Jump to content
Dogomania

fona

Members
  • Posts

    9573
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by fona

  1. po dzisiejszym dogofatalnym dniu to byl ostani post na dzis, zebym sprobowala usnac Pao, chopie, nie odstajesz od gromadki! To teraz tylko opwiesci o kocie brakuje. Ciekawe...
  2. Cala sie trzese ze zdenerwowania. Dzis wyszlam na spacer z psem i o maly wlos wrocilabym do domu z maciupenkim kociem, ktorego na ulicy znalazla osiedlowa karmicielka kotow. Podobno zdazyla o mnie pomyslec (bo ja zabieram czasem na tymczas koty, ktore ona karmi) i juz szlam. Tluklam sie, co mam zrobic, bo nie moge przez jakis czas dawac tymczasu, ale uznalam, ze kocio sam nie przezyje na dworze. Zostal podrzucony i zadna kocica by go nie pzygarnela. Juz mialam z nim wracac, kiedy na posesji, przy ktorej znajduja sie budy dla bezdomnych kotow i psa, pojawila sie kobieta, ktora twierdzac, ze kotek jest jej (podrzucony do niej i ona juz podjela decyzje, ze zostaje), zabrala mi go. Ja jeszcze probowalam ja przekonac, ze kolezanka szuka kotka i od razu mialby dom, ale nie chciala sie zgodzic. Kazal mi przyjsc za dwie godziny i jak jej powiem, ze domek jest na 100 proc., to kota odda. Oczywisce powiedzialam, ze dom juz czeka, ale ona stwierdzila, ze TEGO kota nie da. Sytuacja wyglada tak, ze baba (ok. 30 lat) ma potwornie zagracone podworko i łazi po nim sporo kotów, które maja budy i sa dokarmiane na dzialce niczyjej, takiej przyosiedlowej łączce. Kobieta jest niezrownowazona psychicznie. Co jakis czas kogos wyzywa i robi awantury, ze ktos jej zaglada na podworko. Jakas pania nawet ponoć uderzyła. Koty sa wiec niczyje, ale laza raz po osiedlu, raz po jej posesji. U niej zwierzeta non stop sie zmieniaja. W krotkim czasie stracila juz trzy psy (dwa wpadly pod samochod, trzeci ciagle uciekal i biegał po osiedlu, az w koncu zniknal), teraz mysli o czwartym. Jesli chodzi o koty, to od lat jest ten sam problem. Kocice w krzakach rodza młode. Ona zabiera je do siebie (nie wszystkie, np. te, ktore jej sie podobaja) i ilekroc jej mowilam, ze mam chetnego na czarnego kota i czy moglabym go wziac, ona mowila, ze on juz u niej zostanie. Oczywiscie potem kot dolaczal do gromadki z budy, a pani z kolejnego miotu brala nastepne zabawki. Wiezila koty w garazu, pamietam miauki i wyciagane przez szpary lapki (jakis sasiad nawet ratowal te koty). Jak proponowalam, ze zabiore male, ona mowila, ze sprawa i tak sie sama "zalatwi", bo czesc wpadnie pod samochod, czesc zjedza psy, a z jeden u niej zostanie. Dwutygodniowe kocieta dwala np. latem w upale dzieciom z osiedla, te bieglaby z biedakami przez caly dzien, tylko glowy im dyndaly, a pani dzieciom kazala tylko je przynosic w porze obiadu ko kocicy na karmienie. Dzis stwierdzila, ze JEJ jest jeszcze 4-5-miesieczna kotka (ktora tez przebywa raczej w budzie, po prostu urosla i zostala zamieniona na malucha). Ale nie pozwolila zabierac. Oczywiscie nie sterylizuje. Ostatnio zniknelay dwie kocice, w tym jedna z mlodymi. Powiedziala, ze wywiozla ja na wies, bo miala za duzo kotow na podworku. Kocia i molode mieszkaly na "ziemi niczyjej", nie u niej! Na koniec zaczela krzyczec i wyzywac, wiec powiedzialam jej, co o niej mysle, ze szkoda kociaka, bo wziela zabawke i na trzy miesiace wypusci. I TO BYŁ BŁĄD. :shake: O północy wyszłam z psem. Usłyszałam straszny hałas. Potem kaszel psa. Pies sie dusil (jak np. ciagnacy na smyczy), a potem uciekl. Bylo czarno i nie wiem, czy go ktos przydusil, czy dal mu cos do jedzenia, wole nie wymyslac najgorszego. Moze zbieg okolicznosci. Potem znowu hałas - podeszłam blizej, widziałam faceta rozwalajacego budy. To byl jej "maz". Pobiegłam po telefon i zadzwonilam na policje (ktora oczywiscie zlała sprawe), a jak wrociłam z latarka, człowieka juz nie bylo, ale bud tez nie. Została tylko psia, ktora stoi znacznie dalej. Czy ja moge cos zrobic? Czy mozna jakos oskarzyć, nastraszyc TOZ-em, nie wiem. Kocio małe ma oczywiscie swierzbowiec w uszach i pekaty brzuch, trzasł sie z zimna. Nie moge sobie darowac, ze jej go oddalam. Boje sie, ze ta wariatka moze w koncu skrzywdzic zwierzeta, i nie wiem, czy w ogole jatrzyc te sprawe. Choleraaaa
