-
Posts
19364 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by akucha
-
[quote name='Ladymonia0610'][B]Milka-[/B] śliczna łaciata suczka. [B]Przebywała na "a'la" zagrodzie w Lubawce.[/B] Nie ufna .Nie podchodziła do człowieka. Wystraszona. [B]Blu[/B]-piękna sunia. Przebywała w domu właścicielki zagrody .Wycofana suczka. Nie potrafiła nawiązać żadnej relacji z człowiekiem. Żyła w pudełku na lodówce wśród gromadki psów , które gryzły Blu. Milka i Blu dostały szanse na Nowe Lepsze Życie. Zostały zabrane z tych okropnych warunków . Są wysterylizowane , zaszczepione . 26.04.2013r pojechały do Fundacji Pomocy Zwierzętom "Przystań" gdzie Kordian pracuje z Milką i Blu. Postępy są olbrzymie . Miesięczny koszt utrzymania Milki i Blu to kwota [B]350zł + karma.[/B] [B]Niestety na dzień dzisiejszy nie mamy żadnych pieniędzy . [/B] Prosimy Was o pomoc. [B]W związku z tym ,że Fundacja nie może wystawić żadnego rachunku pieniążki zbieramy na konto prywatne .Później zostaną wklejone przelewy wychodzące.[/B] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238265-DOGOMANIA-POMOCY!-ZWIERZĘTA-W-POTRZEBIE-!-ok-30psów-i-20-kóz-głodnych[/URL]! Stary Link do wątku psiaków z Lubawki. [/QUOTE] [quote name='Marinka'] Ktoś nawet wpadł na pomysł, aby oddać Milkę i Blu do schroniska- dwie lękliwe i nieufne sunie w schronisku?? - a może od razu do lasu lub jakiegoś rowu. [/QUOTE] A dlaczego tak to cię to bulwersuje? Na starym wątku jest wyraźnie napisane, że część psów z zagródki pojechała do schronu. Lamentów nie zauważyłam. Normalne schrony to sanatorium w porównaniu z prymitywnymi kojcami, w których sfotografowano suczki. Ze starego watku: [quote name='mari23']W związku z licznymi pytaniami i wątpliwościami dotyczącymi tej interwencji zostałam zobowiązana do wyjaśnienia: W uzgodnieniu i współpracy z TOZ Wrocław Stowarzyszenie Help Animals użyczyło konta do wpłat na psy z Kamiennej Góry, na prośbę Moniki ( Ladymonia0610), która tę interwencję przeprowadzała wspólnie z inspektorami TOZ. Zebrane fundusze w całości będą oczywiście przeznaczone na tę interwencję również w pełnej współpracy z prowadzącym sprawę TOZ Wrocław, tak więc wpłaty można kierować bezpośrednio na konto TOZ. Obecnie priorytetem wg oceny TOZ jest sterylizacja suk, aby nie przybywało psów.[/QUOTE] Czy Ladymonia jest członkinią Stowarzyszenia? Jak to jest możliwe, że Stowarzyszenie i TOZ, organizacje odpowiedzialne za interwencję i statutowo zajmujące się pomocą i ochrona praw zwierząt dopuszczają, żeby psy znalazły się w takich warunkach i sytuacji finansowej? Osoba odpowiedzialna za nie, na publicznym forum wmawia nam, że jesteśmy ślepi i widzimy inaczej; pieski zaopiekowanie, szczęśliwe, z kanapami pod tyłkiem i wszystko gra. Narosło stowarzyszeń, jak grzybów po deszczu, pseudo hotelików i cwaniaków rożnej maści jeszcze więcej i wszyscy wyciągają rękę na dogo i fb. Bez tego nie potrafią zrobić nic, spychologia i na samym końcu psy. Dogomania powinna uciekać od takich działaczy jak najdalej, a los tych psów pozostawić ich sumieniu. Czasy odpowiedzialności zbiorowej już dawno minęły Karinko.
-
Acha... Brązowa edytuje posty, ty ślepiami przewracasz, hmmmm... Żądam jawnego dostępu do informacji! :ban: [quote name='Maupa4'] Nic - zdjęc nie dała to i nic nie wykombinowała :roll:[/QUOTE] Podaj proszę nazwę "alzheimera". Widać, że dobrze działa, warto wiedzieć. Moja Zuzka okręt flagowy całe życie. Ma apetyt, ale rzadko dociąga do 9 kg. Teraz wcina karmę dla szczeniaków gigantów, bo jej smakuje. Ulubiła sobie po wielu miesiącach poszukiwań karmę Markus-Mühle. Bardzo ją lubi, wreszcie domaga się jedzenia. Nie ma nic gorszego niż pies, który nie chce jeść. Zuza lata z wygolonym karkiem. Letnia alergia, jakiś grzybek też się przyplątał. Czytam, że uszate znowu gronkowca sobie wyhodowały małego. Ja unikam jak ognia sterydów, 3 lata się udawało. Teraz kąpię zołzę co drugi dzień w Manusanie (nierozcieńczonym, smaruję i po 15 min. płuczę), tak zaordynowała nasza p. wet. Przyznam, że poprawa niesamowita już po pierwszym razie. Zero drapania, skóra wraca no normalności. Może na gronka też by pomogło?
