Jump to content
Dogomania

Fauka

Members
  • Posts

    1474
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fauka

  1. Piszę o samych wadach Larego, prawie nigdy o postępach bo mam taką naturę, wolę sobie ponarzekać. W związku z tym że niektórzy wymyślają sobie że mam w domu potwora informuję: Lary razy blabladorek nie gryzie ludzi ani żadnych piesków, jest grzeczny na spacerkach, chodzi bez smyczy bo jej nie potrzebuje, pięknie się odwołuje, doggaduje z psami, sukami, szczeniakami, biega w małych i dużych grupach psów i nawet nie jestem w stanie znaleźć osoby któa powiedziałaby że Lary zagraża jej psu czy się naprzykrza. A jeśeli jednak ktoś jest to niech mi powie, popracujemy nad tym. Rzeczywistość ejst taka że na spacerkach Lary inne pieski ma w dupie, jak pieski zaczynają się gryźć to Lary szybko szuka swojej zabawki i jej pilnuje by nikt mu nie ukradł. Czasami sobie z jakimś pieskiem chwilę pobiega. Jak będzie trzeba to to nagram, choćby jutro bo morderca idzie na spotkanko z pieskami.
  2. Ok, gadnie na dwóch wątkach: [QUOTE]Tak, uśpiłam Ajsa, piszę o tym ale coś ambitniejszego niż wpis na blogu czy na fejsie, opisuję całe nasze życie. Nie masz pojęcia też dlaczego dokładnie go uśpiłam, z powodu agresji po 10 latach? A słyszałaś może o tym że oprócz agresji tracił władzę w nogach i miał ataki? Pewnie nie, bo nigdzie o tym nie napisałam. Zanim coś napiszesz to po prostu mnie zapytaj, polegasz pewnie na jakiś plotkach i pojedyńczych wpisach. Mojego labka również możesz poznać, jest psem łagodnym, wypracowaliśmy to. Wczoraj socjalizował sukę a'la onek któa kłapala mu przed pyskiem zębami a moje bydle się położyło, dało obwąchać i zachęciło ją do zabawy. Bawili się przednio, nie wierzysz? Zapytaj ludzi w łodzi z którymi regularnie się spotykam i zabieram Larego, powiedzą ci jaki to straszny potwór który psów nie zaczepia, unika zaczepek, jest grzeczny i zajmuje się swoimi zabaweczkami. Spytaj nie wiem, Karilki na której Vuko nawet się uodpornił albo Joasi od Juniora.[/QUOTE] Masz pytania zapraszam na PW, znamy się?
  3. Dzięki że jesteście, po prostu! Przez ostatnie dni najchętniej schowałabym się w kącie i z niego się nie wychylała. Ale mam Larego i byłam winna wszystkim wytłumaczenie sytuacji, szczególnie sobie. Powiem szczerze że cholernie się teraz boję wziąć znowu psa, po prostu się boję że znowu coś takiego wyniknie. Ale będę cierpliwa, zaczynam już szukać, będę zasadzać się na takiego o jakim serio marzyłam - red merlaczka! Oczywiście miękkiego, takiego jaki border powinien być ;) Fajnie że ejst tyle osób które potrafią zrozumieć, wesprzeć, zapytać. Mówią że na forach jest jadka, myślałam że będę miała bardzo przerąbane i będę miała przyklejoną metkę ale to miłe zaskoczenie że tak nie jest. Ja chcę psa na zawsze, wszystkie psy biorę na zawsze. To coś więcej niż spełnianie marzeń, to jak adopcja dziecka.
  4. Miejmy nadzieję że Luzie tak nie dokopią jak mi. Bo to że mała pokazała zęby po 4 dniach to absolutnie nie moja wina ani mojej mamy. Póki co rozglądam się dalej.
