Norasku, Już jakiś czas upłynął od operacji palucha u Brutusa. Jest wszystko w porządku. Gdy się razem bawiliście to zawsze było dzikie szaleństwo, a teraz z Brutusa jest stateczny starszy pan, ale w dalszym ciągu gdy przychodzimy bierze w pycho piszczącą marchewkę (tak tak, tę samą) i biega jak dziki po mieszkaniu, szczekając i gadając tak, że słuszy cały blok.