-
Posts
2714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szafirka
-
Nuka ma 4 lata i nie dała się zważyć, bo uciekała z wagi, ale ma nie więcej niż 5 kg. Została dzisiaj odrobaczona, odpchlona i zaszczepiona na choroby zakaźne. Sunia jest śliczna, ciekawa świata, pokłapuje ząbkami i powarkuje, ale nie ucieka wzrokiem, nie szuka kąta do ucieczki, więc mam nadzieję, że kolejne dni zamiotą strach pod dywan i rozkwitnie jak kwiatuszek. W schronisku Panowie określili ją jako psiaka, który bardzo przeżywa odrzucenie i samotność, potrzebuje bliskości człowieka.
-
Baffi ma 4 lata, waży 10 kg. Jest zdrowym, radosnym, pełnym energii psiakiem. Futro ma również boskie, aczkolwiek trochę poplątane i skołtunione gdzieniegdzie, więc ma już umówioną wizytę w spa na jutro. Zostanie wykąpany i wyczesany. Dzisiaj Baffi był u weta, gdzie został przebadany, zaszczepiony na choroby zakaźne, odrobaczony. Krople na pchły i kleszcze podam kilka dni po fryzjerze. Baffi jest bardzo towarzyski, cały czas chciałby być głaskany i drapany za uszkiem.
-
Tycia wg wetów ma rok (marzec 2019 r.). Jest malusia, przestraszona i ciągle by jadła. Łapka, która była złamana jest już bez gipsu, powstała na niej rana prawdopodobnie od otarć o gips, dlatego przez kilka dni trzeba jeszcze podawać antybiotyk. Tycia jak stoi, to staje na tej łapce, ale delikatnie, a jak chodzi, to raczej woli podnosić ją do góry. Możliwe, że to zrośnięcie nie jest do końca prawidłowe i nasza wetka zaproponowała wizytę u ortopedy, ale najpierw rana musi się zagoić. W przyszłym tygodniu kontrola. Tycia była u weta bardzo zdenerwowana, nie dało się jej zważyć, ale myślę, że waży ok 3 kg. Dzisiaj otrzymała tabletkę na odrobaczenie i kropelki na pchły i kleszcze. Tycia jest przestraszona sytuacją, próbuje kłapać ząbkami, obecnie jest w zagródce z rudą sunią. Trochę ją przekupiłam paróweczką i jak to łasuchowi, spodobało się i dała się pogłaskać. Nie ma się czemu dziwić, ciągle ktoś jej sprawiał tylko ból - złamana łapka, gips, zastrzyki ...
-
Malika to sunia w typie sznaucera średniego, obecnie waży 9 kg i wg wetów urodziła się we wrześniu 2019 r. Na przedniej prawej łapie przy pachwinie ma ranę. Malika została znaleziona z tą raną, tylko o wiele obszerniejszą - od szyi do piersi. Teraz większość zagojona, gdzieniegdzie się jeszcze sączy, więc trzeba przemywać i dla pewności założyć kołnierz. Dzisiaj dostała ostatnią porcję antybiotyku i nasz wet będzie ją oglądał jeszcze w przyszłym tygodniu na kontroli. Póki co dostała tabletkę na odrobaczenie i krople na pchły i kleszcze. Na razie nic nie płaciłam. Malika jest radosna, pełna energii, ruchy ma szczenięce, wzrok beztroski, dziecinny. Nie zna smyczy, ale nie boi się jej. Nasza kotka przywitała ją z zaciekawieniem, Malika powąchała kota, nie atakowała, chciała się bawić. Nie zwracała i nie miała biegunki podczas drogi.
-
Dziękuję za kciuki i ciepłe myśli dla Szafirka, przekazuję mu je :) Obecnie jest we Wrocławiu, pewnie za chwilę ruszy już do domu. Ma przed sobą niecałe 2 godziny drogi, jeśli nie będzie potrzebował odpoczynku. Kotki miały zaplanowane i uszykowane takie miejsce, aby nie widziały się z psiakami, aby ograniczyć im stres, ale i tak nic dziwnego, że były przestraszone. Po za tym koty z zasady nie lubią podróży, tym bardziej cieszę się, że szczęśliwie już są w domkach. Nasi weterynarze ograniczyli godziny przyjęć, ale jestem z nimi umówiona na jutro i ewentualnie piątek, jeśli trzeba będzie podzielić psiaki na grupy. Na pierwszym miejscu muszą pojechać Tycia i Malika ze względu na rany.
-
Dziękuję za kciuki dla szafirka, właśnie jest we Wrocławiu i dojeżdża do domu Pana od Rexa. Nie jest to w głębi Wrocławia, a piesek starszy i wielkością spory, więc postanowił zawieźć go bezpośrednio pod dom, by ograniczyć dodatkowy stres. Jest to rzeczywiście bardzo trudny i męczący transport, ale innej możliwości nie było ze względu na obecną sytuację w kraju, a zwierzaków całkiem sporo zmieniło dzisiaj swoje życie. Dziękuję Bogusiu za miłe słowa i wspomnienie Maksika, aż serce szybciej zabiło, gdy zobaczyłam to zdjęcie. Nasi weterynarze ograniczyli godziny przyjęć, ale jestem z nimi umówiona na jutro i ewentualnie piątek, jeśli trzeba będzie podzielić psiaki na grupy. Najważniejsza jest wizyta Maliki i Tyci.
-
Tycia jest rzeczywiście tycia. Piotrek powiedział, że jest mniejsza od naszej cziłałki Kropki, która przewija się na zdjęciach. Tycia dostała antybiotyk do podawania, aby łapka zagoiła się do końca. Pieski zagoszczą w hoteliku około północy, więc jutro na spokojnie wszystkiego się dowiemy. Na razie na pokładzie cisza, tylko kotki dają o sobie znać.
