Jump to content
Dogomania

akucha

Members
  • Posts

    19364
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by akucha

  1. [quote name='Kasia25']Nie pisałam, bo ja się nie znam na "trudnych psach". Całym sercem Wam kibicowałam... wiesz Choleraaa chciałam napisać coś mądrego..... Cofnęłam się na watek mojej suni i zryczałam się jak bóbr, ja też ją miałam dwa lata. To dużo zeby się przyzwyczaić, pokochać i cholernie za mało, żeby tak nagle się rozstać.... W[B]iem jedno mam syna w wieku Twoich i on by takiej wymiany mi NIEWYBACZYŁ. Tylko u nas psy były zawsze częścią naszej rodziny....[/B][/QUOTE] To jest sedno Kasiu! I jeszcze agresja Rudej, a niby agresja Saszy. Dzieciaki juz odebrały pierwszą lekcję, jak spełniać zachcianki: bierzemy nowy model. Od kilkunastu lat ma bulwy, jedną miałam agresorkę. Ugryzła tylko raz, pijaka, który uderzył ją po pyszczku. Widziałam, jak wyglądał jego palec po pogryzieniu, nie był to miły widok. Nie lubiła dzieci, uciekała od nich. Dwie obecne lgną do dzieciaków, przed maluchami pełzaja. Niejednokrotnie przewrociły bwiące się z nimi starsze dzieciaki, skaczą na nie, drapią, bija łbem w zabawie. Sama mam ciągle poobijane od zębów ręce, nogi, miałam też podbite oko, rozwaloną wargę, nos. Dostałam bęcki nie raz, zawsze w zabwie. Bulwy w trakcie zabawy są szalone, skoczne, nieustępliwe, a ile przy tym dziwnego charkotu, warkotu. Dla postronnych pewnie to zahowanie przypomina agresję, dla mnie normalka. Tego, jak zal mi saszy nie potrafię napisać. Chciałam coś napisac o sumieniu... żeby żarło. Ale komu? Trzeba mieć sumienie, żeby zabolalo. Sasza ma szósty dom i 4 lata. Wywalili ją rozmnażacze, wiejska baba, ksiądz i ludzie, u których spedziła 2 lata. Pies śmieć.
  2. I ja cię żegnam Monarku [ ' ] Dziewczyny, przykro mi. Tak jak w tytule, skończyła się bajka... Gruba i chuda na fotach. Świat kontrastów.
  3. akucha

    Dolar :)

    Tak, pomogło mi zrozumiec, dlaczeg Sasza wyleciała z domu. Wypowiedź o wzajemnych sympatiach psa z dziecmi rrzeczywiscie nie pochodzi z FB, tylko z dogo, z wątku szczecińskich astów" [I]ps. Karolowi nic nie jest, mial siniaka na policzku, ktorego juz prawie nie widac. [B]Maluchy sa szczesliwe ze zmiany, bo za Sasza nie przepadaly, tak jak ona za nimi. [/B]Kochala tylko mnie.. Nie napisze o niej juz ani slowa, bo rozklejam sie.[/I] Jak widać pokochały Dolara już dużo wcześniej. Wymieniono im więc zabawkę. Daruj sobie to dorabianie ideologii o tym, jak ratujesz kolejne zwierzę.
  4. akucha

    Dolar :)

    [quote name='choleraa']moja mlodsza siostrzyczka ma zakodowane, ze pies to zagrozenienie..[/QUOTE] Ale jakoś nie bała się położyć twarzy na pysku "agresywnej" Saszy" - takie zdjęcie ma w swoim profilu na FB.
