Wczoraj nasze czworołapy napędziły nam strachu. Gajulka i Iguś jak na komendę dostały rozwolnienia, Gajka też zwróciła co nieco. Od razu w samochód i do najbliższej lecznicy. W lecznicy dowiedzieliśmy się, że w okolicy panuje parwo i kaszel kennelowy, chyba nie muszę pisać jakiej paniki dostałem;) Test na parwo zrobiony od razu (wynik OK:), mordki dostały leki na miejscu i na wynos. Po powrocie Iguś wrócił do formy bardzo szybko, Gajulec jeszcze dzisiaj jest częściowo nieswoja. Koło 13 wybieramy się ponownie, skontrolować i podać kolejne leki.
Pozdrawiamy zaglądających:)