  3. Mirko! Dzieki, ze zajelas sie naszym schroniskiem. Ja nie mam tyle sily i odwagi, zeby tam regularnie chodzic, kazda wizyta sie konczy moim wyciem i frustracja. Jesli jednak bede mogla jakos Ci pomoc, krzycz. Wiem, ze pisalas jeszcze na miau o kotach. Jaka jest teraz sytuacja? ARKO! KOntroluj, prosze, to schronisko. Ono jest malenkie i tak jak piszesz, na pewno usypiaja zwierzeta. Od lat. W Żyrardowie zwierzeta nie maja lekko. Ludzie prosci (w negatywneym sensie), nie ma zbyt wielu dogoswirów. Sa panie karmicielki kotow, ale oprocz podawania jedzenia nic juz nie robia, czyli nie sterylizuja ani nie zabezpieczaja przed ciaza, nie odrobaczaja, nie lecza. Niejednokrotnie zbieralam z ulicy koty w stanie dramatycznym, ktorym panie podtykaly pod nos jedzenie i dziwily sie, ze nie jedza, a one mialay wydzieliny i ropy pelne gradla i tak umieraly z glodu... Dzis wlasnie mialam przygnebiającą akcje. Nie dosyc, ze stracilam kotka (byl do zabrania, juz go mialam na rekach i nioslam do domu, ale zjawila sie kobieta, ktora mi go odebrala, a w nocy jej "maz" zdemolowal osiedlowe budy dla kotow, z psiej budy przepedzil psa, ktory strasznie kaslal i harczal - albo go przydusil albo, nie daj Boze, cos mu dal do jedzenia strasznego, pies uciekl, a ze jest noc, nie moglam go znalezc. ARKO, wlasnie do Ciebie mialam o tym pisac, co ja teraz moge zrobic. Zaloze osobny wtek i wysle Co link. Halo, Żyrardów, moze jednak zbierzemy sie do kupy i cos zrobimy dla zwierzat w tym zasranym miescie? Ja chce wysterylizowac bezdomne kocice, ale potrzebny tymczas. KRECIKU, co tu z toba zrobic? Na dom w Żyrardowie raczej nie licz...
  4. Mysiu, jaki macie pomysl? Czy bedziecie zbierac dla Sznukiego pieniadze? Jaki on jest sliczny! I chyba troche starszy, niz piszesz. Tak go wet ocenił?
  5. Ulv, ja odpadam. Chyba sie do Wrocka wybiore na wycieczke pogladowa. A moze zglosic Was do "Nie do wiary"? :evil_lol:
  6. To najszybsza adopcja, jaka widzialam. Oby wszystko bylo OK. I z domkiem, i z Szaną.
  7. O! Spełnienia dogomarzeń, tych osobistych również! :iloveyou: :Rose:
  8. [quote name='ulvhedinn']Chodzi o to, że Aksa chwilami sprawia wrażenie, jakby odrobinę miała czucie... I ewentualna operacja byłaby, gdyby dała szansę na choćby niewielką poprawę- [/quote] tak myslalam, dzieki :)
  9. Ulv, ale ja juz sie pogubilam. Pisalas o kolejnej operacji Aksy - to oznaka poprawy czy pogorszenia?
  10. A Psi Los ocenia jakoś koszty utrzymania suni? Robi np. zestawienie czy tak co łaska przyjmuje, jak to jest?
  11. Dropku, szczekaj głośno, niech cie ktos uslyszy!!
  12. O rany, dopiero przeczytalam ten watek. Postaram sie jakos pomoc... To mi przypomina "moją" sunię z nory. Ona chuda (ale jeszcze w granicach przyzwoitosci), za to szczeniory TŁUSTE, po prostu otyłe, ledwo stały na nogach, a właściwie nie mogły ustać, bo je dupska przeważały. Suńciu kochana, :glaszcze:
  13. [quote name='ulvhedinn']A jak chce wyjść na dwór, to nie łapie smyczy, tylko chwyta zębami wózeczek i wyciąga z kąta...:cool3:[/quote] No nie, znowu mnie rozwalacie... :eviltong:
  14. Dropku, zbieramy na twoj niby-domek :)
  15. Fajne fotki :) I tak cudownie czytac ten watek teraz, kurcze, jak dobrze, ze sie tak ulozylo :)
  16. Dropuś ma na koncie AFN 20 zl...
  17. Pozdrowienia od ciotki fony. Kurcze, kiedy te choróbska was opuszczaą wreszcie...
  18. Pozdrowienia od ciotki fony. Kurcze, kiedy te choróbska was opuszczą wreszcie...
  19. Trzymam kciuki za domek, ale kurczeee, bez Aksy bede sie smiala raz w roku moze...
  20. Dzis rozmawialam z Azzie. John juz wraca do formy, czyli chciał zjeść weta. Poza tym na szczescie jest LEPIEJ, ostatnia kroplówka jutro, potem jeszcze zastrzyki we wtorek. Dzis 55 zl, zaraz zrobie rozliczenie chlopaka.
  21. A kiedy drugi suniok dołącza?
×
×
  • Create New...