Jump to content
Dogomania

Fauka

Members
  • Posts

    1474
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fauka

  1. Dobra, teraz trochę milszych rzeczy :loveu: Ludzie nas na spacerach często zaczepiają, najczęściej w sposób miły zagadują, pokazują fotki swoich psów na telefonach, zachwycają się Larym. Czasami są z psami i bywa że spacer przedłuża mi się do godziny bo tematów jest tyle. Dzisiaj idziemy, Lary tradycyjnie bez smyczy bo flexi jest za ciężka a zwykła za krótka i idzie facet. Nie wyglądał specjalnie przyjaźnie i nas zagadnął, myślę "ocho, będzie że kagańca nie ma albo na smyczy powinien być". Pan natomiast strasznie się zachwycał jaki Lary jest zadbany, że takie psy rzadko widuje i w dodatku posłuszny i widać że mnie kocha i szanuje :loveu: W pewnym momencie padł tekst "podobny jest do ciebie" i taka chwila ciszy, zastanawiam się czy też jestem pulchniutką blondyneczką :diabloti: ale pan szybko załapał i poprawił "zadbany jak i pani". Potem opowiedział o tym że miał kaukaza i grzecznie się pożegnał. Lubię takie sytuacje, jestem gadułą i w ogóle nie przeszkadzają mi gadki z przypadkowo spotkanymi ludźmi o ile to są psiarze :eviltong: W ten sposob nawet poznaliśmy sporo osób, naprawdę super sprawa.
  2. Ja wiedziałam o co chodzi w całej sprawie jak doszłam do momentu o "Hachiko" i to dało mi obraz sytuacji, jak teraz czytam to był to całkiem dobry obraz. A wygląd tej kobiety która miała tego psa i sposób jej wypowiedzi świadczy o tym jak mało wie i jak bardzo nieodpowiedzialnie postępowała. Niby nie wolno oceniać po wyglądzie ale jakoś czasem popatrzę i wiem o co chodzi. Psa szkoda, ale zauważyłam że po super wzruszającym filmie sporo osób decyduje się na Hachiko a ja troszkę boję się spotkać akitę w kiepskich rękach.
  3. Tematu nie ma co ciągnąć, naprawdę ;) Każdy wyrobił sobie takie a nie inne zdanie, z hodowcami do porozumienia nie dojdę, jedynie z czasem emocje ostygną. Napisałam co miałam napisać, inni również. Mam super fajnego psa i cały czas skupiam się na nim, sklejam filmiki z nim, chodzimy na spacerki w fajnym towarzystwie i jest super. Nadejdzie czas na drugiego psa ale wtedy powiem wam jak już u mnie będzie, minimum 2 tygodnie :eviltong:
  4. Nie bo to rasa jeszcze gorsza niż bordery :eviltong:
  5. Fauce już wciskają szczeniaczka :eviltong: ale póki co nie chcę, jadę tylko porobić zdjęcia. Ochłonę, poukładam sobie.
  6. Autorce inne zdanie absolutnie nie przeszkadza i wypowiedzi czyta z zapartym tchem :eviltong: Na dobrą sprawę na każdą osobę tutaj znajdzie się "coś" co można wywlec i zrobić z tego melodramat ;)
  7. Nic nie wiecie, ja małą złapałam w zęby i warcząc przyduszałam do ziemii a ona się wiła i wiła i wiła.
  8. Ja siedzę w tym długo, wszędzie jest takie samo szambo i jestem tego świadoma. Na forach zazwyczaj jest miła atmosfera, czasem wyjdzie jakiś spór. Człowiek przeglądając forum dowie się zupełnie czego innego niż gdyby zakumplował się z kilkoma osobami siedzącymi w tym głębiej. Wtedy dopiero wychodzą informacje które nie wypływają tak po prostu. Tak jest zawsze. Staram się mieć do tego dystans, wiem że grono osób obrobiło/obrabia/obrobi mi dupe i vice versa. Nie biorę do siebie opini od osób których nie poznałam i któe nie poznały mnie, mam dystans również do porad dawanych w internecie bo tutaj każdy wie wszystko najlepiej. Zależy mi jedynie na dobrej opini wśród osób które naprawdę znam, są tu osoby z którymi spotykam się na spacerach albo przegaduję kupę czasu na facebooku i one mają najbardziej klarowny obraz jak jest, co wiem i jaka jestem. Swojego psa również nie ukrywam, jestem otwarta na spotkania, przegadywanie godzin o psach i spędzanie miło czasu. Mój pies to moja wizytówka ;) choć i tak znajdzie się ktoś kto stwierdzi "przecież to labrador, on wychował się sam".
