Chciałam napisać o moim kocie zgarniętym z ulicy czyli Lucku, który za miejsce zakwaterowania wybrał sobie garaż - ale widzę że decyzja podjęta :D W każdym bdż razie Lucek od wiosny do jesieni lata po wsi i mimo otwartego tarasu wchodzi tylko nieraz do domu pobuszować po blacie kuchennym a potem stoi pod drzwiami do garażu (mamy przejście bezpośrednio z domu) i miauczy żeby go wpuścić na jego apartamenty. Nawt Mimronków tam nie wpuszcza - bo to jego lokum :D
Cieszę się bardzo że Kracek ma dom.