  5. akucha

    Dolar :)

    [quote name='choleraa']Szkoda, ze zadnej z Was nie było, gdy prosiłam o pomoc z Szaszą.. Z Dolarem byliśmy w tym tygodniu zapisać się do psiego przedszkola, ze to trudna rasa zdążyłam jakos zauważyc.. Przykro, to jest mi, bo stoje w srodku huraganu- Wy i moje uczucia do Saszy i moj mąż i moje uczucia do dzieci.. przeczytalam post wyzej i nie wiem jak sie do niego odniesc... pisalam o tym, ze ublagalam męża, zeby Sasza zostala po tym jak ugryzla mojego mlodszego syna pol roku temu, wiec tak, byl omawiany temat oddania Saszy.. A cala sytuacja wygladala dokladnie tak jak ja opisalam..[/QUOTE] Kaju może odniesiesz się więc do następującego faktu [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/97/sdc10008zg.jpg/"][IMG]http://img97.imageshack.us/img97/8682/sdc10008zg.jpg[/IMG][/URL] Data na zdjęciu to według programu Opanda PowerExif (polecam program) - 18.08.2021 Jednak data rzeczywista to [B]18.08.2011 czas: 17:20:33[/B] Zdjęcie wykonane aparatem Samsung i wiele jeszcze innych informacji. Sasza podobno Podobno ugryzła [B]28.08 2011 r.[/B] Czytałam twoje wypowiedzi na FB. Ja myślę, ze ona w zabawie uderzyła go w twarz a nie ugryzła. Karol ma siniaka na policzku Widziałaś, jak wygląda rana po pogryzieniu przez bulwę? Bo ja tak. Sasza jest skoczna, nakręcona na zabawki, szczególnie na hamburgera. Dziwi cię, że jej zabawy są dynamiczne i mało delikatne? Bulwy takie są, to małe molosy. A Sasza była psem po przejściach, niewychowana. O Saszy wiedziałaś wszystko, sama po nią pojechałaś. Nie została oddana do schronu z powodu agresji tylko niepohamowanego temperamentu. W schronisku się samookaleczała, płakała, wyła, szukała kontaktu z ludźmi. Jak możesz zarzucać nam, że pozostawiłyśmy cię samą z jej problemami wychowawczymi. A co miałysmy zrobić, zrzucić się na szkolenie dla niej? Nowego psa od razu na nie zapisałaś, dlaczego nie zrobiłaś tego z Saszą? Gdyby Sasza była naprawdę agresywnym, nieposłusznym psem i, tak jak piszesz na FB, "nie lubiła chłopców, a oni jej", to sytuacji, gdy atakuje dzieci byłoby zacznie więcej. Gdyby Kamyk uśpił Saszę, byłabym pierwszą osobą, która zgłosiłaby ta sprawę do odpowiednich organów. Zrobiliście obdukcję, lekarz zgłosił pogryzienie? Podpisałaś umowę adopcyjną w schronisku, to zobowiązuje, poczytaj. Wciąż może odbyć się wizyta poadopcyjna. Mam tylko nadzieje, że wasz kolejny molos nie wyląduje znowu u jakichś znajomych - gdy wyrośnie, będzie znacznie silniejszy od Saszy i zacznie okazywać swoje samcze cechy charakteru. Przecież kiedyś Sasza też była "pysio świata", "spełnienie dziecięcych marzeń"... no ale, nie była "na pocieszenie". Takie wzruszające teksty pisałaś do dogomaniackich ogłoszeń, pełne empatii, zrozumienia, tak epatowałaś odczuciami porzuconych zwierząt... Brązowa, dlaczego nie powiedziałaś mi, że Kaja już rok temu chciała oddać Saszę?
  6. [quote name='agawa9']chciałam dobrze ale cóż. Próba zamieszczenia info o losach Bombatka na forum AB skończyła się takim komunikatem [SIZE=2][I]"Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi"[/I][/SIZE] [SIZE=2]nie skomentuję[/SIZE][/QUOTE] :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Wielu już to przerabiało. Taka tradycja. Ja tam cieszę się, że Bombat znalazł się w pod "bokserską" opieką, ma troskliwy dom tymczasowy i wsparcie fajnych ludzi z dogo. No proszę, może sobie nawet ciut, ciut pobrykać. Pewnie pierwszy raz od długiego czasu, bo i prostata zoperowana i połowa doopki. Super się czyta takie wieści :multi: Czochranka dla małego twardziela!
  7. Kaju, dobrze by było, gdybyś jednak opisała, jak doszło do pogryzienia. Nie chce mi się wierzyć, że ona tak bez przyczyny ugryzła dziecko w twarz. Może ona jest chora, coś się z nią dzieje?! A kolega ma dzieci?
