już się nie gniewam na Łapciuchę, bo jak wczoraj wróciłam do domku, to ona miała minę jakby znowu coś przeskrobała i patrzyła tak na mnie, że jej obiecałam,że na pasztet nie pójdzie. wczoraj spadła jemioła ze ściany, sznureczek pękł, któreś z nich rozwłóczyło takiego suszonego wiechcia po podłodze, a Łapciucha chyba myslała,ze ja pomyslę, że to ona zwaliła sama ze ściany