Jump to content
Dogomania

modliszka84

Members
  • Posts

    9377
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by modliszka84

  1. Dzwoniłam do kliniki, ale wyników krwi jeszcze nie było, więc jak pojedziemy po południu to się wszytskiego dowiem. Dzisiaj juz dostanie do jedzenia kurczaka z ryżem na obiad, wczoraj akurat miałam wątróbkę (tzn moj pies miał na obiad) i nie miałam kiedy gotować co innego. Z dziadkiem nie jest jednak najlepiej... Wczoraj zrobił siku pod siebie... TZ wychodził z nim w nocy, właściwie od wieczora to co godzine, za każdym razem było i to i to zrobione. Zrobił tez w mieszkaniu, stąd wiadomo że była krew. A potem do rana do 6 juz wytrzymał. Ale nie jest dobrze, troszke wstaje, siedzi, patrzy przed siebie, jakby był juz nieobecny... Słabo widzi, albo nie czuje, po wywraca miski, tzn po prostu siada dupka w misce z wodą.... I siedzi tak sobie, albo lezy. Nie piszczy, nie woła, po prostu nic... Teraz musi wytrzymac niestety z sikaniem albo zrobic w domu, bo TZ w szkole a ja nie mam siły zeby go zniesc po schodach na dól... Pojedziemy po południu do weta, zobaczymy co powie...
  2. jayo... czy szukasz jakiejs biedy na przechowanie...? U nas jest tymczasowo piaskowy Dziadek Dagett ze schronu w łodzi, ale nie może u nas zostac. Wymaga opieki, a tam gdzie przebywa całe dnie nikogo nie ma w domu. Ma problemy z chodzeniem. Bardzo Cie prosze, gdybys szukała jakiegos to miej nas na uwadze. Pies moze być tutaj najwyzej kilka dni...
  3. Jednak nie jest najlepiej. Znowu był na dworzu sie załatwic. Ma rozwolnienie, ale to moze byc normlane - inne jedzenie itd. Ale raz tez załatwił sie w domu i niestety w kale była krew....:-(
  4. http://www.allegro.pl/show_item.php?item=106830992 Dziadek na allegro! Własnie dostałam info ze dagett juz spi. Boze kiedys on ostatnio mógł spokojnie zasnąc, na ciepłym kocyku i z pełnym brzuszkiem...:placz:
  5. dziewczyny prosze wyjaśnijcie mi jeszcze co to jest ta zwierzętarnia i dlaczego zwykli ludzie czy przyjezdzjacy nie maja tam wstępu...? A tak przy okazji, to nie myslałam że w schronie jest az tyle astowatych, bulowatych itp.? I tyle wpatrzonych w człowieka burków, kundelków, boze.... to straszny widok. I jeszcze jedno mam pytanie? czy te pełne mięska miski w boksach w pobliżu głownego budysnku to przypadek czy naprawde psy są tak karmione :crazyeye: ?
  6. Ja tez sie pytałam tam o szpitalik, ale pani wet powiedziała że w tej chwili nie dadza rady, bo mają duzo psów po wypadkach i po zabiegach. Chyba ze znajomosci cos zadziałają... Tylko ze on to chyba najbardziej teraz potrzebuje miłości i człowieka...
  7. Aha, a tak w ogole to powołałam sie na Was- dziewczyny wolontariuszki. Bo pani kierownik była bardzo zdziwiona dlaczego ja chce akurat tego psa i skad go znalazłam, wiec powiedziałam, że znalazłam na stronie www i dzieki jednej z wolontariuszek... Pytała sie czy pamietam nazwisko, powiedziałam tylko ze znam imie - magda, bo tyle pamietam z nicku Magdast...
  8. była taka raczej niska w okularach, krótkie kręcone ciemne włosy, do tego była taka babka-która sie psami zajmowała, tez niska, odrobinke przy kosci i chyba pani kierownik (ale nie wiem)...
  9. Dagett nie ma rany. Dzisiaj u weta miał obie łapki wygolone czesciowo pod wenflon i nic tam nie zauwazylismy. Z jednej miał pobierana krew, a w druga miał dozylnie leki. Nie wydaje mi sie zeby był głuchy bo czasem podnosi głowe jak sie go woła.