-
Domek jaki trafił się Grecie to strzał w 10tkę. Państwo, którzy przyjechali po sunię całą rodziną są bardzo ciepli, wrażliwi na los zwierząt. Rodzina to Pani, mąż i 18-letni syn i schroniskowa czarna kotka bez ogona o imieniu Rukola. Greta zamieszkała w domu z ogrodem, chodzi na spacery, śpi w łóżku, a w dzień wyleguje się na kanapie. Już wie, że Pani daje dobre jedzonko, koło Pana fajnie jest sobie poleżeć, a z młodszym Panem najlepsza jest zabawa. Po drugiej stronie ulicy mieszka mama Pani, która w razie potrzeby zajmie się Gretką, wyjdzie z nią na spacer. Rukola trochę furczy, ale sunia nic sobie z tego nie robi, nie zaczepia, cierpliwie czeka, aż będzie można się zaprzyjaźnić.
-
Greta ma się dobrze. Od czasu sesji zdjęciowej lubi przysmaki :) Wcześniej nawet nie zwracała na nie uwagi, odwracała głowę, aby zrobić te zdjęcia wyciągnęłam herbatniki, które chrupała ze smakiem i to przełamało lody, od wtedy jest wręcz smakoszem wszystkiego. Zdarza jej się popiskiwać, gdy zamykam drzwi do sypialni, a ona zostaje, albo gdy mamy gości, a ona nie może wejść do salonu. Przedwczoraj była u nas inspektorka OTOZ z fotografką, aby porobić zdjęcia ich psiakom i Greta jako towarzyszka innej suni towarzyszyła nam i wręcz wchodziła im na kolana, ramiona, zajadała smaczki, była bardzo otwarta i radosna. Popołudniu zawitała do nas rodzina poznać psiaki do adopcji i Greta chowała się za mną, wyglądała na smutną, bojaźliwą. Rodzina wybrała innego pieska, a Greta szczęśliwa wróciła do swoich psich znajomych. Sunia prawdopodobnie wybierze sobie w swoim domu jedną osobę za przewodnika. Myślę, że na początku przyszłego tygodnia dostanę kilka zdjęć mistrzyni drugiego planu, to będzie można podmienić w ogłoszeniach :)
-
Malutka GABI z zamojskiego schronu ma wspaniały, kochający domek :)
szafirka replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Gabi coraz lepiej prezentuje się na zdjęciach, ponieważ otwiera się na świat. Co prawda bardzo małymi kroczkami, ale ważne, że do przodu. Obecnie swobodnie chodzi po domu, wchodzi do kuchni, czy salonu, gdy w nich jesteśmy, podkrada kapcie, bierze je do legowiska i sobie ciamka :) Zaczyna też bawić się z innymi pieskami, jeszcze tydzień temu mogłam oglądać to tylko w kamerze, a od wczoraj mogę być naocznym świadkiem. Niestety boi się zdjęć i gdy nawet nie w ich celu wyciągam telefon, to kończy zabawę i ucieka w kąt. Najchętniej wybiera spanie najbliższe drzwi wyjściowych, ale zaczyna też kłaść się w innych częściach domu, wtedy jednak jest czujna i gdy się zbliżam, to ucieka. Je w mojej obecności, ale z ręki nie weźmie nawet najbardziej pachnącego smakołyka. Tydzień temu zmieniałam jej obróżkę, to podgryzała mi delikatnie rękę i lizała na przemian, tak jakby chciała mi powiedzieć "boję się bardzo, ale ufam Ci". Wychodzi na dwór bardzo chętnie, wraca do domu jako jedna z pierwszych, nie ma problemu z progiem. -
Malutka GABI z zamojskiego schronu ma wspaniały, kochający domek :)
szafirka replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Gabi nam się rozkręca, coraz częściej przemyka coraz bliżej nas, zdarza się jej też pobiegać w grupie psiaków, zaczyna bawić się zabawkami, głównie sznurami. Gdy do niej podchodzę, to ucieka, a jak nie ma gdzie, to drętwieje i opuszcza wzrok. Nie je smaczków, gdy je rozdaję, gdy jej rzucam to też nie, więc nie mam za bardzo czym kusić, ale skoro zauważyła zabawki, to i może smaczki w końcu ruszy. -
Malutka GABI z zamojskiego schronu ma wspaniały, kochający domek :)
szafirka replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Andzia, Saba ma śliczne zdjęcia, wszystkie wysyłam wolontariuszce, ale szczerze mówiąc nie zaglądałam do ogłoszeń, co tam zostało umieszczone. -
Greta otworzyła się o wiele bardziej na świat ludzi i przychodzi sama po głaski, ale ma jeszcze momenty, że się boi, kiedy do niej podchodzę, tak jakby jej się nagle coś przypominało. Na smyczy chodzi ładnie, ale nie lubi momentu jej zapinania. Utrzymuje czystość w domu, nie wyje, nie niszczy, nie szczeka jak zostaje sama w domu. Ogólnie jej cichym psiakiem. Najlepiej czuje się w towarzystwie psów, lubi się z nimi bawić. Je sporo i poszczekuje na tego, kto chce zajrzeć jej do miski, tak jakby mówiła "spadaj, to moje", ale nie ma zachowań agresywnych. Dzisiaj albo jutro podeślę coś domowego, aczkolwiek nie jest to modelka i jak tylko się zbliżam, to ucieka, albo się odwraca, dlatego nawet te na dworze są głównie odległe.