-
[quote name='brazowa1']Nie zajmie się...Zobacz Akuszko,myśmy z naszymi psami jakoś tego uniknęły; żadna z naszych Dogomaniackich ciotek nie miał parcia na hotele, nie wiem,czy my mądrzejsze byłyśmy, czy jak...Chociaż dwóch tzw DT żałuję...bardzo żałuję. Akuszko, jak chcesz to odezwij sie na PM, opowiem Ci,jak pies? się znowu objawił .Byłoby śmieszne, gdyby nie żałosne :([/QUOTE] No nie miały, bo to rasowe dogomaniaczki, nie pseuduchy. Chociaż... jedna była ciotka...parcie ciśnie ją do dzisiaj. Górne, dolne, wieczne bajanie; chłoniaki, powybijane okna, krwiożercze migdały. Tak, ja też żałuję. Naiwne byłyśmy. RAZ. [quote name='Finetta']Nie od Lemoniady. A od Ladymonia0610[/QUOTE] Serdecznie przepraszam Lemoniadę!
-
[quote name='Maupa4']Akucha dzis napisała ze nie ma już Toli ... Nie ma też już Zuzki ... ... i Gacka Anki od Gacka. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/28317-Pynia-nazbierala-na-kości-na-piłeczke-i-nawet-dostala-własną-małą-bulwę?p=21178233#post21178233"] [/URL][/QUOTE] [quote name='Maupa4']Marceliny też już nie ma ... Odeszła 1 czerwca ...[/QUOTE] Matko, ale się sypnęło. Dramat :-( Zuzka, matka słynnej Szuflandii. To była historia! Do śmiechu i do łez. Gacka też pamiętam, ukochaniec Ani. Ze starej ferajny pozostał tylko WBM. Cieszę się, że powrócił, jak on dobrze wygląda. Dostaje Karsivan? Maupo, co Brązowa wykombinowała?
-
[quote name='Ladymonia0610']Fundacja Przystań nie wchodzi na dogo. [B]Kordian dzwoni do mnie 2-3 razy w tygodniu i opowiada o dziewczynach;)[/B] [B]Milka się otworzyła chodzi już bez smycz[/B]y:) Blu była na swoim pierwszym spacerze[B] terapeutka Milka[/B] jej pomogła. [/QUOTE] A ty łykasz to telefoniczne bajanie i rozpływasz się w poczuciu samozadowolenia. Czy potrafisz określić zakres własnej odpowiedzialności za psy znajdujące się pod twoją opieką? Jesteś zwykłą użytkowniczką dogo, czy pełnisz jakąś funkcję w stowarzyszeniu, którego konto wklejasz w watkach, jeśli tak, to jaką? [quote name='PRZYSTAŃ'][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Witam miłośników zwierząt. [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Droga Agnieszko Szuja. Zapomniałaś chyba, że niezapowiedziane kontrole przeprowadzaliście przez ostatnie pół roku regularnie. Średnio jeden raz na dwa tygodnie. Odwiedzały nas 3 wasze wolontariuszki. Asia była zawsze zauroczona postępami w pracy ze Snakim, z którym wychodziła na spacery nawet w deszcz. Owczarek niemiecki, o którym wspominasz to pies w trakcie szkolenia. Nie mam zamiaru chwalić się sukcesami hodowlanymi. Zapytaj się fachowców (mogę Ci podać kontakt do specjalistów) co znaczy budowanie psa na tzw. samodziałce. [B]Jest to temat niekoniecznie dla urzędników amatorów[/B]. Pisałem do Ciebie, ze kłamstwem i ucieczką nic się nie załatwia- [B]drewniane, przestronne kojce w Ligocie[/B] stoją pod lasem i przez cały dzień panuje tam przyjemny chłód. Po Twoim stwierdzeniu, ze psy maja złe warunki prosiłem o wezwanie policji, odmówiłaś a ja po dokumenty odesłałem Cię do siedziby fundacji. Tam na prośbę o sporządzenie protokołu stanu psów i o podpisanie korekty do godzinę wcześniej wyłudzonej i sfałszowanej przez Ciebie umowy, Twój Prezes, podobnie jak wcześniej Ty, uciekł z siedziby fundacji. Nie odebrał książeczek psów, leków i akcesoriów, które musieliśmy Ci wysłać kurierem. Wszystkich zainteresowanych warunkami psów w naszej fundacji serdecznie zapraszam do wizyty o dowolnej porze i bez zapowiedzenia . [/COLOR][/SIZE][/FONT] [B][SIZE=3][COLOR=#000000][FONT=Times New Roman] Agnieszko! Doskonale wiem , że chorujesz na usilny świąd pomiędzy dwoma dużymi palcami u nóg, ale ja ciągle nie jestem zainteresowany. [/FONT][/COLOR][/SIZE][/B] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Wszystkie wpisy fundacji 2plus4 są monitorowane przez naszego prawnika. [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Z poważaniem:[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Kordian .