  9. Powiem tak, każdy na dogo albo nawet w psiej społeczności ma swoje 5 minut i ja mam teraz swoje :diabloti: Miło jednak dowiedzieć się od osób których na oczy nie widziałam że jestem gupia i nic nie wiem. Na szczęście są też osoby które mnie znają i od nich takie opinie nie lecą, bo wtedy nawet bym się przejęła.
  10. Ja naprawdę brudu unikałam, przeczytałaś wątek i jest post w którym informuję o tym co się stało. I było dobrze, część osób wyrobiła sobie zdanie że oddałam bo pies mi się nie podobał, część uznała że postąpiłam odpowiedzialnie. Problem zaczął się kiedy Luiza pokazała małą, nie mam pretensji przecież Luiza nie może udawać że jej nie ma. Ale zaczęły się spekulacje co się stało, co ja takiego strasznego musiałam zrobić. Różnica między nami jest taka, że ty jednak miałaś szansę przekonać się że to naprawdę nie jest to. Dużo osób mi powiedziało że to zachownaie było całkiem normalne, ale ja pokierowałam się opinią osób którym ufałam naprawdę. I naprawdę ta cała afera nie jest spełnieniem moich marzeń, ja kontra duża szanowana hodowla, tylko ja na tym tracę tak naprawdę. Ale zasługuję na możliwość wypowiedzenia się i wyrażenia swojeog zdania choć porwałam się świadomie z motyką na słońce. Z tych wszystkich wypowiedzi najbardziej obiektywna i rzeczywista jest wypowiedź Pauliny od Hippisa, tak sądzę.
  11. Ok, przyznaję się że cały czas kłamię! Chcieliście mi pomóc ale stwierdziłam że wcale psa nie chcę i że macie go sobie zabrać. A tak naprawdę to czuję ogromny żal do was i rozczarowanie bo wasza hodowla była dla mnie wzorem, przykładem. Przed i po odebraniu małej ja was ozłocić chciałam, gadałam jacy jesteście cudowni, profesjonalni. I dlatego pisałam o każdej kupie zrobionej na zewnątrz, zwracałam się do was z każdą wątpliwością bo myślałam że skoro mi zaufaliście to i pomożecie na najtrudniejszym etapie. Przecież ja ją poznawałam, to był całkowicie obcy pies w moim domu, mija trochę czasu aż człowiek nauczy się psa, każdy przecież jest inny. Ja myślałam że powiecie mi "zrób tak i tak" albo "na odległość nie możemy ci pomóc ale zgłoś się do tej osoby" albo to co napisała Paulina. Ja do was się wzróciłam bo chciałam dobrze, nie chciałam popełnić żadnego błędu. Ale jak dostałam odpowiedź taką a nie inną to załamałam się, po prostu. Podkopaliście moją pewność siebie, zasialiście wątpliwości, przestraszyliście i dpiero teraz do mnie dotarło że to nie był koniec świata, wielki problem, że nie jestem skrajnym przypadkiem któemu należy odberać psa bo nie jestem pierwszą osobą. I gdzie ja kłamię? Dlaczego ja jestem w stanie odnieść się do każdego akapitu a w zamian dostaję ogólniki? Bo co, bo śmiem mieć pretensje? Bo moge wpłynąć na opinię paru osób na wasz temat? Nigdzie nie piszę że lecice na kasę albo macie złe psy, piszę jak mnie potraktowaliście. Wybrałyśmy razem szczeniaka, kierowałam się waszą opinią i tym co widziałam. Baśki nie wybrałam bo właśnie się bałam że to jej nie podołam. Prawda jest taka że postawiliście mnie w okropnej sytuacji, o swoją opinię się nie martwcie bo mam małą siłę rażenia i to prędzej wy udupicie mnie. Na blogu też tego nie będę udostępniać, cały czas myślę jak to napisać by wyszło neutralnie. Od początku próbowałam załatwić to tak, ale udzielam się i nie mogę napisać że pies wyparował.