  5. [quote name='Okamia'] Aleks chciał być skejtem [IMG]http://i1221.photobucket.com/albums/dd466/OkamiaK/ZLOT DGM/7P3B1645_zps552fc1d8.jpg[/IMG] [/QUOTE] Spojrzenie Kai bezcenne! :lol:
  6. Przekopiowyję z wątku szczeniaczkowego: Czuję się poniekąd wywołana dotablicy w związku z wcześniejszą dyskusją. Chciałam być miła, nie opisywaćcałej sytuacji wprost ale widzę że się nie da. Nie mam zamiaru zpowodu hodowców być w taki sposób oceniana. Zacznę odpoczątku, będzie najłatwiej. Od kilku miesięcy rozmawiałam zhodowcami, zdążyliśmy się dobrze poznać, szkoda że już wtedynie szukałam „nieoficjalnych informacji” na ich temat czyliplotek, jak się okazuje bardzo prawdziwych. Pisałam im dokładniejakiego psa szukam, że wolę miękkiego psa, że moja rodzina kocharozpieszczać psy i nie radzą sobie z twardymi i że taki po prostunajlepiej do nas pasuje bo nie mieszkam sama. Urodziły się maluchy,było stawiane na Baśke jr ale co można powiedzieć o kilku dniowymosesku? Tak więc czekałam aż wszystko się wyklaruje. Nie wiem,może 2 tygodnie przed odbiorem hodowca zaczął mieć wątpliwościczy Baśka czy Texa, że niby Baśka bardziej pasterska, że Texalepiej szarpie ale nadal czekałam. Dowiedziałam się wtedy żedziewczyny nawzajem się dominują, pomyślałam ok szczeniaki sięuczą życia społecznego i z dominującą suką względem psówsobie poradzę, nie musi ich kochać bo to nie leży w naturzebordera. Cieszyłam się że suka bo Lary dominującego samca takchętnie by już nie przyjął. Do ostatniej chwili nie mogli sięzdecydować którego mi dać, miałam przyjechać i z nimi ocenić.Od początku było że Texa jest fajniejsza, zachwalali ją i owszem,bardziej się do nas garnęła. Hodowcy skwitowali Baśkę tak „naten moment ma ładny uśmiech i nic poza tym”. Było superkolorowo, pisałam o naszych postępach i było „och! Ach!Dumnam!”. Po 4 dniach kiedy mała już w pełni się u naszadomowiła mama powiedziała mi, że jak próbowała małej zabraćmopa to ta na nią zawarczała i próbowała dziabnąć, pomyślałamspoko – szczeniak się bawił. Następnego dnia kiedy małazłapała w pysk kamień i próbowałam jej go wyjąć sytuacja siępowtórzyła, zaniepokoiło mnie to. Uznałam że najlepiej zwrócićsię do kogoś doświadczonego o poradę, czyli do hodowcy. Opisałamsytuację i zapytałam jak powinnam reagować by zachowanie wygasić.Pod koniec dnia dostałam odpowiedź w stylu „nie poradzicie sobie,jutro po nią możemy przyjechać”. Tak oto wyglądała pomoc zestrony hodowców. Psa absolutnie oddawać nie chciałam, zaczęłampytać co mamy robić, czy do kogo się zwrócić, dowiedziałam sięże będą nalegać. Potem zaczęły się wiadomości, telefony,straszenie mnie że rodzina bez kija w domu się nie ruszy, że tobędzie potwór że oni takie przypadki znają i że co będzie jakwyjdę z domu a ona zostanie z moją mamą (swoją drogą, czy każdyczłonek rodziny w którym jest border zna się na szkoleniu?). Byłyteż próby zwalenia odpowiedzialności na mnie a w szczególnościna moją mamę że ona nie potrafi z takim psem się obchodzić i żeto jej wina. Albo że ja za mało z małą pracuję (nie zdążyłamrobić z nią jeszcze voltów, mój błąd!). W zasadzie zrobiliwszystko co mogli by nas przerazić i wymusić zwrócenie psa,uznałam że jednak się znają i może mają rację i ustąpiłam.Był też tekst że załatwimy to dyskretnie by nie było kwasów,teraz się zastanawiam czy chodziło o moje kasy czy o ich kwasyponieważ nie jestem pierwszym takim przypadkiem... Przyjechali namój koszt do łodzi, rodzinnie – wycieczka taka. Wzięli małą,pocieszali, mówili że dobrze robimy. Teoria o tym jakoby myśmy niepodołali też została zastąpiona na „ta