  10. no cóz...co potem ...? nie wiem? nie mam zielonego pojecia. Z wielka przykroscia musze powiedziec ze Dagett nie moze zostac u TZa na stałe. Nie ma takich mozliwosci po prostu i to z roznych względów. Narazie postaramy mu sie poszukac domku, moze na allegro? czy on jest juz na allegro? Jesli nie to zaraz go moge wystawic. Wypytamy wszelkie mozliwe "zrodla", czy ktos mogł psa wziac. Gdzies przeczytałam, że Dorothy mogłaby sie nim zajac ale dopiero od przyszłego weekendu gdy bedzie w Polsce, gdyby nikt nie dał mu tutaj szans...Ale rozumiem ze to jest ostatecznosc, bo Dorothy ma juz odpowiednio duza liczbe czworonogów w domu...a sama sie tez nie rozdwoi. Oczywiscie nikt go w poniedzialek na bruk nie wyrzuci .... Ale szukajcie gdzie tylko mozecie, bo ja nie moge tutaj nic deklarowac, bo to nie bedzie moja decyzja.... Jak narazie jednak lepiej nie zapeszac, jesli chodzi o jego zdrowie. Co do karmy, ja sie na tym kompletnie nie znam. Jutro dostanie to co moj pies, czyli kurczaka gotowanego. Moge mu dogotowac ryzu i jakiej jarzyny (bo moj pies niestety ryzem pluje). Jesli uwazacie ze potrzebna jest jakas specjalistyczna karma, to bardzo prosze o wsparcie...
  11. julia.zuzanna ja tutaj nie chce nikogo atakować.... bo sytuacji w schrosniku łodzkim nie znam. Napisałam tylko co widziałam i co zwróciło moją uwagę. Ja wiem, że w schrosniku na pewno są ludzie, którym los zwierzat nie jest oboejętny, ale są też tacy który traktują to jako zwykły przymus... Do tej pory nie słyszałam zbyt pochelbnego zdania o łodzkim schronie. Ale jesli ktos wydaje psa właściwie anonimowej osobie (bo skąd mieli wiedzieć kim ja jestem i jakie mam zamiary) nie spisując umowy adopcyjnej to jest to dziwne. Poza tym, jeśli ktos mi wmawia (a dokładnie schroniskowy wet), że pies jest zdrowy, tylko ma niska odpornośc i bolą go stawy, po czym okazuje się przez ledwo oddycha, jest wychudzony tak ze mozna mu wszystkie żebra policzyc, no to cos tu jest nie tak....
  12. wyniki badan krwi beda jutro rano. Mam zadzwonic miedzy 9 a 10 rano. Własnie wróciłam od TZa. Wiec tak: na moje oko temu psu wcale sie nie ma na umieranie... Chyba ze to przejściowa poprawa po silnych lekach, a potem moze byc kryzys. Pies zjazdł najpierw gotowana watróbkę, troche szyneczki, teraz twarożek biały. Wode juz pije! I to sam podchodzi sobie do miseczki! Co wiecej Dagett sam gaca sobie po pokoju i ogląda kąty, wyszedł nawet do kuchni i wypił kotu mleko z miski!!!! :crazyeye: Tak więc dostał tez teraz mleko do picia, i bardzo mu smakuje. Ogólnie jest w stanie bardzo złym, ma rozwolnienie. Pochodzil sobie pare kroków po trawce. Cały czas jest jednak bardzo przymulony, nie chce mu sie reagowac na głosy, ale jest bardzo bardzo grzeczny, patrzy tylko tak przepraszająco.... Wycielismy mu te najwieksze kołtuny pozlepiane z odchodami, ale narazie nie bedziemy go meczyc czesaniem.
  13. Teraz sie przyjrzałam temu co dostałam. To jest Swiadectwo szczepienia przeciw wsciekliznie z dnia 13.12.2005.... Niczego nie podpisywałam, zadnej umowy, poprostu nic...jakby starsze psy były od razu skazane na smierc... straszne...:angryy:
  14. On był tylko szczepiony na wscieklizne i tylko to dostałam. Dostałam jeszcze taki jakby paragon...:p ale zadnej umowy adopcyjnej ani ksiazeczki zdrowia nie bylo... Dobrze ze go wydali chociaz. Było duzo ludzi dzisiaj tam, wiec moze nie chceli robic przedstawienia. Chociaz kierownicza chyba 3 razy sie nas pytała, czy aby na pewno go chcemy, bo on juz taki stray i w ogole...
  15. Aha, tak w ogole to ja zadnej karty adopcyjnej nie dostałam... Teraz mi to przyszlo do głowy. A przeciez jak brałam kilka lat temu swoja Sunke ze schronu to mam karte, z jej wiekiem, "rasa", itd... dziwne...
  16. Dorothy, ekonometria to nie tylko jeden z moich przedmiotow, to kierunek ktory studiuje....:razz: jakby ktos nie widzial tamtych zdjec to wkleje je jeszce tutaj A to Dagetta tymczasowy kolega:
  17. o widze ze mam wspóltowrzysza niedoli jesli chodzi o ekonometrie....:razz: spróbujemy z mlekiem. A swoja droga Dagettowi wystaja wsyztskie żebra! :roll: jest tak przerazliwie chudy...tylko ma duzo futra to tak tego nie widac. A wiecie co jeszcze powiedziala pani w schrosniku, ze Dagett jest calkiem zdrowy, i wystarczy tylko witaminka C zeby mu odpornosc podniesc. I ze siersc ma taka skoltuniowa i brudna bo własnie jutro miala go czesac.... I myslalam za sie na to nabierzemy....