  8. Nawet nie wiem, co napisać... Jak doszło do pogryzienia? Rzuciła się na bezbronne dziecko? To jej szósty dom. Kolega wie, że będzie demolować pod jego nieobecność? Bo będzie na pewno.
  9. [quote name='choleraa']Dawno się nie odzywałam, ale spieszę przypomnieć, ze dziś 2 rocznica adoptowania przez nas Saszy:) Jak ten czas szybko leci, pamietam jakby to bylo wczoraj, a z drugiej strony jakby byla z nami od zawsze:) Duzo sie polepszylo u niej przez ten czas- jesli chodzi o zachowanie. z innych zmian wydaje mi się, ze Sasza coraz bardziej charczy tzn. głośniej. rozmawialam z wetem i nie widzi w tym nic strasznego. nie chce chodzic po schodach, dobrze ze mieszkamy na parterze. W książeczce wiek Saszy okreslony jest na 4,5 roku w tym momencie. Nie wiem czy pierwsze 2 lata zycia sprawily, ze zaczyna sie przedwczesnie starzec, czy rok urodzenia jest zafalszowany. Juz kilka razy wspominalam, ze ludzie pytaja mnie czy to stary pies.. Nie wyjezdzamy do Anglii w tym roku, musielismy z wielu powodow przesunac wyjazd, wiec Sasza nie bedzie musiala zostawac z nikim obcym w czasie kwarantanny. pozdrawiamy Kaja z Sasza :)[/QUOTE] Dwa lata!!!! Ale szybko zleciało. Widzisz, dałaś radę :lol: A Saszka to trudny pies, oby tak dalej. Wielu wspólnych radości wam życzę! Kaju wiek Saszy jest ok. Długo rozmawiałam z tym wetem, który odbierał poród szczeniaków, gdy urodziła się Sasza. On doskonale pamięta ten miot, bo suka była w dramatycznym stanie - zaniedbana, wycieńczona, rodziła co cieczkę, pokłócił się wtedy z facetem. Miot był liczny. Jego pieczątki są prawdziwe. Moje bulwy też charczą w upalne dni. Staram się nie wychodzić wtedy z nimi z domu. Tylko króciutkie sio i koo. Moczę je w brodziku, obkładam mokrymi ręcznikami, gdy potrzeba, daje do lizania kostki lodu. Ten typ tak ma. A wczoraj był taki upał, że sama już charczałam. Ludzie zadają takie głupie pytania, bo nie znają bulw. Nie zwracaj uwagi. Ja ciągle muszę się tłumaczyć z tego, że moje psy nie warczą, tylko mają takie bogate, chrumkające słownictwo i od szczeniaka starczą, nafukaną"twarz". A dlaczego Sasza nie chce chodzić po schodach, boli ją coś?
  10. Tolka pływa już na płyciźnie, kładzie się na brzuchu i pedałuje jak pędrak Zołza została zmuszona do kąpieli. Pływa już w powietrzu Sama potrafi zupełnie nieźle Ale najfajniej przy brzegu
  11. Kaja, to jak ona się topiła?! Bela nauczyła się pływać w wieku 3 miesięcy. Mały bezmózg bez zastanowienia skoczył z wysokiej skarpy za suką rodziców, która aportowała ukochanego kijaszka. Bulwa wpadła na łeb, jak kamień i za chwilę wypłynęła, jakby nic innego całe życie nie robiła. Zero stresu. Kochała wodę, aportowała kije, zabawki... Tola wodny cykor, Zołza to taki przysłowiowy Stefek Burczymucha. odważna jest wtedy, gdy wszystkie strachy już pozamiatane :evil_lol: Wtedy najgłośniej chwali się, jaki z niej kawał zucha, a głos ma kurdupel potężny. Pynia unika wody, jak diabeł wody święconej. Chowa się, ucieka. Wypad nad jezioro odbył się w drodze powrotnej z Węgorzewa. Psy zmachane, więc chcieliśmy je ochłodzić. Kurde, co to?! Do mnie!!!!!!!! Ja dziękuje. Tola przednimi łapami stanęła na mojej stopie i tak lazła Sama Dobra Tola! Oczy miała jak szklanki. W pewnym momencie zorientowałam się, że ona boi się o mnie i dlatego lezie za mną coraz głębiej. Przestraszyłam się, że jeszcze ataku padaczki dostanie i odpuściłam. Wierny pies.