  12. [quote name='Anecioreczek']jak ja na to patrze to nie moge przestać się śmiać [video=youtube_share;KPy-EOgdLZE]http://youtu.be/KPy-EOgdLZE[/video][/QUOTE] Jezu, ile ty tych kółek tak zrobiłaś? :eviltong: Ja ze swoim w ogóle nie ćwiczyłam i miałam wpis że pies super tylko handler do dupy :lol:
  13. Zacznę od końca, mój lab odwracał głowę, oblizywał się i warczał jak mała przeginała. Oduczyłam go strzelania do psów zębami dla bezpieczeństwa mojego psa i innych, mała na te CSy nie reagowała więc mój pies przez nią uciekał. Jak dla mnie to CSy, mój pies fantastycznie CSuje ale kto go widział na żywe oczy ten wie. Fakt uśpienia Ajsa, znowu powiem że kto nas znał ten wie co się działo. Niektórzy kierują się zasłyszanymi plotkami ale są ludzie którzy naprawdę wiedzą jak to wyglądało, szczerze mówiąc? Kto nie poznał Ajsa ten nie ma pojęcia co to problem z psem i agresja. Behawiorystyka w polsce raczkuje, nikt ie odważył się spróbować leczyć takiego psa lekami na padaczkę choć z powodzeniem robi się to w innych krajach. Ale z pewnością w moich rękach każdy pies zamienia się w demona, wystarczą na to 4 dni. Następnem razem pobiję rekord i zrobię to w godzinę. Co do moich brutalnych metod (szczerze? ja myślałam że jestem mięczakiem jak zobaczyłam w jaki sposób Ty to rozwiązałąś, mała wtedy zapiszczała!). To nie było przygniecienie do ziemi, biorąc pod uwagę jakie są szczeniaki polegało to na tym że ręką trzymałam małą ktora leżała i po chwili była już spokojna, emocje z niej schodziły. Nie piszczała przy tym, nie bolało jej to i nie było brutalne. I no włąśnie, raz Baśka raz Texa były mocniejsze, kazałaś mi wybrać między tymi sukami z czego Baśka zachowywała się dosyć niepokojąco skoro nie była zaintereowana ludźmi. Ufałam że jako hodowcy wiecie co robicie i że mimo wszystko któaś się ejdnak nadaje biorąc pod uwagę czego szukałam, sama podkreślałaś wielokrotnie że jestem żółtodziobem, że to pierwszy border więc uznałam że jeśli serio żadna suka się dla mnie nie będzie nadawać to poinformujesz mnie że dla mnie w miocie psa nie ma. Ja je widziałam przez krótki czas, z opisów wynikało że są bardzo wyrównane z czym pod koniec że Texa jest fajniejsza. Jak miałam się tym nie zasugerować? I tak, proponowaliście mi Ghosta ale cały czas pisałam że pies mnie nie interesuje, gdybym miała wybór Ghost albo nic to po prostu zrezygnowałabym i poczekała dalej, mnie się nie spieszyło. O tym że Texa boi się wysokości dowiedziałam się na miejscu, uznałąm że poradzimy sbie i tak było. 2 dni po przyjściu do mojego domu mała skakała po wysokich progach i wisiała bezwłądnie na rękach choć wcześniej wbijała się pazurami jak kot. Czyli jednak to nie był żaden problem i tu nie zawaliłam. O tym że była proludzka i kochana pisałam nawet w tym wątku i tego nie ukrywam, bo taka jest i dlatego ją wybrałam. Bo rozsądke każe unikać psów unikających ludzi. Moja mama nie brała udziału w wychowaniu