suka to jednak za twardajest”. Było mydlenie oczu w stylu „ona musi być wypalana przyowcach bo to kawał cholery jest”. Powiedzieli że zostaje u nich,że wraca do imienia Texa i że miną ze 2 lata jak ją ogarną. Byłteż niezły popis bo mała mocno próbowała zdominować brata wklatce (tak, wzięli go na 6cio godzinną wycieczkę w 2 strony niewiem po co) więc została skorygowana poprzez złapanie za ucho,głośno zapiszczała i siedziała w kącie. Ach i był jeszcze tekst „ona jużtak potrafiła zrobić przy wymianie podkładów ale chyba o tymmówiłam, jednego dnia była taka a drugiego inna” otóż nie,gdybym wiedziała to za cholerę bym na nią się nie zdecydowała. Pokilku dniach dowiedziałam się że jednak została opchnięta dalejbo nie mają czasu na nią. Na początku po tym wszystkim myślałam„oo, dobrzy odpowiedzialni hodowcy” ale potem powoli zaczęłamsytuację analizować... Dowiedziałam się też że oni tak mają,że jak pojawiają się problemy to zamiast pomóc straszą i mówią„nie podołasz” i nie jestem pierwszą osobą którą takpotraktowali. Szkoda że takie informacje wypływają dopiero potakim zdarzeniu, bo gdybym wiedziała to wcześniej urwałabymrozmowy z nimi od razu i poszła do zaprzyjaźnionego szkoleniowca. Ztego miejsca chciałabym podziękować tym wszystkim życzliwymosobom które zrozumiały, wsparły, pocieszyły i pomagają mistanąć na nogi. Bo zamiast oceniać na forum po prostu sięodezwały :) Ja chilabo nikomu nie polecę, albo inaczej – miotyfajne przemyślane, podejście do psów super więc bierzcie, ale zproblemów się im nie zwierzajcie. A co do agresjiszczeniaków to tak, są szczeniaki które w wieku 9 tygodni potrafiąpokazać zęby, choć to jest rzadkość. Szczególnie u bordercollie i których taka twardość w stosunku do człowieka to cechaniepożądana. Niedawno rozmawiałam nawet z dziewczyną która masukę border collie i będąc małym szczylem po 2 godzinach zaczęłana poważnie atakować inne psy (swoją drogą, dziękuję że domnie napisałaś! Wiem że tu bywasz :)). Do tej pory zadajęsobie pytanie czemu mi ją dali? W tej sytuacji to ja czujęsię poszkodowana, to ja zostałam potraktowana w taki a nie innysposób i absolutnie swojej winy w tym się nie doszukuję.Zszokowała mnie postawa hodowców i teraz już mam nauczkę naprzyszłość. Jestem stratna bo straciliśmy my na paliwo,opłaciliśmy ich paliwo a w dodatku zostałam z karmą i wyprawkąktóra stoi spakowana w pudle. Pociesza mnie fakt że nie jestem ichjedyną ofiarą. Jeszcze niedawno chciałam z nimi utrzymywaćkontakt ale po ostatnich zdarzeniach już nie chcę. Opinię mająniezłą ale tylko publicznie, wystarczy porozmawiać z ludźmibardziej w temacie i wychodzą kwiatki. Bo to nie jest tak że piesnie spełnił moich oczekiwań i go oddałam, bo mnie to nawet przezgłowę nie przeszło. I chciałam uniknąć pisania tego wszystkiegopublicznie ale postawili mnie pod murem. Nie dam sobie wmówićgłupot, na szczęście większość rozmów odbyła się tekstowo –mam screeny, mam dowody i świadków, nie dam się. Tyle z mojejstrony. Luiza, opiekuj się małą dobrze :) I nie zwierzajsię im za bardzo z jakiś problemów bo poważnie – zwaląwszystko na ciebie, niestety nie tylko ja taką akcję miałam. Onisą bardzo mili, przechodzą z tobą na ty, są szczerzy, mnie mówiliteż coś o przeznaczeniu ale jak pojawiają się problemyto”delikatnie” zmieniają nastawienie. Myślę że odbieranie psato w ich wypadku sytuacja ekstremalna i jednego psa 2 razy niezabiorą ale mogą próbować ci wmówić że się nie nadajesz,bzdura! A ja mogę powiedzieć że znowu czekam naszczeniaczka, bogatsza o doświadczenia. Próbuję stanąć na nogi,to nie było proste.