  12. Najgorzej, że skóra też nieciekawie. A, najwyżej będzie łysa, nie mam już sił. Zagłosowałam!!! Dostałam kod e-wydania w nagrodę :evil_lol:
  13. Ma zdrowie ten szaleniec mały. Żywioł nie pies.
  14. Zulu, moja suka i Tofi rodziców- staruszka z Sopotu brały rlimadyl a Tolka jeszcze dodatkowo luminal i nic się nie działo. Podawaj osłonowo Hepatil czy Heparegen. Zapytaj weta, co podawać. Będzie dobrze. Ściskam was serdecznie.
  15. Ja się nie czepiam, nie odbierajcie tak tego. Po prostu wiem, jak trudno wyleczyć te cholerstwa skórne u pasa nawet w domowych warunkach. Mogę przesłać mu wiaderko tabletek Beta karoten i biotyna forte i zamówić omegan w płynie. Omeganem można polać żarcie. Jest smaczny, moje psy wylizują z łyżki jak największy przysmak. Te preparaty podaję swoim psom, mogą być takie witaminy dla niego?
  16. Maupo, jak Gruba? Fajne fotki na te upały. Aż zazdrość bierze.
  17. Niby widzę wszystko na fotach, a nie wierzę!!! Nie wierzę, że mozna tak elegancko psa odchudzić. Zazdroszczę. Jak to Szuwar zrobiłaś?! Ja swojej grubasce narzuciłam reżim pokarmowy, systematyczne długie spacery, podaję L-karnityne i ... nic. Ani drgnie.
  18. Myślę, że w jego przypadku witaminy nie wystarczą. On w schronisku raczej nie ma szans na wyleczenie skóry. Tylko skąd dom wziąć, ech... Moim zdaniem to jest silna reakcja alergiczna na pchły. Ma takie charaktrystyczne łyse miejsca.
  19. [quote name='kaerjot']Dzięki za fotki z ukrycia :) Ty Akucha to paparazzi jesteś, podglądasz zza winkla :) Widać, że Bunia to urwisek, mizia się u Pańcia na rączkach, ale równocześnie rozgląda się, co by tu nabroić. Rojberek mały :) :) :) :evil_lol: mam specjalny zakrzywiony obiektyw. Fota oficjalna byłaby 'Na twardziela". Muszę łapać chwilę szczerości. Brązowa, zaraz "świnia". Ma fajnych ludzi i dobre życie, to broni swego szczęścia. Może mu się ze schronem skojarzyłaś? Zołza gubi sierść. Ale jak! Niechybnie będzie łysa :-( P. wet mówiła mi, że po tej serii wstrząsów może tak być i stało się. Dookoła oczu już całkiem łysa. Sierść zdejmuję z nie garściami, złazi do gołej skóry. Zwariować można. Tolka miała znowu ściągane płyny z uszu, dzisiaj znowu nabrały. Upał straszny.