psa, ale na litość boską miałam mamę wyrzucić z domu by nie miała z psem kontaktu? Moja mama wychodziła z domu o 10 rano i wracała o 18, jej kontakt z psem ograniczał się do pogłaskania małej. Miałam ją izolować od reszty domowników? Dostawałam porady na temat głupot w stylu czemu pies je piasek, myślałam że dostanę podobną poradę kiedy szczeniak zawarczał. To był nasz początek, emocje ze mnie nie opadły, potrzebowałam chwili by nabrać dystansu do tego co się dzieje i nie panikować. Pies jest jak dziecko, człowiek czuje się jak młody rodzic i wie że nic nic nie wie. Gdybym napisała do takiej Pauliny i ona odpowiedziałaby to co tutaj, że szczeniak uczy się zachowania i reaguje jak na rodzeństwo to od razu byłabym uspokojona, poukładała sobie to i szła do przodu. Jezeli jednak dowiedziałam się od was że z psa wyrośnie coś strasznego i że sobie nie poradzimy to w to uwierzyłam, teraz wiem że tak nie jest. Tak, na początku zasugerowałaś oddanie psa po czym napisałaś że będziesz nalegać i zaczęło się straszenie. Na szczęście nie jestem pierwszym takim przypadkiem i są osoby które wiedzą jak to wygląda, tylko po protu ja jestem łatwowiernom krową i dałam się zmanipulować w ten sposób. A mgłam tupnąć nóżką i powiedzieć "ja nie dam rady?!". To z tym pechem napisałam bo już wtedy załamana płakałam po tym jak dowiedziałam się że się nie nadaję, szukałam wsparcia dostałam po dupie. Wsparcie dały mi obce osoby. Z tego co wiem z Hippisem były również problemy, zresztą opiekunka się tutaj wypowiedziała i zareagowaliście podobnie. Z tego co się orientuję Hippis był lękliwy. Wasz Tango też się boi, czy w związku z tym hodowca chciał wam go odebrać? Czy byłoby to w porządku? Jeżeli interesuje was przypadek Ajsa to z chęcią o nim napiszę, opiszę nasze 10 lat walki o psa i konsultacji z kim się tylko dało. A Larego możecie poznać osobiście albo zapytać Mileny któa ma od was psa bo ona Larego już poznała. Lary wyskakiwał z zębami na inne psy, problem całkowicie normalny. Teraz pomaga w socalizacji innych psów bo jest ostoją spokoju, raz na jakiś czas jakiś piez zalezie mu za skorę ale wystarczy moa sekundowa reakcje i on przestaje - mało tego, zaczyna tego psa akceptować bo liczy się z moim zdaniem. Tak chociażby było z Juniorem, Lary mi na niego się nasadził, ja go skorygowałam a potem biegali beztrosko po polu. Nikt mi nie zarzuci że Lary jest psem agresywnym i niewychowanym bo ciężko się do czegokolwiek doczepić. Każdy ma problemy z psami, wy też. A to wyciąganie wątku Ajsa, no cóż ciosy poniżej pasa. Opowiedziałam o nim przy odbiorze małej, powiedziałam że szukam dlatego psa miękkiego bo nie chcę drugi raz czegoś takiego przeżywać. Trzeba było powiedzieć wtedy spadaj, a nie wyciągać teraz coś takiego. A tak naprawdę pies byłby dalej z nami gdyby nie zaczęło rzucać mu się na nogi i gdyby nie tracił nad sobą kontroli. Bo go kochaliśmy i umieliśmy z nim żyć. 10 lat nam się udawało.