  7. Trzymam się, choć patrzenie na worek karmy i jej kocyk sprawia że ściska mnie w dołku. Ale wiem że nasze wspólne życie byłoby do dupy i że byłybyśmy sfrustrowane obie, nie można w życiu kierować się tylko emocjami - tego nauczyły mnie psy. Najważniejszy jest rozsądek, pies to naprawdę poważna i wiążąca decyzja, przynajmniej dla mnie. Tylko no brakuje tego jej tuptania z rana i szczekania na sroki. Natomiast Lary odżył bo nie boi się po domu już chodzić, mała nieźle go zterroryzowała.
  8. Wiesz, ja przed wzięciem małej mialam tysiąc różnych czarnych wizji ale nigdy nie takiej. Takie rzeczy zdarzają się rzadko ale podobno nie jestem pierwsza. Nie mniej jednak nadal mamy kontakt, Elwira stwierdziła że z pewnością gdzieś TEN border na mnie czeka, póki co się sparzyłam i nie chcę ale jeżeli kiedyś coś, to nadal nie wykluczam Chilabo. U tak małego psiaka ciężko określić jeszcze charakter i być może po prostu z czasem pewne cechy się wyostrzały i u nas ujawniły bardziej. Napewno nie chcieli tego tak samo jak ja nie chciałam. Ta sytuacja mnie bardzo boli, przygotowywałam się do przyjęcia malucha bardzo, analizowałam rodowody, poznawałam psy ze wcześniejszych miotów, rozmawiałam z wieloma osobami które ogromnie mi pomogły. Smutno mi, naprawdę smutno. Wczoraj był płacz, dla nas to była tragedia bo kilka lat temu ryczałyśmy po psie ktory tymczasowo był u nas przez 1 dzień. Ale to tylko świadczy o naszej wrażliwości i o tym że twardego psa nie możemy mieć. Może kiedyś gdzieś będzie taki szczeniak, ale z pewnością nie w tym roku, w przyszłym pewnie też nie.
  9. [quote name='drachena']Nie mam nic do Ciebie, Elwira mi się wydaje być bardzo w porządku osobą, ale chodzi mi jedynie o to, że tej sytuacji można było uniknąć. Że już w hodowli widać było jaki to typ psa, a wiadomo było jakiego chcesz szczeniaka, a nie wydaje mi się, żeby szczenię mogło się w kilka dni się tak znacząco zmienić, żeby jednak okazało się nie takim szczeniakiem jakiego oczekiwałaś[/QUOTE] Bo jest bardzo w porządku osobą, dlatego tak to się skończyło. Myślę że nie do końca spodziewali się że to z tego wyniknie po prostu ale gdy usłyszeli że tak się jednak dzieje to szybko zareagowali. Z pewnością nie chcieli mi dać szczeniaka który do mnie nie pasuje i gdyby byli przekonani że tak to się skończy to by powiedzieli że niestety nie ma dla mnie psa w miocie. Natomiast było inaczej, zdecydowanie Texa była faworytką Elwiry i na nią mnie delikatnie namawiała. Takie rzeczy się zdarzają, a kto mnie zna a jest parę osób z którymi przegadałam kupę czasu to wie, że bardzo się do tego przygotowywałam.