  20. [quote name='Dżdżowniś']Meloxidyl to niesteroidowy przeciwbólow i przeciwzapalny lek weterynaryjny.Podaje się go właśnie do przyśpieszenia gojenia ran pooperacyjnych.Tak że na pewno jest lepszy niż Apapu, ale wiadomo u zwierząt nie można szaleć z lekami ,bo różnie reagują.Nocka dziś oki.Bombi spał na leżąco, bez kręcenia się więc i Ja się nawet wyspałam. akucha zapomniałam Ci napisać, że wet nie powiedział mięsku NIE!, ale skoro przepuklina była tak ogromna jak to było widać na fotach, to żeby psu ulżyć musiał dostać Indestinal.Karma mega się wchłania i zwierzak robi po niej małą kupkę co w efekcie zmniejszyło jego ból przy wydalaniu.Gdyby był na gotowanym, to produktu przemiany materii byłoby znacznie więcej i Bombi miał by mega problem.I tak jedząc indestinala załatwiał się ok pól godziny, a czasem przy godzinnym spacerku co chwila było przysiadanie ,bo nie mógł wszystkiego wydalić.Myślę że po zrobieniu drugiej strony będzie mógł jeść zróżnicowane papu.Natomiast na pewno nie może to być jedzonko prowadzące do zaparć.On już do końca życia będzie miał upośledzone jelita i trzeba o tym pamiętać.[/QUOTE] Gamoń ze mnie, nie przyswoiłam informacji, że on dostaje też namaczaną wet karmę. Myślałam, że ziemniaki z buraczkami póki co może jeść. Aż mnie boli, gdy czytam o jego problemach z załatwianiem się, biedy bąbel. Musi znaleźć dobry dom, on taki fajny bulwek jest. Zawadiackie uszko i języczek dodają mu tylko uroku. Dżownisiu, nie martw się trzy dawki sterydu to chyba jeszcze nie takie straszne, co? Ten upał też pewnie robi swoje. Trzymajcie się! Cieszę się, że Bombat ma taką dobrą opiekę. Potrzeba mu coś specjalnego?
  21. [quote name='kaerjot']Ja kocham Bunię, absolutnie i całkowicie. Piękna jest i buźka się jej nie domyka, normalnie kocham ją. A wciągarka języczka jej się nie zacina? Reszta oczywiście również przecudna, ale Bunię kocham i już. :lol::lol::lol::lol::lol: Taaak, Bunia cała do kochania jest. To sama słodycz, wiecznie zaspana, kulająca się i kokietujaca maskotka. Ona chyba myśli, że jest bulwą :evil_lol: W upalne dni zieje z otwartą paszczą, gdy jest czymś zdziwiona, to tak pyszczek otwiera, buziaczki też daję z otwartym pyszczkiem. TZ-et nauczył ją: Daj Buziaka. Ciągle nosi ją na rękach, wiecznie coś tam sobie opowiadają, gdaczą, ćwierkają - komedia. Buziaczek i języczek ok. Bunia pasjami lubi rozrabiać, jest odważna i bardzo aktywna. Poluje nawet na muchy owocówki. Gdy już poluje, to mamy w domu alarm: lotnik! kryj się! Ona nie patrzy, gdzie wyląduje; twarz, plecy, kwiat, szklany wazon, firany, ściana... Natłukła nam już skorup, donic, naszarpała szmat, obtłukła meble, terakotę w pokoju, kanapy wyglądają, jakby sypiał na nich Edward Nożycoręki :mdleje: Na nią nie można się gniewać. Po każdym wybryku leci do człowieka na buziaka, pada na plecki i: Miziaj, bo mam stresa. Specjalnie dla kaerjot, fotki "zza winkla", dlatego takie niewyraźne. [quote name='brazowa1'] "Zlot pingwinów"???? jakie pingwiny,no ja cie... Akuszko,krowy od pingwina nie umiesz odróżnić??? Wiesz co?! Wiesz co, Brązowa?!!!! Nic nie napisze, bo się zapowietrzyłam :motz::motz::motz: Ty krowy oglądasz na zdjęciu, ja w realu!
  22. "Ostry dyżur" jak nic. Rany, ale się posypało i tradycyjnie od razu z grubej rury. I jeszcze u Bilbo :shake: Maupo, trzymaj się kobieto! Mam taką teorię, że u Grubej to może być objaw hipochondrii, coś na zasadzie: [I]taka jestem chora, mamusia musi być tylko moja. [/I]I myślę tak całkiem serio :roll: Z każdym rokiem i kolejnym psem przekonuję się, że bulwy są porąbane. Monarka delikatnie cmoknąć proszę.
