejsze leki...
  7. Arthofleks można w zasadzie podawać co drugi miesiąc jeżeli mamy dostęp ;) Nie ma raczej efektó ubocznych, ponieważ jest to suplement. Jeżeli nie, to w momentach pogorszenia, kiedy zaobserwujemy pogorszenie chodzenia. Zadecydujcie więc, a ja się dostosuję. Fotki obiecuję jak tylko znajdę chwilkę. Wybaczcie, ale masa pracy mnie dopadła zarówno przy psach jak i w domu. Sako był dziś obejrzany przez wetki, ale nie ma podstaw do obaw o stan ogólny, a z Arthofleksem, to już nasza decyzja.
  8. Jesteśmy po wizycie wetek. Rex stabilny, bez zmian. Z odbytu też nic już nie wypada i miejmy nadzieję, że tak pozostanie. Jedyny ból, to ukąszenie jakiegoś owada przy pazurku na przedniej łapie, które sobie namiętnie rozlizał. Ma już opatrzone, przemywam, zasypuję i czekam, aż bąbel pęknie. Rex wymaga też zakrapiania oczu, bo często mu ropieją. Ja używam ludzkiej gentamycyny, ale nie można za często, więc po kilku dniach zmieniam na zwykłe krople.
  9. Były dziś wetki. Misio obejrzany i nie ma podstaw do niepokoju. Oczywiście tupał wszędzie za nami i wtulał lepetynę ;) Można byłoby mu kupić Canidryl - przeciwbólowy i przeciwzapalny. Nie wygląda na obolałego, ale skoro wet wcześniej mu to zapisał, to dobrze, by chociaż na jesień miał. Teraz jeszcze nie jest to takie konieczne, ale za miesiąc/dwa może odczuwać stawy.
  10. Zuźlikowa, ja nie usuwam twoich postów odnośnie sytuacji i potrzeb psów, tylko te, w których wchodzisz w dyskusję z trolem i go cytujesz.
  11. Jesteś trollem i kolejne ostrzeżenie = ban, więc zastanów się zanim znów podejmiesz próbę zapoczątkowania niepotrzebnej dyskusji. Wygodne, czy niewygodne - najistotniesze informacje, które są przeciwko mnie zostały na wątku. Reszta, czyli spekulacje i domysły, to kolejne strony, które zaśmiecają wątek.
  12. Zgredzik jest chuderlakiem, jak widać na fotkach, ale nie zjada mi ostatnio do końca, a bardzo dużo kursuje po ogrodzie. Za to sierść ma wyjątkowo błyszczącą ;)
  13. Jeżeli jest to wątek, który ma służyć dobru i przyszłości psa, to niechaj temu służą dyskusje. Pojawia się skądś jeden troll i zaczyna się łańcuczek spekulacji, który i tak do niczego nie doprowadzi. Psy mają nową szansę w lepszym miejscu niż moje. Są pod obserwacją weta. Zagrożenia życia nie było i nie ma. Ja się tłumaczyć już nie zamierzam, bo wystarczająco na ten temat napisałam. Kwestie rozdrapywania przeszłości zaśmiecają ten wątek. To, co powinno być napisane zostało już chyba napisane we wszystkich wariantach. Opinie na pewno już też zostały wyrobione i na tym poprzestańmy.