  14. [quote name='kiszonamamba']Przyznaję, trzeba było tupnąć nogą, rzucić słuchawką i wziąć się do roboty w uczeniu psiaka życia i uwierz mi, że Elwira byłaby z Ciebie dumna. Mimo, że najpierw by Ci pewnie rzuciła kilka 'miłych' słów. Nikt nie jest idealny, ale to naprawdę mądra kobieta jest, choć porywcza. Nawet bardzo. Nawet cholernie bardzo... Uwierz- WIEM CO MÓWIĘ. Także, nie bój się bordera, problemów z nim- to tylko pies. Naprawdę. Jeśli uwierzysz w siebie to z następnym szczeniakiem świetnie sobie poradzisz. Mamę też wyedukujesz- serio.[/QUOTE] Ja się na serio wystraszyłam, póki co odpuszczam. Może jak się wyprowadzę to sobie na kolejnego psa pozwolę i nie będę się już bać, bo przy małej uważałam na wszystko co robię, analizowałam wszystko co zrobiłam i bałam się popełnić najmniejszego błędu bo to przecież border collie. Przy Larym takiej spiny nie miałam bo to labrador, i żyje nam się naprawdę fajnie. Pojawił się problem, hodowcy nie bardzo się nami interesowali i rozwiązałam go sama, nikt mnie przy tym nie oceniał. Tu wkradł się "rasizm", może niepotrzebnie aż tak się przygotowywałam i naczytałam, mogłam podejść bardziej na luzie i się nie bać że coś schrzanię, bo mała była dla mnie skarbem, powierzonym zaufaniem i bałam się by nie popsuć tego.
  15. Ja dziękuję że wpadłaś i jesteś obiektywna, naprawdę! Ja jestem głupią krową, po prostu jestem durna bo zamiast użyć mózgu kierowałam się tylko opinią hodowców a nie swoją. Bo jestem żółtodziobem jeżeli chodzi o bordery, bo mam dużo mniejsze doświadczenie z psami i uznałam że muszą mieć oni rację. A teraz mam do siebie żal, bo to oznacza że ufam bardzie innym niż sobie ale człowiek uczy się na błędach. Następnym razem odrobię lekcję lepiej, bogatsza o doświadczenia. Nie wiedziałam że takie propozycje są na porządku dziennym, myślałam ze tylko w skrajnościach.
  16. [quote name='kiszonamamba']Napisałam mega uległy w stosunku DO MNIE. Wiesz, też miałam problem z Hippisem, też zwracałam się z prośbą o pomoc do hodowcy, też spotkałam się z taką samą sytuacją bo poproszono mnie o oddanie psa, ale kuźwa różnica jest taka, że mnie problem nie przerósł i psa nie oddałam tylko szukałam rozwiązania. Faukę przerósł. Gdyby potrafiła sobie z tym poradzić, znaleźć rozwiązanie to nie oddałaby psa.[/QUOTE] A ja sobie wtedy pomyślałam że skoro hodowca prosi o oddanie psa to jest mega ogromny problem i ludzie ratują mi po prostu życie. Teraz do mnie dotarło że tak nie było. Bo wydawało mi się że hodowca taką prośbę kieruje w skrajnych przypadkach.
  17. To były nasze pierwsze dni, ja nie dośc że się przyzwyczajałam bo nowej sytuacji, nowego członka rodziny to jeszczemiałam wtedy mętlik w głowie. Trochę tak jka z małym dzieckiem - dobrze ją trzymam? dobrze robię? co powinnam zrobić? czy 2 minuty klikera to nie za mało? a może za dużo? Czy już ją zmęczyłam? powinna iść spać? Mialam masę pytań, docierałam się z małą i momentami panikowałam że coś będzie nie tak, wszyscy kazali mi wrzucić na luz i tak robiłam. Mała zawarczała a ja spanikowałam, ale nie napisałam ze ejst agresywna czy wściekła, po prostu szukałam informacji co robić. Lary na mnie w życiu nie zawarczał ale labradory się nie liczą.
