Weekend był pełen wrażeń. Dla nas i dla Gajulca. Dla nas, bo od piątku wieczór, do 20 w sobotę nie mieliśmy prądu na działce (dzięki burzy). Nawet na Dogo nie dało się zajrzeć;)
Dla Gajki weekend oznaczał pozytywne wrażenia. Po pierwsze mała mordka wpadła na pomysł, że skoro z tarasu jest zbyt małe pole widzenia, to można wskoczyć na stolik.
Gajce bardzo się to spodobało i powtarzała zabieg kilkukrotnie:)
Po drugie, pierwszy raz w tym sezonie Gajka miała okazję popływać. Pływania co prawda nie uchwyciłem, ale mokrego Gajulca jak najbardziej.