[/COLOR][/SIZE][/FONT][/QUOTE] Czy szanowny pan mógłby wytłumaczyć termin "urzędnik amator"? Czy to te przestronne kojce widnieją na dokumentacji fotograficznej? Co prawnik ligockiej fundacji sądzi o prymitywnym wpisie p. Kordiana, kierowanym do p. Agnieszki? Najlepszą obroną jest atak (nawet prostacki) czy megalomania? Swoją drogą, to zaczynam rozumieć, dlaczego ludzie odchodzą zniesmaczeni i oburzeni od ringu owczarków na wystawach i skąd tyle histerycznych, niezrównoważonych psów w tej rasie. Biedne psy. [quote name='Ladymonia0610']Pewnie ,że będą zdjęcia jak pieski jedzą z zastawy stołowej firmy Chodzież;) A sztućce jakie miały firmy Hoffburg. Tylko pozazdrościć. Widzę ,że bardzo duża ilość dogo hoteluje swoje psiaki w Bristolu i Marriocie. [B]Szkoda ,że mnie nie stać[/B] . [/QUOTE] Jak cię nie stać, to po co, się za to bierzesz? Gdybym była darczyńcą tych psów, zmusiłabym cię do oddania każdej złotówki, którą zapaciłaś za umieszczenie tych biednych zwierzat w takich warunkach. Myślisz, że zdjecia Borysa przy budzie są gorsze od tych, gdzie siedzi zamknięty, w zasikianym pustym kojcu? Sunie na domowych zdjeciach są przejmujaco smutne. Foty ustawiane, to widać. Ladymonia0610, jak się czujesz, widząc, te maleństwa wewnatrz tych prymitywnych kojców? Zimę też tam spędzą? Dlaczego Kornel pobiera opłaty za hoterlowanie, jeśli prowadzi fundacje Non Profit? Jak to ksiegujecie, bo widzę, ze fundusze zbierane są na stowarzyszenie?
-
[quote name='Betbet']ja pierdu... myślałam, że już jestem twarda i dogo mnie nie rusza... to dowaliłaś... :( Lajma piękna.[/QUOTE] [quote name='brazowa1']Zadzowniła do mnie Gameta i powiedziała,że Akucha ma mastiffa neapolitańskiego,troche się wystraszyłam,po wypytywaniu zmieniła wersję na mastifa angielskiego...a to bullmastif... Cudna panna. Pożegnania z psami sa tak ciężkie,że obecnie uważam,że powinno sie mieć conajmniej dwa (aby potem nie zwariować) albo w ogóle zrezygnować.[/QUOTE] [quote name='kaerjot']No nie Akucha, przez 3 miesiące ukrywałaś takie cudo? Jak mogłaś? Jest prześliczna, a Zuzią wygląda cudnie, jak zdrowo przerośnięty przedszkolak. [B]Witamy, kochamy, żegnamy, płaczemy i tak w kółko, chyba inaczej się nie da. Jak to dobrze, że mamy wspomnienia.[/B][/QUOTE] Mamy klepsydry na 4 łapach. Nie ukrywałam Lajmy. Po odejsciu Toli nie chciało mi sie już nic, o forum nawet nie myślałam. Pojawienie się nowego, pod każdym względem, psa pochłonęło nas bez reszty. Uczyliśmy się jej, kompetowalismy wyprawkę, przystosowaliśmy dom do jej potrzeb, szybko minęło. Teraz czekamy, aż w końcu zaszczeka. Przeczytałam sobie ten watek: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/245453-Dostały-szanse-na-lepsze-życie-Milka-i-Blu-z-interwencji-Lubawka-Sytuacja-fin-Krytycz?"] http://www.dogomania.pl/forum/threads/245453-Dostały-szanse-na-lepsze-życie-Milka-i-Blu-z-interwencji-Lubawka-Sytuacja-fin-Krytycz?[/URL] Żałuję, że wlazłam, bo aż mnie trzęsie ze złości. Ile psów musi jeszcze zgnić w koszmarnych psedo hotelikach, aż dogo zrozumie, że nie można ratować psów kierując się zaufaniem na telefon. Kiedy nieodpowiedzialnymi wolontariuszkami dogo zajmie się w końcu jakiś prokurator? Ludzie w dobrej wierze przekazują kasę i utrzymują te koszmary. Ja zażądałabym od Lemoniady zwrotu każdej złotówki.
