Jump to content
Dogomania

Lidan1

Members
  • Content Count

    30
  • Joined

  • Last visited

About Lidan1

  • Rank
    Advanced Member

Recent Profile Visitors

446 profile views
  1. Miesiąc temu mniej więcej wpłaciłam całą zaległość za 2017 rok - 60 zł. Mam zamiar wpłacić kolejne 60 zł za 2018 i mieć już dług z głowy i podniosę składkę na 10 zł miesięcznie od stycznia...tylko chciałabym mieć pewność, że te 60 zł wpłynęło na właściwe konto. Rzadko wchodzę na domananie, trudno mi się poruszać po tym wątku (na inne już w ogóle nie wchodzę) dlatego prosiłabym o wiadomość na adres mailowy [email protected] Pozdrawiam i życzę pomyślności w nadchodzącym Nowym Roku; nam zdrowia, pieskom szczęścia :-)
  2. Moja deklaracja to 5 zł. Na razie spłacam swoje zaległości. Dzisiaj przelałam 15 zł za sierpień, wrzesień i październik 2015 r.
  3. Mam podobne odczucia ale nie wiedziałam jak to zgrabnie napisać, żeby nikogo nie urazić i nie wszczynać niepotrzebnych kłótni. Wiadomo, że ile osób tyle opcji. Kwiaty choćby najpiękniejsze, najświeższe, największe i najdroższe i tak w końcu zwiędną...
  4. Odkąd przeczytałam o śmierci Ewy nie mogę myśleć o niczym innym. Niezwykle trudno jest pogodzić się z odejściem tak ciepłej osoby, która w dodatku uratowała wiele psich i kocich istnień. Poproszę o nr konta.
  5. Zaglądam z nadzieją na lepsze wiadomości.
  6. Lidan1

    Z psem w góry

    Z tą psią nadwagą jest tak jak i u ludzi. Mój mąż choćby konia zjadł będzie chudy, a ja- łakomczuch niestety- albo chudość z całkowitym wykluczeniem tego co kocham albo popuszczam sobie i zaraz ubrania się kurczą ;-) Podobnie z moimi suczkami. Obydwie są wysterylizowane, jedzą to samo, chodzą razem na te same spacery i starsza Gapa zawsze była i jest szczuplutka (dostaje ciut więcej jedzenia) a młodsza energiczniejsza Kola ma ze 2 kg więcej niż powinna i nie jestem w stanie jej odchudzić.
  7. Lidan1

    Z psem w góry

    Nie wyobrażam sobie urlopu nad morzem. Zanudziłabym się na śmierć!!! Co roku szukam niższych ale ciekawych gór, żeby Gapa też mogła z nami połazić ale różnie z tą wysokością wychodzi. Próbowałam jeszcze jedno zdjęcie wstawić ale nie udało się.
  8. Lidan1

    Z psem w góry

    Witaj grazia60! Widzę, że Emi sprawdza się w charakterze towarzysza wędrówek po górach :-) Na drugim zdjęciu wygląda szczuplej. Udało Ci się ją odchodzić czy tak się ustawiła?
  9. Lidan1

    Z psem w góry

    Hmmm....Wygląda jak Kaja :-)
  10. Mój Boże... Tak rzadko teraz zaglądam na dogomanię,a tu takie smutne rzeczy się dzieją... Tak mi przykro, Ewo, że Ciebie to spotkało. Nie dość, że choroba ciężka to jeszcze znieczulica NFZ-tu. Tyle niesprawiedliwości i to w stosunku do kobiety -Anioła. Jestem w szoku. Ściskam mocno i trzymam kciuki za przypływ siły do walki z paskudą!
  11. Witajcie :-) I tu udało mi się trafić dzisiaj. Nie zaglądam na dogo ostatnio bo ani czasu ani chęci do uczenia się obsługi nowej (dla mnie wciąż nowej) dogomanii nie mam. Widzę, że chudzinka która niedaleko mnie była rehabilitowana została na stałe w tymczasowym domku? I jeszcze takie olbrzymie czarne towarzystwo miała! Wesoło musiało być w takiej gromadce :-) Miałam podobnie przez ok. 2 tygodnie w okresie Bożego Narodzenia. Na szczęście zostałam wybawiona od pięknej przemiłej czarnej suczki, która przeniosła się do Rybnika. Trzy suczki w jednopokojowym mieszkaniu. To była jazda :-) Pozdrawiam serdecznie dwunożnych i głaskam wirtualnie psiska! Lidan
  12. Witaj EVO i Kacperku. Dawno mnie tu nie było bo dogo po rewolucji to już nie jest forum dla mnie. Nawet zalogować po staremu nie udało się :( Cieszę się, że znalazłam wątek Kacperka i ...jestem zszokowana!!! To nie jest chudzinka ledwo żywa, którą pamiętam ani śliczny odchowany delikatny rudasek. To jest kawał wielkiego kocura!!! Podmienili go w czasie mojej długiej nieobecności!!! Muszę sobie jakąś przypominajkę włączyć, żeby czasem tu zajrzeć bo nagle się okaże, że z rudego Kacperka zrobi sie np. czarny i w ogóle już go nie rozpoznam ;-) Dużo zdrówka dla Was :-)
  13. Lidan1