  10. [quote name='drachena']No ale w ciągu paru dni zdążyła zmienić tak charakter, że okazało isę że jednak nie dałabyś z nią rady?[/QUOTE] W hodowli takie rzeczy nie wychodzą, z psem trzeba spędzić trochę czasu by go poznać. Przez pierwsze kilka dni była jak aniołek, potem wszystko zaczęło wychodzić. Okazało się że w hodowli też takie jazdy miała ale nie wiem czy hodowcy myśleli że mi powiedzieli, czy im umknęło, z pewnością tego przede mną nie zataili.
  11. Może jednak wyjaśnię, bo wiem że jak czegoś się nie powie to inni sobie dopowiedzą. Nie chcę wyjśc na osobę nierozsądną bo ta sytuacja naprawdę mnie dotknęła. Z góry podkreślam że między mną a hodowcami nie doszło do żadngo zgrzytu - wręcz przeciwnie, uzyskałam ogromne wsparcie i gdyby nie to to nie wiem czy bym się nie schowała w kącie na najbliższe tygodnie. Na małą czekałam od kilku miesięcy, starannie się przygotowałam, wybór miotu też nie był przypadkowy. Poznałam osobiście starsze psy z tej hodowli, w zasadzie zrobiłam wszystko by wybrać psa dobrze. Hodowców też informowałam jakiego psa szukam - miękkiego, uległego bo po prostu doświadczenie nauczyło mnie że do mojej rodziny nie pasuje inny pies. Miała wybór między Texą a Baską, temperamentem były niemal identyczne z tym że Texa lepiej się szarpała i była bardziej proludzka, myślę że to były ogromne zalety. Dowiedziałam się że lubią dominować siebie nawzajem, pomyślałam że okej, poradze sobie z psem który dominuje inne psy bo takiego już mam. Pojawił się problem, mała zaczęła stawiać się mojej mamie, tak na poważnie. Zmartwiło mnie to bo zrozumiałabym taką sytuację z 5 miesiecznym szczeniakiem, nie z 10 tygodniowym niemowlakiem. Napisałam do hodowców z pytaniem co w takiej sytuacji robić, absolutnie przez głowę mi nie przeszło by psa oddawać. Hodowców to bardzo zaniepokoiło, zaczęły się długie rozmowy na facebooku i telefoniczne, zaproponowali mi oddanie małej. Nie chciałam jednak po dłuższych rozmowach i z Elwirą i z Łukaszem przekonali mnie, że nawet jeśli sobie ja poradzę to suczka zterroryzuje moją rodzinę bo po prostu moja mama jest za delikatną i wrażliwą osobą. Doszłam do wniosku że to oni mają rację i przede wszystkim doświadczenie i musze im zaufać. Po prostu postąpiłam odpowiedzialnie, może jeszcze kiedyś pomyslę o drugim psie, i wiem że to będzie border collie ale póki co za bardzo mnie to zabolało. Dostalam wsparcie od hodowców, to mnie cieszy. Szkoda tylko że wcześniej nie dowiedziałam się że mała już w hodowli przy zmianie legowiska potrafiła już pokazać że jej to nie odpowiada.
  12. Wszystkie szczeniaki w nowych domach, na wymianę nawet nie wiem czy bym się zdecydowała. Mój wybór był świadomy, o dziwo spontaniczny Lary okazał się strzałem w dziesiątkę... Nie chcę się zagłębiać w to co się stało bo jakby nie patrzeć to sprawa miedzy mną a hodowcami i między nami stosunki sa okej, bedziemy dalej utrzymywać kontakt. Propozycja zwrócenia szczeniaka nie wypłynęła ode mnie, ja chciałam pracować ale zdałam się na ich doświadczenie. Suczka jakby nie patrzeć zostaje w hodowli bo uznali że taki pies powinien być wypalany przy owcach. I szczerze? jak żyję tak twardego szczeniaka nie widziałam. o do drugiej suczki, one były tak bardzo podobne do siebie że hodowcy mieli problem, obie ze sobą ciągle rywalizowały różniło je jedynie to, że jedna lubiła ludzi a druga miała ich gdzieś.