-
Dzisiaj mija rok Pyniu. Jak ten czas szybko leci, a mimo to wspomnienie tego dnia jest jeszcze takie bolesne. Pamiętam każdą chwilę, swój strach, twoje spojrzenie, które mówiło, że już brak ci sił. Tak wierzyłam, że dojedziemy do kliniki i znowu nam się uda, bo terminator nadmorski zawsze daje radę... Walczyłaś, wiem o tym. Kocham cię Pyniu. Przyśniłaś mi się taka uśmiechnięta, z tym figlem w ślepiach, szczypiesz za TM bulwy w te grube doopska,co? A może odnalazłaś tam człowieka, który nauczył cię tej wielkiej miłości i delikatności do ludzi i wszystkich zwierząt? Chciałabym, bo ty musisz mieć koło siebie człowieka za którym będziesz dreptać krok w krok. Tak brakuje mi waszej trójeczki, tego rozgardiaszu, awanturek, szaleństw. Wszystko się zmieniło. Kilka dni temu nad "waszym miejscem" w ogrodzie pojawiła się tęcza, jak most. Przesyłam ci ją Pyniu, kiedyś się na niej spotkamy. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/407/7k99.jpg/"][IMG]http://img407.imageshack.us/img407/1002/7k99.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"] [/URL] To był ciężki dla nas rok. Po śmierci Pyni posypało się oko Toli, miesiące leczenia, ciągłe wyjazdy do Olsztyna, kompleksowe badania, wszystkie możliwe wyniki, 2 operacje, 3 zabiegi w premedykacji, ciągła pielęgnacja, zakraplanie - życie 24h/dz budzikiem w ręku. Udało się, oko wyleczone, powrócił wzrok. Radość trwała krótko, Zuzia zadławiła się pijąc wodę, zachłysnęła się wymiocinami. Noc, pies się dramatycznie dusi, wytrząsanie oklepywanie nic nie daje. Sina, bez oddechu, oszalała Tola szarpie, liże i podrzuca pyszczek konającej Zuzi. My stoimy bezradni, w rozpaczy. Sławek wyszedł do drugiego pokoju... Zamurowało mnie, ale przypomniało mi się szkolenie z PPP i zrobiłam jej sztuczne oddychanie jak niemowlęciu (nos-pyszczek). Podniosłam bezwładnego psa, przytuliłam i po chwili usłyszałam słaby świst, potem chrapliwe, nieregularne oddechy. Udało się. Walczyła o każdy oddech tak, że sąsiedzi słyszeli jej charkot. Przeżyła, ale skończyło się zachłystowym zapaleniem płuc. Leczenie, potem rentgeny, EKG, echo serca, wyniki i operacja.Korekta nosa i podniebienia miękkiego. Strach przed operacją, bo pies po dwóch wstrząsach anafilaktycznych, ale zniosła wszystko dobrze. Zagoiło się "jak na psie". Tak minął luty. Sielanka, wreszcie wszystko w normie. 28 marca wróciłam z pracy i wyprowadziłam radosne psy do ogrodu. Pobiegły i rozeszły się do "toalety". Tola przysiadła pod sosną, załatwia sprawy i... zaczęła się dziwnie kiwać w przysiadzie. podeszłam do niej, wtedy położyła się na boku. Jakoś dziwnie oddychała. Już sie nie podniosła, zaniosłam ją do domu i zaczęłam przygotowywać sie do wizyty u weta. Podniosła sie i podreptała nawet po domu. Dojechaliśmy do gabinetu. Tam zasłabła znowu. Tlen adrenalina, reanimacja. Tola umarła, serce. Byliśmy w takim szoku, że to do nas nie docierało. Potem dotarło bardzo boleśnie. W domu totalna cisza, dwa tygodnie prawie bez rozmów. Ja miałam wszystkiego dosyć, czułam się, jak w obcym domu, ogrodzie, drażniła mnie cisza i spokój. Powtarzałam sobie, żadnych psów, buldożkow w szczególności. Sławek już na drugi dzień