  18. [quote name='kiszonamamba']Miałam się nie wypowiadać, ale jednak się wypowiem... Jestem właścicielką Hippisa, psa z Forest Land Chilabo, nie jestem z tych właścicielek psów od Elwiry kochanych od początku, wręcz przeciwnie. Na początku, zanim jeszcze widziałam szczeniaki sprzedaż psa została mi odmówiona z pewnych dziwnych względów, po wyjaśnieniu jednak doszło wszystko do skutku, ale potem również spotkałam się z naciskami od hodowcy na oddanie psa- myślę, że kilka osób z tego forum może kojarzyć sytuację, bo była ona upubliczniona. Psa nie oddałam, po długim czasie dogadałam się również z hodowczynią. Nie jest tak, że chcę ją bronic za wszelką cenę, chcę cukrować i nie wiadomo co, bo swoje przeżyłam przez nią i ona przeze mnie zresztą też, ale... To, że szczeniak zawarczał przy zabieraniu mu mopa, czy przy zabieraniu mu kamienia??? Mój Hippis jest mega uległy w stosunku do mnie, a jednak jak był mały bardzo często mu się to zdarzało i nawet nie przyszło mi do głowy, nazwać to hucznie problemem! Zdarza mu się do tej pory warknąć na kogoś, nawet znajomego czy moją mamę, jak ktoś chce go przepchnąć, odciągnąć od czegoś czy ściągnąć np z kanapy. Ludzie do cholery to jest PIES, jak on ma wam powiedzieć, że coś mu się nie podoba?! Czy według Ciebie Fauka pies ma w ogóle prawo zakomunikować, że coś mu się nie podoba? Może mu się w ogóle coś nie podobać?? Bo inaczej niż warknięciem tego nie zakomunikuje. Pies to nie zabaweczka i przytulanka, która ma się zgadzać na wszystko. Dodatkowo jakby nie patrzeć to był szczeniak, psiak który dopiero miał się nauczyć życia bez rodzeństwa, które było jego światem do tej pory, dopiero miał się uczyć zasad życia głównie z ludźmi, więc to chyba normalnie, że na początku taki szczeniak będzie się zachowywał wobec was podobnie jak w stosunku do rodzeństwa bo tylko to zna. Sorki, ale jakoś nie wydaje mi się, żeby NAWET bordery, te NAD-psy rodziły się z wbudowaną świadomością CZŁOWIEK= BÓG, tego trzeba psa nauczyć, pokazać mu to. Dałaś sobie wmówić, że border to NAD-PIES i durne szczeniaczkowe warknięcia Cię przerosły. Nie bronię hodowcy bo ma swoje fazy (sorki, Elwirka jeśli to przeczytasz, ale wiemy jak jest :P) ale Ciebie też bym nie broniła i uważam, że z takim podejściem jakie miałaś do bordera nie poradziłabyś sobie z nim. Teraz zastanów się dobrze nad szczeniakiem bo uważam, że musisz mieć mega farta, żeby trafic na psa, który ani razu nie będzie próbował się zachować wobec was na początku tak jak zachowywał się wobec rodzeństwa. Chyba, że wybierzesz jakąś największą miotową ciotę. Choć tez nie jest powiedziane, że wyrwana ciota od rodzeństwa nie stanie się demonem dominantem czując władzę nad tak słabymi psychicznie ludźmi. A moim zdaniem border potrzebuje stabilnego i silnego psychicznie przewodnika bo inaczej wykorzysta każdą słabość i wejdzie na głowę- w tym Elwira miała na pewno rację. I nie myśl, że to sugerowanie, że border jednak jest wyjątkowy- tak zrobi każdy inteligentny pies. BORDER to nadal tylko PIES.[/QUOTE] Takiej odpowiedzi oczekiwałam od hodowcy, to były nasze pierwsze wspóle dni, mój debiut, moje roztargnienie nowym psem. Pisałam z każdą pierołą, wszystko. Czemu nikt mi nie napisał "Fauka wyluzuj, ona się uczy, ona kominikuje"? Docierałyśmy się przecież, to był nasz start.