    Z psem w góry

    Dzięki!!! W Wiśle byliśmy 2 lata temu. Mieszkaliśmy wysoko, w fajnym maleńkim domku. Nasze psy odwiedziły wtedy z nami Czupel, "Telesforówkę", Trzy kopce Wiślackie, Stożek Wielki i Mały, Cieślar, Soszów Wielki i schronisko w Soszowie, Soszów Mały, Stacja turystyczna "Światowid", Wielką Czantorię, Klimczok, Szyndzielnię... Wszystko mnie się już oczywiście pomieszało bo za dużo tego było na jeden raz. Na razie co roku jeździmy w inne miejsce i czasem tylko przypadkiem powtórnie zdobywamy coś co nam się wyjątkowo podobało. W zasadzie tylko raz do roku wyjeżdżamy w góry bo ja w większość weekendów i świąt pracuję i tak jakoś trudno nam się w ciągu roku wybrać na wycieczkę dlatego zależy nam, żeby za każdym razem odkryć nowe fajne miejsca. Psy mamy raczej mniejsze (9 i 12 kg) więc ruchome krzesełka wchodzą w grę choć ja cierpnę z nerwów za każdym razem gdy muszę równocześnie trzymać psa, manewrować plecakiem i jeszcze opuszczać lub podnosić metalową barierkę. Mój mąż musi mieć jakiś wyraźny cel-szczyt do zdobycia bo w przeciwnym wypadku wycieczka nie będzie udana. Musi być szczyt i widok z niego dlatego płaskie szlaki chyba go znudzą, a sama nie odważę się na wyprawę bo ja zupełnie nie pamiętam drogi, nie rejestruję charakterystycznych punktów... po prostu nie mam orientacji w terenie. Rozważę Szczyrk...Zaraz zerknę też na mapę Gór Świętokrzyskich. Jejku...tyle pięknych miejsc jeszcze mamy do zobaczenia i nadal ich przybywa, a czasu nigdy nie ma tak wiele jakbyśmy chcieli.
  14. Lidan1

    Z psem w góry

    Mieszkaliśmy w miejscowości Sokolec. W sumie warunki były niezłe. To mały dom z dwoma pokojami na parterze i chyba jakimś jeszcze na górze. My mieszkaliśmy w pokoju z dobrze wyposażoną kuchnią (prawie apartament) http://www.nocowanie.pl/noclegi/sokolec/agroturystyka/102463/ Teren ogrodzony ale brama była prawie cały czas otwarta na oścież, a obok jest ulica więc psy musieliśmy cały czas trzymać na smyczy co czasem nas denerwowało bo nawet, żeby kawę wypić przed domem albo posiedzieć przy grillu musiałam Kolę trzymać lub przywiązać z obawy, że poleci za czymś na ulicę. Jeśli ma się samochód to miejsce dobre ale bez auta...hm... byłoby trudniej. Niby jeździły jakieś autobusy ale raczej rzadko. Niedaleko jest kilka małych sklepików więc z głodu i pragnienie się nie umrze. Tradycyjnie nie wiem jak z wyżywieniem ponieważ my przeważnie sami gotujemy lub odgrzewamy to co z domu przywieziemy. Dobrą pizzę można zamówić z dostawą do domu :-)
×