zapowiedział: "o nic mnie nie pytaj i nie rozmawiajmy o NIEJ". Dobrze. Zaczęliśmy żyć innym rytmem. Praca, ogród (przyszła wiosna), jakoś to było. Jakoś po trzech tygodniach Sławek rzucił: "znajdź mi dużego psa, kiedyś mi obiecałaś". Fakt, gdy narzekał, że wszyscy jego koledzy mają "normalne" psy, a on ma buldożki, rzuciłam na odczepnego, że następnego psa on wybierze. Ale ile razy tak kobieta obiecuje, a potem robi swoje. Powiedziałam "dobra" i tyle. Za trzy dni przyszedł i zapytał, czy znalazłam, zatkało mnie. Jaki duży pies? Boję się dużych psów. Ma być duży, bo przecież obiecałam. Ale jaki? On nie wie, ale mam szukać. Pomyślałam, że molos, tak buldogi to molosy, więc trochę je znam (akurat!) Włączyłam mu forum molosów, listę z rasami i kazałam wybierać (zastrzegłam, że ma zapomnieć o owczarku kaukaskim, bo przeżyłam atak takiego potwora i nigdy się na taką bestię nie zgodzę). Śmiałam się, gdy słyszałam jego komentarze, że co ja mu pokazuję, jakieś psy z takimi długimi pyskami, te takie, tamte owakie. Ale czytał, cholera, dalej. Nic nie mówił, czytał i oglądał. Aż któregoś dnia pokazał mi fotki i rzekł: TAKA ma być, bo musi być ona. No i po wielu perypetiach i poszukiwaniach zjawiła się w naszym domu 4,5 miesięczna bullmastiffka. Dzisiaj Lajma ma 7,5 miesiąca, waży 40 kg i jest typową "córeczka tatusia" [IMG]http://imageshack.us/a/img542/4431/kldn.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img407/6421/5ksz.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img13/1390/giyb.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img401/4779/ysis.jpg[/IMG] Życie psiarza jest do bani. Trzeba mieć twardą d...ę, żeby znosić te wszystkie emocje, zawirowania życiowe i pożegnania. Jest w nim coś z masochizmu chyba. Decydując się na kolejnego psa, skazujemy się na kolejną powtórkę z cierpienia. Dwoje psiarzy to już mega dramat. Jak jedno nabiera rozumu, to szaleństwo dopada drugiego... Tylko koty dają człowiekowi chwilę wytchnienia. Są słodkie, bezproblemowe i kochające. Wylałam z siebie wszystko, co leżało mi na sercu. Chyba mi lżej Nie ma Pyni, Beli, Toli - w ich ogrodzie szaleją kolejne czterołapy. Tylko w naszych sercach maja stałe miejscówki, to najważniejsze.
-
Beżka-Roksanka...MA CUDOWNY DOM :) :) :) Trojmiasto
akucha replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Toffi odeszła :-(:-(:-(. Pojawiły się silne bóle kręgosłupa, nie działały już leki, malutka płakała... Rodzice odprowadzili ją za TM, nie chcieli, żeby umierała w cierpieniu. Usnęła spokojna w otoczeniu tych, którzy ją kochali. W domu wielki smutek... Przełom 2012/2013 to dla naszej rodziny czarny okres. W ciągu niespełna roku straciliśmy trzy psy: Pynia (sierpień), Tola (marzec), Toffi (lipiec). Wszystko się zmieniło. Smutno wyglądają nasze wspólne spotkania, rozmowy, jakby ktoś zmienił dekorację. W ogrodzie spoczywa siedem naszych psów: Vika, Bercik, Szilas, Bella, Pynia, Tola, Toffi. Aż mnie dusi, gdy spoglądam na nasz psi cmentarz. Tyle wspomnień, tyle szczęśliwych lat. I coraz trudniej żegnać się z nimi, do tego nie można się przyzwyczaić. -
Fant-11 lat w schronisku, 7 lat na Dogo. Idealny pies ma idealny DOM.