  14. Reksio już po kolacji. Zjadł porządnie, resztę zostawił. W stadzie świetnie się odnalazł. Troszkę wył, bo chciał spać w domu, ale ułożyłam mu kocyk pod drzwiami i już zadowolony sobie drzemie. Jest przekochany i bardzo łaskawy w stosunku do innych psów i ludzi. Berkano, daj spokój z tymi słodyczami ;) Nie takam znowu cudna. Miałam dziś bardzo szczególny i ciężki dzień, ale skończył się błogo. Wczoraj przywiozłam z lecznicy pięknego collie, któremu skończyła się obserwacja w kierunku wścieklizny. Pogryzł 4 - letnie dziecko. Bezdomny i piękny. Wet chciał go uratować przed Wojtyszkami, więc zadzwonił do Fundacji dr. Lucy, a dziewczyny do mnie. Przywiozłam agresora do siebie - z przebojami oczywiście, bo walczył z kagańcem w aucie. Rano sama słodycz i chodząca łagodność, ale ząb pokazał podczas wprowadzania Reksia. Miałam collie na smyczy i kiedy dawałam mu sygnał do cofnięcia się zaatakował smycz głęboko zahaczając zębem powyżej mojego łokcia. Berkano pewnie zna szczegóły z opowieści taty i męża. Ponieważ biedak jest po obserwacji i szykuje mu się następna, wet zaproponował uśpienie. A on jest taki łagodny i piękny, że serce pęka. Podaje łapkę i przytula się. Ma skrzywioną psychikę, ponieważ musiał być bity. Reaguje agresją na jakiekolwiek próby prowadzenia go na smyczy i wymachiwania nią - nawet swobodnego. Asik07 przyjechała do mnie z najlepszymi specjalistami z Medora i walczyliśmy tu w czwórkę prawie 2 godziny. Collie został zabrany po wpakowaniu mu CAŁEGO opakowania Sedalinu. Rzucał się z kłami do końca i nie chciał zasnąć. Pojechał do hoteliku dla specjalnych przypadków i mam nadzieję, że da się go uratować. Nie ma to jak onki.... Wszystkie są usłuchane i przewidywalne. Moje stadko najedzone lizało łapy po kolacji, a tu dwoje rosłych chłopa walczyło z jednym kolakiem w kojcu. Berkano dziękuję za karmę!!! :) A że Misio to Wujek Zła Rada, to już chyba usłyszysz z opowieści ;) Ale za to jaki kochany.
  15. Jak już wcześniej wspomniałam wszelkie dyskusje tworzące tasiemcowe pełne przepychanek słownych posty będą usuwane.
  16. Isia ma na zadku stary łysy zaschnięty placek, który dziś sobie rozlizała. Trzeba będzie zeskrobać stary naskórek i coś z tym zrobić, bo widać ją to zaczęło ponownie swędzieć. Jutro wetki ją obejrzą.
  17. Oczywiście. Powodzenia na egzaminach ;) Isia ma ten sam zwyczaj, co Carmisia. Kładzie łeb na wybrańcu i każe nosić uszy niżej. Przekopała już tunel pod płotem żeby przeczołgać się z wybiegu do ogrodu. Bejowi się udało, więc Isi też musiało ;)
  18. Kalva, ja jutro będę miała wetki i zapisuję sobie wszelkie sugestie. Mam tu też Karsivan - przysłała któraś z was, ale nie pamiętam, któa. I to też w obecnej chwili podaję Ząbalkowi, bo jest najbardziej potrzebujący. Rano ładnie spał we własnej kupie przy drzwiach pomieszczenia, w którym spędził noc....Ciężko mu wstać, ale potem jakoś idzie chwiejąc się na boki jak zawsze. Opuchlizna na pyszczku dzisiaj znacznie mniejsza. Chętnie zjadł i chodzi teraz za Homerem, żeby się koło niego ułożyć. Psychicznie jest stabilny, podszczekuje jak trzeba, idzie wszędzie tam gdzie ja, lub gdzie coś się dzieje. Nie szuka odosobnienia.
  19. Mnie inspektor powiedział, że 14-go dnia wirus wścieklizny dociera do mózgu zwierzęcia i zaczyna się objawowa wścieklizna. Nawet zwłoki psów podejrzanych są dokładnie badane. Dlatego obserwacja trwa 15 - 16 dni.
  20. Psy spędziły u mnie największe upały, kiedy raczej apetyt nie dopisuje. Jadły tyle, ile chciały. Najadały się do końca. Były wciąż w ruchu. W schroniskowych kojcach zazwyczaj się siedzi, a u mnie jest teren do biegania. Żaden z tych psów nie siedział na miejscu. Nawet Retro, ktory ma trudności z chodzeniem i straszliwie na początku sapał przy każdym kroku. Toro praktycznie wciąż był w ruchu. Nie wspomniano tu o wypadającym prąciu Retro, z którym przyjechał i narośli w oku. Nie ma przecież powodu wymieniać rzeczy, których już nie widać. To, że psy były zapiaszczone nie świadczy o tym, że były zaniedbane. Były na dworze, wchodziły do stawiku, leżały tu i tam. Z każdego strupka można urobić aferę jeżeli się bardzo chce.