  13. Marzyłam, planowałam aż w końcu czekałam i się doczekałam. I co? Mała wczoraj wróciła do hodowli. Nie będę zagłębiała się w szczegóły, po prostu wyszło tak, że suczka okazała się być bardzo twarda i dominująca a nam potrzebny jest pies miękki. Gdy opisałam problemy hodowcom bo chciałam je jakoś rozwiązać, to po długich rozmowach doszliśmy do wniosku że nie podołamy jej. Wróciła do hodowli i tam zostaje, bedzie wypalana przy owcach. A ja zostałam z wyprawką, debetem na koncie i płaczącą mamą któa jest cholernie wrazliwym człowiekiem i przezyła tą sytuacje bardzo. Mała była u nas 6 dni. Nie planuję już żadnego następnego psa.
  14. [quote name='Kirinna']stojące uszy:loveu: klej klej:) jak mała zniosła manu? nie za dużo na raz? rozpływam się [URL="http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/IMG_0462dogo_zps290c12f9.png:loveu:"]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/IMG_0462dogo_zps290c12f9.png :loveu:[/URL][/QUOTE] W tramwaju posiedziała i poszła w kimę, w manu połaziła, oglądała fontanny, molestowała dzieci i spała na ławce, jedyne co ją przestraszyło to dźwięk tarcia plastikowej łyżeczki o nieróną nawierzchnię :lol: Fajna jest jak się czegoś wystraszy bo ucieka do mnie, jakiś pies na nią naszczekał i szybko wróciła do mnie i szukała we mnie wsparcia. [quote name='dog193']Eeee, klapnięte lepsze :D Oczy jej takie zostaną? :loveu:[/QUOTE] Mam nadzieję, wszyscy się zachwycają a nawet mylą z huskym. Jak była mała miała niebieskie, teraz zrobiły się zielonkawe, niektózy mówią że niebieskawe i modlę się by była to wersja ostateczna.
  15. [CENTER][IMG]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/IMG_0453dogo_zps2dbe9e24.jpg[/IMG] [IMG]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/IMG_0462dogo_zps290c12f9.png[/IMG] [IMG]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/IMG_0473dogo_zps51f24d6a.jpg[/IMG][/CENTER] W taki sposób młoda socjalizowała się wczoraj w manufakturze :roll: W domu i po podwórku biega jak szalona a gdy gdzieś wychodzimy zamienia się jakby była w śpiączce :P Wczoraj na noc skleiłam jej uszy ale zrobiłąm to paskudnie, dzisiaj je rozkleiłam i stoją :lol:
  16. Dzięki wszystkim za odwiedziny :loveu: Zebrałam się i cyknęłam młodej parę fotek: [CENTER][IMG]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/IMG_0366dogo_zps7c2dea73.jpg[/IMG] [IMG]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/IMG_0402dogo_zps3deb5435.png[/IMG] [IMG]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/IMG_0401dogo_zpsff23542c.png[/IMG] [IMG]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/IMG_0376dogo_zpsa2e6d761.jpg[/IMG][/CENTER]
  17. Wczoraj sobie idę z Larym dosyć wąskim prześciem, z jednej strony auta i warzywniak, z drugiej krzaczki a za nimi skwerek. W jednej ręce mam smycz, w drugiej 2 litry coli, nagle słyszę jazgot. Odwracam się i widzę gościa który ledwo utrzymuje na smyczy rzucającego się w naszym kierunku psa, myślę spoko przejdziemy szybciej i będzie ok. I co się stało? Okazało się że prócz tamtego ma dwa inne spore bez smyczy któe na nas wyskoczyły, koleś nie ogarniał, starsza pani idąca z przeciwnego kierunku stanęła i zamarła a ja miałam zły humor i wyprułam się na kundle tak, że się pięknie wyofały choć dalej mordy pruły. Jest jeden mały plusik sytuacji, Lary w ogóle nie zareagował! Jedynie się odwrócił, w 100% polegał na mnie i to mnie bardzo cieszy. Strasznie mnie wkurza jak ktoś nie ogarnia jednego psa ale weźmie kolejne i ostatecznie nie ogarnia całej gromady.