akucha replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Gabryjella']Akucha jeszcze mloda to i pamiec u niej dobra ;-) ja nie pamietam juz kto tam na tej choince byl .[/QUOTE] Gabi, nie wyzłośliwiaj się nad starszymi, zarazo jedna :cool3: [quote name='brazowa1'] Akuszko, kierownik jest :) i niech będzie choćby dalsze 100 lat. [/QUOTE] Pozdrawiam p. kierownika, miło było z nim współpracować. To najlepszy kiero o jakim słyszałam. W którym schronie maja jeszcze rezydentów z kilkunastoletnimi stażami? Na swój sposób szczęśliwych i zaopiekowanych. [COLOR=#ffa07a]A co u pani prezes słychać?[/COLOR] -
Żegnaj Groszku :-(:-(:-(. Marchewkowy nosku, magistrze inżynierku, długo będę cię pamiętać. Odnalazłeś u Maupy cudowny, troskliwy dom, który pokochał bardzo chorego malucha, byłeś szczęściarzem. Żegnaj malutki [B][ ' ][/B] [quote name='Maupa4'] A my - a przede wszystkim ja jestem już po tylu latach zmeczona tym życiem ze śmiercią tuż za plecami ... Zmęczona tymi ciągłymi: uda się nie uda się i zdązymy jeszcze tym razem razem czy jeszcze raz pokazemy środkowy palec. I jednocześnie pokazywaniem że wszystko jest cud. miód i orzeszki i dajemy rade i żyjemy normalnie a nasze psy są takie jak wszystkie inne zdrowe psy tylko alternatywne. I że można. I że chory genetycznie pies to normalny pies tylko z obsługą trochę inną .. Nie mam już chyba sił ... [/QUOTE] Maupo, zawsze, gdy mi ciężko po śmierci moich psów, myślę o tobie. Podziwiam cię nie tylko za to, co i jak robisz, ale przede wszystkim za to, że biorąc chore psy skazujesz się na ogromny psychiczny wysiłek opieki nad nimi i towarzyszenia im często w kilkumiesięcznym umieraniu. Ja bym temu nie podołała. Wierzę, że jesteś zmęczona. Przytulam cię mocno.
-
Beżka-Roksanka...MA CUDOWNY DOM :) :) :) Trojmiasto
akucha replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Pozdrowię, dziękuje. -
Fant-11 lat w schronisku, 7 lat na Dogo. Idealny pies ma idealny DOM.
akucha replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Noo, to to można rzec, że Ma farta ten Fant. Myślę, że on się w domu jednak trochę rozkręci. Moja Pynia też była taka grzeczna. Na poczatku. Sopocka pamięć mi dopisuje, to fakt. Zaglądam na stronę schronu i na FB. Zryczę się czasem, bo tyle lat minęło a wciąż widzę znajome ślepia. Sławek ostatnio powiedział, że mam nie ryczeć, bo sopociaki mają lepiej niż większość naszych wsiowych psów. Pewnie tak jest, ale chciałoby się, żeby schronów nie było. I tych spojrzeń zza kraty. Zawsze mówiłam, że w Sopocie są najfajniejsze wolontariuszki i Fant to może potwierdzić :lol: Pan kierownik dalej pracuje? -
Beżka-Roksanka...MA CUDOWNY DOM :) :) :) Trojmiasto
akucha replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Już tylko leży. Gdy ma lepsze dni wstanie i pokręci się w kółeczko, chce dreptać, ale łapki nie słuchają. Nauczyła się załatwiać podtrzymywana na rękach. Załatwia się też w domu, ale rzadko na posłanku. Jest taka porządna, że najczęściej wyczłapie się jakoś z niego. Ma apetyt, dostaje różne pychotki, witaminki dla seniorów i tak sobie żyje, chce żyć, nie cierpi. Kochana psina. Staruszeczka. -
Fant-11 lat w schronisku, 7 lat na Dogo. Idealny pies ma idealny DOM.
akucha replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Cześć dziewczyny :lol:. Brązowa, dzięki za maila. Aż mi się gorąco zrobiło, gdy obejrzałam film, który mi przesłałaś. Boże, jak jak się cieszę, że Fant w DOMU! Kochane psisko, tyle lat w ogłoszeniach wisiał i nic, a tu taka wiadomość. Aż mi się od razu stare, dobre dogomaniackie sopockie czasy przypomniały, ech. Fant był na choince. Najdłużej wisiały bombki Hopa i Fanta. Tylko oni dwaj zostali i biadoliłyśmy nad tym faktem. Niech mu się wiedzie w domu długo i szczęśliwie. Jakie to dla niego szczęście, po tylu latach... Napisz coś więcej o tej adopcji. -
Daj link, muszę zerknąć, bo pęknę chyba. Ciekawa jestem, czy dostała psa od cioteczek z dogo.
-
Aaaaa, zatęskniłam za Wami :lol: Ciężko po tylu latach odciąć pępowinę na amen. Kasiu, czy Ty chcesz mi powiedzieć, ze ten Mengele z psich koszmarów powrócił na dogo?!
