moje sunie też na początku "bawiły się", trwało to kilka dni. potem nastał spokój, czasem na siebie warkna,ale bez pokazywania zębisk. nie kochają się, ale są ze soba zżyte. dla jedynaczki drugi pies to zawsze szok. Pysia jak przyszedł do nas Karmelek była smutna i się obrażała, schodziła z drogi jak Meluś się przepychał do nas. po jakimś czasie przestała dawać się przepychać i zaakceptowała w pełni, ze ma braciszka:loveu: