-
Posts
2714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szafirka
-
Malutka GABI z zamojskiego schronu ma wspaniały, kochający domek :)
szafirka replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Link do filmu https://youtu.be/-sxqdUTSejo Gabi i Nuka ze swoim ulubionym kumplem Fado :) -
Malutka GABI z zamojskiego schronu ma wspaniały, kochający domek :)
szafirka replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
-
Poinformowałam Panią Babcię o czipie, o odrobaczeniach, o szczepieniach, o różnych zachowaniach w nowym miejscu. Pani Maria bardzo merytorycznie podeszła do sprawy, słuchała, dopytywała, więc jestem przekonana, że wszystkiego dopilnuje. Baffi jest w dobrych rękach :) Sporo piesków idzie do adopcji, u nas ostatnio ruch jak nigdy. Już pół Wrocławia, to chyba szafirkowe psiaki :)
-
Myślę, że nie będzie potrzebny kennel, ale teraz chciałam jej zrobić namiastkę domku - azylu, aby czuła się bezpiecznie w swojej przestrzeni. W niedzielę stwierdziła, że jest gotowa na kolejny krok i wyszła, pozwiedzała, obwąchała. Wczoraj przywitała się z kotem i psiakami przez płotek, Przed chwilą wyszłam z pokoju do kuchni i słyszę, że poszczekuje piszcząco, abym wróciła, to kolejny postęp z dzisiaj. Jutro mogę przewieźć Tycię do Poker. Obecnie je suchą karmę josera miniwell i trochę mokrej Dolina Noteci. Jest łasa na wszelkie jedzonko. Załatwia się na podkłady. Poproszę sms z adresem.
-
Nuka utrzymuje już czystość w domu w około 80 % Na dwór wychodzi chętnie i wraca do domu jako jedna z pierwszych. Zaczyna chodzić po wybiegu, już nie pilnuje ścian. Zaczyna jeść w mojej obecności, ale w odległości kilku metrów. Gdy podchodzę nadal się boi, szuka ucieczki, popiskuje, wbija się w kąt. Kiedy nie ma zainteresowania jej osobą, to siedzi sobie, albo leży na brzuszku, wyciąga łapki w przód i obserwuje z zaciekawieniem. Bardzo mi się podobają jej uszka, które niczym antenki podnoszą się, opadają, podnoszą w jedną stronę lub w drugą.
-
Tycia przebywa u mnie w klatce kennelowej w dużym pokoju. Klatka jest cały czas otwarta, a mimo tego dopiero przedwczoraj wyszła z niej sama pierwszy raz. Do tej pory sukcesywnie wyciągałam ją, nosiłam, kładłam na kolana lub kocyk obok, głaskałam, dawałam smaczki, lub po prostu pozwalałam jej zasnąć koło mnie. Od niedzieli wychodzi sama, ale podrepcze kilka metrów i wraca na swoją podusię. Do nas podchodzi tylko, gdy skusimy ją smaczkami, bo to mały łasuch jest, ale jak ja do niej podchodzę, to już nie ucieka. Dzisiaj rano zamerdała ogonkiem pierwszy raz, gdy przyszłam do niej rano. Zaczyna interesować się otoczeniem - kotem, psiakami, które widzi. Mówimy o jej biednej łapce, ale z emocjami nie jest u niej lepiej, boję się, żeby się nie cofnęła przez zmianę opiekuna, znowu komuś nowemu będzie musiała zaufać, poznać. Tycia waży 3,5 kg i nie dostaje leków przeciwbólowych. Zaraz podeślę kilka zdjęć Toli, to zapewne zamieści je tutaj.
-
Dzisiaj Tycia była na kontroli rany u naszego weta. Wetka jest bardzo pozytywnie zaskoczona, że w ciągu kilku dni tak ładnie rana podgoiła. Może i kości Tyci też będą tak sprawnie się zrastać po operacji. Szafirki od siebie dokładają do skarbonki wczorajszy transport na konsultację i transport na operację, jeśli będzie przeprowadzona w Zielonej Górze.
-
Tycia była dzisiaj bardzo grzeczna i cierpliwa. Ma złamane 2 kości - promieniową i łokciową, złamanie jest krótkie skośne. Opatrunek,który miała wcześniej nic nie dał, ponieważ nic się nie zrosło. W obrębie złamania jest cisza metaboliczna, czyli nic się tam nie dzieje, oprócz tego, że oczywiście powoli narasta tkanka łączna, a mięśnie się obkurczają. Potrzebna jest operacja, która złoży kości przy pomocy śrub i płytki tytanowej (implantu). Płytka umieszczona w obrębie zespolenia będzie odbierać cały napór, całą aktywność łapy w przyszłości. Wet nie jest w stanie zagwarantować, ani ocenić ile lat wytrzyma ta płytka, ale twierdzi, że tytanowa jest najbardziej trwała. Problemem Tyci jest to, że jest miniaturowa, kości są malutkie, a to zawsze utrudnia. Na jej korzyść działa to, że jest młoda. Kości będą się zespalać w granicach 3-6 miesięcy i tyle będzie musiała być w gipsie. Co 4-6 tygodni potrzebna będzie wizyta kontrolna, na której robione rtg będzie pokazywać w jakim stanie jest łapa. Koszt operacji w gabinecie, w którym byłam to 2000 - 2500 zł. Ortopeda powiedział, że można też spróbować w poradniach akademickich, tam zazwyczaj jest taniej, ale obawia się, że jakość materiałów jest niższa. Otrzymałam płytę z dzisiejszymi zdjęciami. Jeżeli łapka nie zostanie zoperowana, to będzie nadal tak wisieć i Tycia nie będzie jej używać :(
-
Cytologia dotyczy badania uszu na pasożyty. Obydwa psiaczki mają apetyt, są radosne i oba to czorty. Na dworze jest istne szaleństwo - Baffi ciągle skacze na wysokość mojej twarzy i podgryza mi rękawy kurtki, w tym samym czasie Malika biega na około moich nóg i podgryza mi spodnie, więc nie zdziwcie się jak kolejne zdjęcia będą ze mną w skarpetkach i koszulce :)))) Malika zachowuje się dziecinnie i rzeczywiście nie jest strachliwa, widocznie nie przeżyła traumy będąc porzuconą. Baffi również jest radosny, natomiast wychodzi z niego pan dominant - skacze na inne psy, Malika nie ma prawa podejść do miski, gdy on je, dzisiaj nauczył się lub przypomniał sobie jak to jest biegać za piłeczkami, czy ringiem i po 10 minutach zabawy przejął kontrolę nad innymi psiakami - tylko on mógł łapać zabawki. Oprócz tego naskakuje na inne psiaki bez różnicy na płeć. Będzie potrzebował domu bez psów, lub z psem uległym. Sierść Baffiego nie była w stanie najlepszym, ale poprosiłam fryzjerkę, by spróbowała jednak wyczesać te kołtuny i udało się, zajęło to 2,5 godz. i kilkanaście kłapnięć zębami jej się dostało. Baffi na pupie ma ranki ze strupkami, co jest wynikiem podgryzania przez inne psy jakiś czas temu. Psiaki nie są wychudzone, Malika jest szczupła jak to młodzież, ale dostaje sporo jedzonka, więc anemia jej nie zagrozi.