-
Beżka-Roksanka...MA CUDOWNY DOM :) :) :) Trojmiasto
akucha replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Słabiutka Tofi jest. Ślepiutka, głuchutka, cieniutka jak sznureczek. Przyplątało się zapalenie ucha. Antybiotyki przeciwbólowe, ech. Drepcze, ma jeszcze apetyt, Coraz częściej posikuje w domu ( co ma wybaczone, niech sika, gdzie chce), nie chce wychodzić na dwór - zimno, mokro. Dużo śpi. Przestawił jej się dzień z nocą i bywa, że truchta po domu do świtu a w dzień odsypia. Wciąż cieszy się Zuzką, ożywia się, gdy ją wywącha. Ma już chyba szesnaście lat ten skrzat. I trzy nowekocie dziewczyny w domu :huh:Przyszły sobie w ubiegłoroczne mrozy na balkon i teraz grzeją doopska na posłankach Tofi. -
A kto to jest rusałka z wodogłowiem??? Szczęśliwego 2013 dziewczyny!!! Żeby rozmnażaczy i głupich ludzi trafił szlag! Niech zwierzętom żyje się lepiej na tym gównianym świecie. Jaki ten CC piękny, jezu. Co z nim, w domu już?
-
Witajcie, ciężko mi było wejść na ten watek. Bez Perzyka :-( i Majuty :-(. Teraz zamartwiam się o marchewkowego Groszka, cholera. Zły to był rok i bardzo smutny. Ale trzy szczęściary widzę załapały się do maupiego raju. Jedna w fajnym domu. Hansa Klopsa wymiata! Fajny zbój :lol: Czarna panna ma wyraz pyska jak moja Belka, zupełnie takie same spojrzenia i charakterek, jak czytam. też. Reszta drużyny super się prezentuje. Sezonowa elegancja jak zawsze :razz: Zerkam na WBM, niczego sobie kawaler, cieszę się, że młodziak taki jeszcze. Za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, jak on ma na imię :evil_lol:, przecież nie Glutek, co? Kota cuuuudo!!!!! Jak wyrośnie, to ustawi wszystkie bulwy,zobaczycie. A potem będzie sobie leżeć i pachnieć. Arystokratka 100%, spojrzenie ma wymowne. Bila, czytam, że Bilbo nie da wam się nudzić, nie ma lekko z tymi czterołapami. Najszczęśliwszego 2013 wszystkim życzę! Bez wetów, jeśli to możliwe. [COLOR=#ffa07a](chociaż sama w to nie wierzę)[/COLOR]
-
DLA MOICH: PYNI I BELI - za to, że były i wciąż są, chociaż tak daleko polazły... Dla wszystkich pożegnanych SOPOCIAKÓW, tyle ich w tym roku pożegnaliśmy :-(. Biegajcie psiaki nasze szczęśliwe za TM Dziękuję za wszystkie dobre słowa. U nas jak zawsze, górki i doliny. Dwa tygodnie po pożegnaniu Pyni zaczęła się walka o oko Toli, które częściowo wypłynęło. Wrzód, potem przepuklina gałki ocznej i zaczęło się robić nieciekawie. Wizyta u okulisty i decyzja o natychmiastowej operacji. Tola jest po przeszczepie soczewkowo-rogówkowym. Jakoś obyło się bez dramatów. Jest już po zdjęciu szwów głębokich. Jeszcze w grudniu czeka ją zabieg usunięcia szypułki, to chyba jakaś osłona na przeszczep. Oko zmienione, ale wraca do normalnego wyglądu. Tolka gruuubaaaa. 2 miesiące leżała obrażona w kloszu i tylko apetyt jej dopisywał. Mordę ma jak indiański totem, posiwiała jeszcze bardziej, cały dzień modli się do szafki z żarciem. Rozpuściliśmy ją przez te zabiegi wszyscy. Mój tato karmi "biedniusią Tolunię" bezami! Zuzka to 100% zołzy. Mały rozdarty gnojek. Koty śmiesznoty jak zawsze, obżarte i demolujące co się da. Tęsknię za Pyniulcem, nie mam z kim nabijać się z bulw, w domu jakoś tak za cicho i bez satyry. Za 8 dni mina 3 miesiące, aż trudno uwierzyć.