  21. Ząb ma od wczoraj problem z zębem. Stan zapalny przyzębia, pycholek spuchnięty. Dostaje zastrzyki przeciwbólowe - wciąż Naklofen, a ja wyciskam cuchnącą maź, która nachodzi ponownie. Dziś wieczorkiem opuchlizna sama nieco zeszła, czyli mija zagrożenie, ale chyba potrzebna będzie kuracja antybiotykowa. W poniedziałek przyjeżdżają wetki, bo Ząbalowi i Sako mija termin szczepnień przeciwko wściekliźnie. Ząbalek ma paskudne zęby i nic z tym zrobić już nie można. Zastrzyki przeciwbólowe chyba uśmierzyły skutecznie ból, bo apetyt ma jak zawsze. Kolejną noc spędza w zamknięciu, bo obawiam się, żeby mi w nocy nigdzie się nie zawieruszył i nie zmarzł nie mogąc się podnieść. Do wczoraj spał z Homerem, ale dziś ślepaczek zaprotestował i nie chciał wejść do pomieszczenia. Rano zastaję wszystko obsiurane i wszędzie kupasy, bo jak zacznie w kącie, to idzie po przekątnej i kończy pod drzwiami wdeptując w to i owo, a Homer nie widzi i robi gdzie popadnie.
  22. Cóż...Grom mnie codziennie zadziwia. Nie zapomnę, jak podcas ostatnich burz wyskoczył z kojca, gdzie jak sądziłam jest najbezpieczniejszy. Ja w panice szukam Groma, wokół mnie sfora psów, wszystkie idą z uszami na baczność. Wołam Julkę, proszę, żeby mi pomogła szukać, a ona mi na to, że przecież Gromisia, to mam między nogami. I szok, że to o niego potykałam się nieświadomie szukając go wokół. Dziś nie wziął z ręki smakołyku, a w burzę pcha się do domu, albo włazi mi na kolana pchając pysk pod pachę. Można szybko uszy umyć i przejrzeć zęby. Od burzy do burzy ;) No i kiedy słyszy strzaly z polowań. Też zestrachany i cały chętny się oddać czlowiekowi.
  23. Kasiu, jak sobie życzysz. Sokołek dziś chodził za mną nieco zaniepokojony, bo wyprowadziłam większość psów na wybieg, żeby mogły wjechać ciężarówki z naczepami. Pozostały tylko jednostki i Grom strachulec, który sam trzyma się na dystans. Sokół w swojej budzie, Daszka na posłanku, Ząbal i Misiek przy mojej nodze, Szarik pod ścianą i Kasetka, bo nowa i niezorientowana. Kiedy nagle ucichły warkoty i psów na podwórzu brakło natychmiast wybiegł z budy wytrzeszczony Sokół z niemym zapytaniem na pysku. Chodził, biegał, wąchał, wytrzeszczał oczyska, a tu raczej pustka. Podkleił się do mojej nogi i chodził ze mną tu i tam, żebym broń Boże i ja nie zniknęła, bo kto gar napełni ;) Dawał się nadzwyczaj tulić i głaskać, zrobił się nawet namolny, a klepnięty w doopkę brykał jak źrebak. Pewnie myślał o tych pełnych garach i michach, na które braknie chętnych. Przy ogonie na grzbiecie Sokołowi zrobił się tłuszczak wielkości orzeszka. W poniedziałek będą wetki, więc go obejrzą, chociaż na pewno nie wymaga to natychmiastowej interwencji chirurgicznej.
  24. Gdyby ktoś go chciał docenić. Dziś rozdawałam smakołyki od Anuli42. Takie mięsne pałeczki. Część psów była na wybiegu, a pozostały takie truposzki i im przypadły smakołyki. Gromiś oczywiście w tejże grupie, bo na wybieg nie wyjdzie ;) Tak więc podawałam wprost do pysków, temu, temu, tej, a Grom do mnie nie podszedł. Dawał mi znak okiem, że mam mu rzucić 8) No i rzuciłam, bo się nakikał wyłupiastą gałką i zapracował na nagrodę. Kiedy są wszystkie psy i cokolwiek rozdaję, Grom podejdzie, żeby wziąć z ręki, a kiedy tylko mała grupka Gromiś się trzyma na dystans, chociaż nie ma w nim strachu. Tak ot.
×
×
  • Create New...