  18. U mnie tradycyjnie sie chowa, jedno drugie wychowuje :eviltong: Łaziła po nocy, 0 zniszczeń, nic, grzeczna jak aniołek. Ale jak ma się rękę do psów... :evil_lol:
  19. [quote name='Whisky1']a gdzie mloda spała jak nie w klatce? poszla sama na legowisko? zgasiłaś światła i noc? się spi? grzeczna dzidzia:)[/QUOTE] Mała się uśpiła jakoś przed 23 i tak tylko wędrowała z miejsca na miejsce, trochę pod biurkiem, trochę z Larym/bez Larego w legowisku, ponoć o 2 w nocy spała obok łóżka mojej mamy. O 5 rano się przebudziłam i pierwsza myśl "oborze gdzie jest pies" a że w pokoju było calkowicie ciemno to po omacku wymacałam ją na legowisku, spałaby dłużej ale ją wtedy obudzilam i zaczął się jej taniec powitalny i lizanie po twarzy :loveu: W zasadzie jak jest ciemno i wszyscy się kładą to taki maluch z braku laku też idzie spać, poza tym trochę się zmęczyła przez dzień no i te upały... [quote name='Illusion']Przecież nigdzie nie napisałam, że sobie nie radziłyście :eviltong:.[/QUOTE] Jasne jasne :diabloti:
  20. Chochlina i Raisa to jakby nie patrzeć rodzina i są po prostu cudowne, nie da się ukryć :evil_lol:
  21. Za nami przespana caaaaaaaaaaała noc :razz: porzeby załatwione jak pan buk przykazał na dworze, no jedne siuśki w nocy się trafiły (była ostatni raz o 20, rano o 5) więc jest super. Rozrabia jak piany zając, nie daje żyć Laremu który średnio umie się przed nią obronić :lol: I nie porównójcie mi tu 5 miesięcznych szczylów do mojego 8 tygodniowego niemowlaka, zobaczycie, mała skończy 3 miechy i będę mówić że w domu już w ogóle się nie załatwia :evil_lol: Dzisiaj trochę ponagrywam i porobię zdjęcia bo pogoda jest dobra. Młoda spała poza klatką, była bardzo grzeczna, z klatką będe jej budować pozytywne skojarzenia bo jej naprawdę nienawidzi.
  22. Chilabiątka z natury są cudowne i normalne :evil_lol::loveu:
  23. Będę w Warszawie na DCDC z nią :razz: Młoda kupę pięknie robi na dworze, ba! Jak jej się chce to idzie pod drzwi, raz nie zauważyliśmy i kupa była na progu. Siknąc zdarza się jej na dywan, ale jest u mnie jeden dzień, nie wymagam cudów :P Zasnęła oglądając CSI, jak widzi TV albo słyszy jakieś dziwne dźwięki to przekrzywia łepek i wygląda mądrze :evil_lol: Ogon Larego dzisiaj służył jej za szarpak :diabloti: Teraz wciska się Laremu do legowiska, szuka z nim kontaktu, ciągle go liże po pysku i łazi za nim. Mamy za sobą pierwszy mały sukces, otóż Raisa boi się wysokości, na rękach wbija się pazurami jak kot. Bala się do tego stopnia, że 10-20cm schodek był dla niej wyzwaniem. Wychodziłyśmy na dwór i mała oczywiście rozpacz bo nie zejdzie, poszłam sobie na powdórko, schowałam się trochę za murkiem i zmotywowało ją tak, że rycząc zeszła. Teraz przez schodki takie susy daje że musimy uważać by się nie połamała :P Ba! z łóżka też zeskakuje :evil_lol:
  24. Pf, fotki... Filmik majstruję :evil_lol: [IMG]http://i169.photobucket.com/albums/u214/fauka/IMG_0324dogo_zpsc3d18606.jpg[/IMG]
  25. Ah, Olson miałam ci powiedzieć! Piłka kongowa pływa i to całkiem nieźle, ładnie unosi się na tafli, nie podtapia się i łatwo psu złapać, świetna jest. Jesteście w łodzi? :razz:
×
×
  • Create New...