-
[SIZE=3][B]9.08.2012 r[/B]. nasza Pynia odeszła...[/SIZE] Nie wierzycie, prawda? Ja też. Od dwóch dni nie mogę pogodzić się z tą myślą. Przecież to była PYNIA! Niezniszczalna, moja Smoczyca, terminator, nasza gospocha, szablastozębny żandarm, mój cień, najwierniejszy, najmilszy pies, mój przytulak. Zabiła ją encefalopatia wątrobowa. Nagle, praktycznie bez żadnych objawów. W przeddzień, właściwie od wieczora, miała takie odruchy wymiotne, nie chciała nic jeść - a zawsze do jedzenia była pierwsza, w nocy kilka razy zwymiotowała niewielkie ilości wody, trochę stekała, myślałam, że boli ją brzuszek. Pomyślałam, że jakaś niestrawność i postanowiłam zabrać ja do weta. Rano spacer, truchtała za mną po domu, jak zawsze. Koło godz. 12 przyjechała po nas mój tata, zbierałam się do wyjazdu. Gdy po nią poszłam, leżała na posłanku, okazało się, że jest nieprzytomna, serce mi zamarło. W czasie jazdy do Bartoszyc odzyskała przytomność, nawet usiadła. W gabinecie weterynaryjnym szybko dostała kroplówki - rozpoczęło się płukanie ( długo trwała walka o założenie wenflony, żyły były już słabiutkie), wyniki krwi okazały się dramatyczne, najgorsze z możliwych, pani wet dała jej 5% szansy... Dostała wszystkie możliwe leki, ale moje Pynisko zapadło w śpiączkę, pojawił się silny oczopląs - zaczęły się objawy neurologiczne... jeszcze USG i znowu tragiczna wiadomość. Mimo podania tylu płynów, pęcherz był pusty. Stanęły nerki. Biło jeszcze serduszko, ale ona była nieprzytomna i w agonii. Musiałam się z nią pożegnać, byłam z nią do końca, tak, jak na to zasłużyła. A z nami doktor Kasia i zootechnik Agnieszka, którym dziękuję za walkę o Pynie, za ich serce do pacjentów i zrozumienie dramatu opiekunów, za to, że nie byłam sama w tych trudnych chwilach. Dziewczyny, sama pochowałam Pynię, pomógł mi chory tata, bo mój TZ-et poza krajem. Boże, jakie to ciężkie przeżycie... Pochowałam ja obok Beli, pozostanie z nami, w ogrodzie, tu, gdzie jej miejsce, blisko nas. Kochałam ją bardzo, to uczucie wciąż jest jeszcze żywe. W domu tak cicho, nie słychać stukotu pazurków, nikt nie wydziera się i nie "pokrzykuje" na bulwy, nie wydziera się przy drzwiach. Fruwają tylko w kątach czarne kłaczki, pod łóżkiem zalegają wszystkie skarby Pyni i jakoś nikt ich nie rusza. Wiem, że nasze psy szybko odchodzą, że to zawsze boli, ale Pynia odeszła za szybko, jeszcze nie byłam na to gotowa, za krótko byłyśmy razem. Dwa lata temu udało się jej wyjść z ciężkich opałów, myślałam, że przed nami jeszcze wiele wygranych. Tak w to wierzyłam. Żegnam się z dogomanią, nie mam już siły opisywać osobistych, bolesnych przeżyć, coraz gorzej je znoszę. Dziękuję wam dziewczyny za kilkuletnią obecność na wątku, gdzie bywało do śmiechu i do łez. Te kilka lat na dogo nauczyło mnie wiele i dało dużo radości, poznałam wspaniałych ludzi. Brązowa, dziękuję Ci szczególnie, jesteś niezwykłą osobą.
-
Nelka, nie dziękuj mi. Ja niestety bazarków nie potrafię robić i nie mam żadnych fantów i czasu mi już brak. Fajnie, że będzie jeszcze jakaś kasa na leki, czy żarełko. Byle doopsko zdrowe było. Trzeba je do dobrego domu wepchnąć.
-
Od domu do domu,buldożka Sasza nigdy nie zazna spokoju
akucha replied to akucha's topic in Już w nowym domu
Przymierzam się, żeby napisać do szczecińskiego TOZ-u prośbą o sprawdzenie tego, co dzieje się z Szaszą. W Dąbrówce zmieniło się kirownictwo, pisanie do nich pewnie nic nie da. -
Witajcie bombatowe ciotki! Mało mam czasu na dogo, ale zerkam do was. Kilka dni temu wysłałam do Germaine grosz na operację. Powino wyrównać brakującą kwotę. Foty super!!! Dżdżowniś, duet bulwa i bokser to moje marzenie. Że one ci jeszcze chałupy nie rozniosły to cud. Boksery jawią mi sie jako bulwy XXL, aż strach pomysleć co razem wyprawiają :evil_lol: Daj jeszcze jakieś fotki z tymi dwoma brojami.