  23. [quote name='Dżdżowniś']Mamy drugi dzień po operacji.Wszystko dobrze.[B]Choler mi spać nie daje[/B].Właził ok5 rano najpierw niby żeby pospać.Sobie myślę dobra,biedactwo jesteś,śpij.Ale chwilę później śpał, ale prawie mi na głowie.No to nie sio w nogi.To pół godziny później stał nade mną z kawałkiem czegoś co kiedyś było misiem.No nie, pośpij jeszcze trochę, mówię do niego, ale za chwilę myśle oki chcesz na dworek.Poszliśmy ale bez rewelacji.Mikro siku, zeko kupy.Wróciliśmy do domku.Poszłam do kuchni zrobić sobie kawy, a jemu papu.Patrze co on robi w pokoju, a on stoi przed twarzą mojego śpiącego faceta i wlepia w niego te swoje gały :lol:hahaha mega zabawne.Ale zaraz zjadł i sie położył.Bez cienia wątpliwośći jest głodny.Burakami i ziemniakami z niedużą ilością rozmoczonego suchego, to się biedactwo nienajada.Rany dobrze wyglądają.W ogóle nie jest zainteresowany lizaniem się po kastracji, więć kołnierza nie nosi.Rany pooperacyjne zasmruje maścią cynkową.Świetnie osusza takie miejsca przyspieszając gojenie.[/QUOTE] :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: Było nie wpuszczać, hihihi... One tak mają. Jak raz paskudę wpuścisz, to potem jesteś już tylko gościem we własnym łóżku - na poduszce, w nogach, potem pod kołderka, za chwilę na kołderce, z zakopanym pod poducha gryzakiem, z gumową kością pod tyłkiem i mokrym nosem na twarzy każdego ranka. Bardzo się cieszę, że każdego dnia jest lepiej :lol: Weci nie pozwalają przemycić do żałerłka odrobiny żadnego mięska? Przyznam, że on nie wygląda na wychudzonego specjalnie, ale wierzę, że chciałby sobie w końcu pojeść do syta. Taki fajny jest na tych ostatnich zdjęciach; obecny-nieprzytomny. Rany ładnie wyglądają i tyłeczek już inny. Dżdzownisiu, a co weci mówią o tym uszku? To przedawniona sprawa i nic już nie można zrobić, krwiak się wchłonął już? Wybacz moje wścibstwo, ale właśnie jestem w trakcie leczenia krwiaków na uszach mojej suki i pytam z czystej ciekawości.
  24. Jak ja się cieszę, hurrra!!! Najbardziej z tych kupek. Tak przeżywałam, jak on po ciężkiej operacji kupę zrobi. Zuch Bombacik :lol:, mały twardziel. Dżdżownisiu, a jak rany, ładnie wyglądają? Musisz je jakoś pielęgnować? Po wypłacie dołożymy się do kolejnej operacji. Musi być chłopak zdrowy i już.
  25. [quote name='Dżdżowniś']Jedzenie musi być nie obciążające jelit.Jedna część ziemniaków zmiksowanych na papkę do tego mogą być rozgotowane buraczki i do tego rozmoczone na papkę suche.Wszystko zaprawione małą łyżeczką parafiny.Ale zamiast parafiny można mu dać błonnik.Nawt lepiej.Papu mało przyswajalne ale przez dołożenie suchego uzupełni braki .Gdyby dostawał samo nawet papkowate suche mogłoby mu zalec w jelitach, a tak ziemniaki i buraki je przepędzą.Takie papu w kilku małych porcja dziennie."Pupa"i rana po kastracji, powinny się goić do ok 2tyg. Czyli tak jak się przeciętnie ściąga szwy.Noc z głowy na pewno.Bombat głodny na maxa ,bo ostatnie jedzenie dostał wczoraj ok 19.Na razie chce iść do kuchni, ale wstaje i sie przewraca.Biedactwo.[/QUOTE] Identyczna dietę miała moja bulwa przy problemach jelitowych. Zamiast buraczków podawałam tez gotowana marchewkę. Dodawałam kisiel z siemienia lnianego, ale pewnie parafina ma takie samo działanie. Biedny Bombat-głodomorek. No ale już niedługo poje sobie pyszności. Trzymajcie się Dżdżownisu, opieka nad takim psem nie jest łatwa. Przeciwbólowe dostał o przedłuzonym działaniu, czy masz leki do podania, gdyby bolało?
×
×
  • Create New...