  18. To znowu ja..chyba sie nie oderwe od tego kompa, a przede mna ekonometria...:shake: Gdy bylismy w schronie i juz Dagett został znaleziony, kierowniczka (czy ktos) zastanawiała sie nad jego wydaniem, ktos zadzwonil do schronu i wypytywał o Dagetta, tzn o biszkoptowego psa z nr 1019.... Czy to był ktos z Was???
  19. A co do opieki nad Dagettem to nie martwcie sie, TZ mial "starszego" psa i wie jak sie trzeba zajmowac...
  20. Dorothy, ja jestem teraz u siebie w domu, wiec nie mam relacji na bieżąco, niedługo pojde TZ i bede wiedziała. :oops: Moze on po prostu nie lubi zimnej wody, moze cos innego mu damy do picia... zobaczymy. Ja przyszlam do domu, bo moja rozrabiaka pedem chciałaby leciec do Dagetta , wylizac mu najchetniej uszy i pokłute łapki. A na narazie cale towarzystwo, czyli kot, moja sunka i Dagett musza siedziec w osobnych pokojach. Napisze wiecej wieczorem. Aha, nie Dorothy, Ty nic nie pokreciłas.... Bardzo Ci dziekuje za ten telefon i wsparcie, naprawde mi wtedy pomógł, bo juz nie wiedzielismy co zrobic...
  21. Dziekuje Dorothy za odkopanie wątku. Juz sie przenosze tutaj. Ktos napisał, że wet najpierw stwierdzil stan agonalny a potem ze jest jednak poprawa. To nie tak. Wetka ABSOLUTNIE NIE NAMAWIALA MNIE NA EUTANAZJE. Obawiała sie najgorszego,ze o nowotwor z przerzutami. Na zdjeciu nie ma co prawda guzów na płucach, ale tak jak juz pisałam sa one w fatalnym stanie. Poprawa nastapiła taka, ze pies przestał sie dusic. Ale Kaszle i tak czesto i ma bardzo płytki, astmatyczny, chrapiacy oddech (potrafie sobie wyobrazic jak go to meczy bo sama mam astme i nieraz miiewalam takie ataki). Przez te dusznosci i oboloale wszytsko wewnatrz nie ma sily sie ruszyc. Musze powiedziec, ze lekarze z tej klinki to naprawde wspaniali ludzie, walczyli o niego, dali mu szanse, dostal leki przeciwbolowe, antybiotyki. Ma ogolone obie lapki przednie, zeby mogla sie wkuc w zyłe. W jednej ma nadal wenflon zabandazowany. Zaden z lekarzy nie skreslal go tam. Bo nikt nie wie co on przeszedl. Te problemy z plucami to najprawdopodobniej efekt niewyleczonego zapalenia płuc. Nie wiadomo w jakich warunkach i gdzie on byl zimą. Było zapalanie płuc, nie leczone, płuca sa teraz podniesione, przy osłuchiwaniu w tych rejonach bezpowietrznych nie byl wyczuwalny oddech. Jesli ktos chce to zdrobie zdjecie i wkleje tu wynik RTG. Takze naprawde weci robili co mogli. Zaplacilismy tylko za sam koszt leków. Za badanie krwi i RTG nie chcieli kasy, bo chcieli to zrobic tak "na lewo". Ale za zdjecie zaplacilam zeby nie mieli potem problemow u szefostwa. Za krew nie chcieli.... Powiem szczerze ze pierwszy raz sie spotkałam z takimi wetami...
  22. O nie.... :-( :-( :-( Jakie to przykre, straszne, dlaczego....właśnie teraz gdy pojawiła się jakakolwiek nadzieja na domek, wreszcie ktos sie Bambusiem zainteresował, taki słodki maluch...dlaczego musiał odejsc...tak mało przeżył w swoim krótkim zyciu, zdecydowanie za mało miłości i dobroci ludzkiej....Ten świat jest okrutny.... (*)
  23. haloo...odpiszcie cos...a noz widelec ktos jest bardziej zainteresowany...
  24. Słuchajcie...pierwszy raz chyba od 2 miesięcy, odkąd Bambus jest na allegro, ktos sie odezwal.....:razz: Ja jestem niezbyt zorientowana w sprawach Bambusiowego poruszania się i wózeczka dlatego bardzo proszę o szybką odpowiedz. mail przyszedł taki: " witam, mam pytanie co do opieki jaką trzeba zapenic pieskowi. Tzn ściślejsze informacje co do sprzętu który jest nieodłącznym elementem jego funkcjonowania. z góry dziękuje i pozdrawiam " Mail do tej osoby to: [email protected] Bardzo prosze, żeby ktos sie wypowiedział, to ja odpiszę tej osobie, albo prosze o bezpośredni kontakt....
  25. Bambusiu, gdzie twój domek...?? Bambus wciaz na allegro..czy naprawde zero odzewu? nikt sie nie pyta....? :roll:
×
×
  • Create New...