boże dopiero jesień się zaczęła, a mnie już szkoda lata....Joasia poproszę o jakieś foty jesienne, teraz tak pieknie kolorowo. P.S. Długo czekałaś na uszycie obroży?
cieszę się bardzo, kiedyś to marzyłam o weekendzie,a przynajmniej o wieczorze- by wyjść wreszcie na powietrze, ale właśnie ta druga ciąża tyle zmieniła, macierzyński, wychowawczy, a potem mnie mąż zatrudnił....
ja mam wiecznie długi weekend.....(ale wcale to nie takie fajne, rutyna dnia codziennego i nie ma nawet z kim pogadać). Dzieci do szkoły, TZ do pracy i tylko Shadow mi pozostaje....
no od dzisiaj ja tu będę pilnowała czasu hehe, Aniu- cały wieczór przed Tobą :P U mnie najgorzej z czasem w weekendy, zawsze coś do roboty. A prania mam wiecznie, nie ma dnia by pralka chociaż raz nie chodziła. Właśnie przed chwilą składałam kolejne wysuszone.
no widzisz ile mamy wspólnego heh, a za gratulację dziękuję (jeszcze mam bratanicę Julę, dzień młodszą od mojej Gabi- jak zaczęłam rodzić, bratowa się zestresowała- miała termin za 3 tygodnie i urodziła na drugi dzień ) Lilianki jeszcze na żywo nie widziałam, bo mieszkają w Irlandii :(
u nas w ogóle wysyp jabłek, więc pewnie wszyscy mają ..poza tym tutaj w naszej gminie nic nie ma....My mamy stare drzewa, część jeszcze poniemieckich (bo to stary dom). Zawsze mi szkoda ich ścinać, ale miarka się przebrała. We wrześniu ścięliśmy czereśnię (rosła tuż przy oknie i szpaki nie dawały żyć). Najgorsze to, że teraz spaczydła zjadają jeszcze zielonawe owoce i mimo paru drzew, nawet nie pojemy- o przetworach nie wspomnę. Żadne dzwonki i odstraszacze nie pomagają....
hehe tak samo miałam, mam zdjęcie z usg ze stojącym do góry siuskiem, z dziewczynkami o tyle gorzej, iż wargi sromowe są napuchnięte i lekarze tak trochę się boją mówić że to córka (może się okazać, że wargi to jajka heheh). A w ogóle we wrześniu zostałam dwa razy ciocią- moja siostra 4 września urodziła chłopczyka Mikołaja, a 21-go siora mojego męża dziewczynkę Liliankę :)