  19. Jeżeli ktoś napisał że chodzi o kasę to z pewnością nie byłam to ja. Tu chodzi o zaufanie do hodowcy i szukania wsparcia, zawiedliście na całej linii bo pojawił się problem - mały! Jeszcze mały i chciałam go zdusić w zarodku, dlatego jak głupie ciele do was napisałam! Ufałam do końca bo byliście dla mnie wzorowi, bo dbacie o psy, bo mądrze kryjecie i myślałam że też pomożecie. Mała była twarda i liczyłam że przeprowadzicie nas przez ten okres i będzie fajnym psem. W umowie nawet było napisane że mogę liczyć na porady dotycząe opieki i wychowania. Ale miło że tutaj tak kulturalnie się wypowiadacie, dziękuję :) Bo na PW dowiedziałam się już kim jestem.
  20. Filmik się robi :loveu: chodzimy na spacerki ale w obiektyw mi wpadają wszystkie psy oprócz Larego :eviltong: Dzisiaj byliśmy na spacerku z Martą z Rafikiem i Santą oraz z Julką i Floydem, było fajnie :multi: Lary z Santą widział się pierwszy raz ale bardzo ładnie się bawili, Santa jak to onek bawiła się na ostro ale labradory są odporne. Julka mu nawet profesjonalnie freesbe rzuciła ale on tylko mamusiowe chce łapać :lol: A ja tylko swoimi potrafię rzucać, no dobra nie potrafię ale lepiej mi nimi idzie.
  21. Ja myślę że takie overki psu nie szkodzą, gorsze rzeczy robią same bez kontroli :eviltong: Też zastanawiam się jakim cudem szczeka, miałam wrażenie jakby dźwięk był przesunięty czy coś :lol:
  22. Tak, napisałabym do zaprzyjaźnionego szkoleniowca, spotkałabym się i rozwiązała problem w zarodku bo wiem że to było możliwe. Bo chciałam psa miękkiego ale skoro w moim domu od kilku dni była już taka twarda dziewucha to nie chciałam jej oddawać, przecież już u mnie była. Cała nasza rodzina ją już kochała, noc ubiegającą dzień w którym ją nam zabrali była koszmarna, nikt w domu nie spał, wszyscy płakali. A ja chodziłam i mówiłam że przecież tak trzeba, bo nie podołamy bo przecież hodowcy się znają i mieli już takie przypadki i trzeba im zaufać. Późniejsze historie opowiedziane mi przez osoby bardziej siedzące w temacie borderów otworzyłi mi trochę oczy i teraz już wiem że nie musiałam tego robić. Nie mniej jednak mała jest u Luizy i cieszę się że przynajmniej wiem co się z nią dzieje.
  23. Ja wiem że wiele osób w duchu mnie winiło stąd ten długi post. O ludziach od których ją wzięłam miałam super zdanie, mili, profesjonalni, naprawdę super ludzie, czułam w nich oparcie i troskę. Ale strasznie się sytuacja zmieniła kiedy zamiast napisać "mała super już chodzi na smyczy" napisałam że zaczyna się stawiać. Przestraszyli mnie, tym bardziej że przeżyłam stratę Ajsa który debiut miał podobny, a terac no cóż, wiem więcej i zrobiłabym inaczej. Od teraz ufam tylko sobie i swojej wiedzy, pies to pies, co z tego że border.
  24. Jak mowię o idealnym psie to mówię że ma światu pokazywać brzuszek :loveu: to nie czas na twarde psy, gdybym mieszkała sama to na bordera bym nie spojrzała tylko leciala po tervika. Padło na bordera bo są miękksze no i nie wyszło.
  25. Informowali że dominuje inne psy, więc poinformowali że jest twarda, nie poinformowali że ludzi też chce ustawiać, to już nieco inna kwestia. Więc dla oczyszczenia, Lary jest grzeczny, są świadkowie! Już nie będę pisać że jest potworem, choć mam ochotę kopnąć go w ten żółty tyłek jak znajduje gówno bezdomnego i myli je z czekoladą. Ajs nie żyje, o tym nie mówiłam i nadal nie chcę mówić. O tym napiszę dzieło równe Ulissesowi ale dajcie mi czas. Uśpiłam go, nie miałam już wyboru, to już nie był problem behawioralni ani choroba psychiczna, jemu rzucało się na nogi, miał momenty że tracił kontakt z rzeczywistością.
×
×
  • Create New...